Rzeczniczka generalna TSUE Juliane Kokott opowiedziała się za uwzględnieniem skargi Polski na unijne przepisy, które nakładają na producentów leków i kosmetyków obowiązek pokrywania co najmniej 80 proc. kosztów oczyszczania ścieków.


Jak uznała rzeczniczka, obciążenie kosztami wyłącznie tych dwóch branż nie zostało dostatecznie uzasadnione.
Sukces Polski w TSUE. Unijne przepisy dotyczące leków i kosmetyków zakwestionowane
Polska zaskarżyła do Trybunału Sprawiedliwości UE przepisy dyrektywy dotyczącej oczyszczania ścieków komunalnych, przyjętej w listopadzie 2024 r. Przepisy wprowadzają dodatkowy etap oczyszczania ścieków z mikrozanieczyszczeń w niektórych aglomeracjach. Zgodnie z zasadą tzw. rozszerzonej odpowiedzialności producenta, co najmniej 80 proc. kosztów tego dodatkowego oczyszczania mają pokrywać producenci produktów farmaceutycznych i kosmetycznych.
Polska chce stwierdzenia nieważności tych przepisów. Argumentuje m.in., że producenci leków i kosmetyków nie są jedynym źródłem mikrozanieczyszczeń, a obciążenie kosztami tylko tych branż narusza m.in. zasadę „zanieczyszczający płaci”, równego traktowania i proporcjonalności.
W przedstawionej w czwartek opinii rzeczniczka generalna TSUE przyznała Polsce rację. Według Kokott Warszawa przekonująco zakwestionowała uzasadnienie rozwiązań przyjętych przez unijnego prawodawcę.

Rzeczniczka TSUE: przepisy o kosztach oczyszczania ścieków nie były dostatecznie uzasadnione
Jak uznała rzeczniczka, Polska przedstawiła dowody wskazujące na to, że podczas prac nad dyrektywą mógł zostać niedoszacowany udział innych produktów w powstawaniu mikrozanieczyszczeń, a unijny prawodawca nie wyjaśnił w wystarczającym stopniu, dlaczego przepisami nie objęto również innych branż, w tym producentów pestycydów.
Kokott zwróciła również uwagę na jakość danych wykorzystanych podczas prac nad przepisami. Części z nich nie można było zweryfikować z powodu braku dostępu do źródeł, inne - jej zdaniem - budziły wątpliwości, które powinny zostać przeanalizowane przez unijnego prawodawcę.
Rzeczniczka oceniła więc, że nałożenie rozszerzonej odpowiedzialności wyłącznie na producentów leków i kosmetyków nie wydaje się ani naukowo uzasadnione, ani oparte na rzetelnym porównaniu ich wpływu z innymi grupami producentów.
Według Kokott Parlament Europejski i Rada UE, przyjmując dyrektywę, popełniły „oczywiste błędy”, powinny bowiem uwzględnić wszystkie istotne czynniki i okoliczności przed podjęciem decyzji o obciążeniu kosztami konkretnych branż.
Kokott zaznaczyła jednak, że nie przesądza to, że po prawidłowym przeprowadzeniu takiej analizy przepisy wyglądałyby inaczej. Nie wykluczyła, że gdyby instytucje UE właściwie uzasadniły przyjęte rozwiązanie, regulacja i tak pozostałaby w obecnym kształcie.
O zmiany w dyrektywie śmieciowej apelowała do Brukseli m.in. branża kosmetyczna, w tym sojusz Value of Beauty Alliance, zrzeszający 17 czołowych koncernów, w tym grupę L’Oreal i polską Ziaję, argumentując, że przepisy niesprawiedliwie obciążają przemysł kosmetyczny i farmaceutyczny kosztami oczyszczania ścieków, pomijając inne sektory przemysłowe, np. tekstylny czy chemiczny.
Przepisy dyrektywy zaskarżyły również firmy farmaceutyczne, w tym polskie Polpharma i Adamed. Sąd UE odrzucił ich skargi; firmy odwołały się od tej decyzji do Trybunału Sprawiedliwości UE.
Opinia rzecznika generalnego nie jest wiążąca dla Trybunału. Zadaniem rzeczników jest przedstawianie TSUE niezależnych propozycji rozstrzygnięcia sprawy. Wyrok w sprawie zostanie wydany w późniejszym terminie.
Z Brukseli Jowita Kiwnik Pargana (PAP)
jowi/ rtt/






























































