W ciągu kilkunastu dni poinformuję o zmianach w rządzie - zapowiedziała w TVN 24 premier Beata Szydło.
"Będą zmiany w rządzie. Omawiam je z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. W ciągu kilkunastu dni przekażę opinii publicznej swoje decyzje dotyczące funkcjonowania rządu" - powiedziała w TVN 24 premier Beata Szydło.
Premier @BeataSzydlo w @Jeden_na_jeden: Będą zmiany w rządzie. W ciągu najbliższych kilkunastu dni poinformuję o zmianach opinię publiczną.
— Kancelaria Premiera (@PremierRP) October 24, 2017
Szefowa rządu powiedziała, że swoją wypowiedzią chce przeciąć spekulacje na temat jej możliwej dymisji. Przypomniała, że po raz pierwszy miała być zdymisjonowana po stu dniach, a potem doniesienia na ten temat co jakiś powracały. Premier podkreśliła, że tego rodzaju plotki i dywagacje nie służą ani Polsce, ani polskiemu rządowi, ani ministrom, którzy - jak powiedziała - wykonują ciężka pracę.
Przeczytaj także
W poniedziałek prasa spekulowała, że w połowie listopada na czele rządu może stanąć lider PiS Jarosław Kaczyński. Tygodnik "Sieci prawdy" w rubryce "Z życia koalicji" napisał, że premier "Beata Szydło leci ze stanowiska". Według gazety premier ma startować do europarlamentu, "a na razie sobie trochę odpocznie". "Bo nowym premierem zostanie Prezes.(...) Podmianka ma się dokonać w listopadzie, albo 11, albo w drugą rocznice powstania rządu Szydło, czyli kilka dni później".
Premier: Nie czuję się zmęczona ani wypalona
Umówiłam się z Polakami i z PiS, że tworzymy projekt na cztery lata; nie czuję się zmęczona ani wypalona - powiedziała we wtorek w TVN24 premier Beata Szydło. Zapewniła jednocześnie, że nikt w rządzie nie jest "przywiązany do swoich stołków".

Szydło była pytana w TVN24, czy jeśli prezes PiS Jarosław Kaczyński powie jej, że potrzebna jest zmiana na stanowisku szefowej rządu, to będzie skłonna ustąpić z funkcji.
"Rzeczą naturalną jest, że my tworzymy drużynę, która przyjęła pewną taktykę, przyjęła pewne zadania na siebie w momencie, kiedy Polacy powierzyli nam mandat sprawowania władzy. I wszyscy mamy rozpisane swoje role, i wiemy, co mamy robić; jeżeli zmienia się otoczenie, jeżeli zmieniają się okoliczności, jeżeli następują inne potrzeby, no to do tego dostosowuje się również taktykę. I wszyscy, którzy grają w drużynie, i chcą zwycięstwa tej drużyny, i myślą w kategoriach dobra wspólnego, polegającego na tym, że wiemy doskonale, że mamy do zrealizowania nie tylko cel w ciągu tych czterech lat, ale i w kolejnych kadencjach, muszą pamiętać o tym, że gra drużynowa wymaga tego, że jesteśmy wobec siebie lojalni" - odpowiedziała premier.
Zaznaczyła, że praca w rządzie "jest obliczona na czas, kiedy zaplecze polityczne uzna, że można tę funkcję pełnić". "Nikt z nas nie jest przywiązany do swoich stołków" - podkreśliła Szydło.
Dopytywana, czy po dwóch latach czuje się zmęczona pełnieniem swojej funkcji, dodała, że umówiła się z Polakami i ze swoją partią na tworzenie projektu "na cztery lata". "To jest oczywiście niełatwa praca, wymagająca też dużo wysiłku, dużo siły, ale jak widać wszyscy mamy wystarczającą ilość energii i siły do tego, żeby te misję dalej prowadzić; ja nie czuję się zmęczona, nie czuję się wypalona" - zapewniła szefowa rządu.
Szydło była też pytana o słowa doradczyni prezydenta Zofii Romaszewskiej, która w poniedziałek w RMF FM powiedziała, że zmiana na stanowisku premiera "to bardzo dobry pomysł" oraz że "mądrość pana Jarosława Kaczyńskiego nawet nie przystaje do mądrości pani premier".
"Ja zostałam wychowana w szacunku do starszych osób i życzę pani Zofii Romaszewskiej dużo zdrowia" - skomentowała tę wypowiedź premier.
PAP/IAR






























































