Marzec przyniósł rekordowy miesięczny wzrost notowań ropy naftowej. To potwierdzenie faktu, że mamy do czynienia z największym kryzysem naftowym od blisko pół wieku. Warto jednak mieć świadomość, że mocno podrożał nie tylko sam surowiec, ale też gotowe paliwa.


Według agencji Reuters w marcu ropa naftowa podrożała o 57%. Bazując na danych LSEG był to najsilniejszy miesięczny wzrost w sięgającej roku 1988 historii tych danych. Przebity został zatem poprzedni rekord z maja 2020 roku (+53%) oraz roku 1990, gdy Irak napadł na Kuwejt. Z kolei portal CNBC podawał wzrost notowań ropy Brent o 63%, także raportując najsilniejszą zwyżkę od roku 1988.
Dokładna skala marcowej zwyżki zależy od tego, jaką serię kontraktów terminowych bierzemy pod uwagę. Trzeba tutaj wziąć pod uwagę fakt, że na rynku „czarnego złota” kontrakty terminowe zapadają co miesiąc, a nie jak co kwartał jak to jest na rynkach akcji. Obecnie w przypadku ropy Brent najpłynniejszy jest kontrakt czerwcowy, który 1 kwietnia wczesnym popołudniem był notowany po 103,44 USD za baryłkę.
Z notowań dostępnych na portalu Bankier.pl wynika z kolei, że w marcu ropa Brent podrożała o blisko 41,5%. Byłby to wynik nieznacznie ustępujący rezultatom z maja 2020 (42,9%) oraz września 1990 (46,2%). Natomiast teksańska ropa WTI, na którą kontrakty notowane są na nowojorskiej giełdzie towarowej, w marcu podrożała o prawie 51%.
Pierwszy raz +40% i powyżej stu dolarów za baryłkę
We współczesnej historii doświadczyliśmy tylko czterech przypadków, gdy miesięczny wzrost cen ropy naftowej przekroczył 40%. Pierwszy raz było to latem 1990, gdy Irak napadł i zajął Kuwejt. I choć ówczesny szok naftowy był krótkotrwały, to i tak doprowadził do recesji w krajach Zachodu.

Drugi taki przypadek miał miejsce w marcu 1999 i stanowił początek wieloletniego trendu wzrostowego na rynkach paliwowych. Trzeci to majowe odbicie po krachu covidowym, kiedy to w kwietniu 2020 roku amerykańskie notowania ropy naftowej spadły poniżej zera. Natomiast ropa Brent podrożała wtedy z niespełna 20 USD do ok. 50 USD za baryłkę pod koniec 2020.
Teraz jednak pierwszy raz w historii mamy miesięczną zwyżkę o ponad 40% i nominalne ceny zbliżone do stu dolarów za baryłkę. W ciągu zaledwie kilku tygodni przeszliśmy więc od ropy umiarkowanie taniej do ropy już bardzo drogiej. Na szczęście jeszcze nie ekstremalnie drogiej, gdyż miewaliśmy krótkotrwałe epizody z ropą Brent powyżej 120 USD za baryłkę.
Sama ropa to nie wszystko
Warto też mieć świadomość, że cena ropy naftowej stanowi w najlepszym wypadku od kilku do kilkunastu procent ceny finalnej płaconej przez konsumentów paliw. Tu oprócz podatków, marż detalicznych i kursu dolara liczą się przede wszystkim hurtowe i giełdowe notowania paliw.
I także na tym froncie marzec A.D. 2026 przyniósł skokowe zmiany. Notowania oleju napędowego na londyńskiej giełdzie poszły w górę o ponad 75%, 30 marca wyznaczając nowy nominalny rekord wszech czasów na poziomie 1461,25 USD za tonę. Z kolei kontrakty na benzynę w Nowym Jorku podrożały o blisko 40%.
KK





























































