REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Sondaże systemowo niedoszacowały całej prawej strony sceny politycznej

2025-05-21 17:11
publikacja
2025-05-21 17:11

Instytuty badawcze systemowo nie doszacowały całej prawej strony sceny politycznej – powiedział PAP Marcin Duma, prezes IBRiS. Największa rozbieżność między średnią z ostatnich sondaży a wynikami pierwszej tury wyborów dotyczyła Karola Nawrockiego - wynika z analizy PAP.

Sondaże systemowo niedoszacowały całej prawej strony sceny politycznej
Sondaże systemowo niedoszacowały całej prawej strony sceny politycznej
fot. Adam Chelstowski / ANTONI BYSZEWSKI / / FORUM/ FOTONEWS

Zgodnie ze średnią wyliczoną przez PAP na podstawie pięciu sondaży IBRiS-u oraz Research Partner zrobionych w dniach 12-15 maja, oficjalny wynik Karola Nawrockiego w pierwszej turze wyborów prezydenckich okazał się wyższy o ponad 5 pkt. proc. niż pokazywały analizowane badania.

W przypadku Grzegorza Brauna różnica wynosiła 2,74 pkt proc. na jego korzyść, a Sławomira Mentzena z Konfederacji 2,3 pkt. proc. Szymon Hołownia z Trzeciej Drogi dostał 2,21 pkt proc. mniej głosów, a Magdalena Biejat z Nowej Lewicy miała wynik o 1,57 pkt proc. niższy.

Średnia liczona była na podstawie sondaży: IBRiS dla Polskiego Radia z 12 maja, IBRiS dla „Rzeczpospolitej” z 13 maja, IBRiS dla „Polityki” z 14 maja, IBRiS dla Onetu z 15 maja oraz Research Partner z 15 maja.

Z wyjątkiem Nawrockiego różnice pozostałych kandydatów mieściły się w granicach zakładanego błędu statystycznego czyli 3 pkt. proc.

Wakacje na giełdzie

Dr Jacek Kucharczyk, socjolog i prezes zarządu Instytutu Spraw Publicznych ocenił w rozmowie z PAP, że sondaże preferencji wyborczych zawsze są nieprecyzyjne. Jego zdaniem podawanie wyników do dwóch miejsc po przecinku jest błędem firm badawczych, bo może być interpretowane jako bardzo dokładne badanie.

Urszula Krasowska, dyrektorka Badań Społecznych w firmie Opinia24, podkreślała prawo respondentów do odmowy odpowiedzi lub zadeklarowania braku decyzji. Nie da się również przewidzieć, czy osoba pytana o swoje preferencje wyborcze świadomie wprowadza sondażownię w błąd. W związku z tym, jej zdaniem, nie można zakładać, że wyniki sondażu odzwierciedlają rzeczywisty wynik głosowania.

„Wynik sondażu, to obraz momentu, w którym jest robione badanie. Trzeba go odróżniać od prognozy wyborczej, czyli przewidywania wyniku wyborów na podstawie modeli statystycznych” – dodała.

Kucharczyk z kolei zauważył, że część respondentów nie chciała się przyznawać do głosowania na niektórych kandydatów. „Kiedyś nie przyznawali się do głosowania na Andrzeja Leppera, potem na PiS, a teraz na pewno było wstyd przyznawać się do Brauna” – powiedział.

Prof. Radosław Fiedler z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu dodał, że efekt wstydu mógł dotyczyć głosowania na Brauna, ale nie na Nawrockiego.

Inny z ekspertów - Michał Kuź, politolog z Uczelni Łazarskiego ocenił, że część badanych osób udzielała odpowiedzi zgodnej z tym, czego oczekiwały główne media, a następnie głosowała na wybranego, innego kandydata.

Marcin Duma, prezes firmy IBRiS wyraził przeciwną opinię sugerując, że ankietowane osoby mówiły prawdę, tylko często wybierały odpowiedź „jeszcze nie wiem”.

„Instytuty badawcze systemowo nie doszacowały całej prawej strony sceny politycznej” – powiedział w rozmowie z PAP. „Określona grupa respondentów nie zgadzała się brać udziału w badaniach i odpowiadać na nasze pytania. Jest bardzo prawdopodobne, że w dużej mierze byli to wyborcy Brauna i jakaś część zwolenników Mentzena” – dodał.

Zdaniem Fiedlera właśnie ta grupa wyborców nie została uchwycona w sondażach i podkreślił, że są to ludzie aktywni w internecie.

Prof. Jarosław Flis z Uniwersytetu Jagiellońskiego podał trzy powody różnicy między wynikami sondaży a pierwszą turą wyborów: bazowanie na wcześniejszych wyborach przez modele przeliczające odpowiedzi, wybieranie „kandydata zastępczego” i brak zgodności między deklaracjami, a udziałem w głosowaniu. „Dużo wskazuje na to, że wyborcy koalicji rządzącej nie poszli głosować, bo uznali, że +pierwsza tura jest bez znaczenia+” – powiedział.

Eksperci zalecali podchodzenie z ostrożnością do sondaży przed drugą turą wyborów prezydenckich. Zdaniem Flisa w ogóle można je pominąć, bo walka między kandydatami będzie bardzo wyrównana, więc badania nie będą w stanie wychwycić różnicy. „Sondaże są samospełniającą się przepowiednią i samoniszczącym się proroctwem” – powiedział, dodając, że gdy wyborcy widzą potencjalną wygraną ich kandydata, to rezygnują z udziału w wyborach.

Krasowska zalecała dokładne sprawdzanie daty przeprowadzenia badania, wielkości reprezentatywnej próby i pamiętanie o błędzie statystycznym. „Jeśli wynik może być pół na pół, to jeden kandydat może dostać od 47 do 53 proc. poparcia” – powiedziała.

Duma był przekonany, że podejście firm zmieni się, ponieważ wykorzystają w swoich modelach statystycznych wyniki I tury. „Będą dodatkowym czynnikiem pozwalającym inaczej analizować dane, które zbierzemy” – powiedział.

Analiza różnic między uśrednionym wynikiem pięciu sondaży przeprowadzonych między 12 a 15 maja (IBRiS dla Polskiego Radia z 12 maja, IBRiS dla „Rzeczpospolitej” z 13 maja, IBRiS dla „Polityki” z 14 maja, IBRiS dla Onetu z 15 maja oraz Research Partner z 15 maja) a oficjalnymi wynikami pierwszej tury wyborów prezydenckich:

Rafał Trzaskowski – oficjalny wynik: 31,36 proc., uśredniony wynik z pięciu sondaży przeprowadzonych między 12 a 15 maja: 32,1 proc., różnica: 0,74 pkt. proc.

Karol Nawrocki – oficjalny wynik: 29,54 proc., uśredniony wynik z pięciu sondaży przeprowadzonych między 12 a 15 maja: 24,4 proc., różnica: 5,14 pkt. proc.

Sławomir Mentzen – oficjalny wynik: 14,8 proc., uśredniony wynik z pięciu sondaży przeprowadzonych między 12 a 15 maja: 12,5 proc., różnica: 2,3 pkt. proc.

Grzegorz Braun – oficjalny wynik: 6,34 proc., uśredniony wynik z pięciu sondaży przeprowadzonych między 12 a 15 maja: 3,6 proc., różnica: 2,74 pkt. proc.

Szymon Hołownia – oficjalny wynik: 4,99 proc., uśredniony wynik z pięciu sondaży przeprowadzonych między 12 a 15 maja: 7,2 proc. różnica: 2,21 pkt. proc.

Adrian Zandberg – oficjalny wynik: 4,86 proc., uśredniony wynik z pięciu sondaży przeprowadzonych między 12 a 15 maja: 4,7 proc., różnica: 0,16 pkt. proc.

Magdalena Biejat – oficjalny wynik: 4,23 proc., uśredniony wynik z pięciu sondaży przeprowadzonych między 12 a 15 maja: 5,8 proc., różnica: 1,57 pkt. proc.

Krzysztof Stanowski – oficjalny wynik: 1,24 proc., uśredniony wynik z pięciu sondaży przeprowadzonych między 12 a 15 maja 1,7 proc., różnica: 0,46 pkt. proc. (PAP)

mrb/ bst/ mhr/

Źródło:PAP
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (17)

dodaj komentarz
inwestor.pl
Nie doszacowały czy fałszowały? Pod koniec kampanii zwiększali poparcie dla Brauna z 1% do 4%, żeby ukryć te machinacje. xD
jkl777 odpowiada (usunięty)
W zyciu trzeba sie bac wariatow i ludzi wyksztalconych ponad ich poziom inteligencji. Brauna boję się POdwójnie.
adamii
Ciekawe jest to, ze w całym zachodnim świecie, sondaże sa zawsze niedoszacowane dla prawicy, a przeszacowane dla lewicy. I zawsze jest to wynikiem
talmudd
wedlug klasyka....ważne kto liczy glosy a nie jakieś tam "sondaże"....przecież wiadomo kto & za co trzyma "niezależne media" ..LMAO
mesten
Ajwaj wiem wiem wy w Leningradzie macie wolne media.
jkl777 odpowiada mesten
Jak telewizję z Finlandii złapią...
platfusoptymista odpowiada mesten
W St Petersburgu Rosjanka na usługach ukraińskiego wywiadu dokonała w kawiarni terrorystycznego zamachu na znanego rosyjskiego korespondenta wojennego Władlena Tatarskiego. Widocznie dla Ukraińców nie był wystarczająco niezależny.
samsza
„Dużo wskazuje na to, że wyborcy koalicji rządzącej nie poszli głosować, bo uznali, że +pierwsza tura jest bez znaczenia+” – powiedział.

Dużo, czyli co?
:)
samsza
jak choćby rekordowa dla 1 tury frekwencja plus, że przez demografię jest nas mniej...?
samsza odpowiada samsza
to może wyniki sondaży (powtarzalne) że dobrze oceniających obecny rząd jest 33%, a źle oceniających ponad 50% (reszta nie wie co powiedzieć) to jest tym DUŻO za tym, że dużo popiera rząd ale zostali w domu podczas wyborów ?
:)
Co się dzieje z tymi profesorami ich "naukowym" opisywaniem rzeczywistości, czemu jest
to może wyniki sondaży (powtarzalne) że dobrze oceniających obecny rząd jest 33%, a źle oceniających ponad 50% (reszta nie wie co powiedzieć) to jest tym DUŻO za tym, że dużo popiera rząd ale zostali w domu podczas wyborów ?
:)
Co się dzieje z tymi profesorami ich "naukowym" opisywaniem rzeczywistości, czemu jest to tak słabe intelektualnie ?

Powiązane: Wybory prezydenckie 2025

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki