Ludzie, którzy wykorzystują bezzałogowce w tzw. dużym biznesie np. do patrolowania rurociągów czy lasów, mają świadomość i wiedzą co robią i są przeszkoleni, nie stanowią zagrożenia dla innych - mówi Grzegorz Sobczak, Redaktor Naczelny "Skrzydlata Polska".


Zdaniem Grzegorza Sobczaka największe zagrożenie stanowią osoby, które kupią w sklepie bezzałogowiec i starają się przy pomocy takiego urządzenia zrobić jakieś ciekawe ujęcia, niekoniecznie w celach handlowych, ale po to, by pochwalić się przed znajomymi w internecie. To oni są największym problemem.
Sobczak: Ograniczmy dostęp do dronów
- W zasadzie każde urządzenie, które może latać wyżej niż kilka metrów nad ziemią, może stanowić zagrożenie dla ruchu lotniczego, jak również dla ludzi znajdujących się na ziemi. W Polsce obowiązują już przepisy, które regulują to, kto może zarabiać z użyciem bezzałogowca, są odpowiednie uprawnienia nadawane przez Urząd Lotnictwa Cywilnego, tylko że często ludzie, którzy wykorzystują tego typu urządzenia zarobkowo, albo nie mają świadomości, albo wychodzą z założenia, że przecież nic się nie stanie i nikt ich nie skontroluje.
Ludzie już zaczynają słyszeć w mediach, że są takie przepisy, które określają gdzie wolno latać, gdzie nie, ale idę o zakład, że większość z nich nawet nie sięgnie po mapę, aby ustalić gdzie się kończy ta granica wokół lotniska wewnątrz której nie wolno im latać. Myślę, że jest to kwestia edukacji, może szkoleń i ograniczenia dostępności - komentuje Grzegorz Sobczak - redaktor naczelny, Skrzydlata Polska.































































