Śnieżka obecnie nie widzi podstaw do dokonania odpisów na rynkach ukraińskim i rosyjskim w związku z trwającą wojną - poinformował zarząd podczas wtorkowej konferencji. Obecnie analizowana jest sytuacja związana z możliwością wyjścia z rynku rosyjskiego, ale decyzje w tej sprawie nie zostały na razie podjęte.


Prezes Piotr Mikrut przypomniał, że Śnieżka 25 lutego zatrzymała produkcję na Ukrainie. Dodał, że majątek spółki nie jest zagrożony, a już pod koniec zeszłego roku spółka starała się odpowiednio zarządzać należnościami, na wypadek scenariusza konfliktu. Na koniec 2021 r. należności spółki Śnieżka-Ukraina wynosiły ok. 5 mln zł.
„Aktualnie jest brak przesłanek wskazujących na utratę możliwości kontynuacji działalności na Ukrainie. Zakładamy, że sytuacja się zakończy. Na razie nie widzimy podstaw do odpisów. Rozmawialiśmy z biegłymi i oni również nie widzą na razie podstaw, by tworzyć odpisy” - powiedział prezes.
Dodał, że należności na rynkach rosyjskim i białoruskim są ubezpieczone, więc mimo turbulencji na rynkach finansowych nie ma powodu tworzenia rezerw w związku z ryzykiem nieodzyskania należności.
Prezes pytany o kwestię możliwości wyjścia z rynku rosyjskiego odpowiedział, że zarząd analizuje sytuację i decyzje w tej sprawie nie zostały podjęte.

Śnieżka podawała wcześniej, że 2021 r. przychody grupy osiągnięte na rynku ukraińskim stanowiły 10,1 proc. skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży, a na rosyjskim - około 1 proc. (PAP Biznes)
doa/ mfm/





























































