Lipcowy raport z amerykańskiego rynku pracy pokazał słabszy od oczekiwań przyrost zatrudnienia oraz spadek stopy bezrobocia w pobliże najniższych poziomów w XXI wieku.


W sektorach pozarolniczych przybyło tylko 157 tys. miejsc pracy – poinformowało rządowe Biuro Statystyki Pracy (BLS). To mniej niż w czerwcu (+248 tys. po rewizji) i mniej niż oczekiwane przez ekonomistów 190 tys. Zatrudnienie w sektorze prywatnym zwiększyło się o 170 tys. wobec oczekiwań na poziomie 189 tys.
Stopa bezrobocia obniżyła się z 4,0% do 3,9%, co było rezultatem zgodnym z rynkowym konsensusem. Niezależne od danych urzędowych badanie ankietowe (BAEL) oszacowało jednak wzrost liczby pracujących na 389 tysięcy przy spadku liczby bezrobotnych o 284 tys. Za to o 96 tys. zwiększyła się populacja biernych zawodowo. Wskaźnik zatrudnienia drgnął w górę o 0,1 pkt. proc., do 60,5%.
Nie zaskoczyła za to strona płacowa. Przeciętna stawka godzinowa w USA zwiększyła się o 0,3% mdm i 2,7% rdr, co pokrywało się z rynkowym konsensusem. Oznacza to, że presja płacowa w największej gospodarce świata pozostaje umiarkowanie niska i raczej nie skłoni Rezerwy Federalnej do przyspieszenia „stopniowych” podwyżek stóp procentowych.
Reakcja rynku n a dane BLS była stosunkowo niewielka. O 14:41 notowania kontraktów terminowych na indeks S&P500 wskazywały na neutralne otwarcie sesji na rynku kasowym. Kurs EUR/USD lekko ruszył w górę, powracając powyżej 1,16$. Złoto było wyceniane na 1 222,20 USD/oz. i kontynuowało rozpoczęte wcześniej odrabianie wczorajszych strat.
KK






























































