Wyrok skazujący za spłacenie wierzyciela. "Bo pominął pozostałych"

Sąd Okręgowy w Białymstoku skazał w piątek na pół roku więzienia w zawieszeniu prezesa spółki z branży produkcji rolniczej z siedzibą w Sokółce (Podlaskie), oskarżonego o to, że spłacił zobowiązania wobec jednego z wierzycieli kosztem innych i z pominięciem postępowania upadłościowego.

(YAY Foto)

Sprawa dotyczyła tzw. faworyzowania wierzycieli. W pierwszej instancji przed Sądem Rejonowym w Sokółce zapadł wyrok roku i czterech miesięcy więzienia bez zawieszenia. Sąd okręgowy karę złagodził i warunkowo zawiesił na dwa lata; zasądził też 36 tys. zł grzywny. Wyrok jest prawomocny.

Proces dotyczył wierzytelności spółki z Sokółki w momencie, gdy była ona w stanie niewypłacalności, a nawet zapaści ekonomicznej. Prokuratura prezesowi tej firmy zarzuciła, że - jako osoba uprawniona do jednoosobowego zajmowania się jej sprawami majątkowymi - spłacił zobowiązania wobec jednego z wierzycieli z pominięciem pozostałych i postępowania upadłościowego.

Jak wynika z aktu oskarżenia, przekazał tej osobie (przewłaszczył) kilka maszyn (w tym dwa ciągniki) i części do pojazdów o łącznej wartości blisko 3 mln zł. Prokuratura oceniła, że było to działanie na szkodę wierzycieli, wśród których byli bank PKO BP, ZUS czy Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości.

Apelacje złożyli obrona, prokuratura i pełnomocnik PARP. Najobszerniejsza była apelacja obrońców, którzy chcieli uniewinnienia, w ostateczności dużo łagodniejszego wyroku. "Taki chaos, rutynę, rażące niezrozumienie przepisów trudno sobie wyobrazić" - mówiła w swojej mowie końcowej mec. Marzenna Białobrzewska, odnosząc się do procesu w pierwszej instancji.

Prokuratura chciała podniesienia kwoty grzywny do 400 tys. zł, zaś PARP - orzeczenia przez sąd II instancji obowiązku naprawienia szkody na rzecz tej Agencji.

Sąd okręgowy uznał, że nie ma podstaw do uniewinnienia, ale jednocześnie przyznał, że wyrok roku i czterech miesięcy więzienia był zbyt surowy (maksymalne zagrożenie przy zarzucie tzw. faworyzowania wierzycieli, to dwa lata więzienia). Obniżając karę i zawieszając jej wykonanie, wziął pod uwagę m.in. wcześniejszą niekaralność oskarżonego.

Sędzia Grażyna Redos-Kryńska zwracała uwagę w ustnym uzasadnieniu wyroku, że - zgodnie z przyjętą linią orzeczniczą i doktryną - wystarczy już faworyzowanie jednego wierzyciela kosztem pozostałych, by można było mówić o tego typu przestępstwie, opisanym w art. 302 par. 1 Kodeksu karnego. "To karalne preferowanie polega na spłaceniu lub zabezpieczeniu tylko wybranego lub wybranych wierzycieli" - mówiła.

Odwołując się do orzecznictwa w takich sprawach powiedziała też, że zwykle takie przestępstwo popełniane jest w okresie poprzedzającym upadłość. Sędzia przypominała, że w toku postępowania upadłościowego dłużnik traci możliwość zarządzania swoim majątkiem, choć i wtedy możliwe jest takie przestępstwo.

Sąd uznał, że nie ma potrzeby orzeczenia w tym procesie obowiązku naprawienia szkody wobec PARP, bo dochodzi ona swych roszczeń na drodze postępowania upadłościowego. Z kolei grzywnę proponowaną przez prokuraturę ocenił jako "niewspółmiernie wysoką i nieadekwatną do okoliczności popełnionego czynu". 

autor: Robert Fiłończuk

Źródło: PAP
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 3 silvio_gesell

Załóżmy przez chwilę, że sądy faworyzują dłużników, a nie wierzycieli. ¯\_(ツ)_/¯

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne