Jako absurdalny określił wicepremier Jacek Sasin wniosek KO o jego odwołanie. Podczas posiedzenia sejmowej komisji skarbu Sasin podkreślał, że w kwestii wyborów 10 maja działał w oparciu o Konstytucję, a kierowane przez niego MAP odnosi liczne sukcesy.
Odnosząc się do uzasadnienia wniosku o odwołanie, Sasin oświadczył, że wszystkie działania organów państwa w kwestii organizacji planowanych na 10 maja wyborów prezydenckich miały konstytucyjne oparcie, a temu, że wybory się nie odbyły, winna jest obstrukcja Senatu i samorządów, utożsamiających się z opozycją.
Sasin oświadczył, że przy organizacji wyborów nie działał na podstawie własnych decyzji, tylko decyzji marszałek Sejmu i premiera. Jak podkreślał, nie zlecał drukowania kart wyborczych PWPW, oraz nie zlecał Poczcie dostarczenia obywatelom pakietów wyborczych, ponieważ z powodu obstrukcji opozycji wybory nie mogły się odbyć.
Jak dodał, premier Mateusz Morawiecki zdecydował o wcześniejszym przystąpieniu do działań ws. wyborów, ponieważ terminy wskazywały, że przed 10 maja będzie już ustawa o głosowaniu korespondencyjnym. Sasin zaznaczył, że to premier nakazał PWPW druk kart, a Poczcie Polskiej - wszelkie działania w celu przygotowania i przeprowadzenia wyborów.
Sasin stwierdził też, że „być może” powodem próby jego odwołania jest pokazanie, że polityka gospodarcza może być inna, a kapitał państwowy może działać w polskim interesie. „Spółki Skarbu Państwa i państwowa własność w gospodarce nie są wstydliwym przeżytkiem. (…) „Pokazujemy, że to jest atut, że poprzez spółki Skarbu Państwa możemy budować wizerunek Polski i realizować polskie interesy” - oświadczył minister aktywów.

Sejmowa Komisja do Spraw Energii i Skarbu Państwa we wtorek rozpatruje, a następnie ma zaopiniować poselski wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra Aktywów Państwowych Jacka Sasina.
Wniosek posłowie KO złożyli 14 maja. Ma on związek z przygotowywanymi na 10 maja wyborami korespondencyjnymi prezydenta RP. Wybory ostatecznie się nie odbyły, jednak wydrukowane zostały m.in. pakiety wyborcze. Za organizację głosowania - zgodnie z ustawą z 6 kwietnia o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. - odpowiadał minister aktywów państwowych. Ustawa weszła w życie 9 maja.
"Bezpośrednim powodem naszego wniosku jest próba zorganizowania w sposób bezprawny - w oparciu o przepisy, które nie weszły w życie, w chwili, kiedy pan minister Jacek Sasin podejmował określone czynności - tzw. wyborów korespondencyjnych. Działanie pana ministra Jacka Sasina było bezprawne. Naszym zdaniem wyczerpują one również znamiona przestępstwa" - powiedział na komisji, uzasadniając wniosek Budka.
Jak mówił, Sasin, "podejmując działania zmierzające do przygotowania i organizacji wyborów, wkroczył w kompetencje PKW i tym samym przekroczył swe uprawnienia".
"Wydawane polecenia podległym spółkom Skarbu Państwa nie miały swojej podstawy prawnej. Sasin powoływał się bezpośrednio na polecenia premiera Mateusza Morawieckiego. Z doniesień medialnych wiemy, że niektóre decyzje Sasina noszą datę dwa dni wcześniejszą, aniżeli wejście w życie odpowiednich przepisów" - powiedział lider PO. W ocenie Budki, "w sposób bezprawny wydrukowano karty wyborcze, wydatkowano dziesiątki milionów złotych pieniędzy polskich podatników.
Jak dodał, "trzeba jasno, czytelnie wskazać, że pomimo tego, że przepisy nie przewidywały - ówczesny stan prawny - możliwości podejmowania tych działań, pan minister Jacek Sasin wielokrotnie informował opinię publiczną, iż wyposażony jest w odpowiednie uprawnienia i kompetencje do przygotowania i organizacji wyborów prezydenckich - co oczywiście nie miało miejsca". Jak dodał, "przepisy, które dawały taką podstawę, weszły w życie dopiero 7 maja"
Budka mówił, że oprócz aspektów politycznych, nielegalnego działania w świetle przepisów prawa wyborczego, wnioskodawcy wskazują na "możliwość wyrządzenia olbrzymiej szkody majątkowej spółkom Skarbu Państwa, zwłaszcza tym, które drukowały karty wyborcze". "Jak donoszą media, cały proces wyborczy, w efekcie nie doszedł do skutku, mógł kosztować nawet do 70 mln zł".
wkr/ je/ aop/ je/






























































