Bank Santander zamieścił na swojej stronie internetowej ogłoszenie o pracę, w którym oferuje pracownikom w Wielkiej Brytanii umowę na jedną godzinę w miesiącu. Chodzi o stanowisko doradcy w dziale obsługi klienta, który w razie potrzeby miałby zastępować pracowników zatrudnionych w pełnym wymiarze godzin.
Jak donosi „Financial Times”, bank Santander w Wielkiej Brytanii zatrudnia obecnie na umowach jednogodzinnych 371 pracowników. To 10 proc. wszystkich zatrudnionych w instytucji. Od ubiegających się o stanowisko wymagana jest przede wszystkim dyspozycyjność oraz elastyczność w kwestii czasu i lokalizacji pracy. Aplikanci muszą bowiem wyrazić gotowość do rozpoczęcia pracy niezwłocznie, tuż po otrzymaniu telefonu od pracodawcy.
- Chętnym na stanowisko możemy zagwarantować pracę co najmniej w wymiarze godziny miesięcznie/12 godzin rocznie. Dodatkowy czas pracy będzie zależny od potrzeb innych działów – czytamy w ogłoszeniu. Rekrutacja dotyczy oddziału banku w Bromley, w południowej części Londynu.
Przedstawiciel instytucji zapewnił w rozmowie z „FT”, że jednogodzinne umowy dają zatrudnionym pełnię praw pracowniczych i jednocześnie nie wymuszają na nich wyłączności ani wyrażenia zgody na pracę w dodatkowych godzinach. Dodał, że bank wymaga przepracowania co najmniej 12 godzin rocznie, bo pozwala to na „wyszkolenie pracowników na podstawowym poziomie” oraz że związki zawodowe wspierają ideę elastyczności, jaką zapewniają jednogodzinne kontrakty.
Prawnicy obawiają się jednak, że pomysł Santandera to wariacja na temat tzw. umów zerogodzinnych, wokół których w ostatnich latach narosło dużo kontrowersji. Działają one podobnie – pracodawca informuje zatrudnionego, gdy ten jest potrzebny do pracy, nie gwarantują one jednak nawet godziny pracy. W IV kwartale 2016 r. na kontraktach zerogodzinnych było zatrudnionych 905 tys. Brytyjczyków.

NIE ROZLICZYŁEŚ JESZCZE PIT-u? POBIERZ BEZPŁATNY PROGRAM na Bankier.pl
AŚ





























































