Środowa sesja na Wall Street przyniosła silne wzrosty głównych indeksów. S&P500 niemalże wyrównał rekord wszech czasów sprzed pandemii Covid-19. Szaleństwo ogarnęło inwestorów kupujących akcje Tesli.


Ostre spadki z końcówki wtorkowej sesji szybko poszły w niepamięć. W środę inwestorzy przystąpili do gry ze świeżym entuzjazmem, ponownie ochoczo kupując akcje technologicznych behemotów spod szyldu FANG+. Akcje Apple’a poszły w górę o 3,3%, Amazona o 2,7%, Alphabetu i Faceboka po przeszło 1,5%. Dzięki temu Nasdaq Composite zyskał 2,13% i zakończył dzień powyżej 11 000 pkt.
Ale tym razem wzrosty rozlały się poza osławiony S&P5 (czyli walory Apple, Amazona, Microsoftu, Facebooka i Alphabetu). Cały S&P500 zwyżkował o 1,40%, na zamknięciu osiągając wartość 3 380,35 pkt. W ten sposób niemal wyrównany został rekordowy kurs zamknięcia z 19 lutego (3 386,15 pkt.). Dow Jones po wzroście o 1,05%, po zakończył sesję tuż poniżej 28 000 pkt.
Interesujące wydarzenia rozegrały się na akcjach Tesli, które podrożały o 13%. Stało się to po tym, jak spółka Elona Muska ogłosiła zamiar splitu akcji w stosunku 5 do 1. To o tyle niecodzienne, że sam podział akcji jest operacją stricte księgową i nie wpływa na zmianę wartości spółki. Takie zachowanie rynku pokazuje, w jakim stopniu handel niektórymi walorami jest zdominowany przez inwestorów indywidualnych. Split ma sprawić, aby akcje stały się bardziej dostępne dla inwestorów detalicznych.

Tymczasem na odcinku makroekonomicznym ekonomistów mocno zaskoczyła lipcowa inflacja CPI, która nieoczekiwanie podniosłą się z 0,8% do 1,0% rdr. Choć oficjalna inflacja cenowa w Ameryce wciąż pozostaje względnie niska, to jej szybki wzrost w otoczeniu gospodarczej zapaści wywołanej kwietniowym lockdownem skłania do lekkiego niepokoju.
KK



























































