Stale rośnie odsetek odkładających część swoich dochodów, ale większość oszczędza nieregularnie. Przygotowaniem dodatkowych zasobów na cele emerytalne zaprzątamy sobie głowę, tylko gdy przypominają nam o tym bieżące wydarzenia. Takie wnioski płyną z podsumowania dziesięciu edycji corocznego badania biorącego pod lupę postawy finansowe Polaków.
Po raz dziesiąty zaprezentowano wyniki badań prowadzonych przez Fundację Think! we współpracy z Fundacją Kronenberga przy banku Citi Handlowy. Diagnozę przygotowywano corocznie w oparciu o bezpośrednie wywiady na reprezentatywnej próbie około 1000 respondentów w wieku powyżej 15 lat. Pytania dotyczyły zarządzania domowym budżetem, oszczędzania i inwestowania.
W kolejnych falach badania od 2008 roku obserwowano pozytywne zjawisko – malejący odsetek osób deklarujących, że całość swojego dochodu przeznaczają na bieżące potrzeby. Jednocześnie rosła grupa oszczędzających. W 2008 roku 41 proc. badanych twierdziło, że gromadzi regularnie lub nieregularnie oszczędności. W 2017 r. ta grupa liczyła już 63 proc.
Większość gromadzących rezerwy nie działa jednak planowo. Jak zauważają eksperci fundacji, oszczędzanie ma zwykle charakter resztowy – oparty na niewydanej części dochodu po zrealizowaniu wszystkich wydatków. Grupa oszczędzających regularnie jest znacznie węższa, chociaż wzrosła ponad dwukrotnie od 2008 r. – z 7 proc. do 16 proc. w 2017 r. Co ciekawe nawyk ten nie jest silnie powiązany z przynależnością do określonej warstwy społecznej. Regularne oszczędzanie deklaruje podobny odsetek respondentów o różnym statusie.
W badaniach „Postawy Polaków wobec finansów” śledzono także problem oszczędności emerytalnych. W 2017 r. zaledwie 8 proc. respondentów zadeklarowało, że gromadzi rezerwy z myślą o tym celu. Średnia dla okresu 2010-2017 wynosiła 13 proc. Zdaniem autorów badania zainteresowanie Polaków długoterminowym oszczędzaniem rozbudzają, na krótko, medialne doniesienia o zmianach w systemie emerytalnym. Najwyższy odsetek oszczędzających na jesień życia odnotowano w 2015 r., gdy wzrósł on do 21 proc.

Od lat w badaniach fundacji Kronenberga notowany jest podobny poziom zainteresowania inwestowaniem. W latach 2010-2017 średnio 9 proc. respondentów przyznawało się do takiej firmy pomnażania swoich zasobów. Temat ten jest odległy od zainteresowań przeciętnego Polaka, a spora grupa badanych (średnio 38 proc. w kolejnych edycjach) uważa, że sukces w inwestowaniu jest zależny przede wszystkim od przypadku.
Chętniej planujemy z wyprzedzeniem
W ciągu dekady wyraźnie zmieniło się podejście Polaków do planowania budżetu. W kolejnych edycjach badania odnotowywano kurczenie się grupy osób, które w ogóle nie zaprzątają sobie głowy tego rodzaju działaniami dotyczącymi większych wydatków. W 2008 r. 35 proc. respondentów przyznawało się do niefrasobliwej postawy, a w 2017 r. – 25 proc.
Z co najmniej półrocznym wyprzedzeniem do większych wyzwań finansowych przygotowuje się obecnie co trzeci badany. Odsetek ten wzrósł od 2008 r. ponad dwukrotnie (z 14 proc.). Znacznie rzadziej natomiast śledzimy szczegółowo wszystkie transakcje. Grupa kontrolujących drobiazgowo budżet skurczyła się od 2008 r. z 38 do 28 proc. W tym czasie odsetek badanych deklarujących, że „płyną z prądem” i w ogóle nie kontrolują swoich pieniędzy pozostawał na poziomie pomiędzy 15 a 20 proc.
Po raz pierwszy w tegorocznej edycji badania sprawdzono także do jakiego stopnia Polacy są otwarci w rozmowach o swoich pieniądzach. „42 proc. członków gospodarstw domowych posiada całkowitą wiedzę o posiadanych przez respondenta środkach finansowych, 30 proc. posiada wzajemny dostęp do swoich kont. Biorąc pod uwagę, że niezmiennie od 2014 roku blisko 2/3 badanych deklaruje, że dyskutuje o kwestiach finansowych z najbliższymi (w bieżącym roku wynosi on 63 proc.) widać, że temat pieniędzy nie jest tematem tabu” – wskazano w omówieniu wyników sondażu.




























































