Sobota, 7 maja, była siedemdziesiątym trzecim dniem inwazji Rosji na Ukrainę. Od początku inwazji na Ukrainę wojsko rosyjskie straciło już około 25,1 tys. żołnierzy, 2713 pojazdów opancerzonych i 1122 czołgi, a także 199 samolotów i 155 śmigłowców – ogłosił w sobotę Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.


» Relację z 6 maja zapisaliśmy tutaj.
Trwa atak na Azowstal; z kombinatu ewakuowano kobiety i dzieci
Sobota była kolejnym dniem atakowania przez siły rosyjskie kombinatu Azowstal, który pozostaje ostatnim punktem oporu ukraińskiego w ważnym mieście portowym Mariupol. Z zakładu ewakuowano już wszystkie kobiety i dzieci.
„Wróg nadal blokuje pododdziały sił obrony w rejonie fabryki Azowstal. Prowadzone są działania szturmowe przy użyciu ognia artyleryjskiego i czołgów” – podano w komunikacie sztabu generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy.
Z Azowstalu ewakuowano już wszystkie kobiety, dzieci i osoby starsze – poinformowała wicepremier Ukrainy Iryna Wereszczuk na Telegramie.
Przedstawiciel dowództwa pułku Azow, który walczy w Azowstalu, poinformował tymczasem, że trzech obrońców kombinatu zginęło, a sześciu odniosło obrażenia na skutek rosyjskich ostrzałów podczas piątkowej ewakuacji cywilów. Dodał, że jeden żołnierz zginął na skutek uderzenia w samochód ewakuacyjny przeciwpancernego pocisku kierowanego, a dwóch zostało zabitych bombami zrzucanymi z samolotów bezzałogowych.
Według doradcy mera Mariupola Petra Andriuszczenki pod gruzami każdego zniszczonego przez wojsko rosyjskie budynku w Mariupolu znajduje się po 80-100 ciał. Andriuszczenko powołał się na relację mężczyzny, który pod naciskiem żołnierzy rosyjskich, a także aby wyżywić swoją rodzinę, zgodził się usuwać gruzy.
Władze: Rosjanie, udając dziennikarzy, przesłuchują ewakuowanych z Azowstalu
Rosjanie, udając dziennikarzy, przesłuchują osoby ewakuowane z kombinatu Azowstal w Mariupolu od razu w autobusach – poinformował w sobotę doradca mera Mariupola Petro Andriuszczenko na Telegramie.
„Coś ohydnego, udając dziennikarzy, bezwstydnie wypytują ewakuowanych ludzi od razu w autobusach po drodze z Azowstalu do Bezimiennego (w części obwodu donieckiego kontrolowanej przez siły rosyjskie). Rosjanie są otwarcie niezadowoleni z wyników, bo nikt nawet nie wspomina o +bestialstwach Azowa+ czy +trzymano nas jako jeńców+ – całkowita klęska propagandy” – napisał Andriuszczenko.
Dodał, że najgorsze jest to, że strona ukraińska musi się na to godzić, by uratować wszystkich, którzy pozostają w Mariupolu.
Żołnierze rosyjscy pojmali Chorwata, który walczył w Mariupolu po stronie Ukrainy
Żołnierze rosyjscy wzięli do niewoli Chorwata, który walczył w Mariupolu po stronie Ukrainy – poinformował w sobotę portal Ukrainska Prawda, powołując się na media chorwackie.
Chorwackie Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdziło, że mu „wiadomo o zatrzymanym obywatelu chorwackim” i że współpracuje z władzami ukraińskimi, aby rozwiązać sytuację. Nie podało żadnych szczegółów ze względu na „drażliwą sytuację”.
Chorwacka telewizja HRT poinformowała, że Chorwat próbował uciec z Mariupola wraz z Ukraińcami, ale został złapany przez Rosjan.
Dyrektor CIA: Putin wierzy, że podwajając wysiłki, osiągnie sukces w wojnie
Dyrektor CIA William Burns powiedział w sobotę, że Władimir Putin wierzy, że podwajając wysiłki, osiągnie lepszy rezultat w konflikcie zbrojnym na Ukrainie - poinformowała agencja Reutera.
"Prezydent Rosji Władimir Putin wierzy, że zdwojenie wysiłków w konflikcie na Ukrainie pozwoli na osiągnięcie lepszych rezultatów w tej wojnie" - cytuje sobotnią wypowiedź szefa CIA agencja Reutera.
"Jest przekonany, że nie może sobie pozwolić na przegraną” – powiedział Burns na konferencji "Financial Times" w Waszyngtonie.
Przechwycone nagranie: Rosjanie zabili kobietę na oczach dwojga dzieci
O zabiciu kobiety na oczach dwojga dzieci poinformował żołnierz rosyjski w rozmowie telefonicznej, przechwyconej przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy i opublikowanej w sobotę na stronie SBU.
„Szła matka z dwójką dzieci… No i nasi walnęli ją przy dzieciach” – mówi rosyjski dowódca baterii haubic.
Jego żona odpowiada na to: „Pewnie, ona jest… też wrogiem”.
„Czyli w wypranych mózgach Rosjan każdy obywatel naszego kraju zasługuje na śmierć tylko dlatego, że on czy ona są Ukraińcami” – komentuje tę rozmowę SBU.
Szef WHO w Kijowie: sam, będąc dzieckiem wojny, dobrze rozumiem, co czują ukraińskie dzieci
Jako dziecko wojny wiem, co czują ukraińskie dzieci i dorośli - poinformował po przybyciu do Kijowa w nocy z piątku na sobotę Tedros Adhanom Ghebreyesus na Twitterze.
Szef Światowej Organizacji Zdrowia przybył do Kijowa, by ocenić, w jaki sposób WHO może zwiększyć swoją pomoc dla Ukraińców, którzy znaleźli się pułapce wojny. Poinformował również w swoim wpisie, że wcześniej odwiedził magazyn WHO w Rzeszowie, w którym zbierane są lekarstwa dla Ukrainy, a także centrum medyczne dla uchodźców, gdzie przebywa obecnie ponad 6 tysięcy osób.
"Spotkam się z naszymi współpracownikami, by podziękować im za kolosalną pracę, którą wykonują w skrajnie niesprzyjających warunkach" - napisał Tedros Adhanom Ghebreyesus.
„Rozmawiałem z uchodźcami, a także podziękowałem wolontariuszom, którzy pracują na granicy ukraińsko-polskiej i w polskim szpitalu” – dodał szef WHO.
W sobotę Tedros Adhanom Ghebreyesus spotkał się z ministrem zdrowia Ukrainy Wiktorem Laszko. Rozmawiali o leczeniu poszkodowanych w czasie wojny, pomocy medycznej oraz ewakuacji tych, którzy potrzebują leczenia i rehabilitacji.
Doradca mera Mariupola: pod gruzami każdego zniszczonego budynku jest po 80-100 ciał
Pod gruzami każdego zniszczonego przez wojsko rosyjskie budynku w Mariupolu nad Morzem Azowskim znajduje się po 80-100 ciał – poinformował w sobotę doradca mera Mariupola Petro Andriuszczenko na Telegramie.
Andriuszczenko powołał się na relację mężczyzny, który pod naciskiem żołnierzy rosyjskich, a także aby wyżywić swoją rodzinę, zgodził się usuwać gruzy.
„Człowiek wytrzymał tylko kilka dni. Mówi, że ludzie, którzy tak pracowali, wymiotowali i wpadali w stupor (osłupienie). Regularnie zdarzyły się napady histerii. Wszystko dlatego, że ilość ciał ludzkich i ich kawałków pod gruzami odbiera rozum. Pod każdym budynkiem, jaki oczyszczali, było ponad 80-100 trupów” – napisał Andriuszczenko.
Według człowieka, na którego się powołał, w mieście wiele osób ma ataki nerwowe. „Niektórzy nagle zaczynają się śmiać bez powodu, inni płaczą. Ludzie więcej chodzą teraz po mieście i widzą wszystkie te okropieństwa i zniszczenia. Mają przed oczami cały obraz. Więc psychika nie wytrzymuje radości +ruskiego miru+” – napisał doradca mera.
Straż graniczna: Rosjanie ostrzelali własne terytorium
Siły rosyjskie, atakując w sobotę cele w obwodzie sumskim w Ukrainie, ostrzelały także własne terytorium – powiedział rzecznik ukraińskiej straży granicznej Andrij Demczenko portalowi Suspilne.
„Rosyjskie lotnictwo po raz kolejny przeprowadziło dziś ostrzał strefy przygranicznej w obwodzie sumskim. Dwa razy stwierdzono trafienia rakiet na terytorium Ukrainy. Wybuchły one w odległości blisko 20 km od siebie. Rakiety uderzyły nie tylko w terytorium Ukrainy. Jeden z samolotów (rosyjskich) zrzucił rakiety także na terytorium Rosji” – oznajmił Demczenko.
Szef obwodowej administracji wojskowej Dmytro Żywycki powiedział portalowi Suspilne, że rakiety trafiły w hromady miropolską i chocimską.
Żywycki napisał na Telegramie, że na skutek tych ostrzałów ranny został jeden pogranicznik.
Mer Lwowa: codziennie do miasta przyjeżdża 2,5 tys. uchodźców; historia każdego z nich jest tragiczna
Do Lwowa przyjeżdża codziennie ze wschodu około 2,5 tys. uciekających przed wojną. Tysiąc osób z nich zostaje w mieście. Historia każdej z nich jest tragiczna – powiedział w rozmowie z Polską Agencją Prasową mer Lwowa Andrij Sadowy.
Jak podają ukraińskie władze, położony na zachodzie Ukrainy Lwów jest największym centrum uchodźczym w tym kraju. Schronienie znalazło tu już ponad 200 tys. osób. Mer Lwowa, rozmawiając z korespondentem PAP zauważył, że część Ukraińców, którzy uciekli przed rosyjskimi bombami do tego miasta z okolic Kijowa, już wróciła do swoich domów. Podkreślił przy tym, że nadal każdego dnia do Lwowa przybywają nowi uchodźcy ze wschodu kraju. „Codziennie przyjmujemy około 2,5 tys. uchodźców. Z tego tysiąc osób jedzie dalej do Europy, 500 rozjeżdża się po obwodzie lwowskim, a tysiąc zostaje we Lwowie” – powiedział.
Dopytywany, czy miasto jest gotowe na stały napływ i przyjęcie takiej liczby ludzi odparł: „Musimy. To jest nasza odpowiedzialność. Oni uciekali przed bombami i rakietami. Każda historia życia tych ludzi jest bardzo tragiczna” – podkreślił mer.
Sadowy otworzył w piątek we Lwowie drugie miasteczko kontenerowe dla tych, którzy uciekli przed rosyjską inwazją. W ośrodku zamieszkało już 220 uchodźców, na kolejnych czeka jeszcze około 100 wolnych miejsc. Kontenery stanęły dzięki pomocy polskiego rządu.
W rozmowie z PAP mer Lwowa zwrócił uwagę, że przed dwoma tygodniami podobny ośrodek otworzył razem z premierem Mateuszem Morawieckim w Parku Stryjskim. "Teraz powstała druga lokacja, a trzecią planujemy otworzyć za tydzień. Każda z nich jest lepsza. Kiedy rozmawiam z ludźmi, którzy tu się sprowadzają to widzę, że oni są szczęśliwi” – powiedział.
Jak dodał, w rozmowie z nowymi mieszkańcami miasteczka kontenerowego usłyszał słowa wdzięczności. „Oni po prostu dziękują, a dzieci chcą zostać we Lwowie. Warunki może nie są idealne, ale przedtem ci ludzie mieszkali w np. w szkole, a teraz mają swoje cztery ściany i parę metrów” – mówił mer.
Sadowy podkreślił jednak, że należy myśleć o bardziej rozległym planie pomocy uchodźcom. „Musimy myśleć o tym, co będzie dalej. Tutaj być może do września będzie można mieszkać. A później trzeba będzie tym ludziom zapewnić normalne mieszkania” – powiedział.
Dopytywany przekazał, że władze Lwowa we współpracy z władzami centralnymi pracują nad takimi rozwiązaniem. „Razem z rządem pracujemy nad programem i finansowaniem. Nasze firmy budowalne już pracują, ale ktoś musi opłacić to przedsięwzięcie” – dodał.
Władze: w Odessę trafiło 6 rosyjskich rakiet
Wojsko rosyjskie uderzyło w sobotę w Odessę nad Morzem Czarnym sześcioma rakietami – poinformowała rzeczniczka dowództwa operacyjnego Południe Natalia Humeniuk, cytowana przez portal Suspilne.
Wskutek uderzenia 4 rakiet uszkodzone zostało cywilne przedsiębiorstwo produkcji mebli w dzielnicy mieszkalnej. Wybuchł pożar, który ogarnął powierzchnię blisko 900 m kw., ale został już ugaszony
Dwie rakiety trafiły w pas startowy, który uszkodzony był już wcześniej, oraz w pomieszczenie kontroli lotów.
Wywiad: rosyjscy oficerowie zmuszeni do opuszczenia pozycji, by ochraniać paradę w Mariupolu
Władze Rosji zmusiły rosyjskich oficerów do opuszczenia pozycji bojowych, by zapewnić ochronę parady wojskowej w oblężonym przez siły rosyjskie Mariupolu – poinformował w sobotę ukraiński wywiad wojskowy na Telegramie.
„Do ochrony kremlowskich zabójców, agresorów i kłamliwych propagandystów, którzy przyjechali do Mariupola, oraz ich miejscowych pomagierów zmuszono całe dowództwo 71. pułku strzelców zmotoryzowanych wojsk okupacyjnych. Rosyjscy napastnicy tak boją się ataku obrońców Ukrainy” – ocenił ukraiński wywiad.
Jak podkreślono, w prywatnych rozmowach okupanci skarżą się kolegom na głupotę moskiewskiego dowództwa.
Ukraiński wywiad poinformował w środę, że rosyjscy okupanci w Mariupolu szykują paradę wojskową na 9 maja, gdy w Rosji obchodzony jest Dzień Zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami.
71. pułk strzelców zmotoryzowanych – jak podaje ukraiński wywiad – stacjonuje w Republice Czeczeńskiej. W komunikacie wywiadu podano ponad 200 nazwisk oficerów tego pułku.
"NYT": Rosja liczyła na kolaborację Ukraińców, to był poważny błąd
Władze Rosji liczyły, że Ukraińcy będą z nimi kolaborować, ale to okazało się poważnym błędem – ocenia w sobotę dziennik „New York Times”. Gazeta opisuje, jak prorosyjski niegdyś polityk otrzymał ofertę takiej współpracy, ale odrzucił ją w niecenzuralnych słowach.
Drugiego dnia wojny obecny szef administracji wojskowej Krzywego Rogu, były wicepremier Ukrainy Ołeksandr Wiłkuł, uznawany dotąd za polityka prorosyjskiego, dostał telefon od swojego byłego współpracownika Witalija Zacharczenki, przebywającego obecnie w Rosji byłego ministra spraw wewnętrznych w dawnym rządzie Wiktora Janukowycza.
„Powiedział: +Ołeksandrze Jurijowyczu, patrzysz na mapę, widzisz, że sytuacja jest z góry wiadoma. Podpisz porozumienie o przyjaźni, współpracy i obronie z Rosją, a będą mieli z tobą dobre relacje. Będziesz wielką osobistością w nowej Ukrainie” – opisał tę rozmowę Wiłkuł w jednym z wywiadów.
Ta oferta została jednak odrzucona. Wiłkuł wyjaśnił, że wraz z rozpoczęciem wojny szara strefa w sprawie relacji z Rosją zniknęła z ukraińskiej polityki. Pociski uderzające w jego rodzinne miasto sprawiły, że wybór stał się oczywisty. „Odpowiedziałem przekleństwem” – oznajmił polityk.
Według „NYT” Kreml zaczął wojnę, licząc na szybkie i bezbolesne zwycięstwo. Spodziewał się, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ugnie się pod presją, a rosyjskojęzyczni urzędnicy na wschodzie kraju chętnie przejdą na stronę Rosji. To się jednak nie stało, a krótkowzroczność Kremla najwyraźniej widać właśnie na wschodzie Ukrainy – oceniają analitycy.
Zaledwie garstka lokalnych urzędników opowiedziała się po stronie Rosji. Ukraińskie władze wszczęły 38 postępowań o zdradę, przy czym wszystkie dotyczą pojedynczych urzędników niskiego szczebla. „Nikt nie chce być częścią tego, co jest za ścianą” – powiedział były deputowany parlamentu Konstantyn Usow, odnosząc się do sytuacji w odizolowanej od świata, autorytarnej Rosji.
„Jesteśmy częścią czegoś jasnego – powiedział o Ukrainie - To jest tutaj z nami, w naszej grupie. A oni nie mają nic do zaoferowania”.
Również inni wpływowi politycy, którzy dawniej mieli poglądy prorosyjskie – tacy jak mer Charkowa Ihor Terechow czy mer Odessy Hennadij Truchanow - pozostali lojalni i stali się zaciekłymi obrońcami swoich miast.
Razem z urzędnikami opór najeźdźcy dała ludność cywilna. „Przed wojną mieliśmy związki z Rosją” – powiedział 36-letni inżynier z huty stali w Krzywym Rogu Serhij Żyhałow, odnosząc się do więzi rodzinnych, językowych i kulturalnych. To się zmieniło. „Nikt nie wątpliwości, że Rosja nas zaatakowała” – wyjaśnił.
Po telefonie od Zacharczenki do kolaboracji namawiał Wiłkuła również inny były ukraiński polityk przebywający obecnie w Rosji, Ołeh Cariow. Wiłkuł odpisał mu na Facebooku niecenzuralnymi słowami ukraińskiego pogranicznika z Wyspy Węży.
W pierwszych dniach inwazji Wiłkuł rozkazał firmom wydobywczym z okolic Krzywego Rogu ustawić ciężkie maszyny na pasie startowym miejskiego lotniska, co pokrzyżowało plany rosyjskiego desantu. W ten sam sposób kazał zablokować drogi dojazdowe, by spowolnić kolumny czołgów. Miejski przemysł stalowy zaczął wytwarzać zapory przeciwczołgowe i płyty do kamizelek kuloodpornych.
Trzeciego dnia wojny prezydent Zełenski, który też pochodzi z Krzywego Rogu, wyznaczył Wiłkuła na szefa administracji miasta, mimo że w czasach pokoju byli politycznymi przeciwnikami – podkreśla „NYT”.
Media: wybuchy w obwodach sumskim, mikołajowskim, chmielnickim
Ukraińskie media informują w sobotę o wybuchach w obwodzie sumskim, mikołajowskim, chmielnickim. Wcześniej podano informacje o głośnych wybuchach w Odessie. Mapa alarmów przeciwlotniczych obejmuje teren całego kraju oprócz okupowanych Krymu i obwodu chersońskiego.
O kolejnych wybuchach, powołując się na mieszkańców, informują w swoich kanałach w komunikatorze Telegram media ukraińskie, m.in. Ukraina-24 i Suspilne.
Media informują o potężnych wybuchach w Odessie
O „potężnych wybuchach” w Odessie i dymie unoszącym się nad miastem informują w sobotę ukraińskie media.
„W Odessie słychać wybuchy. Mieszkańcy miasta (informują, że) widzą rakiety” – poinformował w Telegramie portal Suspilne Odessa.
Suspilne opublikowało także zdjęcia, na których widać czarne kłęby dymu nad miastem.
Władze: siły ukraińskie zatopiły rosyjski okręt desantowy u wybrzeży Wyspy Węży
Siły ukraińskie zatopiły rosyjski kuter desantowy klasy Sierna u wybrzeży Wyspy Węży na Morzu Czarnym; zestrzeliły też rosyjskiego drona zwiadowczego typu Forpost – podała w sobotę agencja Ukrinform, cytując rzecznika władz obwodu odeskiego Serhija Bratczuka.
„Odessa: jednego wrogiego drona Forpost mniej” – napisał Bratczuk na Telegramie.
W osobnym wpisie rzecznik opublikował nagranie z uderzenia w rosyjski kuter desantowy klasy Sierna na Morzu Czarnym. Według Ukrinformu okręt pozostał w pobliżu Wyspy Węży.
Brytyjskie ministerstwo obrony: duże straty w najlepiej wyposażonych oddziałach Rosji
Rosja straciła na Ukrainie co najmniej jeden swój najbardziej zaawansowany technicznie czołg, T-90M, a wojna powoduje duże straty wśród jej najlepiej wyposażonych oddziałów - przekazało w sobotę brytyjskie ministerstwo obrony.
"Co najmniej jeden T-90M, najbardziej zaawansowany czołg rosyjski, został zniszczony w walkach. T-90M został wprowadzony w 2016 roku i ma ulepszony pancerz, zmodernizowane działo oraz ulepszone systemy nawigacji satelitarnej. Około 100 czołgów T-90M znajduje się obecnie w służbie w najlepiej wyposażonych jednostkach rosyjskich, w tym walczących na Ukrainie. Ulepszony pancerz, zaprojektowany z myślą o obronie przed bronią przeciwpancerną, pozostaje podatny, jeśli nie jest wspierany przez inne elementy sił zbrojnych" - napisano w codziennej aktualizacji wywiadowczej.
"Konflikt na Ukrainie zbiera bardzo duże żniwo wśród niektórych z najsprawniejszych i najbardziej zaawansowanych technicznie jednostek rosyjskich. Odbudowa sił zbrojnych Rosji po tym konflikcie będzie wymagała znacznego nakładu czasu i kosztów. Wymiana zmodernizowanego i zaawansowanego sprzętu będzie szczególnym wyzwaniem ze względu na sankcje ograniczające dostęp Rosji do krytycznych komponentów mikroelektronicznych" - dodano.
Władze: w obwodzie zaporoskim Rosjanie nie pozwalają zabierać rannych i zabitych z pola walki
Rosjanie często nie pozwalają zabrać rannych i zabitych z pola walki, co jest złamaniem wszelkich norm międzynarodowego prawa humanitarnego – poinformowały w sobotę władze obwodu zaporoskiego.
Rosjanie rozpowszechniają przy tym nieprawdziwe informacje, że to ukraińskim dowódcom zabroniono zabierać ciała zabitych, by ukryć informacje o stratach.
„Jest dokładnie na odwrót” – podano w komunikacie.
Władze obwodu powiadamiają, że Rosjanie prowadzą w regionie zmasowany ostrzał artyleryjski pozycji ukraińskich, a także atakują cele cywilne.
Obrona terytorialna: rosyjscy okupanci kradną z fabryki olej roślinny
Rosyjscy żołnierze kradną przeznaczony na eksport olej roślinny z zakładu, który zajęli w obwodzie zaporoskim na południu Ukrainy – podała w sobotę agencja Ukrinform, cytując oświadczenie obwodowej obrony terytorialnej.
„Zakład produkcji oleju Połohy PJSC jako kolejny padł łupem rosyjskich okupantów i grabieżców. Przed rosyjską okupacją był jednym z największych zasilających budżet przedsiębiorstw rejonu (miasta) Połohy w obwodzie zaporoskim” – oświadczyła obrona terytorialna.
Rosjanie kradną z fabryki ukończone produkty, które miały zostać wyeksportowane za granicę. Zagraniczni partnerzy handlowi już mierzą się tymczasem z niedoborem ukraińskich produktów – podkreślił Ukrinform.
Według ukraińskich władz rosyjscy najeźdźcy kradną i niszczą na Ukrainie również olbrzymie ilości zboża. MSZ Ukrainy oceniło, że Rosja kontynuuje w ten sposób dzieło stalinowców i nazistów, w tym politykę rządu ZSRR, który w latach 1932-1933 wywołał sztucznie masową klęskę głodu, znaną jako Hołodomor, która spowodowała śmierć milionów Ukraińców.
Przedstawiciel Ukrainy przy ONZ Serhij Kysłycia oświadczył w czwartek, że Rosja ukradła około 400 tys. ton zboża z okupowanych terenów obwodów zaporoskiego, chersońskiego, donieckiego i ługańskiego. Zdaniem ambasadora wywołanie klęski żywnościowej na Ukrainie i na świecie jest prawdopodobnie jednym z zamierzonych celów Rosji.
Sztab Generalny: Rosja straciła już ponad 25 tys. żołnierzy
Od początku inwazji na Ukrainę wojsko rosyjskie straciło już około 25,1 tys. żołnierzy, 2713 pojazdów opancerzonych i 1122 czołgi, a także 199 samolotów i 155 śmigłowców – ogłosił w sobotę Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.
W ciągu ostatniej doby Rosja straciła około 200 żołnierzy, 27 pojazdów opancerzonych, 12 czołgów, siedem systemów artylerii, system przeciwlotniczy, wieloprowadnicową wyrzutnię rakiet, osiem samochodów i cystern oraz 17 dronów – zaznaczono w zestawieniu.
Od 24 lutego do 7 maja siły rosyjskie straciły łącznie 509 systemów artylerii, 172 wieloprowadnicowe wyrzutnie rakiet, 84 systemy przeciwlotnicze, 1934 samochody i cysterny, 11 jednostek pływających, 341 dronów poziomu operacyjno-taktycznego i 90 rakiet manewrujących – napisano.
Wznowiono zerwane z powodu rosyjskiej inwazji połączenie kolejowe z Irpieniem
W obwodzie kijowskim wznowiono połączenie kolejowe Kijów - Irpień, zerwane z powodu rosyjskiej inwazji, ponownie otwarto na tej trasie most, zniszczony na początku wojny.
„Mamy połączenie kolejowe! Dzisiaj po raz pierwszy od kilku tygodni na stację w Irpieniu przyjechał pociąg” – napisał w sobotę w Telegramie mer Irpienia Ołeksandr Markuszyn.
Wiceszef gabinetu prezydenta Ukrainy Kyryło Tymoszenko zaznaczył, że odbudowa mostu zajęła mniej niż miesiąc, natomiast w następnej kolejności planowane jest wznowienie połączenia z Buczą, Worzelem i Borodzianką.
Nocny ostrzał obwodu donieckiego; co najmniej jedna ofiara w Bachmucie
W nocy rosyjskie wojska ostrzeliwały miejscowości w obwodzie donieckim na południowym wschodzie Ukrainy; w nalocie na miasto Bachmut zginęła co najmniej jedna osoba – podała w sobotę agencja Ukrinform, cytując szefa władz obwodowych Pawła Kyryłenkę.
„Ostrzał na szeroką skalę całej linii frontu i uderzenia w miejscowości na tyłach – tak spędziliśmy ostatnią noc. Od rosyjskiej broni najbardziej ucierpiał Bachmut, gdzie Rosjanie przeprowadzili atak z powietrza. Są doniesienia o jednej zabitej osobie, ale rzeczywista liczba ofiar jest zapewne wyższa” – napisał Kyryłenko na Facebooku.
W bombardowaniu Bachmutu uszkodzonych zostało również 13 budynków, z czego dwa zostały całkowicie zniszczone. W ostrzałach innych miejscowości rannych zostało co najmniej kilka osób, są też doniesienia o zniszczeniach infrastruktury - poinformował szef władz obwodowych.
W wyniku rosyjskiego ostrzału spłonęło muzeum Hryhorija Skoworody
W obwodzie charkowskim w wyniku rosyjskiego ostrzału doszło do pożaru w muzeum im. ukraińskiego poety Hryhorija Skoworody pod Zołocziwem – powiadomił portal Suspilne Charków.
Ranna została jedna osoba. Jak podaje Suspilne, jest to syn dyrektora muzeum, który został w budynku na noc, by go pilnować.
Minister kultury Ołeksandr Tkaczenko oświadczył, że kolekcja muzealna była wywieziona wcześniej i nie ucierpiała.
Suspilne przypomina, że muzeum we wsi Skoworodyniwka znajdowało się w budynku majątku z XVIII wieku, w którym w ostatnich latach życia pracował Hryhorij Skoworoda – ukraiński poeta, pisarz i filozof.
Służba ds. sytuacji nadzwyczajnych w obwodzie charkowskim podała, że w ciągu doby była wzywana do 25 pożarów, w tym do ośmiu spowodowanych przez rosyjskie ostrzały.
Władze obwodu połtawskiego: rakieta trafiła w obiekt infrastruktury w Karliwce
Rosjanie przeprowadzili atak rakietowy na Karliwkę, trafili w obiekt infrastruktury – poinformował rano w sobotę w Telegramie szef administracji obwodowej Dmytro Łunin.
Władze sprawdzają, czy w wyniku uderzenia rakiety są ofiary lub ranni.
Wcześniej ukraińskie media informowały, że w okolicy słychać było odgłos wybuchu.
Władze obwodu ługańskiego: w ciągu doby 24 ostrzały celów cywilnych
Rosjanie w ciągu minionej doby 24-krotnie ostrzeliwali osiedla mieszkaniowe w miejscowościach obwodu ługańskiego, zniszczyli lub uszkodzili 36 budynków – poinformował w sobotę rano szef władz obwodowych Serhij Hajdaj.
Rosjanie ostrzeliwali m.in. Zołote, Popasną, Siewierodonieck, Rubiżne, Lisiczańsk, Hirske, Orichowe.
„W Siewierodoniecku uszkodzony został szpital w starej części miasta. Trwa ostrzał artyleryjski zakładów Azot” – napisał Hajdaj.
Urzędnik poinformował również, że w ostrzeliwanych miastach wciąż pozostają mieszkańcy, chociaż władze wielokrotnie prosiły ich, by ewakuowali się w związku z rosyjską ofensywą w tym regionie.
Pentagon: nie możemy potwierdzić doniesień o uderzeniu na rosyjską fregatę Admirał Makarow
Widzieliśmy doniesienia o ukraińskim uderzeniu na rosyjską fregatę i przyglądaliśmy się temu przez cały dzień, ale nie możemy potwierdzić tych informacji - powiedział w piątek rzecznik Pentagonu John Kirby.
"Widzieliśmy te doniesienia, w mediach społecznościowych była mowa o rosyjskiej frygacie. Przyglądaliśmy się temu cały dzień, ale nie mamy żadnych informacji, by potwierdzić te doniesienia" - powiedział Kirby podczas briefingu prasowego.
Odniósł się w ten sposób do informacji - podanych m.in. przez ukraińskiego posła Ołeksija Honczarenkę - o tym, że rosyjska fregata Admirał Makarow płonie nieopodal Wyspy Węży na Morzu Czarnym. Ukraińskie media informowały, że okręt został prawdopodobnie trafiony ukraińskim pociskiem manewrującym R-360 Neptun.
Komentując doniesienia o tym, że informacje wywiadowcze USA były kluczowe dla zatopienia krążownika Moskwa, Kirby zaznaczył, że Ukraina otrzymuje informacje wywiadowcze z wielu źródeł i sama posiada doskonałe zdolności w tej kwestii.
"My dostarczamy im to, co uważamy za istotne i aktualne informacje na temat rosyjskich jednostek, które pozwalają im na dostosowanie i wykonywanie działań w samoobronie (...) To słuszne, legalne i ograniczone" - powiedział Kirby.
Rzecznik poinformował też, że jak dotąd szkolenie z użycia przekazywanych przez USA haubic M777 przeszło 220 ukraińskich artylerzystów, a 150 kolejnych jest w trakcie szkoleń. Dodatkowo 15 żołnierzy przeszło szkolenie z użycia mobilnego radaru MPQ-64, a 60 z transporterów opancerzonych M113.
Siły powietrzne: zestrzelono 14 kolejnych rosyjskich dronów Orłan-10
Co najmniej 14 kolejnych rosyjskich dronów zwiadowczych typu Orłan-10 zestrzeliła minionej doby ukraińska obrona przeciwlotnicza – poinformowały w sobotę ukraińskie siły powietrzne. Według agencji Ukrinform każda z takich maszyn kosztuje 80-120 tys. dolarów.
„6 maja jednostki obrony przeciwlotniczej sił powietrznych i sił lądowych Sił Zbrojnych Ukrainy strąciły co najmniej 14 dronów Orłan-10! Polowanie trwa!” - ogłosiło na Facebooku dowództwo sił powietrznych Ukrainy (https://www.facebook.com/kpszsu/posts/368168182017803).
Ukrinform podaje, że każdy z dronów Orłan-10 kosztuje od 80 do 120 tys. dolarów. Używane są do prowadzenia rozpoznania z powietrza oraz namierzania celów artylerii.
Z obliczeń ukraińskiego Sztabu Generalnego wynika, że od początku inwazji rosyjskie wojsko straciło łącznie ponad 300 bezzałogowych statków powietrznych poziomu operacyjno-taktycznego.
Sztab: Rosjanie zniszczyli trzy mosty, ostrzeliwali Mikołajów, szturmowali Azowstal
Rosjanie wysadzili trzy mosty samochodowe w obwodzie charkowskim, prowadzili ostrzał rakietowy i artyleryjski Mikołajowa, szturmowali zakłady Azowstal w Mariupolu – podaje w sobotę w porannym podsumowaniu operacyjnym Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.
W celu spowolnienia kontrnatarć sił ukraińskich wojska rosyjskie zniszczyły trzy mosty samochodowe w obwodzie charkowskim w rejonie miejscowości Cyrkuny i Ruskie Tyszki. Kontynuowany był ostrzał artyleryjski miejscowości w pobliżu Charkowa.
W Mariupolu siły przeciwnika nadal blokują oddziały ukraińskie w zakładach metalurgicznych Azowstal. Rosjanie prowadzili działania szturmowe, próbując zdobyć kontrolę nad tym obiektem.
W obwodzie mikołajowskim Rosjanie ostrzeliwali ukraińskie pozycje. Przeprowadzili również ostrzały artyleryjskie i atak rakietowy na Mikołajów. W Iwano-Kepyne na wschód od Mikołajowa Ukraińcy zlikwidowali rosyjski skład amunicji i do 20 jednostek sprzętu przeciwnika.
Sztab podaje, że w okupowanym Chersonie Rosjanie podejmują działania na rzecz umocnienia swojej władzy i poparcia ze strony ludności. Zwiększono liczbę posterunków i patroli.
W obwodach donieckim i ługańskim Ukraińcy odparli osiem ataków przeciwnika, niszcząc trzy czołgi, osiem zestawów artyleryjskich, siedem pojazdów opancerzonych.
Celem rosyjskiej operacji, jak powtarza sztab w sobotnim komunikacie, pozostaje zdobycie pełnej kontroli nad ukraińskimi obwodami donieckim i ługańskim oraz utrzymanie korytarza lądowego do Krymu.
Pelosi popiera wniosek Kijowa o uznanie Rosji za państwo sponsorujące terroryzm
Przewodnicząca Izby Reprezentantów USA Nancy Pelosi poparła wniosek Rady Najwyższej Ukrainy skierowany do amerykańskiego Kongresu o uznanie Rosji za państwo sponsorujące terroryzm - podaje w sobotę agencja Ukrinform. "Od dawna jestem zwolenniczką takiego rozwiązania" - powiedziała Pelosi.
"Jeżeli Rosja nie znajdzie się na liście krajów będącym sponsorami terroryzmu, to taką listę należy podrzeć" - oznajmiła szefowa niższej izby Kongresu w wywiadzie dla telewizji MSNBC.
Podkreśliła, że miejsce mocarstwa nuklearnego, którego przywódca grozi użyciem broni atomowej, dokonuje inwazji na inny kraj, a jego żołnierze dopuszczają się zbrodni, jest zdecydowanie na liście takich państw.
We wtorek Rada Najwyższa, czyli parlament Ukrainy, przyjęła apel do Izby Reprezentantów i Senatu USA o uznanie Rosji za państwo sponsorujące terroryzm. Deputowani wezwali obie izby Kongresu USA do zaostrzenia sankcji wobec Moskwy i państw z nią współpracujących, w szczególności poprzez restrykcje przewidziane wobec krajów sponsorujących terroryzm.
Ukraińscy deputowani apelują również o uznanie za organizacje terrorystyczne tzw. republik ludowych: ługańskiej i donieckiej, a także sił zbrojnych Rosji w szczególności ze względu na bestialstwa popełnione przez rosyjskich żołnierzy w Ukrainie.
1 maja Pelosi spotkała się w Kijowie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.
Zełenski: jeśli Rosjanie zabiją ludzi w Azowstalu, rozmowy staną się niemożliwe
Jeśli żolnierze rosyjscy zabiją ludzi w kombinacie metalurgicznym Azowstal dalsze rozmowy staną się niemożliwe - powiedział w piątek wieczorem prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w nagraniu wideo.
Jak relacjonuje agencja Ukrinform Zełenski oświadczył, że "jeśli oni (Rosjanie) zabiją ludzi, którzy mogą być wymienieni jeśli są żołnierzami, lub wypuszczeni jeśli są cywilami, albo potrzebującymi pomocy niezależnie od tego czy są żołnierzami albo cywilami, to nie będzie z nimi o czym rozmawiać na szczeblu dyplomatycznym".
Zełenski dodał, że czynione są wysiłki aby ocalić żołnierzy broniących się w Azowstalu, ale nie podał żadnych szczegółów.
W piątek 6 maja podczas nieformalnego porozumienia o wstrzymaniu ognia w Azowstalu Rosjanie ostrzelali pociskami przeciwpancernymi samochód, którym mieli być ewakuowani cywile. Jeden z obrońców został zabity a sześciu zostało rannych.
Żołnierze pułku Azow, którzy bronią kombinatu wezwali społeczność międzynarodową do pomocy w ewakuacji cywilów z Azowstalu i do udzielenia pomocy rannym bojownikom.
Wicepremier: z Azowstalu wyprowadzono 50 cywilów, w tym kobiety i dzieci
50 cywilów - kobiet, dzieci i osób starszych - ewakuowano z terenu zakładów metalurgicznych Azowstal w Mariupolu - poinformowała w piątek wicepremier Ukrainy Iryna Wereszczuk. Zapowiedziała, że w sobotę ewakuacja w Mariupolu będzie kontynuowana.
"Dziś przeprowadzaliśmy ewakuację cywilów z Azowstalu" - poinformowała Wereszczuk w komunikacie opublikowanym wieczorem w serwisie Telegram: https://t.me/vereshchuk_iryna/1337. Dodała, że "udało się wyciągnąć z Azowstalu 50 kobiet, dzieci i osób starszych".
Wicepremier Ukrainy zarzuciła wojskom rosyjskim, że nie respektują wstrzymania ognia na czas ewakuacji. "Przez cały dzień kolumna musiała stać koło Azowstalu, dochodziło tam do walk i innych prowokacji. Wróg stale naruszał reżim przerwania ognia" - oświadczyła Wereszczuk. Z tego powodu - dodała - "ewakuacja odbywała się bardzo wolno" i kolumna nie zdołała zabrać ludzi z innego punktu Mariupola.
Wicepremier zapowiedziała, że ewakuacja w Mariupolu będzie kontynuowana w sobotę po południu. Punktem zbiórki będzie miejsce, gdzie działała największa w mieście galeria handlowa Port City.
Wcześniej w piątek agencja Reutera podała, że do miejscowości Bezimienne dojechały pierwsze autobusy z cywilami ewakuowanymi z Azowstalu.
Pierwsza ewakuacja z Azowstalu pod egidą ONZ i Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża odbyła się w miniony weekend. Z terenu zakładów wywieziono wówczas około 150 osób, ponad 300 ewakuowano z innych części Mariupola i okolic miasta.
Kombinat Azowstal jest ostatnim punktem ukraińskiego oporu w Mariupolu. Broni się w nim pułk Gwardii Narodowej Azow i 36. Samodzielna Brygada Piechoty Morskiej. Wraz z wojskowymi w rozległych podziemnych korytarzach i schronach Azowstalu przebywają cywile, w tym dzieci. Liczbę cywilów w Azowstalu w ostatnich dniach szacowano na od stu do dwustu.
Radna miasta Kijowa: będziemy musieli, wzorem Izraela, zmilitaryzować nasze społeczeństwo
Będziemy musieli – wzorem Izraela - zmilitaryzować nasze społeczeństwo. Nigdy nie będziemy czuć się bezpiecznie z takim sąsiadem, jak Rosja – powiedziała PAP Mirosława Smyrnowa, radna miasta Kijowa z ramienia partii Witalija Kliczki UDAR. Polityk poruszyła również podczas rozmowy problemy władz lokalnych starających się zapewnić cywilom stabilne warunki zakłóconego wojną życia.
"Rosjanie zobaczyli, jak szybko się rozwijamy, pokazaliśmy im kontrast pomiędzy naszymi narodami. To, co dla Ukraińców jest normalne – mikrofalówka, lodówka i tak dalej - dla dużej części ich społeczeństwa jest niedoścignionym luksusem. To również wpłynęło na podjęcie decyzji o rozpoczęciu inwazji" – wyjaśnia polityk.
Smyrnowa przyznaje, że Kijów zmaga się z problemami finansowymi, które utrudniają pomoc dotkniętym wojną cywilom. „Trudności te wynikają także z tego, że budżetu miasta nie zasilają obecnie opłaty komunalne, a czynsz płacony przez przedsiębiorców wynajmujących należące do miasta budynki został obniżony do poziomu jednej hrywny” – tłumaczy. „Obecnie do budżetu wpływa 50 proc. środków, które zasilały go przed wojną” – dodaje.
„Ważne jest zatem, żeby wspierać nas w tym czasie nie tylko na froncie militarnym, ale także codziennym, społecznym – niezbędne są nam środki na utrzymanie stabilnego poziomu życia mieszkańców” – wyjaśnia rozmówczyni PAP, stojąc na tle zniszczonego przez rosyjski ostrzał bloku na północy Kijowa.
„Po ataku musieliśmy opuścić budynek, ale wróciłam kilka dni później. Moje mieszkanie nie uległo aż tak dużemu zniszczeniu, żeby nie mogło się tam mieszkać. Nie jest tu całkiem bezpiecznie, ale nie mam gdzie iść” – mówi PAP 60-letnia mieszkanka zniszczonego budynku.
Eksperci rozpoczęli proces mający ocenić, czy blok nadaje się do odbudowy i ponownego zamieszkania. Zapytani o to, gdzie obecnie mieszkają, mieszkańcy odpowiadają: „Gdzie kto może”. „Nie ma gdzie spać, nie ma gdzie jeść, nie ma gdzie żyć” – mówi 50-letni mężczyzna. „Dostaliśmy 2000 hrywien [ok. 300 zł – PAP] i to wszystko” – dodaje.
„Środki, które otrzymujemy z zagranicy, są przede wszystkim przekierowywane na front – naszym priorytetem jest w końcu wygranie wojny. Dlatego tak bardzo zależy nam na zintensyfikowaniu słabnącej pomocy: poza tym, co przekazuje żołnierzom, musimy mieć też jak pomagać cywilom” – tłumaczy radna z Kijowa.
W samej stolicy, ale szczególnie w otaczających ją wioskach, kolejki wracających do domów Ukraińców ustawiają się po przekazywaną im pomoc humanitarną. Nie wszędzie doprowadzono ciepłą wodę i prąd, wiele sklepów wokół Kijowa jest nadal zamkniętych, wiele osób pozostaje bez pracy i środków do życia.
Smyrnowa zwraca również uwagę na problem z powszechnym dostępem do paliwa. Częstym celem rosyjskich ataków padały stacje benzynowe, których ruiny widać na niemal każdej drodze prowadzającej do Kijowa. „Korzystamy z rezerw, które przede wszystkim muszą zaopatrywać armię, dlatego ważne jest, żeby każdy, kto przywozi na Ukrainę pomoc, przyjeżdżał z własnym zapasem paliwa” – apeluje.
Mówiąc o skali rosyjskich zniszczeń polityk zauważa, że chociaż Kreml obawiał się płynących z Ukrainy wzorców demokratyzacji i rozwoju kraju, ich powtórzenie w Rosji byłoby bardzo trudne. „Nie sądzę, żeby Rosjanie mogli pójść tą samą drogą, co my. Za bardzo się różnimy, oni nie są w stanie zobaczyć rzeczywistości taką, jaka jest. Tam rządzi +imperialistyczny duch+, która uniemożliwia im rozwój” – ocenia.
Dodaje, że inwazja i wynikające z niej sankcje cofnęły już Rosjan o 30 lat. „Uważam, że nałożone na Rosję sankcje powinny zostać zniesionego dopiero wtedy, kiedy wszyscy sprawcy zostaną pociągnięci do odpowiedzialności i zapłacą za to, co zrobili i nadal robią na Ukrainie” – wskazuje.
Zapytana o to, czy widzi szansę na odbudowę zniszczonych relacji na poziomie społeczeństw ukraińskiego i rosyjskiego odpowiada: „Może za trzy, cztery pokolenia dojdzie do jakiegoś zbliżenia, ale obecnie w Rosji nawet dzieci poddaje się praniu mózgu”. „Nie wiem, kiedy wydostaną się z tego błędnego koła. Na pewno musieliby uznać ludobójstwo, którego dopuszczają się obecnie na Ukrainie” – mówi rozmówczyni PAP.
Zełenski: ponad 500 tys. osób wywieziono do odległych terenów Rosji
Ponad 500 tys. obywateli Ukrainy zostało wywiezionych przez rosyjskich okupantów do odległych rejonów Rosji – oświadczył w piątek ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski w przemówieniu do parlamentu Islandii.
„Już ponad 500 tys. naszych ludzi deportowano do Rosji. Zmuszono ich, by tam wyjechali. Wszystko im zabierają. Zabierają dokumenty. Zostawiają ich bez środków łączności. Wysyłają ich do dalekich regionów cudzej ziemi, do oddalonych regionów Rosji” – oświadczył Zełenski.
Przedstawiciel rosyjskiego ministerstwa obrony powiedział w poniedziałek, że od 24 lutego, czyli rozpoczęcia agresji na Ukrainę, z kraju tego „ewakuowano” prawie 1,1 mln osób, w tym niemal 200 tys. dzieci.
Amnesty International zebrała relacje świadków rosyjskich zbrodni; cywilom strzelano w głowy
Amnesty International zebrała relacje świadków o dokonywanych przez Rosjan zabójstwach cywilów w Buczy; w ogłoszonym w piątek raporcie organizacja odtworzyła, jak w zaledwie jednym miejscu w Buczy zginęło w marcu pięciu mieszkańców sąsiednich domów.
AI, której pracownicy prowadzili badania w Buczy w kwietniu, zebrała relacje o zabójstwach cywilów w rejonie skrzyżowania dwóch ulic w Buczy: Jabłuńskiej i Wokzalnej. W domu przy Jabłuńskiej 203A zginął 4 marca Jewhen Petraszenko, zastrzelony w swoim mieszkaniu. Pociski i łuski, które znaleźli tam pracownicy AI mogły należeć tylko do broni używanej przez rosyjskie wojska powietrzno-desantowe i specnaz: karabinków AS Wał i Wintoriez.
Przed sąsiednim domem zginął 41-letni Dmytro Konowałow - powiedział AI jeden z jego braci. Opowiada on, że rodzina ukrywała się w piwnicy, ale mieszkańcy wychodzili na zewnątrz, by naładować telefony komórkowe czy pójść do łazienki. "4 bądź 5 marca - nie pamiętam dokładnie, którego dnia - krótko przed godziną policyjną, około 16.30-16.45, wyszliśmy z bratem na podwórko, żeby zapalić. On i nasz 15-letni sąsiad stanęli na roku domu, koło wejścia do piwnicy od strony Jabłuńskiej. Gdy zobaczyli, że z Jabłuńskiej nadchodzą żołnierze rosyjscy, cofnęli się na podwórze. Chłopiec wbiegł do piwnicy, a mój brat usiadł, paląc, na drugim schodku przy drzwiach do piwnicy. Żołneirze wyszli zza rogu budynku na podwórze i strzelili do niego kilka razy - w szyję, klatkę piersiową i w twarz" - powiedział brat zamordowanego. Dopiero piątego dnia rodzina zdołała pochować Dmytra w wykopanym na podwórzu płytkim grobie.
Na podwórzu przed jednym z sąsiednich domów zginął 12 marca 61-letni Ilja Nawalny. Troje sąsiadów opowiedziało pracownikom AI, co się wydarzyło. Z ich relacji wynika, że Nawalny mógł wyjść na krótko z domu, by sprawdzić samochód, uszkodzony w ostrzale. Znaleziono go na podwórzu, leżącego twarzą do ziemi. Został zabity strzałami w głowę i plecy. Obok leżał jego podarty dowód osobisty i sąsiedzi zastanawiają się, czy Rosjanie nie zabili go, bo nazywał się tak samo jak uwięziony rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny.
Kolejny mieszkaniec domu przy Jabłuńskiej 203A, Leonid Bondarczuk zginął 22 bądź 23 marca. Jego sąsiad powiedział pracownikom AI, że było to wczesnym popołudniem. "Do naszej piwnicy przyszedł młody żołnierz i zażądał naszych telefonów. Zapytałem, czy chce, byśmy włożyli nasze telefony do torby, a on wycelował we mnie karabin. Był bardzo agresywny. Zabrał wszystkie telefony i dał je Leonidowi i powiedział, by niósł telefony i by szedł przed nim. Leonid wziął telefony, a gdy wchodził po schodach, usłyszeliśmy dwa czy trzy wystrzały. Po kilku minutach usłyszeliśmy wybuch, również ze schodów". Sąsiedzi znaleźli Leonida martwego, leżącego w kałuży krwi, z oderwaną częścią głowy; z jego nogi wystawały kości. Takie rany nie mogły pochodzić od kul, a od granatu.
Zaledwie 300 metrów dalej, na rogu ulicy Jabłuńskiej i Wokzalnej, żołnierze rosyjscy wdarli się do domu Iryny Abramowej. Z tyłu domu rzucili granat, a jej męża Ołeha zabrali za płot. Żołnierze ci, jak powiedziała Iryna, mieli pomarańczowo-czarne wstążki św. Jerzego, od kilku lat propagowane w Rosji jako symbol pamięci o II wojnie światowej. Opasali nimi broń i hełmy. "Dlaczego nie byliście na zewnątrz, by nas witać? Przybyliśmy, by was wyzwolić" - powiedzieli do Iryny. Kobiecie i jej ojcu kazali oddać telefony komórkowe. Gdy dom zaczął się palić i ojciec kobiety próbując gasić pożar poprosił żołnierzy, by pozwolili Ołehowi przyjść na pomoc, jeden z wojskowych spojrzał na ulicę i odparł ironicznym tonem: "on już nie wróci". Iryna znalazła krótko później ciało Ołeha leżące na chodniku; z głowy lała się krew. Wojskowi siedzieli nieopodal na murku, pijąc wodę. Później kazali Irynie opuścić dom. Ciało jej męża pozostało na ulicy.
Poza relacjami z Buczy AI zebrała też świadectwa z innych miejscowości obwodu kijowskiego. We wsi Zdwyżiwka, 20 km od Buczy, zginęli dwaj młodzi mężczyźni: Pawło Chołodenko i Wiktor Bałaj. Ich ciała, częściowo spalone, odnaleziono w lesie na skraju wsi. Mieli ręce związane na plecach, twarz i głowa Wiktora byla omotana taśmą. Obaj zginęli od strzału w głowę. W innej wsi, Nowyj Korochod, jeden z mieszkańców powiedział AI, że widział przez okno śmierć trzech młodych mężczyzn, zastrzelonych przez żołnierzy krótko po tym, jak podnieśli ręce do góry.
W Worzelu zginął 15-letni Ihor Denczyk. Jego dziadek opowiedział AI, że chłopiec znalazł się w grupie osób, którym żołnierze rosyjscy kazali położyć się na ziemi. "Gdy on i pozostali leżeli twarzą do ziemi, żołnierze otworzyli ogień" - powiedział mężczyzna. Ihor zginął od strzału w szyję. W tej samej grupie była ciotka chłopca - zmarła od ran następnego dnia.
AI opisała też w raporcie przypadki, gdy ciała zabitych, odnajdywane w obwodzie kijowskim po wycofaniu się Rosjan, nosiły ślady tortur. W takim stanie znaleziono ciało Wasyla Nedaszkiwskiego, mieszkańca Buczy. Jego żona powiedziała AI, że oboje pomagali obronie terytorialnej kopać okopy i Rosjanie dowiedzieli się o tym. Zabrali Wasyla mówiąc jej, że biorą go na przesłuchanie. Ciało znaleziono potem w jednej z piwnic, z otwartymi ranami na rękach i w głowie.
W Buczy, w małej szopie w ogrodzie jednego z domów przy Wokzalnej, właściciel znalazł w kwietniu ciało nagiej kobiety z otwartymi ranami na brzuchu, udach i klatce piersiowej. Właściciel opuścił Buczę na początku marca, dom aż do kwietnia zajęli Rosjanie. Na polu sąsiadującym z ogrodem znaleziono porozrzucane skrzynki z amunicją.
W raporcie AI przywołuje też relacje mieszkańców o ostrzeliwaniu na oślep domów mieszkalnych i samochodów z cywilami, którzy próbowali opuścić Buczę. Rozmówcy AI są przekonani, że uciekających ostrzeliwały wojska rosyjskie.
Amnesty International przeanalizowała też ostrzały lotnicze w Borodziance, małym mieście leżącym 60 km od Kijowa. Osiem domów mieszkalnych zostały ostrzelanych 1 i 2 marca, zginęło około 40 mieszkańców. Nie ma informacji o tym, by w tym rejonie znajdowały się cele wojskowe, nie był to również rejon starć - podkreśla AI.
Powołując się na prawo międzynarodowe, autorzy raportu oceniają, że "istnieją przekonywujące dowody, że opisane wydarzenia - umyślne zabójstwa cywilów i ostrzały lotnicze powodujące śmierć ludności cywilnej - stanowią zbrodnie wojenne".





























































