Podwójna szansa na wygraną! Ranking ETF w Wakacjach na Giełdzie

    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 14.04.2022 r.

    2022-04-15 07:09
    publikacja
    2022-04-15 07:09

    Czwartek był pięćdziesiątym dniem inwazji Rosji na Ukrainę. Ukraińskie siły trafiły dwoma rakietami Neptun we flagowy krążownik rosyjskiej floty czarnomorskiej - zapaliły się składy amunicji. ONZ na razie wyklucza możliwość humanitarnego zawieszenia broni, a USA planuje wizytę wysoko postawionego urzędnika w Kijowie. Czy będzie to Blinken czy Austin?

    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 14.04.2022 r.
    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 14.04.2022 r.
    fot. Sergei Bobylev / / TASS

    Relację ze środy zapisaliśmy tutaj. 

    W czwartek ewakuowano ponad 2,5 tys. ludzi, w tym prawie 300 z Mariupola

    W czwartek na Ukrainie ewakuowano 2557 osób, w tym 289 osób wyjechało samodzielnie samochodami z Mariupola – poinformowała wicepremier Ukrainy Iryna Wereszczuk. Z obwodu ługańskiego, gdzie toczą się walki, wyjechało 225 osób.

    „Wojska okupacyjne po raz kolejny nie zapewniły reżimu ciszy (przerwania ognia” – poinformowała Wereszczuk w Telegramie (https://t.me/vereschuk_iryna/1281).

    Ok. 2,3 tys. osób własnym transportem dojechało z Berdiańska i Mariupola do Zaporoża, w tym 289 osób z Mariupola i 2043 z miejscowości w obwodzie zaporoskim.

    Sztab: Rosja ma problem z zebraniem wojsk, planuje nieoficjalną mobilizację

    „W celu ukrycia informacji mobilizacja na poziomie ogólnopaństwowym będzie przeprowadzona równolegle z planowym poborem do wojska” – utrzymuje sztab w czwartkowym raporcie sytuacyjnym.

    Podano w nim również, że Rosja przygotowuje do udziału w wojnie w Ukrainie dodatkowe pododdziały z wojsk Floty Północnej i 8. Armii Ogólnowojskowej Południowego Okręgu Wojskowego.

    Według informacji strony ukraińskiej rosyjskie dowództwo nie zdołało zrealizować planów mobilizacji na Kaukazie Północnym, a główną przyczyną jest „niechęć mieszkańców tego regionu do udziału w działaniach zbrojnych”.

    Jak podano, Rosjanie „próbują zakończyć przygotowania do ofensywy we wschodnich obwodach” – m.in. zwiększają zgrupowanie lotnictwa bojowego i systemu kierowania wojskami.

    Rosyjskie siły wycofane wcześniej z północnego wschodu Ukrainy są przemieszczane po terytorium Rosji – z obwodów kurskiego i briańskiego do obwodów biełgorodzkiego i woroneskiego.

    Prokurator MTK: dostajemy informacje o nowych zbrodniach

    „Widzimy, że sytuacja się nie poprawia. Otrzymujemy informacje o popełnianiu nowych zbrodni. Nasze zadanie polega na sprawdzeniu wiarygodności tych zgłoszeń i ocenie z profesjonalnego punktu widzenia, czy odpowiadają one standardom dopuszczalności (do rozpatrywania przez MTK)” – powiedział.

    2 marca MTK na wniosek 39 państw, w tym Polski, wszczął śledztwo w sprawie "zbrodni wojennych, zbrodni przeciwko ludzkości lub ludobójstwa", które miały być popełnione na Ukrainie.

    Khan powiedział, że obecnie wnioski złożyły już 42 państwa. „Naszym zadaniem jest przyjmowanie i przechowywanie wszelkich możliwych dowodów, jakie można zebrać. Nie będę spekulować, co będzie dalej. Dowody mówią same za siebie” – powiedział dodając, że te zbrodnie są realne i to nie fejk.

    Dodał, że dokłada starań, by nawiązać kontakt z Rosją, i będzie nadal współpracować z ukraińskimi obrońcami praw człowieka. Podkreślił, że był w Buczy i Borodziance w obwodzie kijowskim. „Zrobimy wszystko, co możliwe, by stało się zadość sprawiedliwości i by (sprawcy) ponieśli odpowiedzialność” – zaznaczył.

    Trybunał ma uprawnienia do rozpoznawania przypadków zbrodni wojennych, ludobójstwa i zbrodni przeciwko ludzkości popełnionych na terytorium ponad 120 krajów, które przyjęły ustanawiający ten sąd Statut Rzymski. W 2016 r. ze Statutu Rzymskiego wycofała się Rosja. Ukraina również nie jest stroną tej umowy, jednak dwukrotnie zadeklarowała, że zaakceptuje jurysdykcję MTK w odniesieniu do zbrodni popełnionych na jej terytorium, jeśli Trybunał zdecyduje się je zbadać.

    Rada Bezpieczeństwa: Rosja rozpoczęła realizację planu zamachów na swoim terytorium

    Służby specjalne w Rosji rozpoczęły realizację planu zamachów terrorystycznych na swoim terytorium, by „nasilić antyukraińską histerię” – informuje w czwartek centrum ds. walki z dezinformacją przy ukraińskiej Radzie Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony.

    Według centrum w tym celu Rosjanie przeprowadzają „ataki” w strefie przy granicy i oskarżają o nie stronę ukraińską.

    „Według stanu na 14 kwietnia przy granicy miało miejsce już kilka +zamachów terrorystycznych+, o które władze Rosji obwiniły ukraińskie grupy dywersyjne” – wskazano w komunikacie centrum ds. walki z dezinformacją.

    „Już wcześniej centrum uprzedzało o planach przeciwnika przeprowadzenia serii aktów terrorystycznych w strefie przygranicznej w celu konsolidacji Rosjan przeciwko Ukraińcom” – podano (https://t.me/CenterCounteringDisinformation/1228).

    Wskazano również m.in., że media propagandowe, powołując się na gubernatora obwodu kurskiego, poinformowały o ostrzelaniu w środę punktu granicznego w tym obwodzie. Strona rosyjska poinformowała też, że w czwartek doszło do ostrzału przy granicy w obwodzie briańskim, w którym uszkodzone zostały dwa samochody, lecz nikt nie odniósł obrażeń.

    Ukraińska Prawda zwróciła uwagę, że w ciągu dnia wersja rosyjska uległa zmianie i podawano już, że w miejscowości Klimowo pod ostrzałem znalazły się „dwa domy, a ucierpiało siedem osób”.

    Już po opublikowaniu komunikatu przez ukraińskie centrum przy Radzie Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, strona rosyjska podała informacje o kolejnych „atakach” – tym razem dwóch wsi w obwodzie biełgorodzkim – napisała Ukraińska Prawda.

    Rosyjska redakcja BBC przypomina, że w środę rosyjskie ministerstwo obrony zagroziło atakami na „centra decyzyjne, w tym w Kijowie”, jeśli Ukraina będzie atakować cele na terytorium Rosji.

    Rząd: Rosja próbuje werbować naszych obywateli w Naddniestrzu na wojnę z Ukrainą

    Władze Rosji próbują werbować obywateli Mołdawii w Naddniestrzu do wyjazdu na wojnę z Ukrainą - poinformował w czwartek rząd w Kiszyniowie. W tym separatystycznym regionie mołdawskim stacjonują wojska rosyjskie.

    Jak przekazał szef MSZ Mołdawii Nicu Popescu, potwierdzone przez władze próby rekrutacji mają na celu skierowanie zwerbowanych przez Rosjan mężczyzn do walki na południu Ukrainy “w związku z położeniem geograficznym Mołdawii”.

    “Tego typu działania nie służą pokojowi (…) i są bardzo niebezpieczne. Należy je powstrzymać” - podkreślił Popescu.

    W ostatnich dniach mołdawskie media informowały o ogłoszeniach zamieszczanych przez Rosjan w Naddniestrzu, które miały zachęcać mieszkańców regionu do udziału w inwazji na Ukrainę.

    Portal Defence Express: na krążowniku Moskwa mogą być głowice nuklearne

    Na uszkodzonym rosyjskim krążowniku rakietowym Moskwa, który według Ukrainy został trafiony przez ukraińskie rakiety, mogą znajdować się głowice nuklearne – poinformował w czwartek portal wojskowy Defence Express, powołując się na konstruktorów i oficerów marynarki.

    Na krążowniku Moskwa jest 16 rakiet P-1000 Wułkan, które mogą być uzbrojone w głowice jądrowe o mocy do 350 kiloton. Nie jest jednak jasne, czy na jednostce głowice jądrowe znajdują się zawsze, czy tylko są tam umieszczane na specjalny rozkaz.

    Krążownik Moskwa wchodzi w skład sił stałej gotowości Floty Czarnomorskiej, a więc powinien móc błyskawicznie wyjść w otwarte morze w celu wykonywania zadań bojowych. Przeładowanie głowic rakiet P-500/1000 jest zaś czasochłonnym zadaniem i powinno być wykonywane wyłącznie w bazie.

    Proporcje liczby głowic jądrowych do konwencjonalnych na krążownikach rosyjskich nie są obecnie znane. W czasach ZSRR nuklearne głowice mogły stanowić kilka sztuk z 16.

    Oprócz tego na krążowniku może znajdować się inna broń jądrowa – pociski rakietowe do systemu Fort, będącego okrętowym odpowiednikiem S-300. W czasach ZSRR kilka sztuk rutynowo znajdowało się na pokładzie wśród 64 rakiet do tego systemu.

    Defence Express ocenia przy tym, że w krótkiej perspektywie nie ma ryzyka ewentualnej eksplozji tych pocisków w razie zatonięcia krążownika. Jak podkreśla portal, na dnie mórz i oceanów spoczywa obecnie około 10 reaktorów, około 10 torped i około 20 rakiet balistycznych, z czego większość trafiła tam na skutek awarii na sowieckich okrętach w latach 60-80-tych.

    Ukraina twierdzi, że krążownik Moskwa, będący okrętem flagowym rosyjskiej Floty Czarnomorskiej, został trafiony rodzimymi pociskami przeciwokrętowymi Neptun, Rosja - że na okręcie wybuchł pożar.

    Rzecznik Pentagonu John Kirby powiedział w czwartek, że krążownik rakietowy Moskwa nie zatonął, ale jest uszkodzony i popłynął do bazy w Sewastopolu na Krymie na naprawy. Jak dodał Kirby, na pokładzie okrętu doszło do co najmniej jednej eksplozji, ale USA nie mają informacji na temat tego, co było jej przyczyną.

    Kirby oświadczył, Moskwa została uszkodzona w znacznym stopniu i według oceny Pentagonu wciąż zmaga się z pożarem na pokładzie.

    Przedstawiciel Pentagonu podał też, że w chwili wybuchu Moskwa znajdowała się ok. 100 km od wybrzeża, czyli była w zasięgu ukraińskich rakiet przeciwokrętowych Neptun, które według Ukrainy uderzyły w jednostkę. Jednocześnie USA nie potwierdziły ani nie zaprzeczyły, że ukraiński atak był przyczyną uszkodzenia krążownika. Oficjel dodał, że pozostałe okręty będące w pobliżu Moskwy wycofały się na odległość ok. 150 km od brzegu. 

    Pentagon: na pokładzie krążownika Moskwa wciąż trwa pożar, okręt zmierza do Sewastopola

    Urzędnik ministerstwa obrony USA powiedział podczas briefingu prasowego, że Moskwa została uszkodzona w znacznym stopniu i według oceny Pentagonu wciąż zmaga się z pożarem na pokładzie. Jednocześnie resort ocenia, że okręt płynie do portu w Sewastopolu na Krymie.

    Przedstawiciel Pentagonu podał, że w chwili wybuchu Moskwa znajdowała się ok. 100 km od wybrzeża, czyli była w zasięgu ukraińskich rakiet przeciwokrętowych Neptun, które według Ukrainy uderzyły w jednostkę. Jednocześnie USA nie potwierdziły ani nie zaprzeczyły, że ukraiński atak był przyczyną uszkodzenia krążownika. Oficjel dodał, że pozostałe okręty będące w pobliżu Moskwy wycofały się na odległość ok. 150 km od brzegu.

    Odnosząc się do sytuacji na Ukrainie, przedstawiciel ministerstwa przekazał, że Rosja obecnie ma ok. 65 funkcjonujących batalionowych grup taktycznych w kraju, spośród ok. 125, jakie zgromadziła przed inwazją. Dodał, że sprowadzenie dodatkowych oddziałów na wschód i południe Ukrainy jest spodziewane w najbliższych dniach. Ocenił, że Rosja ma nadzieję na osiągnięcie konkretnych rezultatów w Donbasie w ciągu tygodni, ale trudno jest ocenić, kiedy nastąpi początek nowej ofensywy.

    Rosyjskie siły uderzyły w zakłady metalurgiczne w Kramatorsku

    Siły rosyjskie uderzyły w czwartek w zakłady metalurgiczno-maszynowe w Kramatorsku, które pracowały podczas wojny – poinformował mer tego miasta w obwodzie donieckim na Ukrainie Ołeksandr Honczarenko.

    Po ataku produkcja w zakładach stanęła i obecnie trwa odgruzowywanie terenu.

    Honczarenko zaznaczył, że zakłady nie były obiektem wojskowym, a jako duży pracodawca pozwalały mieszkańcom zarabiać pieniądze podczas wojny. „Żadnej logiki... po prostu niszczą naszą ziemię” – napisał (https://tinyurl.com/2p8byptr).

    Szef MSW Ukrainy: część ukraińskich jeńców z Czarnobyla przebywa na Białorusi

    Według ministra spraw wewnętrznych Ukrainy Denysa Monastyrskiego w Czarnobylu do niewoli trafiło 169 żołnierzy ukraińskiej Gwardii Narodowej.

    „Dzisiaj, jak wynika z naszych informacji, część (z nich) przebywa na terytorium Białorusi, część – w Rosji” – powiedział Monastyrski, dodając, że żołnierze byli przetrzymywali w pomieszczeniu bez światła, odebrano im środki łączności. „Potem zostali wywiezieni. Jaki jest ich los – niestety nie wiem” – dodał (https://t.me/mvs_ukraine/11289).

    Jak zaznaczył, władze Ukrainy prowadzą rozmowy w sprawie ich wymiany, jednak spodziewają się, że będzie to możliwe dopiero po zakończeniu aktywnej fazy działań zbrojnych.

    Wojska rosyjskie, które wkroczyły na terytorium Ukrainy z Białorusi, zajęły elektrownię w Czarnobylu w pierwszym dniu wojny, 24 lutego. Opuściły ją 31 marca.

    Wywiad: zmobilizowani żołnierze rosyjscy dostają stare wyposażenie

    Rosyjscy żołnierze, zmobilizowani w celu uzupełnienia pododdziałów najbardziej nadwątlonych podczas ataku na Ukrainę, otrzymują nienadające się do użytkowania, stare wyposażenie – poinformował w czwartek wywiad Sił Zbrojnych Ukrainy.

    Wywiad podał, że we wtorek rosyjskie koleje wysłały zmobilizowanym rosyjskim żołnierzom ponad 5 tys. kamizelek kuloodpornych, ale po przybyciu na miejsce okazało się, że materiał kamizelek jest przegniły, a ich metalowe elementy są zardzewiałe.

    Jak podsumował ukraiński wywiad, żołnierze rosyjscy dostają jako wyposażenie „nienadające się użytku, zdjęte z ewidencji śmiecie”. Zamieszczono przy tym fotografie kamizelek.

    Wicepremier Ukrainy: doszło do czwartej wymiany jeńców

    Czwarta ukraińsko-rosyjska wymiana jeńców odbyła się w czwartek; wolność odzyskało w sumie 30 Ukraińców – poinformowała w czwartek wicepremier Ukrainy Iryna Wereszczuk.

    W ramach wymiany strona rosyjska zwolniła 5 ukraińskich oficerów i 17 szeregowych żołnierzy, jak również 8 cywilów, w tym jedną kobietę - przekazała Wereszczuk na Facebooku (https://tinyurl.com/3cfjc3e8).

    Także w czwartek ukraiński wywiad wojskowy poinformował o zwolnieniu dwóch ukraińskich pilotów z niewoli, w której byli od 8 marca.

    Schwytani przez siły rosyjskie piloci byli przenoszeni w różne miejsca, aż umieszczono ich w areszcie w Kursku, gdzie przebywali w celi z 8 innymi Ukraińcami - podano w opublikowanym na Facebooku komunikacie. Jeden z pilotów powiedział, że jeńcy nie otrzymywali podstawowej pomocy medycznej mimo obrażeń.

    Drugi z pilotów opowiedział, że nieustannie poddawano ich przesłuchaniom i wszystkie zaczynały się od rosyjskiej propagandy, że Ukrainę wymyślił Lenin. "Zmuszali do nagrywania propagandowych nagrań. Jeśli odmawialiśmy, grozili, że przestaną opatrywać rany kolegów, że będą odcinać chore kończyny po kawałku. Opowiadali też, co grozi naszym rodzinom" – relacjonował.

    Przy tym, według pilotów, nawet podczas przesłuchań Rosjanie przyznawali, że ich blitzkrieg na Ukrainie się nie udał.

    W komunikacie wywiadu przekazano, że obaj piloci są już bezpieczni, znajdują się w szpitalu i otrzymują wszelką niezbędną pomoc medyczną.

    Żołnierze wojsk desantowych ze Lwowa wyzwolili kilka miejscowości na południu

    Żołnierze wojsk desantowo-szturmowych ze Lwowa wyzwolili kilka miejscowości na południu Ukrainy – poinformowała w czwartek agencja Ukrinform, powołując się na komunikat 80. brygady desantowo-szturmowej na Facebooku.

    W komunikacie podano, że żołnierze brygady przeprowadzili „popisową operację” zniszczenia rosyjskich pododdziałów, ale jej przebiegu nie można ujawnić. Podano jedynie, że z wyprzedzeniem zidentyfikowano i zaatakowano „punkty dowodzenia, zasoby ogniowe i inne ważne obiekty przeciwnika”, po czym siły ukraińskie przeszły do natarcia.

    „Rosyjscy okupanci doznali poważnych strat i byli zdemoralizowani, zaczęli więc wycofywać się z zajętych pozycji” – podano (https://tinyurl.com/5aj3jtsy).

    Estoński wywiad: Rosja kończy przygotowania do ofensywy na Donbas

    Według ERR, siły rosyjskie chcą zająć ważne węzły transportowe w okolicy miast Popasna i Rubiżne w obwodzie ługańskim. „Zajęcie Siewierodoniecka (w tym samym obwodzie) pozwoliłoby rosyjskim wojskom atakować z kilku kierunków ważny dla sił ukraińskich rejon Słowiańska i Kramatorska” w obwodzie donieckim – poinformował w czwartek estoński portal ERR, powołując się na estoński wywiad.

    Wywiad estoński twierdzi też, że jednocześnie na terytorium Rosji prowadzona jest intensywna kampania popularyzowania kontraktowej służby wojskowej, ale chętnych do udziału w działaniach bojowych na Ukrainie jest niewielu.

    Wojska ukraińskie zaatakowały krążownik Moskwa nowymi pociskami manewrującymi Neptun

    Rosyjski krążownik Moskwa, poważnie uszkodzony w środę na Morzu Czarnym w wyniku ukraińskiego ostrzału, został trafiony pociskami manewrującymi RK-360 Neptun. Zestawy rakietowe tego typu, opracowane w Kijowie, znajdują się na wyposażeniu ukraińskiej armii od marca 2021 roku. Po raz pierwszy wykorzystano je w warunkach bojowych w wojnie z Rosją.

    Wprowadzenie Neptunów na wyposażenie armii Ukrainy było odpowiedzią na rosyjską aneksję Krymu w 2014 roku, której skutkiem była utrata przez Kijów większości marynarki wojennej. Ukraińskie siły zbrojne stanęły wówczas przed koniecznością szybkiego wzmocnienia ochrony wybrzeża Morza Czarnego.

    Jak informuje serwis internetowy ukraińskiego tygodnika "Nowyj Czas" (nv.ua), kompleks Neptun został opracowany w 2018 roku przez kijowskie biuro projektowe Łucz. Zaletą tego uzbrojenia jest uniwersalność - to pierwsze ukraińskie pociski, które można wystrzelić zarówno z przybrzeżnych zestawów rakietowych, okrętów, jak też samolotów.

    Według ukraińskiego portalu militarnego mil.uin.ua, zestawy rakietowe RK-360 Neptun są zespołem rakiet manewrujących ziemia-powietrze z pociskami przeciwokrętowymi, przeznaczonymi do neutralizowania celów morskich - krążowników, niszczycieli, fregat, korwet i okrętów desantowych, a także lądowych - czołgów i innych pojazdów wojskowych. Maksymalny zasięg pocisków wynosi około 280 km.

    Ukraińskie zestawy stanowią duże zagrożenie dla rosyjskich okrętów wojennych operujących na Morzu Czarnym. Według portalu wp.tech.pl, pociski RK-360 Neptun mogą być naprowadzane jednocześnie na wiele celów albo na jeden, do którego każdy z Neptunów podąża inną trasą, aby następnie zaatakować z różnych kierunków. Tuż przed atakiem pocisk obniża wysokość lotu do około trzech metrów, co utrudnia działanie systemów obrony przeciwlotniczej przeciwnika (https://tinyurl.com/5h32fbfc).

    Zestawy Neptun, które trafiły na wyposażenie sił zbrojnych Ukrainy w marcu 2021 roku, były początkowo charakteryzowane jako jednostki szkolno-bojowe. W styczniu, miesiąc przed rosyjską inwazją, rozpoczęły się testy seryjnej wyrzutni.

    Krążownik rakietowy Moskwa, trafiony pociskami Neptun, to jeden z najważniejszych okrętów wojennych Rosji. „Tylko strata okrętu podwodnego zdolnego wystrzeliwać pociski balistyczne albo Kuzniecowa (jedynego lotniskowca Rosji) byłaby większym ciosem dla rosyjskiego morale i reputacji marynarki wojennej w rosyjskim społeczeństwie” – ocenił w czwartek emerytowany kapitan amerykańskiej marynarki Carl Schuster, cytowany przez portal CNN.

    Pentagon: krążownik rakietowy Moskwa nie zatonął, ale jest uszkodzony

    Rzecznik Pentagonu John Kirby stwierdził, że okręt jest "wyraźnie uszkodzony", choć zmierza do portu. Dodał, że jak na razie nie ma wystarczająco wiele informacji na temat przyczyn eksplozji, do jakiej doszło na jego pokładzie.

    Ukraina twierdzi, że krążownik, będący okrętem flagowym rosyjskiej Floty Czarnomorskiej, został trafiony rodzimymi pociskami przeciwokrętowymi Neptun, Rosja - że na okręcie wybuchł pożar.

    "To z pewnością możliwe, że został trafiony rakietą, ale to też całkowicie możliwe, że przyczyną były jakieś wewnętrzne procesy okrętu" - powiedział CNN rzecznik.

    Armia: rosyjski krążownik Moskwa przewrócił się i zaczął tonąć

    Rosyjski krążownik rakietowy Moskwa, poważnie uszkodzony w wyniku ostrzału sił ukraińskich na Morzu Czarnym, przewrócił się i zaczął tonąć – podała w czwartek agencja Ukrinform, cytując komunikat służb prasowych ukraińskiego dowództwa operacyjnego Południe.

    „Na obszarze operacyjnym Morza Czarnego okręt flagowy rosyjskiej Floty Czarnomorskiej, krążownik Moskwa, został trafiony rakietą przeciwokrętową Neptun i poważnie uszkodzony. Wybuchł pożar. Inne okręty chciały udzielić pomocy, ale sztorm i potężna eksplozja amunicji przewróciła okręt i zaczął on tonąć” – napisano (https://www.facebook.com/watch?v=690715645403975).

    Rosyjskie media informowały wcześniej w czwartek o ewakuacji załogi krążownika Moskwa z powodu pożaru i wybuchu amunicji. Strona rosyjska twierdzi, że przyczyny pożaru nie są znane, a okręt „utrzymuje się na powierzchni” - przekazała stacja CNN.

    Eksperci oceniali, że strata krążownika Moskwa, który uczestniczył m.in. w ataku na ukraińską Wyspę Węży, byłaby olbrzymim ciosem dla rosyjskiej marynarki wojennej, zarówno pod względem militarnym, jak i wizerunkowym.

    Doradca mera Mariupola: rosyjskie wojska przekształcają miasto w getto dla Ukraińców

    Rosyjskie wojska przekształcają Mariupol w prawdziwe getto dla Ukraińców na wzór działań nazistów we Lwowie i Polsce - zachęcają cywilów do noszenia mylących oznaczeń i wprowadzają przepustki, umożliwiające poruszanie się po mieście - przekazał w piątek doradca mera Mariupola Petro Andriuszczenko.

    "Niebezpieczeństwo dla mieszkańców. Okupanci zachęcają ich do zawiązywania (na ubraniach - PAP) białej wstążki jako oznaczenia +swój+. W rzeczywistości Rosjanie po raz kolejny wykorzystują ludność cywilną, próbując zmylić naszych snajperów i wojskowych. Dokładnie takimi oznaczeniami posługuje się rosyjska armia, dlatego nasze siły mogą uznać osoby ze wstążką za wroga. Zupełny cynizm" - napisał Andriuszczenko w informacji na Telegramie.

    Doradca mera przekazał także doniesienia o specjalnych przepustkach wprowadzanych przez najeźdźcę w Mariupolu. Mają one umożliwiać cywilnym mieszkańcom poruszanie się po mieście.

    "Weryfikujemy te doniesienia, jednak wszystko to przypomina prawdziwą segregację i przekształcenie Mariupola w getto dla Ukraińców na wzór tych nazistowskich we Lwowie i Polsce. Ale to już nawet nie dziwi" - dodał Andriuszczenko.

    W oblężonym przez rosyjskie wojska i stale ostrzeliwanym Mariupolu, na południowym wschodzie Ukrainy, panuje katastrofa humanitarna. W ocenie mera miasta mogło tam dotychczas zginąć ponad 20 tysięcy cywilów. Pojawiają się doniesienia, że Rosjanie zaczęli spalać zwłoki zabitych mieszkańców w mobilnych krematoriach, by ukryć ślady zbrodni.

    Według najnowszych szacunków, w położonym nad Morzem Azowskim Mariupolu wciąż przebywa ponad 100 tys. osób. 

    Wywiad wojskowy: dwaj piloci uwolnieni z rosyjskiej niewoli

    Ukraiński wywiad wojskowy uwolnił z rosyjskiej niewoli dwóch pilotów - podaje w czwartek portal Ukrainska Prawda za oświadczeniem służb specjalnych zamieszczonym na Facebooku.

    Wywiad poinformował, że piloci Iwan Pepelaszko i Ołeksij Czyż zostali wzięci do niewoli 8 marca w obwodzie czernihowskim na północy Ukrainy. 

    Piloci zostali przewiezieni przez Rosjan do aresztu śledczego w Kursku, gdzie byli przetrzymywani w celi wraz z ośmioma innymi ukraińskimi oficerami. Pepelaszko przekazał, że mimo poważnych obrażeń, większość Ukraińców nie otrzymuje w areszcie podstawowej opieki medycznej.

    Czyż opowiedział, że każde przesłuchanie w areszcie rozpoczynało się od "putinowskiej propagandy o Ukrainie na podstawie tego, co wymyślił Lenin". Rosyjscy żołnierze mieli jednak sami przyznać, że ich blitzkrieg się nie powiódł i cele nie zostały osiągnięte.

    "Oni naprawdę są jak zombie! Pytali, czy na Ukrainie jest wielu nazistów" - powiedział Pepelaszko. "Powtarzali, że chcą wyzwolić Ukrainę od nazistów, że niedługo znów zamieszkamy w jednym kraju, a Galicję zabierze Polska" - dodał ukraiński pilot.

    Rosyjscy żołnierze mieli także grozić ukraińskim jeńcom oraz ich rodzinom.

    Wywiad poinformował, że piloci znajdują się teraz pod opieką lekarską. Nie podano szczegółów dotyczących samego uwolnienia. 

    Deputowana: rosyjskie wojska zgwałciły i zamordowały 16-latkę w Buczy

    Posłanka dołączyła do wpisu wcześniejszy komunikat matki Karyny z prośbą o pomoc w poszukiwaniu córki. Według rodziny zamordowanej 16-latki, dziewczyna miała zaginąć 10 marca.

    Jako pierwsza informację o śmierci mieszkanki Buczy przekazała we wtorek na Facebooku radna rejonu (powiatu) buczańskiego Ołesia Wasyłec. "Przyjaciele, straszne wieści. Rosjanie zabili córkę mojej przyjaciółki. (...) Znęcali się nad nią, zgwałcili, a potem zabili strzałem w skroń. (...) Znałam Karynę od wielu lat, uczyłam ją języka angielskiego. Była bardzo utalentowaną dziewczyną" - relacjonowała Wasyłec.

    W Buczy, Irpieniu, Hostomlu, Borodziance, a także innych miejscowości nieopodal Kijowa rosyjskie wojska dokonały masowych zbrodni na ludności cywilnej. Odkąd siły najeźdźcy zaczęły wycofywać się z północnej części obwodu kijowskiego na Białoruś, a do zajętych przez nich wcześniej miejscowości weszła ukraińska armia, pojawiają się kolejne zdjęcia i nagrania, na których widać dziesiątki zabitych na ulicach, masowe groby, zastrzelonych ludzi ze związanymi rękami. Ujawniane są też liczne przypadki gwałtów.

    W wyzwolonej przez ukraińskie wojska Buczy, na północny zachód od Kijowa, zginęło ponad 400 cywilów. Dokładna liczba osób zamordowanych tam przez wojska rosyjskie jest wciąż ustalana. 

    Władze: rosyjscy hakerzy próbują zdobyć dane osobowe obywateli Ukrainy

    Rosyjscy hakerzy masowo rozpowszechniają na Ukrainie domniemane rejestry osób wyznaczonych do mobilizacji wojskowej; dokumenty te zawierają złośliwe oprogramowanie przechwytujące dane osobowe - ostrzegła w czwartek na Telegramie Państwowa Służba Łączności Specjalnej i Ochrony Informacji.

    Służby specjalne Kremla mają posługiwać się w tym celu dokumentami o nazwie "Rejestr mobilizacyjny", zapisanymi w formacie XLS. Otwarcie pliku na komputerze użytkownika prowadzi do zainstalowania tam złośliwego oprogramowania IcedID, znanego też jako BankBot i wykorzystywanego do wykradania danych osobowych.

    "Rosyjscy hakerzy atakują Ukraińców, posługując się +gorącymi+ tematami wojny i mobilizacji" - przekazano w komunikacje rządowej agendy (https://t.me/dsszzi_official/2988).

    We wtorek ukraiński zespół ekspercki Computer Emergency Response Team (CERT) poinformował, że 8 kwietnia udaremniono rosyjski cyberatak na sieć energetyczną Ukrainy. Operacja była realizowana przez grupę Sandworm, powiązaną z wywiadem wojskowym Rosji. 

    Żołnierze odmawiający udziału w inwazji na Ukrainę dostają "karne" adnotacje w dokumentach

    Rosyjscy żołnierze, którzy odmawiają udziału w inwazji na Ukrainę, otrzymują "karne" adnotacje w książeczkach wojskowych; wyprodukowano w tym celu specjalne pieczątki ze stwierdzeniem "skłonny do zdrady, kłamstwa i oszustwa" - poinformował rosyjski opozycyjny portal Meduza.

    Taka adnotacja miała znaleźć się w m.in. w dokumentach żołnierza ze 136. Samodzielnej Gwardyjskiej Brygady Strzelców Zmotoryzowanych, stacjonującej w mieście Bujnaksk w Dagestanie na rosyjskim Kaukazie. Cytowany przez Meduzę adwokat wojskowego Maksim Griebieniuk przekazał, że na pieczątce znalazło się sformułowanie: "Skłonny do zdrady, kłamstwa i oszustwa. Odmówił udziału w specjalnej operacji wojskowej na terytorium Ługańskiej i Donieckiej Republiki Ludowej oraz Ukrainy".

    Informację tę potwierdził na Twitterze Iwan Żdanow, jeden ze współpracowników uwięzionego rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego.

    W ocenie Griebieniuka, takie postępowanie wobec żołnierzy odmawiających udziału w wojnie "służy wyłącznie obrażaniu i poniżaniu żołnierza, a także utrudnianiu mu znalezienia pracy, w tym w organach ochrony porządku prawnego".

    Ministerstwo obrony Rosji nazwało doniesienia o pieczątkach "manipulacją".

    W minionych tygodniach pojawiały się liczne doniesienia o unikaniu służby na Ukrainie przez rosyjskich żołnierzy, jak również dezercjach z pola walki. W obliczu trudności z rekrutowaniem wojskowych Moskwa zwróciła się z prośbą o najemników m.in. do władz Syrii. Zmobilizowano także siły m.in. z samozwańczych republik Abchazji i Osetii Południowej. 

    MSZ: brak współpracy z misją OBWE dowodzi, że Rosja ponosi odpowiedzialność za wojnę

    Rosyjską odmowę współpracy z misją ekspertów OBWE uważamy za dowód na pełną odpowiedzialność Rosji za agresję na Ukrainę - przekazało ukraińskie MSZ w czwartek w oświadczeniu komentującym raport Organizacji w sprawie naruszeń prawa międzynarodowego w czasie wojny na Ukrainie.

    Prawie 100-stronicowy raport Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie zawiera mocne dowody dotyczące okrucieństw popełnionych przez Rosjan - podaje Interfax-Ukraina. Według MSZ "rażącym przykładem naruszeń jest oblężenie Mariupola".

    Jak zaznaczył ukraiński resort spraw zagranicznych, z raportu opublikowanego przez OBWE wynika, że rosyjskie działania łamiące prawo międzynarodowe są na skalę niespotykaną w Europie od dziesięcioleci. Tym samym, potrzebne są pilne kroki mające na celu powstrzymanie państwa-agresora.

    "Niezwykle ważne jest, że w raporcie uwzględniono fakt, iż Federacja Rosyjska od 2014 roku okupuje niektóre rejony w obwodach donieckim i ługańskim" - podało MSZ Ukrainy.

    Resort dyplomacji zwrócił także uwagę na wniosek misji OBWE dotyczący konieczności przeprowadzenia międzynarodowego śledztwa w sprawie mordowania ludności cywilnej w obwodzie kijowskim, w tym w Buczy, co ma wskazywać na dokonywanie zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości przez wojska rosyjskie.

    Informacje udokumentowane w raporcie mogą być wykorzystywane przez sądy lub trybunały krajowe, regionalne lub międzynarodowe - zaznacza Interfax-Ukraina. 

    Traktorzysta zginął po najechaniu na minę podłożoną przez rosyjskie wojska

    42-letni mieszkaniec obwodu wywoził w środę śmieci przy pomocy traktora. Wracając przez pole do wsi, w której mieszkał, wjechał na minę przeciwczołgową. Zginął na miejscu - poinformowała policja.

    Podczas oględzin terenu pirotechnicy odnaleźli i zneutralizowali inną minę.

    Wieś, w której podłożono obie miny znajduje się w południowo-zachodniej części obwodu czernihowskiego, tuż obok granicy administracyjnej obwodu kijowskiego.

    Wojska rosyjskie wkroczyły na teren graniczącego z Rosją obwodu czernihowskiego w pierwszych dniach rozpoczętej 24 lutego inwazji, ostatnie oddziały okupanta opuściły ten region na początku kwietnia

    Ukraina przejęła 154 aktywa należące do Medwedczuka i jego żony

    Na mocy postanowienia kijowskiego sądu ukraiński skarb państwa przejął 154 aktywa należące do prorosyjskiego polityka Wiktora Medwedczuka i jego żony Oksany Marczenko - poinformowało w czwartek Państwowe Biuro Śledcze Ukrainy. To m.in. domy, mieszkania, działki, samochody i jacht motorowy.

    Szczegółowe zestawienie obejmuje: 26 samochodów, 30 działek, 23 domy, 32 mieszkania, 17 miejsc parkingowych i jeden jacht motorowy. Zajęto również większościowe udziały Medwedczuka i jego małżonki w kapitałach zakładowych 25 podmiotów gospodarczych zarejestrowanych na Ukrainie.

    Poinformowano także, że wcześniej skonfiskowano "jacht i inne nieruchomości" należące do Medwedczuka.

    Prorosyjski polityk Wiktor Medwedczuk (prywatnie kum prezydenta Rosji Władimira Putina) został zatrzymany we wtorek przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). Według szefa SBU Iwana Bakanowa, przebrany za ukraińskiego wojskowego Medwedczuk próbował dotrzeć do granicy z separatystycznym Naddniestrzem w Mołdawii. Stamtąd łodzią miał przeprawić się na drugą stronę, "gdzie już czekała na niego grupa ewakuacyjna specnazu rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa".

    Od maja 2021 roku Medwedczuk przebywał w areszcie domowym, do którego trafił w związku z podejrzeniem o zdradę stanu i próbę kradzieży surowców na zaanektowanym przez Rosję Krymie. 27 lutego, już po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę, pojawiły się informacje o tym, że polityk uciekł z aresztu domowego. Na Ukrainie powstała specjalna grupa śledczych poszukująca Medwedczuka. W marcu sąd pozwolił na aresztowanie polityka.

    MSZ: dzieciom wywożonym do Rosji grożą tam nielegalne adopcje

    Dzieci przymusowo deportowane z Ukrainy do Rosji mogą być nielegalnie adoptowane przez rosyjskie rodziny - alarmuje w czwartkowym oświadczeniu MSZ Ukrainy. Szczególny niepokój resortu wywołują porozumienia Moskwy w tym względzie z samozwańczymi Doniecką i Ługańską Republiką Ludową.

    "Ministerstwo oświaty Rosji zamierza zawrzeć porozumienia z okupacyjnymi władzami tzw. Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej. Na mocy tych +umów+ można byłoby przekazywać do rosyjskich rodzin dzieci nielegalnie wywiezione z Ukrainy" - przekazał resort dyplomacji. (https://tinyurl.com/yty23y4u)

    Najbardziej narażone na ten proceder miałyby być "dzieci-sieroty pozbawione opieki rodzicielskiej, a także dzieci, których rodzice zginęli w wyniku agresji Rosji na Ukrainę".

    W ocenie MSZ takie działania Kremla mogą zostać zakwalifikowane jako uprowadzanie dzieci, co stanowi rażące naruszenie prawa międzynarodowego, w tym Konwencji o Prawach Dziecka; Ukraina i Rosja są stronami tego porozumienia.

    Poinformowano, że strona ukraińska zwróci się w sprawie nielegalnie deportowanych dzieci do Biura Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców, Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża, UNICEF, Biura Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka, Specjalnego Przedstawiciela Sekretarza Generalnego ONZ ds. Dzieci i Konfliktów Zbrojnych, a także Specjalnego Przedstawiciela Sekretarza Generalnego ONZ ds. Przemocy wobec Dzieci.

    11 kwietnia ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denisowa przekazała, że rosyjskie media doniosły o ponad 700 tys. osób wywiezionych do Rosji z Ukrainy, w tym ponad 131 tys. dzieci. Z samego Mariupola na południowym wschodzie Ukrainy - według tych źródeł - miano wywieźć 134 tys. osób. W ocenie władz Mariupola potwierdzono dotąd informacje o przymusowym deportowaniu przez Rosjan 33 tys. mieszkańców miasta. Wywieziono ich do Rosji i kontrolowanej przez separatystów części obwodu donieckiego.

    Brytyjskie ministerstwo obrony: atak na Mariupol wiąże znaczną część sił Rosji

    Obrona Mariupola przez Ukraińców wiąże znaczną liczbę rosyjskich żołnierzy i sprzętu, których Rosja potrzebuje do przeprowadzenia planowanej ofensywy w Donbasie - oceniło w czwartek brytyjskie ministerstwo obrony.

    "Wystąpienie prezydenta (Rosji Władimira) Putina we wtorek podkreśliło jego stałe zainteresowanie Donbasem, gdzie Rosja uderza w siły ukraińskie, przygotowując się do wznowienia ofensywy. W trakcie całego konfliktu ośrodki miejskie były obiektem prowadzonych na oślep ataków ze strony Rosji. Miasta Kramatorsk i Konstantynówka prawdopodobnie staną się celami Rosjan przy użyciu podobnego poziomu przemocy" - napisano w codziennej aktualizacji wywiadowczej.

    "Połączenie szeroko zakrojonych uderzeń rakietowych i artyleryjskich z działaniami zmierzającymi do koncentracji sił przed ofensywą stanowi powrót do tradycyjnej rosyjskiej doktryny wojskowej. Będzie to jednak wymagało znacznych sił. Trwająca obrona Mariupola przez Ukrainę wiąże obecnie znaczną liczbę rosyjskich żołnierzy i sprzętu" - dodano. 

    Sztab Generalny: Rosja straciła już ok. 19,9 tys. żołnierzy 

    Od początku inwazji na Ukrainę wojsko rosyjskie straciło już około 19,9 tys. żołnierzy, a także 753 czołgi, 1968 pojazdów opancerzonych, 160 samolotów i 144 śmigłowce – ogłosił w czwartek w komunikacie Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

    Od 24 lutego do 14 kwietnia siły rosyjskie straciły również 366 systemów artyleryjskich, 122 wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe, 64 systemy przeciwlotnicze, 1437 samochodów, siedem jednostek pływających, 76 cystern z paliwem, 134 bezzałogowe statki powietrzne i cztery mobilne systemy rakiet balistycznych krótkiego zasięgu

    Minister Kułeba zaadoptował szczeniaka z Mariupola 

    Ukraiński minister spraw zagranicznych Dmytro Kułeba zaadoptował szczeniaka urodzonego w oblężonym przez siły rosyjskie Mariupolu, o czym szef resortu poinformował w środę w nocy w mediach społecznościowych. Piesek wabi się Marik.

    "Poznajcie Marika. Wywieziono go wraz z innymi pieskami z Mariupola, gdzie zaginęły osoby opiekujące się matką szczeniąt" - napisał Kułeba na Instagramie.

    Minister dodał, że nie mógł powstrzymać się od podarowania Marikowi "szansy na szczęśliwe, psie życie".

    W domu ministra szczeniak dołączył do dwóch innych psów, Gustawa i Bendżiego, które, jak napisał Kułeba, "zyskały nowego przyjaciela".

    "Wojna wywołuje cierpienie nie tylko ludzi, ale także zwierząt. A ludzkość powinna zatroszczyć się zarówno o tych pierwszych, jak i o drugich. Przygarnijcie zwierzęta, które zostały same" - zachęca szef ukraińskiej dyplomacji. 

    Doradca prezydenta: część 36. brygady piechoty morskiej trafiła w Mariupolu do rosyjskiej niewoli

    Część żołnierzy 36. Samodzielnej Brygady Piechoty Morskiej, broniącej Mariupola, trafiło do rosyjskiej niewoli podczas próby połączenia się z innymi ukraińskimi formacjami - przekazał w środę wieczorem doradca prezydenta Ukrainy Ołeksij Arestowycz w rozmowie z rosyjskim opozycjonistą Markiem Fejginem.

    "Rosjanie nie pojmali jednak tysiąca naszych wojskowych, jak twierdzą ich propagandyści w mediach. Ta liczba była kilkakrotnie mniejsza. Część 36. brygady przebijała się na pozycje zajmowane przez pułk Azow, a część rozdzieliła się i poszła w innym kierunku. Druga z tych grup została ostrzelana z samolotów i systemów artyleryjskich, poniosła duże straty i po walce trafiła do niewoli" - relacjonował Arestowycz.

    Według doradcy prezydenta, część brygady, która połączyła się z pułkiem Azow, przebijała się na jego pozycje (prawdopodobnie zakłady metalurgiczne Azowstal - PAP) przez dwie doby. "Była to bardzo trudna operacja, realizowana na okupowanym terenie. Przebieg akcji zabezpieczyli żołnierze z Azowa" - poinformował Arestowycz.

    W jego ocenie połączenie ukraińskich sił w Mariupolu znacząco zwiększy szanse obrońców miasta. "Po pierwsze, zaowocuje to wzmocnieniem tego przyczółka. Po drugie, umożliwi zorganizowanie na nowo pozycji obronnych. Po trzecie, inaczej zostaną podzielone dyżury bojowe i znajdzie się więcej czasu na niezbędny odpoczynek" - powiedział doradca głowy państwa.

    Wcześniej w środę Arestowycz przekazał, że wojskowi z 36. brygady przeprowadzili udaną operację na terenie zajętym przez wroga i połączyli się z pułkiem Azow.

    Nagranie wywiadu z Arestowyczem ukazało się na kanale Marka Fejgina w serwisie YouTube. 

    Mark Fejgin jest prawnikiem z Samary i byłym zastępcą mera tego miasta. Jako adwokat reprezentował przed sądem osoby i podmioty represjonowane przez Kreml, m.in. ukraińską pilotkę wojskową Nadiję Sawczenko, lidera Tatarów krymskich Mustafę Dżemilewa, rosyjski zespół punkowy Pussy Riot i dziennikarza Arkadija Babczenkę. 8 kwietnia Fejgina umieszczono na rosyjskiej liście tzw. zagranicznych agentów. 

    Doradca Zełenskiego: Rosja nie zgadza się na wielu gwarantów bezpieczeństwa 

    Rosja nie zgadza się na zwiększenie liczby państw, które byłyby gwarantami bezpieczeństwa Ukrainy - powiedział w czwartek Mychajło Podolak, doradca prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.

    Podolak poinformował, że Ukraina chciałaby, żeby państw gwarantujących jej bezpieczeństwo było jak najwięcej, jednak Rosja się na to nie zgadza. Prezydencki doradca, który jest jednym z uczestników negocjacji z Rosją, wypowiadał się w ukraińskiej telewizji państwowej; jego słowa cytuje agencja Reutera.

    Pod koniec marca podczas prowadzonych w Turcji negocjacji z przedstawicielami Rosji władze Ukrainy zaproponowały przyjęcie przez ich kraj statusu państwa neutralnego w zamian za gwarancje bezpieczeństwa. Oznaczałoby to, że Ukraina nie mogłaby dołączyć do żadnego sojuszu militarnego, a na jej terytorium nie zostałyby rozlokowane obce bazy wojskowe. Wśród gwarantów tego mechanizmu Ukraina widziałaby stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ (USA, Wielką Brytanię, Chiny, Francję, Rosję) oraz Turcję, Niemcy, Kanadę, Włochy, Polskę i Izrael. 

    TV Nexta: USZ dwiema rakietami Neptun uszkodziły krążownik Moskwa

    Telewizja Nexta poinformowała w środę w Telegramie, że Siły Zbrojne Ukrainy (USZ) na Morzu Czarnym trafiły dwiema rakietami rosyjski krążownik Moskwa.

    Informację o trafieniu krążownika Moskwa, który atakował na początku inwazji Wyspę Węży potwierdził szef odeskiej administracji Maksim Marczenko: " Rosyjski rakietowy krążownik "Moskwa" został zaatakowany dwiema rakietami Neptun i został poważnie uszkodzony.

    Jak donoszą ukraińskie media na krążowniku wybuchł pożar. 

    Eksperci dla CNN: strata krążownika Moskwa to olbrzymi cios dla Rosji

    Jeden z najważniejszych okrętów wojennych Rosji, krążownik rakietowy Moskwa, dryfuje opuszczony, a być może spoczywa na dnie Morza Czarnego; to olbrzymi cios dla rosyjskich sił zbrojnych, które od 50 dni atakują Ukrainę – pisze w czwartek portal CNN, cytując ekspertów.

    „Tylko strata okrętu podwodnego zdolnego wystrzeliwać pociski balistyczne albo Kuzniecowa (jedynego lotniskowca Rosji) byłaby większym ciosem dla rosyjskiego morale i reputacji marynarki wojennej w rosyjskim społeczeństwie” – powiedział emerytowany kapitan amerykańskiej marynarki Carl Schuster, były dyrektor operacji w połączonym centrum wywiadu dowództwa USA na Pacyfiku.

    Również profesor badań nad wojną i strategią z King’s College w Londynie Alessio Patalano ocenił, że strata krążownika Moskwa byłaby „olbrzymim ciosem” dla Rosji.

    „Okręty działają z dala od centrum uwagi publicznej i rzadko są tematem wiadomości. Ale są dużymi unoszącymi się na wodzie kawałkami terytorium państwowego i właśnie z tego powodu, gdy jeden jest stracony, bez mała okręt flagowy, uwypuklony zostaje przekaz polityczny i symboliczny, w dodatku do straty wojskowej” – powiedział Patalano.

    Moskwa to flagowy okręt rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. Krążownik rakietowy uczestniczył w ataku na ukraińską Wyspę Węży – podkreśla CNN.

    Według rosyjskich mediów załoga krążownika Moskwa została ewakuowana z powodu pożaru, który doprowadził do wybuchu amunicji. Strona rosyjska twierdzi, że przyczyny pożaru nie są znane. Szef władz obwodu odeskiego, na południu Ukrainy, Maksym Marczenko poinformował natomiast, że to Siły Zbrojne Ukrainy ostrzelały okręt rakietami manewrującymi Neptun.

    Z powodu sztormów na Morzu Czarnym, które przysłaniają obraz satelitarny, CNN nie była w stanie wizualnie potwierdzić, czy okręt został ostrzelany, ani w jakim jest obecnie stanie. Według analityków pożar na takim okręcie może doprowadzić do katastrofalnej eksplozji, która może go zatopić – podała amerykańska stacja. 

    Sztab Generalny: Rosja wzmacnia grupy lotnicze przy ukraińskiej granicy

    Rosja wzmacnia grupy lotnicze i oddziały artyleryjskie w pobliżu wschodniej granicy Ukrainy, poprawia systemy dowodzenia i pracy zwiadowczej - poinformował Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy w komunikacie opublikowanym w czwartek na Facebooku.

    "Okupanci nadal prowadzą systematyczne ataki rakietowo-bombowe na obiekty infrastruktury wojskowej i cywilnej w obwodzie charkowskim, donieckim i zaporoskim" - głosi oświadczenie. Komunikat opisuje sytuację na froncie na godz. 6 rano czasu lokalnego (godz. 5 rano w Polsce).

    Nadal blokowany i ostrzeliwany jest Charków, drugie co do wielkości miasto Ukrainy. Na południu Ukrainy - relacjonuje sztab - "wróg prowadził działania bojowe w rejonach Słowiańska, Popasnej i Kurachowego oraz szturmował Mariupol". W obwodzie chersońskim, który sąsiaduje z anektowanym Krymem, wojska rosyjskie prowadziły działania bojowe w rejonie wsi Osokoriwka.

    Sztab podał także, że na terytorium tzw. republik ludowych w Donbasie prowadzone są działania w zakresie przymusowej mobilizacji. "Ustalono, że dowództwo rosyjskie nakazało zmobilizowanie 60-70 tys. osób na terytorium tzw. Donieckiej Republiki Ludowej, jednak wskaźniki te zostały spełnione tylko w 20 procentach" - poinformował ukraiński Sztab Generalny.

    Guterres: skutki wojny na Ukrainie odczuje jedna piąta światowej populacji

    Jedna piąta populacji świata, czyli około 1,7 mld osób, odczuje negatywne konsekwencje rosyjskiej inwazji na Ukrainę, szczególnie klęskę głodu - ocenił sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres w artykule opublikowanym w dzienniku "USA Today".

    W ocenie Guterresa, wojna może skutkować zubożeniem ludności "na skalę nie widzianą od dekad".

    "Ukraina i Rosja dostarczają około 30 proc. światowej produkcji pszenicy i jęczmienia, jedną piątą kukurydzy i ponad połowę oleju słonecznikowego. Produkty z tych krajów są spożywane przez najbiedniejszych i najbardziej narażonych (na głód - PAP) ludzi na świecie. Z Ukrainy i Rosji pochodzi ponad jedna trzecia pszenicy importowanej przez 45 najsłabiej rozwiniętych państw, głównie afrykańskich. Rosja jest natomiast największym na świecie eksporterem gazu ziemnego i drugim co do wielkości sprzedawcą ropy naftowej" - przekazał sekretarz generalny.

    Guterres zwrócił uwagę na konsekwencje rosyjskiej agresji dla rolnictwa na Ukrainie i światowych łańcuchów dostaw - zakłócenie harmonogramu prac polowych, zamknięcie portów morskich, ograniczenie eksportu zbóż i w rezultacie wzrost ich cen w skali globalnej. "Od początku 2022 roku ceny pszenicy i kukurydzy wzrosły o 30 proc. Ceny ropy naftowej Brent wzrosły w ciągu ostatniego roku o ponad 60 proc., a gazu ziemnego i nawozów ponaddwukrotnie" - ocenił polityk.

    Według sekretarza generalnego odpowiedzią na te narastające wyzwania mogłoby być skoordynowanie wysiłków w ramach Globalnej Grupy Reagowania Kryzysowego ds. Żywności, Energii i Finansów, powołanej do życia w marcu przez ONZ.

    "Wzywamy wszystkie kraje, aby utrzymywały otwarte rynki, powstrzymywały się przed nadmiernym gromadzeniem zapasów i zrezygnowały z niepotrzebnych ograniczeń eksportowych. Udostępnijmy rezerwy krajom najbardziej narażonym na głód, umórzmy ich zadłużenie. To nie czas na protekcjonizm. Jeśli będziemy działać razem, wystarczy żywności dla każdego i przetrwamy ten kryzys" - zaapelował sekretarz generalny.

    Guterres sprawował m.in. funkcje premiera Portugalii (1995-2002) i Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (2005-15). Stanowisko sekretarza generalnego ONZ objął w 2017 roku.

    CNN: Stany Zjednoczone planują wizytę w Ukrainie Blinkena lub Austina

    Urzędnicy amerykańscy przeprowadzili wewnętrzne wstępne rozmowy w związku z wizytą w Ukrainie wysokiej rangi urzędnika, ministra obrony Lloyda Austina lub sekretarza stanu Anthony'ego Blinkena - poinformowała w czwartek CNN.

    Celem wizyty wysokich przedstawicieli rządu USA ma być wsparcie walczącego z rosyjską agresją dzielnego ukraińskiego narodu. Negocjacje w tej sprawie są na wstępnym etapie, nie jest zatem wykluczone, że do niej nie dojdzie - spekuluje CNN powołując sie na anonimowe źródła rządowe.

    Należy przypuszczać, że ani prezydent Joe Biden ani wiceprezydent Kamala Harris raczej nie odwiedzą Kijowa w najbliższej przyszłości. Przypomnijmy jednak ,pisze CNN, że pewnego dnia z nieoczekiwaną wizytą do Kijowa przybył premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson.

    Guterres: humanitarne zawieszenie broni na Ukrainie nie wydaje się możliwe

    Humanitarne zawieszenie broni na Ukrainie nie wydaje się obecnie możliwe - oświadczył w środę sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres. Dodał, że ONZ przedstawiła Rosji stosowne propozycje, jednak Moskwa do tej pory nie odpowiedziała.

    Agencja Reutera zauważa, że słowa Guterresa są wynikiem pracy koordynatora pomocy ONZ w sytuacjach nadzwyczajnych Martina Griffithsa, który na początku kwietnia odwiedził Rosję i Ukrainę, aby sprawdzić, czy można uzgodnić humanitarny rozejm.

    "W tej chwili globalne zawieszenie broni na Ukrainie nie wydaje się możliwe" – powiedział sekretarz generalny ONZ.

    Dodał, że ONZ przedstawiła Rosji propozycje dostępu pomocy humanitarnej, lokalnego zawieszenia broni i ewakuacji ludności cywilnej. Moskwa do tej pory nie odpowiedziała. 

    Rzeczniczka praw człowieka: Rosjanie uprowadzili załogi dwóch statków w Mariupolu

    Ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denisowa poinformowała w środę, że w porcie handlowym Mariupola wojska rosyjskie zatrzymały składające się z Ukraińców i Syryjczyków załogi statków: Azburg pływającego pod banderą Dominiki i Lady Augusta pod banderą Jamajki.

    Azburg przybył do Mariupola 22 lutego i miał załadować tam wyroby metalowe. "Po ostrzałach artyleryjskich i moździerzowych ze strony Federacji Rosyjskiej prace załadunkowe wstrzymano" - przekazała Denisowa w komunikacie na Facebooku (https://tinyurl.com/2p976zup).

    3 kwietnia w wyniku ostrzału na statku uszkodzone zostały urządzenia nawigacyjne. Dzień później po ostrzale w maszynowni jednostki wybuchł pożar - relacjonowała rzeczniczka.

    Załoga Azburga ewakuowała się na pokład statku Lady Augusta, którego załoga składa się z obywateli Syrii. 10 kwietnia Rosjanie wzięli do niewoli załogi obu jednostek - napisała Denisowa.

    Według rzeczniczki marynarze zostali zabrani do Doniecka. Ukraińska załoga liczyła 12 osób. Nie jest jasne, ilu było marynarzy z Syrii.

    Denisowa podkreśliła, że te działania Rosji naruszają prawo międzynarodowe. 

    Die Welt: Gdy Putin prowadził wojny, Berlin przez dziesięciolecia odwracał wzrok

    Niemcy przez dziesięciolecia udawały, że nie widzą, jak Putin prowadził wojny i deptał prawa człowieka - pisze w środę "Die Welt". Gazeta podkreśla, że taka polityka była poważnym błędem, a obecnie niektórzy z odpowiedzialnych za nią członków SPD nadal piastują urzędy. "Jeśli Niemcy chcą odzyskać nadszarpnięte zaufanie, to powinno się zmienić" - zaznacza dziennik.

    "Die Welt" przypomina, że Putin doszedł do władzy dzięki zbrodniom wojennym, gdy wraz z Borysem Jelcynem wykorzystał drugą wojnę czeczeńską, która rozpoczęła się w 1999 roku, do objęcia urzędu prezydenta Rosji. "To podczas tej wojny tysiące osób było torturowanych i mordowanych, na porządku dziennym były gwałty, grabieże i przemoc wobec ludności cywilnej" – pisze dziennik.

    Zaznacza, że w tym samym 1999 roku Niemcy interweniowały w wojnie w Kosowie i zapobiegły zbrodniom serbskiego prezydenta Slobodana Miloszevicia, a świat tymczasem przymykał oczy na wojnę w Czeczenii.

    "Die Welt" pisze, że wojna zakończyła się w pierwszym roku rządów Gerharda Schroedera i szefa jego kancelarii – obecnego prezydenta Franka-Waltera Steinmeiera. "Obydwaj architekci polityki SPD wobec Rosji od początku byli świadomi, że Putin jest zdolny do zbrodni wojennych, takich jak w Buczy – uważa dziennik - Obydwaj politycy pozwolili Putinowi swobodnie działać, kiedy zaatakował Gruzję, gdy zaanektował Krym i gdy zaatakował wschodnią Ukrainę".

    Według gazety niemieccy politycy tłumaczyli, że chodzi o „zmianę poprzez handel” – strategię, która stawiała interesy biznesowe ponad myślenie militarno-strategiczne. "Przez 16 lat rządów Angeli Merkel (CDU), od 2005 roku niewiele się w tej kwestii zmieniło – kanclerz nie miała złudzeń co do Putina, ale pozwoliła, by gęsto spleciona przez SPD sieć powiązań trwała, łącząc się z gospodarką za pośrednictwem kierowanego przez Steinmeiera MSZ" - pisze "Die Welt".

    Jak zauważa, polityka niemiecko-rosyjska w ciągu ostatnich dwudziestu lat znała wielu "pożytecznych idiotów", a jedną z takich osób okazała się premier Meklemburgii-Pomorza Przedniego Manuela Schwesig (SPD). Utworzona przy jej wsparciu w 2021 r. fundacja ekologiczna Meklemburgii-Pomorza Przedniego miała zajmować się ochroną przyrody. Jednak jej prawdziwym celem, jak podkreśla dziennik, była walka o ukończenie gazociągu Nord Stream 2, pomimo sprzeciwu ze strony partnerów - USA i Europy Wschodniej.

    "Die Welt" wskazuje, że ostatnie dwadzieścia lat bezwarunkowej lojalności wobec Putina to dzieło SPD. „Nawet zakładając, że zaangażowane osoby wierzyły, iż działają w interesie Niemiec, była to największa, najgroźniejsza i najbardziej błędna kalkulacja w historii RFN. Postawiła Niemcy w sytuacji, w której zarówno ich bezpieczeństwo militarne, jak i ekonomiczne zostały zagrożone” – podkreśla.

    Zdaniem dziennika popełnione błędy polityczne uniemożliwiają przedstawicielom tej polityki pozostanie na kierowniczych stanowiskach. "Manuela Schwesig nie może zostać, ponieważ była pożyteczną idiotką układu Steinmeier-Schroeder. Frank-Walter Steinmeier nie może zostać, ponieważ przez ponad dwadzieścia lat był użytecznym idiotą Putina" – wylicza "Die Welt".

    Wskazuje, że obecnie najpotężniejszym człowiekiem układu Putin-Steinmeier-Schroeder jest Jens Ploetner, aktualny doradca ds. polityki zagranicznej kanclerza Scholza, przez lata jeden z najbliższych powierników Steinmeiera w MSZ. "Niemcy zrobiły więcej, niż jakikolwiek duży kraj na świecie, aby ta wojna była możliwa dla Putina" – zaznacza Welt.

    Teraz, według dziennika, Olaf Scholz, który osobiście był mniej zaangażowany w błędną politykę wobec Rosji, powinien zadbać o konsekwencje. "Steinmeier i Schwesig powinni odejść, aby uwiarygodnić te błędy, do których się przyznali" – dodaje gazeta.

    "Scholz mógł do tej pory zrobić wiele rzeczy: rozstać się z Ploetnerem, poprzeć embargo na energię, dostarczyć Ukrainie ciężką broń. To, że kanclerz zatrzymuje osoby odpowiedzialne za błędna politykę na stanowiskach, w obliczu wydarzeń w Buczy i Mariupolu, grozi całkowitym zniszczeniem i tak nadszarpniętego zaufania do Niemiec” – podsumowuje „Die Welt” i podkreśla: „Ukrainie, mimo braku pomocy ze strony Niemiec, udaje się odpierać Putina w heroicznej walce. Teraz Ukraina powinna odzyskać swoją ziemię w granicach z 2013 przy pomocy Niemiec”.

    Rosjanie nadal ostrzeliwują Charków: czterech zabitych i dziesięciu rannych w ciągu dnia 

    Cztery osoby zginęły, a dziesięć zostało rannych w środę podczas ostrzału przez rosyjskich agresorów w Charkowie poinformował w Telegramie szef charkowskiej administracji Oleg Sinegubow.

    Sinegubow napisał, że ostrzelane zostały dzielnice mieszkaniowe Charkowa, gdzie nie ma infrastruktury wojskowej.

    Intensywne ostrzały artylerii zostały zarejestrowane w Piwnicznej Saliwce, 602 osiedlu, HTZ, wsi Żukowski.

    Jak donosi Ukrinform, w Charkowie wszczęto przedprocesowe śledztwo w sprawie śmierci czterech mieszkańców w wyniku ostrzału przez wroga.

    Ambasador Ukrainy: Angela Merkel mogła zapobiec tej wojnie

    Ambasador Ukrainy Andrij Melnyk w wywiadzie opublikowanym w środę w „Sueddeutsche Zeitung” przekonuje, że b. kanclerz Angela Merkel mogła zapobiec obecnej wojnie. Wyjaśnia też, dlaczego prezydent Frank-Walter Steinmeier nie jest obecnie mile widziany w Kijowie i dlaczego za priorytetową uważa wizytę kanclerza Olafa Scholza.

    Melnyk od blisko ośmiu lat reprezentuje Ukrainę w Niemczech i dostrzega, że „w ciągu ostatnich 50 dni niemiecka polityka przeszła bolesną drogę”. „Niemcy żyli w świecie, w którym wszystko wyglądało różowo i w którym czuli się bezpieczni. Militarnie, a także energetycznie. Teraz ludzie zdali sobie sprawę, że te kłamstwa upadają” – uważa Melnyk.

    Prezydent federalny Steinmeier przyznał się do błędów w polityce wobec Rosji, jednak zaproszenia do Kijowa nie otrzymał. „Nie ma wątpliwości, że pan Steinmeier może w przyszłości odwiedzić Ukrainę. Nie chodzi o to, czy jego zdystansowanie się od najpoważniejszych błędów w polityce Rosji było wystarczające” – wyjaśnia Melnyk i podkreśla, że „potrzeba nie tylko słów, ale przede wszystkim odważnych czynów, aby naprawić fatalnie błędne decyzje. Najwyraźniejszym znakiem solidarności Niemiec z Ukrainą byłoby natychmiastowe embargo na rosyjski gaz i ropę”.

    Jak dodaje ambasador, obecnie to wizyta kanclerza Scholza w Kijowie byłaby priorytetem, bo on i jego rząd mogą podejmować konieczne decyzje, dotyczące broni dla Ukrainy lub kolejnych sankcjach wobec Moskwy.

    „Byłoby dobrze, gdyby kanclerz federalny podjął tę podróż. Bardzo sobie tego życzymy. Byłby to nie tylko symboliczny gest, ale także znak, że Olaf Scholz wierzy w zwycięstwo Ukrainy” – mówi Melnyk. „Niemcy nie są liderami, jeśli chodzi o ważne dla Ukrainy decyzje, takie jak zaostrzanie sankcji czy dostawy broni”. Jego zdaniem ta powściągliwa postawa kanclerza to znak, że może on liczyć na powrót do porozumienia z Rosją.

    „To Rosja zaatakowała nas. Dla Rosji i dla społeczeństwa rosyjskiego jesteśmy wrogiem numer jeden. Słychać to także tutaj, na rosyjskich ulicach w Berlinie czy Hanowerze, gdzie bohaterem jest Putin, a zbrodnie wojenne w Buczy są +inscenizowane+. Jesteśmy wrogiem dla Rosji, a Rosja jest wrogiem dla nas. Może trudno zrozumieć to uogólnienie, ale tak właśnie jest” – tłumaczy Melnyk.

    Tym bardziej „niemiecka tęsknota za pojednaniem z Rosją” pozostaje dla niego niezrozumiała. "Niemcy mają niemal obsesję na punkcie znajdowania zawsze czegoś dobrego w Rosji. Bez względu na to, jak zła jest sytuacja” – podkreśla i dodaje, że taka postawa charakteryzuje też Merkel.

    „Zaufaliśmy Angeli Merkel niemal ślepo. W jej przekonaniu, że jest lepsza w ocenie i zarządzaniu, była ogromna pewność siebie. Nikt nie był tak blisko Putina, jak ona i Niemcy. (…) Nikt lepiej od niej nie wiedział, jak napięte były stosunki między Rosją a Ukrainą i że Putin nie chce porozumienia, lecz unicestwienia mojej ojczyzny. Mimo to w Berlinie w 2015 roku zapadła decyzja na korzyść Nord Stream 2 i przeciwko dostawom broni na Ukrainę” – przypomina Melnyk.

    „Byłoby ważne, także dla Niemiec, gdyby pani Merkel zabrała teraz głos. Nie chodzi o przypisywanie winy. Chodzi o zrozumienie, w jaki sposób to wszystko potoczyło się nie tak” – podsumowuje Melnyk.

    Rosyjscy żołnierze zniszczyli kielich podarowany przez św. Jana Pawła II

    Rosyjscy żołnierze zniszczyli przechowywany w seminarium duchownym w Worzelu, w obwodzie kijowskim, kielich liturgiczny, który papież św. Jan Paweł II ofiarował ukraińskiemu Kościołowi podczas swojej pielgrzymki w 2001 r. - podał w środę portugalski oddział organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie (PKWP).

    Władze katolickiej instytucji zamieściły na stronie internetowej wizerunek zniszczonej figury Matki Bożej Fatimskiej, zaznaczając, że to tylko jeden z wielu zniszczonych przedmiotów po tym, jak rosyjskie wojska wdarły się do budynku seminarium.

    PKWP podała, że Rosjanie w seminarium w Worzelu dokonali aktów wandalizmu, profanacji oraz kradzieży.

    “Wśród zniszczonych przedmiotów jest figura Matki Bożej Fatimskiej oraz kielich, który św. Jan Paweł II używał i podarował ukraińskiemu Kościołowi podczas swojej wizyty apostolskiej w tym kraju w 2001 r.” - napisały w środowym komunikacie władze portugalskiego oddziału PKWP.

    W niedzielę cytowany przez ukraińską agencję Ukrinform biskup kijowsko-żytomierski Witalij Krywicki poinformował, że wśród zrabowanych w seminarium duchownym w Worzelu przedmiotów miał być również pamiątkowy kielich podarowany przez św. Jana Pawła II.

    Źródło:
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Powiązane: Wojna w Ukrainie

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki