"GPW"Ropa szarpie rynkami, AI łapie zadyszkę, a złoto zawodzi. Kolany: Nie ma kapitulacji rynku

Aleksander Ogrodnik2026-04-03 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2026-04-03 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Pierwszy kwartał 2026 roku nie przyniósł rynkom uspokojenia, tylko kolejną dawkę chaosu. Wojna na Bliskim Wschodzie wywindowała ceny ropy do poziomów, które jeszcze niedawno wydawały się scenariuszem skrajnym. Technologiczni giganci, jeszcze niedawno ciągnący hossę, zaczęli wyraźnie tracić impet. Nawet złoto, klasyczna bezpieczna przystań, zachowuje się inaczej, niż podpowiadałby podręcznik. Co to mówi o kondycji światowych rynków i czy inwestorzy wciąż udają, że nic wielkiego się nie dzieje? O tym w najnowszym odcinku „GPW – Gospodarczego Punktu Widzenia” Aleksander Ogrodnik rozmawia z Krzysztofem Kolanym, głównym analitykiem Bankier.pl

Czego dowiesz się z rozmowy?

🛢️ Rynek wciąż gra tak, jakby nic naprawdę wielkiego się nie stało - Bliski Wschód znów podnosi temperaturę, ale najciekawsze może być to, czego inwestorzy nadal nie chcą wycenić.

🚢 Ormuz to nie tylko problem dla tankowców - Gdy pęka jeden z kluczowych punktów światowego handlu energią, skutki szybko wychodzą daleko poza samą ropę.

🤖 Wall Street zaczyna patrzeć na AI chłodniejszym okiem - Narracja, która jeszcze niedawno niosła rynek, dziś coraz częściej zderza się z pytaniem o realną cenę tego entuzjazmu.

🥇 Nawet złoto przestało zachowywać się podręcznikowo - W świecie geopolitycznego napięcia bezpieczne przystanie powinny działać inaczej. Tym razem rynek wysyła znacznie bardziej niejednoznaczne sygnały.

To już nie nerwowość. To szok naftowy

Wojna i blokada Ormuzu od tygodni są głównym źródłem napięcia na rynkach. Zdaniem Krzysztofa Kolanego nie mówimy już o zwykłej zmienności czy krótkotrwałym strachu, ale o wydarzeniu o znacznie większej skali. To dlatego dzienne skoki i spadki cen ropy nie powinny przesłaniać szerszego obrazu.

– Trzeba wprost powiedzieć: to jest szok naftowy – mówi główny analityk Bankier.pl.

Najciekawsze jest jednak to, że mimo skali zaburzenia rynek nie wygląda tak, jak w klasycznych scenariuszach katastroficznych. Świat ma dziś większe zapasy, alternatywne szlaki i większą odporność niż w latach 70. To nie znaczy jednak, że problem zniknął. To raczej sygnał, że system jeszcze się broni, choć koszt tej obrony rośnie z dnia na dzień.

Wakacje na giełdzie

Ropa po 200 dolarów? To już nie political-fiction

Kolany studzi emocje wobec codziennych ruchów cen, ale nie bagatelizuje samego zagrożenia. Jego zdaniem rynek wciąż nie wycenił w pełni tego, jak poważnym ciosem dla globalnej gospodarki jest utrata części dostaw ropy i LNG z regionu Zatoki Perskiej.  Ropa po 200 nikogo nie powinna dziwić – podkreśla analityk. To nie jest już historia wyłącznie o stacjach paliw i kierowcach. Droższa ropa to presja na transport, lotnictwo, inflację i budżety państw. Problemem nie jest przy tym brak pieniądza, lecz brak fizycznego surowca. I właśnie dlatego ten kryzys może okazać się znacznie trudniejszy do „zasypania” samą polityką i finansami.

AI traci aurę niezwyciężoności

Przez ostatnie kwartały to wielkie spółki technologiczne i narracja wokół sztucznej inteligencji były silnikiem globalnej hossy. Dziś ten motor pracuje znacznie słabiej. Kursy największych firm już od miesięcy nie reagują na dobre wyniki tak, jak wcześniej, a inwestorzy coraz uważniej patrzą na koszty, skalę inwestycji i realne perspektywy monetyzacji tego boomu.

– Wyczerpała się narracja wokół tych spółek – ocenia Kolany.

To ważna zmiana. Nie chodzi jeszcze o definitywny koniec technologicznej opowieści, ale o moment, w którym rynek przestaje kupować samą wizję. Gdy wyceny są kosmiczne, a rachunek za rozwój AI rośnie do setek miliardów dolarów, nawet najgłośniejszy trend zaczyna podlegać brutalnej weryfikacji.

Rynek nadal wierzy, że zaraz wróci normalność

Mimo wojny, drogiej ropy i słabnącej narracji wokół technologii, inwestorzy nadal zachowują się tak, jakby obecne tąpnięcie było tylko przejściową przeszkodą. To właśnie ten rozdźwięk Kolany uważa za jeden z najciekawszych i najbardziej niepokojących elementów całej układanki.

– Nie ma kapitulacji rynku. Ja nie widzę – mówi.

To zdanie mówi więcej niż wiele wykresów. Nie ma paniki, nie ma masowego porzucania nadziei, nie ma poczucia, że coś naprawdę się skończyło. Wciąż dominuje przekonanie, że za chwilę wszystko wróci do starego porządku. A właśnie taki upór rynku bywa często sygnałem, że najtrudniejsza część korekty może dopiero nadejść.

Złoto miało chronić. Tymczasem zaczęło zaskakiwać

W świecie geopolitycznego chaosu to złoto powinno być naturalnym beneficjentem strachu. Tymczasem zachowuje się znacznie mniej podręcznikowo. Podobnie jak frank czy obligacje, również ono w ostatnich tygodniach nie dawało inwestorom tak oczywistego schronienia, jakiego można by oczekiwać.

– Złoto reaguje bardzo dziwnie – zauważa Kolany.

To może być sygnał, że obecny kryzys nie przypomina prostego scenariusza „ucieczki do bezpieczeństwa”. Być może rynek mierzy się dziś z czymś bardziej złożonym: napięciami płynnościowymi, presją inflacyjną i pęknięciami w systemie, który przez lata wydawał się stabilny. Tym bardziej warto słuchać nie tylko cen, ale też tego, czego rynek wciąż nie chce przyjąć do wiadomości.

Pełną rozmowę o szoku naftowym, ropie, technologicznej korekcie, złocie i tym, czy rynki naprawdę rozumieją skalę obecnego kryzysu, wysłuchasz w najnowszym odcinku „GPW – Gospodarczy Punkt Widzenia”.

Podcast dostępny jest na YouTube, Spotify oraz na Bankier.pl.

Zapraszamy!


xAI
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Rektor UW chce zdobyć kapitał żelazny i emitować obligacje. „Na dobry początek przydałoby się 10 mld zł”
Aleksander Ogrodnik
Aleksander Ogrodnik
redaktor Bankier.pl

Doktorant w Instytucie Politologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Specjalista z zakresu PR-u oraz marketingu politycznego. W swojej pracy naukowej zajmuje się również kampaniami wyborczymi, mediami, sztuczną inteligencją oraz polityką międzynarodową. W przeszłości związany między innymi z Polskim Radiem (usłyszeć można go było m.in. w Radiu Wrocław, Jedynce czy Trójce), gdzie zajmował się najważniejszymi tematami politycznymi i społecznymi. Wieloletni redaktor naczelny Politicusa - czasopisma i portalu popularnonaukowego Koła Młodych Politologów UWr. Prywatnie entuzjasta muzyki elektronicznej oraz twórczości Marka Hłaski. Telefon: 532 803 383

Tematy
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie

Komentarze (7)

dodaj komentarz
a_niedomagalczyk
Arogancja tych, dla których prawa obrotu fikcyjnego kapitału to tak prawa obrotu ciał niebieskich wg. Ptolomeusza, ujawniła się już wielokrotnie - ostatnio 20 lat temu (Great Moderation).
Oni zawsze liczą, że prawo popyto-podaży zawsze przywraca "równowagę" na ryngach.
Ale kiedyś, może już wkrótce, okaże się, że Ziemia
Arogancja tych, dla których prawa obrotu fikcyjnego kapitału to tak prawa obrotu ciał niebieskich wg. Ptolomeusza, ujawniła się już wielokrotnie - ostatnio 20 lat temu (Great Moderation).
Oni zawsze liczą, że prawo popyto-podaży zawsze przywraca "równowagę" na ryngach.
Ale kiedyś, może już wkrótce, okaże się, że Ziemia nie kręci się dzięki kapitałowi, ale to kapitał kręci się dzięki Ziemi.
tomitomi
My , som debeściaki !! ... i wszystko naj , naj naj.... !!

;-))
dasbot
Złoto ma wartość stałą. To ceny innych aktywów zmieniają się względem złota. A prognoza cen ropy po US$ 200/bbl to fizycznie, czy na papierze? Trzeba być precyzyjnym. W realu (dostawa fizyczna) Brent już „chodzi” po US$140/bbl, choć na papierze (ICE) "dotyka" US$110/bbl. Węglowodory długo jeszcze (do wyczerpania) będą podstawowym Złoto ma wartość stałą. To ceny innych aktywów zmieniają się względem złota. A prognoza cen ropy po US$ 200/bbl to fizycznie, czy na papierze? Trzeba być precyzyjnym. W realu (dostawa fizyczna) Brent już „chodzi” po US$140/bbl, choć na papierze (ICE) "dotyka" US$110/bbl. Węglowodory długo jeszcze (do wyczerpania) będą podstawowym nośnikiem energii. Metaforycznie ujmując to czas zatrzymany pod ziemią, który matka natura pozwala ludzkości wykorzystać jeszcze raz, aby życie na Ziemi mogło trwać (reaktywacja dawnej materii organicznej, której spalanie ponownie wprowadza węgiel do obiegu pod postacią CO2). Niech pamiętają o tym wszystkie zielone oszołomy (ideologiczne) i sprzedajni politycy, którzy czynią nasze życie uciążliwym (m.in. dziury ozonowe, ETS-y i inne fake it till you not make it – niektórym nawet Nobla przyznali za to kuglarstwo). Wszystko dąży do równowagi. Miejmy nadzieję, że aktualny (długo oczekiwany i oczywisty kryzys) nauczy wielu myślenia. Zwierzaki owszem gromadzą zapasy, oznaczają swoje terytoria, bywają brutalne, etc. Problem w tym, że człowiek poszedł o krok dalej I robi to wszystko z próżności, bo jego natura jest ułomna (zwierzę zabija, bo musi przeżyć w 99,99% przypadkach). Co trzeba mieć „pod kopułką”, aby cieszyć się z kolejnych nieruchomości, samochodów, czy ogólnie blichtru, skoro jest się mentalnym karłem, wypatroszonym z empatii i zwykłej ludzkiej przyzwoitości? Polityków to szczególnie dotyczy i „nuworyszów” biznesmenów, którym się wydaje, że kasą wszystko w życiu można kupić. Macie aktualnie dowód, że nie można. Nowy świat nam nadchodzi. Oby był lepszy niż ten zbudowany na przemocy, fałszu i obłudzie………..Clown world.
159120br
UE mówi, żeby pracować zdalnie, samochodem tylko w razie konieczności, latanie o niebo droższe. Nie przypomina to sytuacji z pandemii Covidu? Tworzą problem i dają rozwiązanie, oczywiście dla nich korzystne. Druga pandemia już tym razem się nie uda, ale możemy odciąć wam paliwo! Kupujcie elektryki, które możemy unieruchomić w każdej chwili.
zoomek
"a złoto zawodzi"
Kogo zawodzi?
Muszki owocówki?
DejtrejderóFF?
Dajcie spokój.
Jak wróci na 20,67$ za uncję to przyznam że zawiodło.
Weź sobie piłę do drewna i skieruj jej ostrze zębate skośnie w górę - tak są chwilowe kierunki w dół i to tyle. Trend jest jeden - góra.
Jak ktoś nie tak dawno kupił uncję
"a złoto zawodzi"
Kogo zawodzi?
Muszki owocówki?
DejtrejderóFF?
Dajcie spokój.
Jak wróci na 20,67$ za uncję to przyznam że zawiodło.
Weź sobie piłę do drewna i skieruj jej ostrze zębate skośnie w górę - tak są chwilowe kierunki w dół i to tyle. Trend jest jeden - góra.
Jak ktoś nie tak dawno kupił uncję np za 9500 zł to jasne że wolałby sprzedać za 20 tys ale straty wielkiej nie będzie miał jak będzie musiał sprzedać za 17 tys - co?
Jak ktoś chce dejtrjding uprawiać to na wszystkim może stracić nie tylko na złocie.
newsman
zapamietalem twoj nick i przy najblizszym krachu ci to przypomne tylko prosze nie znieniaj go
erj007
Złoto spada bo będzie presja na podwyżkę stóp. Przecież run złota do 5500 to była spekulacja na szybkie ich cięcie.

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki