REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Robotyka chirurgiczna w Polsce rozpędza się. W ciągu pięciu lat osiągnie wartość ok. 1 mld zł

2022-12-28 06:00
publikacja
2022-12-28 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Robotyka chirurgiczna w Polsce rozwija się znacznie szybciej niż na rynkach zachodnich i tak też może być w kolejnych latach - wynika z raportu Upper Finance i Polskiej Federacji Szpitali. Polskie placówki nadrabiają kilkuletnie zaległości, bo choć dostępność robotów da Vinci, stanowiących zdecydowaną większość rynku, systematycznie rośnie, to wciąż liczba pacjentów przypadających na jedno takie urządzenie jest 24-krotnie większa niż w Stanach Zjednoczonych, które są liderem rynku robotycznego na świecie. Małoinwazyjne zabiegi roboty wykonują m.in. w urologii, ginekologii czy kardiologii.

Robotyka chirurgiczna w Polsce rozpędza się. W ciągu pięciu lat osiągnie wartość ok. 1 mld zł
Robotyka chirurgiczna w Polsce rozpędza się. W ciągu pięciu lat osiągnie wartość ok. 1 mld zł
fot. MVIDEOMEDIA / / Shutterstock

- Jeżeli chodzi o dostępność robotyki chirurgicznej w Polsce, to na jeden system przypada około 2 mln osób. Dla przykładu w Stanach Zjednoczonych na jeden system przypada około 80 tys. osób, a w Europie - 624 tys. Czyli mamy do pokonania dystans związany przede wszystkim z dostępnością do tego typu sprzętu - mówi agencji Newseria Biznes Joanna Szyman, prezes zarządu NEO Hospital z Grupy Upper Finance.

Światowy rynek chirurgii robotycznej da Vinci jest zdominowany przez Amerykę Północną. Liczba urządzeń tam zainstalowanych w ubiegłym roku stanowiła 60 proc. całego światowego rynku.

Dostępność do systemów robotycznych w Polsce zmienia się z roku na rok - w stosunku do badania z 2021 roku wzrosła o 25 proc., bo wówczas 2,5 mln mieszkańców przypadało na jedno urządzenie. W Polsce we wrześniu 2022 roku działało 19 autoryzowanych systemów da Vinci, a liczba zabiegów chirurgicznych wykonanych w asyście tych robotów wzrosła o 48 proc. rok do roku. Największą dynamikę wykazuje chirurgia ogólna - 54 proc., następnie ginekologia - 49 proc. i urologia - 46 proc. W opinii autorów raportu „Rynek robotyki chirurgicznej w Polsce w 2022. Prognozy rozwoju na lata 2022-2027” w kolejnych latach ta dynamika będzie się utrzymywać, ponieważ popyt na zabiegi małoinwazyjne w asyście robotów będzie rósł.

- Przede wszystkim jest on napędzany oczekiwaniami pacjentów, którzy potrzebują lepszych, bardziej precyzyjnych metod leczenia. Również lekarze oczekują większej ergonomii i większego komfortu pracy. To są wartości, dla których rynek rośnie tak szybko. Jest również odzwierciedleniem trendów globalnych - mówi prezes zarządu NEO Hospital. - Robotyka chirurgiczna na świecie rozwija się od ponad 20 lat również z bardzo wysoką dynamiką dwucyfrową. Globalnie ona jest nieco wolniejsza niż w Polsce, ale w ostatnich kilku latach to i tak jest powyżej 15 proc. rok do roku.

Wakacje na giełdzie

Na świecie zainstalowano dotychczas ponad 7,1 tys. urządzeń da Vinci w 69 krajach i wykonano w ich asyście ponad 10 mln operacji. Tylko w 2021 roku było to 1,5 mln zabiegów. W 2020 roku rynek robotyki chirurgicznej był wart ponad 5 mld dol., a do 2027 roku przekroczy 12,5 mld dol. W Polsce wartość tego rynku to ok. 310 mln zł

- Spodziewamy się, że w Polsce rynek robotyki chirurgicznej osiągnie wartość około 1 mld zł w ciągu pięciu najbliższych lat. Będzie się to przekładało na około 20 tys. procedur wykonywanych z użyciem robotów rocznie, bo tych systemów mamy już kilka i są to zarówno roboty miękkotkankowe, jak również ortopedyczne, neurochirurgiczne, kardiologiczne - wymienia Joanna Szyman.

Według szacunków Intuitive Surgical, producenta robota da Vinci, przytaczanych w raporcie systemy da Vinci mogą znaleźć zastosowanie w mniej więcej co trzeciej z 20 mln wykonywanych co roku na świecie zaawansowanych procedur chirurgicznych. Zatem obecna skala wykorzystania to zaledwie 20 proc. z globalnego potencjału. Ostatnie trzy lata zaowocowały instalacjami nowych systemów chirurgicznych w Polsce. To m.in. roboty NAVIO i CORI Smith & Nephew Globus Medical, Versius firmy CMR Surgical czy CorPath GRX Siemens Healthineers.

Wciąż jednak jest szereg barier, które wpływają na tempo rozwoju rynku. Podstawowym wyzwaniem są wysokie koszty instalacji systemów robotycznych, które przekraczają 10 mln zł. Zdaniem ekspertów potrzebne są elastyczne mechanizmy, które będą zachęcać do takich inwestycji, m.in. leasing operacyjny czy wynajem robotów, a także płatności za ich każdorazowe użycie (pay-per-use). Takie narzędzia mogłyby zwiększyć dostępność takich urządzeń także w mniejszych ośrodkach.

- Na takie instrumenty w Polsce czekamy - one w zasadzie zaczęły się tworzyć wraz z pojawieniem się nowych producentów robotów, więc wchodzą również nowe modele biznesowe - mówi ekspertka. - Przede wszystkim potrzebne są szersze ramy finansowania procedur z wykorzystaniem robotów. Aktualnie mamy w koszyku świadczeń gwarantowanych z dedykowaną wyceną jedynie radykalną prostatektomię. Oprócz tych procedur na świecie finansowane są również operacje ginekologiczne w zakresie raka endometrium, zabiegi w raku jelita grubego i tego oczekujemy również dla polskich pacjentów.

Drugie poważne wyzwanie to kadry wykształcone w kierunku wykorzystania robotów. Na świecie 60 tys. chirurgów ma takie kompetencje, w Polsce jest to 55 chirurgów i trzy chirurżki. Kolejne 90 osób jest przeszkolonych, by asystować w zabiegach z wykorzystaniem robota da Vinci.

- Kształcenie kadr jest jednym z priorytetów, ponieważ roboty to nie są autonomiczne urządzenia i jakość wynika przede wszystkim z kompetencji lekarza, który te zabiegi wykonuje. Dzięki rozwojowi robotyki na świecie powstały zwalidowane programy kształcenia. Ich efekty są imponujące, ponieważ przejście takich szkoleń pozwala na zredukowanie liczby powikłań o 60 proc. i skrócenie zabiegu o 15 proc. Kluczowe jest, aby upowszechniać te programy - mówi Joanna Szyman. - Chirurdzy kształcą się w dedykowanych do tego centrach szkoleniowych z wykorzystaniem symulatorów, podobnie jak to ma miejsce w lotnictwie, czyli kompetencja chirurga dojrzewa w bezpiecznych, laboratoryjnych warunkach. 

Źródło:
Tematy

Komentarze (4)

dodaj komentarz
lebero654
Taki robot powinien być wykorzystywany 7 dni w tygodniu 24 godz na dobę i obudowany fabryką szpitalną. Pamiętając jak w Polsce wykorzystywane są tomografy komputerowe (maksymalnie 12 godz. na dobę, a bywa , że 3 godz.) sądzę, że "wadza" nakupi sprzętu, a nie zapewni otoczki organizacyjnej niezbędnej do efektywnego jego Taki robot powinien być wykorzystywany 7 dni w tygodniu 24 godz na dobę i obudowany fabryką szpitalną. Pamiętając jak w Polsce wykorzystywane są tomografy komputerowe (maksymalnie 12 godz. na dobę, a bywa , że 3 godz.) sądzę, że "wadza" nakupi sprzętu, a nie zapewni otoczki organizacyjnej niezbędnej do efektywnego jego wykorzystania. Jeżeli mamy 20 robotów to każdy robot winien mieć obsadę kadrową ok. 10 specjalistów + 30 -40 osób personelu pomocniczego + armię pacjentów przygotowanych do operacji. Czyli na dziś 200 specjalistów + 800 osób personelu pomocniczego oraz wysepcjalizowany zespół serwisowania hardware i software. A mamy 58 specjalistów + 90 osób personelu pomocniczego. Czyste marnotrawstwo i obszar do ulepszeń organizacyjnych. Tudzież odpowiedniego budżetowania. A już jestem pewien, że nie będzie tylu pacjentów przygotowanych do operacji na czas.
monuz
brakuje pacjentów dla robota? myślisz, że on będzie operował pacjentów składających się ze śrubek i sprężyn? ten sam chirurg zamiast noża po odpowiednim treningu może operować robotem, to jest tak pomyślane by dał radę
monuz
Typowy polski szpital powiatowy (a często i kliniki w wielkich miastach): budynek z XIX wieku, co 20 m schody to w górę to w dół, cieknący dach, niedogrzane pomieszczenia, o klimatyzacji nawet nie ma co marzyć, rolety na okna to luksus, parking na 5 samochodów, przenoszenie pacjentów pomiędzy budynkami szpitala na wózku w deszczu,Typowy polski szpital powiatowy (a często i kliniki w wielkich miastach): budynek z XIX wieku, co 20 m schody to w górę to w dół, cieknący dach, niedogrzane pomieszczenia, o klimatyzacji nawet nie ma co marzyć, rolety na okna to luksus, parking na 5 samochodów, przenoszenie pacjentów pomiędzy budynkami szpitala na wózku w deszczu, bo nie ma kasy na łączniki, tak, że robotyzacja to najmniejszy problem.
lebero654
Co prawda nie jestem bywalcem szpitali powiatowych, ale jedyne, w których bywałem, nie odbiegają wyposażeniem i standardem wizualnym od szpitali stołecznych.

Powiązane: Nowe technologie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki