
Litewskie media prognozują, że za nabycie resztówki Orlen musiałby zapłacić ponad 600 mln litów (obecnie 600 mln zł).
A dlaczego aż tyle? Chociaż za jedną akcje to byłoby znacznie mniej niż w grudniu 2005 roku, gdy przejmował kontrole nad litewską spółką. Ale wtedy Orlen płacił premię za kontrolę. Dziś już nie musi. Po co więc w ogóle chce kupować? Żeby zapłacić rządowi litewskiemu swoistą „łapówkę” za zgodę na kupno akcji w Klajpedos Nafta, zarządzającej terminalem w Kłajpedzie i na budowę rurociągu produktywnego z Możejek do terminalu Kłajpedzie lub w Butyndze, bo jak przejmował kontrolę na Możejkami, to o tym nie pomyślał. A może i pomyślał, ale tak się rwał do tej „transakcji stulecia”, że nie zwracał uwagi na „drobnostki”.
























































