Liczba miejsc pracy wciąż rośnie, a pracodawcy zapowiadają tworzenie kolejnych etatów w razie utrzymania się popytu na dotychczasowym poziomie. Jakie warunki muszą zostać spełnione i w jakich sektorach możemy spodziewać się największej poprawy?


Według opublikowanego przez Narodowy Bank Polski corocznego raportu z rynku pracy, wciąż najwięcej wolnych etatów tworzonych jest w sektorze usług, zwłaszcza rynkowych. Kurczy się natomiast zatrudnienie w przemyśle i taka tendencja będzie się utrzymywać. Z badania ankietowego polskich firm wynika, że prawie 20% z nich zadeklarowało poprawę swojej sytuacji w stosunku do poprzedniego roku, podczas gdy gorzej radzi sobie mniej niż 12%. Jak wynika z obserwacji przeprowadzonych w latach 2010-2014, ocena bieżącej działalności w znaczący sposób wpływa na politykę zatrudnienia w następnym roku, stąd warto przyjrzeć się zapowiedziom pracodawców w tej kwestii.
Nowe miejsca pracy lepsze od nadgodzin
Raport stwierdza, że miejsca pracy powstają raczej z powodu zwiększenia popytu niż wdrożonych przez dane przedsiębiorstwo inwestycji. Autorzy wskazują, że te drugie najczęściej sprzyjają podniesieniu produktywności pracy, co powoduje spadek popytu na siłę roboczą. Z tego powodu zapytano poszczególne firmy, jaka będzie ich reakcja na zwiększenie popytu na ich usługi i konieczność zwiększenia produkcji. Mając do wyboru stworzenie nowych miejsc pracy lub zwiększenie nadgodzin pracownikom już zatrudnionym, większość firm zdecydowanie wskazała pierwsze rozwiązanie. Jest to najpewniej spowodowane faktem, że rzadko które przedsiębiorstwo posiada wystarczającą ilość wolnych mocy produkcyjnych.

Niedobra wiadomość jest taka, że firmy raczej nie są skłonne do podwyższania wynagrodzeń podstawowych i z reguły wolą wykorzystać tzw. elastyczne składniki wynagrodzeń, czyli np. systemy premiowe uzależnione od wydajności pracownika. Polega to na tym, że dana osoba ma zagwarantowaną w umowie określoną podstawę, a w przypadku wyrobienia pewnej normy otrzymuje dodatkowe wynagrodzenie. Nie zawsze jest to rozwiązanie korzystne dla pracownika.
Gdzie można spodziewać się wolnych etatów?
Zmiany w sektorowej strukturze zatrudnienia w Polsce odpowiadają trendom globalnym. Wciąż powiększa się rola usług, a maleje znaczenie przemysłu. W tym pierwszym sektorze miejsca pracy są mniej podatne na koniunkturę, ale występuje też mniejsza stabilność zatrudnienia. Znacznie częściej spotyka się w nim dużą rotację, umowy na czas określony i wspomniane elastyczne składniki wynagrodzeń.

|
Na jakich pracowników jest największy popyt w poszczególnych sektorach? |
|
|---|---|
|
Sektor |
Profil pracownika |
|
Usługi rynkowe |
Pracownicy usług i sprzedawcy |
|
Usługi nierynkowe |
Specjaliści |
|
Przemysł |
Robotnicy przemysłowi i rzemieślnicy |
|
Budownictwo |
Robotnicy przemysłowi i rzemieślnicy |
|
Źródło: Bankier.pl – opracowanie własne na podstawie raportu NBP „Badania ankietowe rynku pracy” |
|
Zdecydowanie najdynamiczniej rozwijają się usługi rynkowe, tj. związane z działalnością gospodarczą (np. działalność gastronomiczna, transport, usługi finansowe, handel), a mniejszą dynamikę obserwujemy w przypadku usług nierynkowych, wynikających z funkcji państwa (np. opieka społeczna, edukacja, obronność). Te drugie również nie są tak dotknięte niestabilnością miejsc pracy.
W 2013 roku stworzono więcej miejsc pracy niż zlikwidowano. Najwięcej nowych etatów powstało oczywiście w usługach i ten sektor będzie dominował w następnych latach. Okazuje się, że większość miejsc pracy wykreowano dla osób bez wyższych kwalifikacji, jednak były one również dość nietrwałe. Bardzo duży wzrost odnotowano zwłaszcza w przypadku pracy przy produkcji. Relatywnie mniej niż rok wcześniej powstało za to etatów w biurach z przeznaczeniem dla ludzi z wyższymi kwalifikacjami. Raport zwraca również uwagę na dość dużą liczbę (300 tys. rocznie) absolwentów wyższych uczelni, z czego wielu będzie pracować poniżej kwalifikacji.
Wbrew pozorom, w każdym sektorze gospodarki pracę mogą znaleźć przedstawiciele każdego zawodu. Nie zawsze jednak będzie to stanowisko zgodne z oczekiwaniami. Największy popyt na usługi specjalistów dość zaskakująco został odnotowany w sektorze usług nierynkowych, ale wynika to najpewniej z metodologii badania, bowiem lekarze, pielęgniarki i nauczyciele zostali zakwalifikowani właśnie do tej grupy.
W przemyśle w wyniku spadku zatrudnienia zaobserwowano mniejsze zapotrzebowanie na umiejętności związane z tzw. pracami prostymi i pracami operatorów maszyn. Podobnie jak w budownictwie stworzono za to więcej stanowisk dla rzemieślników i robotników przemysłowych. Niekorzystną tendencją wynikającą ze spadku zatrudnienia w przemyśle i budownictwie jest powiększająca się liczba osób o kwalifikacjach niepożądanych na rynku pracy. W większości przypadków dla takich osób jedynym rozwiązaniem jest przekwalifikowanie.
Bariery w tworzeniu nowych miejsc pracy
Zakładając, że obecna koniunktura będzie się utrzymywać, można teoretycznie spodziewać się dalszego wzrostu liczby nowych etatów, ale trzeba pamiętać o istniejących barierach, które mogą ten wzrost spowolnić. Pracodawcy, spytani przez autorów raportu o główne problemy, jakie napotykają przy tworzeniu miejsc pracy, niemal jednoznacznie wskazali na wysoką składkę na ubezpieczenie społeczne i wysokie obciążenia podatkowe. Dużo rzadziej typowaną odpowiedzią był wysoki koszt finansowania działalności, niedostateczny popyt i bariery prawne. Warto przypomnieć, że temat nadmiernie wysokich pozapłacowych kosztów pracy był wielokrotnie podejmowany na łamach Bankier.pl i w opinii publicznej, jednak pomimo lekkiego zmniejszenia klina płacowego w latach 2007-2009, o dalszych zmianach na lepsze nic nie wiadomo.
|
Największe bolączki pracodawców w Polsce |
|---|
|
|
Źródło: NBP.pl |
Publikacja raportu NBP zbiegła się z komunikatem Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej z którego wynika, że stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła na koniec października 11,3%, co oznacza spadek o 0,2 punktu procentowego w stosunku do poprzedniego miesiąca. Jest to więc potwierdzenie powoli polepszającej się sytuacji na rynku pracy. Należy jednak pamiętać, że jest to wartość uśredniona i niekoniecznie musi odpowiadać sytuacji w poszczególnych regionach Polski. Nie od dziś wiadomo, że dane statystyczne nie zawsze odpowiadają obserwacjom empirycznym.
Filip Ficner
































































