REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Rafalska: Zakaz pracy na emeryturze nie wchodzi w grę

2016-12-02 10:15
publikacja
2016-12-02 10:15
Dodaj Bankier.pl w Google

Zakaz pracy na emeryturze nie wchodzi w grę - powiedziała minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska. Podkreśliła, że w jej resorcie nie toczą się prace nad taką regulacją; przypomniała, że postulat taki pojawił się natomiast przy okazji przeglądu emerytalnego.

fot. P. Tracz / / Kancelaria Premiera RP

Minister Rafalska pytana w piątek na antenie Radia ZET o zakaz pracy na emeryturze odpowiedziała: "Nie wchodzi w grę". "Chcę zdementować absolutnie. Nie ma takiego planu. W moim resorcie nie toczą się, ani nie toczyły się żadne prace nad zakazem łączenia pracy z emeryturą". Dodała, że "jest zwolennikiem nieograniczania zarobkowania".

Minister przypomniała, że niedawno zakończył się "przegląd emerytalny", który był poprzedzony wieloma debatami. "Przy tych debatach pojawiały się różne głosy i oceny systemu emerytalnego, w tym również łączenia, czy ograniczeń, czy długości, czy stażu pracy, minimalnej emerytury, waloryzacji. Te aspekty, wnioski (...) przedstawiliśmy resortom" - poinformowała.

Przypomniała, że propozycje rekomendacji wynikających z przeglądu są w tej chwili w konsultacjach międzyresortowych. "Czekam z zainteresowaniem na uwagi" - dodała Rafalska.

Wakacje na giełdzie

Do 6 grudnia ministerstwo czeka na uwagi innych resortów oraz strony społecznej, a następnie przygotuje końcową rekomendację dla Rady Ministrów. Rafalska powiedziała, że do końca grudnia wszystkie uwagi i wnioski zostaną przedstawione na Stałym Komitecie Rady Ministrów.

"Wierzę w mądrość Polaków, a przede wszystkim podkreślam cały czas, że nie jest to obowiązek przejścia na emeryturę, tylko jest to prawo, z którego możemy skorzystać" - dodała minister.

Poinformowała ponadto, że w 2017 r. nie będzie jednorazowych dodatków do emerytur.

Rafalska była także pytana o rosnące koszty programu 500 plus. Podkreśliła, że w budżecie państwa na ten program było zapisane 17 mld zł. Dodała, że biorąc pod uwagę kryterium "od drugiego dziecka", można precyzyjnie policzyć, ilu dzieciom przysługuje świadczenie. Przypomniała, że pierwsze dziecko otrzymywało świadczenie przy kryterium dochodowym. "My zakładaliśmy, że będzie to 30-32 proc. Okazało się, że skala ubóstwa jest większa, niż wynikało to z naszych danych" - wyjaśniła minister.

Jak wynika z danych MRPiPS, na pierwsze lub jedyne dziecko wypłacanych jest około 42 proc. świadczeń; to ponad 1,5 mln dzieci. 40 proc. z nich stanowią jedynacy.

Pytana o ewentualne zmniejszenie świadczenia z 500 zł do 400 zł, minister odpowiedziała, że "to w ogóle nie wchodzi w grę". (PAP)

kfk/ akw/ woj/

Źródło:PAP
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Zbrojeniowa ofensywa Kombudu. Polska firma wyprodukuje wojskowe superlaptopy dla Koreańczyków
Tematy

Komentarze (14)

dodaj komentarz
~awa
Wśród moich znajomych są ludzie świetnie sytuowani. Mają po 3, 4 dzieci. +1000/1500zł dla nich to przysłowiowy kwiatek do kożucha...ale dobrowolnie z niego nie zrezygnują. Mimo wszystko należałoby jakoś sprawę uregulować przepisami. Skoro jest ograniczenie, ze na 1-sze dziecko dodatku +500 zł brak, to może również 4-te, 5-te i kolejne Wśród moich znajomych są ludzie świetnie sytuowani. Mają po 3, 4 dzieci. +1000/1500zł dla nich to przysłowiowy kwiatek do kożucha...ale dobrowolnie z niego nie zrezygnują. Mimo wszystko należałoby jakoś sprawę uregulować przepisami. Skoro jest ograniczenie, ze na 1-sze dziecko dodatku +500 zł brak, to może również 4-te, 5-te i kolejne też już bez dodatku Można też ograniczyć kwotę z góry np wypłata dla rodziny w miesiącu nie może przekroczyć 1500 zł. Ograniczy do niewątpliwie patologię w tym zakresie. Z perspektywy choćby 1 roku powinna odbyć się szeroka dyskusja nad usprawnieniem systemu dofinansowywania wielodzietnych rodzin, żeby system był bardziej racjonalny i sprawiedliwy. Przykładowo dofinansowywanie nawet 1-szego dziecka w rodzinach niepełnych jest czasami o wiele bardziej potrzebne, niż w rodzinach wielodzietnych, dobrze sytuowanych.
~młody
Mlody ma zdychać z głodu, bo emeryt który ma z czego zyc, blokuje mu etat. Podobno temu rządowi zależy na dzietności. O jakiej dzietności może myslec młody człowiek bez pracy. A o wszystkim decyduje dziad, który nigdy nie miał dzieci.
~as
emeryci na etatach, blokuja jak sie da miejsca pracy. Uklady i ukladziki, rodzinki etc,
~brdak
'młody' puknij się w niezapakowaną głowę. Trzeba więcej umieć a nie liczyć tylko na erekcję.
~face
A ja przez rok slyszalem, ze wchodzi w gre. Czy tam w ogole ktoś ekonomicznie rzadzi, czy chodzi tylko o branie ludzi za twarz.
~hoper
Nie wchodzi w gre, czyli należy się spodziewać bankructwa ZUSu, zresztą jak całego państwa przy 500+.
~biblista
Zaraz żmija. Maria Magdalena też była ruda.
~łoj
~66 jesteś po prostu bezmyślny bo aby utrzymać jednego emeryta na niego muszą się łożyć 3 osoby pracujące (ich składki na ZUS). Po prostu emeryt zwolni tylko jedno miejsce pracy i aby go utrzymać należy stworzyć jeszcze 2 miejsca pracy, Tylko za co.
~66
ALBO PRACA ALBO ŚWIADCZENIE .Każdy ma wybór . Jak nie to tu w Polsce młodzi nie mają czego szukać .

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki