Susza w Chinach, powódź w Australii oraz silny popyt z Bliskiego Wschodu to kolejne czynniki generujące wzrost cen pszenicy. Notowane w Chicago kontrakty na to zboże osiągnęły najwyższy kurs od sierpnia 2008 roku. Na giełdzie w Paryżu stawki są dodatkowo o 20% wyższe.
W środę za buszel pszenicy z dostawą w marcu na Chicago Board of Trade płacono 8,84 dolarów, czyli o 1,1% więcej niż dzień wcześniej. Od początku czerwca notowania tego zboża wzrosły już o 105%. Jeszcze wyższe ceny pszenica osiąga na paryskich parkietach Euronextu, gdzie trzeba zapłacić 20% premii względem cen w Chicago – czyli 278,25 euro za tonę.
Ceny pszenicy w minionych dwóch dekadach
Najnowszym impulsem do wzrostu cen pszenicy jest zwiększony import do państw arabskich. Po protestach w Tunezji, Jordanii, Jemenie i Egipcie miejscowe władze zaczęły masowo importować żywność, aby obniżyć jej ceny na rynku krajowym i w ten sposób uspokoić wzburzone społeczeństwa.
Zdaniem ekspertów FranceAgriMer – czyli agencji rządu Francji – francuskie zapasy pszenicy mogą skończyć się już w marcu. To skutek wzmożonego eksportu do krajów Maghrebu: w styczniu dostawy do Algierii zwiększyły się o 28,9 tys. ton, a ilość zboża załadowana na statki płynące do Maroka wzrosła niemal trzykrotnie, do 82,4 tys. ton.
Na wzmożony i praktycznie niewrażliwy na ceny popyt z północy Afryki nakłada się napięta sytuacja po stronie podaży. Styczniowa powódź w Australii i Kanadzie oraz susza w Chinach zapewne doprowadzą do spadku dostaw z tych regionów. Według chińskiego ministerstwa rolnictwa susza objęła już 35% areału w ośmiu prowincjach. Amerykański departament rolnictwa szacuje, że tegoroczna produkcja pszenicy w Chinach będzie tylko o 0,5% niższa niż przed rokiem, ale analitycy z Macquarie Bank szacują ten ubytek na 3,4%.
K.K.



























































