REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Prosumenci burzą się na niekorzystne rozliczenia. Strajk w fotowoltaice?

2024-06-03 11:30
publikacja
2024-06-03 11:30
Dodaj Bankier.pl w Google

Prosumenci, którzy oddają do sieci prąd ze swoich instalacji fotowoltaicznych w systemie tzw. net-billingu, są niezadowoleni z warunków swojego rozliczenia. Okazuje się, że obecnie bycie prosumentem stało się niezbyt opłacalne, przez co zainteresowani rozważają zorganizowanie strajku i wyłączenie swoich instalacji. Eksperci wypowiadają się odnośnie do następstw takiego działania.

Prosumenci burzą się na niekorzystne rozliczenia. Strajk w fotowoltaice?
Prosumenci burzą się na niekorzystne rozliczenia. Strajk w fotowoltaice?
fot. Mateusz Tomiczek / / Bankier.pl

Ponad 1,4 miliona prosumentów w naszym kraju produkuje energię w instalacjach fotowoltaicznych. W słoneczne dni udział ich produkcji w ogólnym bilansie energetycznym kraju potrafi w niektórych godzinach dojść nawet do 50 proc. Średnio w ciągu roku energia z fotowoltaiki stanowiła w 2023 roku 7 proc. zużywanej w Polsce. 

Prosumenci są niezadowoleni nowym systemem rozliczeń, który obowiązuje ich od 1 kwietnia 2022. Osoby, które dołączyły do systemu po tej dacie, rozliczają się w dosyć skomplikowanym systemie net-billingu, który polega na tym, że prosument sprzedaje nadwyżki swojego prądu do sieci, a kiedy im jej brakuje, po prostu odkupują ją od dostawcy. Cena prądu jest uzależniona jednak od popytu i podaży, więc w okresach gdy energii ze źródeł odnawialnych jest bardzo dużo, indywidualni prosumenci muszą oddawać energię praktycznie za darmo, a kiedy nie ma warunków do produkcji energii ze słońca, ceny te rosną.

Jest to system dużo mniej opłacalny i narażający prosumentów na straty, w porównaniu z działającym przed 1 kwietnia 2022 roku modelem tzw. net-materingu. Działał on bezgotówkowo i indywidualny właściciel instalacji za każdą 1 jednostkę oddawanej do systemu energii, mógł w okresie niedoboru odebrać 0,8 jednostki energii na swoje potrzeby. Takie korzystne rozwiązanie zachęciło do inwestycji w fotowoltaikę wielu prosumentów, którzy później musieli zadowolić się funkcjonowaniem na mniej preferencyjnych warunkach.

Co jeśli prosumenci zastrajkują?

Zrzeszający się na mediach społecznościowych indywidualni własciciele fotowoltaiki okazują swoje oburzenie z obecnego, nieopłacalnego systemu. Wśród nich pojawiają się głosy o tym, by w ramach protestu odciąć na jakiś czas dostęp do energii z ich prywatnych instalacji.

Wakacje na giełdzie

Jak podaje portalsamorzadowy.pl, jedna z uczestniczek grupy zachęcała: Wybierzmy słoneczny dzień i wyłączmy wszyscy instalacje na 10 minut. Niech rządzący zobaczą, że nie żartujemy. W grupach pojawiają się też oczywiście dyskusje na temat innych form protestu.

Eksperci uspokajają, że w przypadku przeprowadzenia przez prosumentów takiej akcji odbiorcom energii w Polsce nie grozi blackout. Przede wszystkim nieprawdopodobna wydaje się sytuacja, w której rzeczywiście całe 1,4 miliona indywidualnych producentów energii da radę się skrzyknąć i przeprowadzić podobną akcję. Zwłaszcza, że sam proces odłączenia instalacji od sieci jest dużo bardziej skomplikowany niż zwykłe nacisnięcie przełącznika w panelu. 

System energetyczny kraju jest zaprojektowany w sposób, który ma zabezpieczyć go na wypadek nagłej utraty nawet kilku gigawatów mocy. Kłopot dla operatorów sieci mogłoby stanowić przede wszystkim to, że nie wiedzieliby oni kiedy przekierować do systemu więcej mocy z innych źródeł. W przypadku nagłego spadku mocy elektrownie mogą w dosyć szybkim tempie uruchomić dodatkową produkcję prądu i uzupełnić jego zasób w sieci. 

Obecnie prosumenci liczą na rozwiązania, które zaproponuje rząd Donalda Tuska. W lutym 2024 minister Klimatu i Środowiska Paulina Hennig-Kloska ogłosiła, że trwają prace nad zmianą sposobu rozliczenia energi z prywatnych instalacji fotowoltaicznych. Nie będzie powrotu do net-materingu, jednak prosumenci zyskają możliwość wyboru, czy chcą rozliczać się w oparciu o rynkową miesięczną cenę energii, czy opierać się na stawce godzinowej z możliwością bonusu.

Oprac.: MT

Źródło:
Tematy

Komentarze (79)

dodaj komentarz
roza_von_tusk
Niemcy inwestują w elektrownie na węgiel brunatny, więc ryży dostał prikaz od oficera prowadzącego z BND że polaczki mają teraz kupować prąd z niemiec, a nie produkować brudny ze słońca.
moravietz
Nigdy w zyciu nie sfrajerze sie zeby zostac prosumentem totalnie ongridowym w aktualnyj stanie prawnym. Predzej doplace do wlasnej konstrukcji magazynu energii.
dzyszla
Już widzę ten strajk. Zacznijmy od tego, że duża część pv to instalacje komercyjne - tego nikt nie włączy. Druga rzecz, to widzę, jak ludzie wszyscy nie dość, że się dogadują, to jeszcze robią to w tym samym czasie. Trzecia rzecz: to taka akcja jak "godzina dla ziemi", która nic nie zmienia poza odrobiną szkody przez zmiany,Już widzę ten strajk. Zacznijmy od tego, że duża część pv to instalacje komercyjne - tego nikt nie włączy. Druga rzecz, to widzę, jak ludzie wszyscy nie dość, że się dogadują, to jeszcze robią to w tym samym czasie. Trzecia rzecz: to taka akcja jak "godzina dla ziemi", która nic nie zmienia poza odrobiną szkody przez zmiany, które są przypalane. Po czwarte - jak się uda jakiejś bogatej ulicy dogadać faktycznie, to niech się nie zdziwią, że w ogóle zostaną bez prądu (taki mały blackout sobie zafundują, ale serio by musieli to mocno skoordynować). I po ostatnie - strajkujący nic na tym nie zyskają, a firmy owszem - więc tylko przysługę zrobią.
and00
Oni chyba nie zdają sobie sprawy że wszyscy inni, tzn ci co nie mają fotovoltaniki to do nich dopłacają, bo im państwo płaci nawet w słoneczny, wietrzny dzień kiedy ceny prądu są 0, albo nawet ujemne
sajetan
prosumenci tak nie mają. rekompensaty są tylko dla dużych producentów - co także jest przegięciem
and00 odpowiada sajetan
nie chodzi o rekompensaty, tylko że jak ich prądu nie potrzeba w systemie to rekompensaty dostają większe elektrownie OZE, a od nich państwo kupuje za stała stawkę, pomimo że w danym momencie prąd jest za np 0
Czyli reszta im placi
hylobiusnews
To rozliczenie jest właściwie bardzo kapitalistyczne i uczciwe.
Popyt równoważy podaż, a ceny są tego odzwierciedlaniem.
koperytko
Każda nowa instalacja fotovoltaiczna powoduje wzrostcen pradu i dlatego powinno się zlikwidowac jakąś odsprzedaż dla energetyki. Jezeli zakładasz fotovoltaike to tylko uzywasz na wlasne potrzeby. To jest jasne dla kazdego pomijając lemingów z mózgiem w TVN
koperytko
Zacznijmy od poczatku bogaty polak zakłada sobie fotovoltaike i płaci 40 tys z czego dotacji ma 20tys. w tym momencie na to żeby miał darmowy prąd składa się emerytka z bloku i pracownica z bedronki z kamienicy. Podpisuje umowe ze bedzie oddawał nadwyzkę a w zamian bedzie miał zwrot w zimie. Jest lato cena prądu w słoneczne dni wynosi Zacznijmy od poczatku bogaty polak zakłada sobie fotovoltaike i płaci 40 tys z czego dotacji ma 20tys. w tym momencie na to żeby miał darmowy prąd składa się emerytka z bloku i pracownica z bedronki z kamienicy. Podpisuje umowe ze bedzie oddawał nadwyzkę a w zamian bedzie miał zwrot w zimie. Jest lato cena prądu w słoneczne dni wynosi 20 groszy za 1 kwh i za tyle energetyka sprzedaje ten "otrzymany' kwh. Przychodzi zima fotovoltaika nie pracuje bo nie ma słońca a bogacz chce zwrotu swoich przekazanych kwh od energetyki. Niestety cena prądu kosztuje teraz 90 groszy za i kwh.... - w tym momencie energetyka aby nie mieć straty i zrównoważyc sobie bilans finansowy sprzedaje 1 kwh za 1,5 pln .... - emerytce z blokowiska i pracownicy z biedronki z kamienicy
derper
Tylko domowa fotowoltaika, przynajmniej w zamyśle, nie miała być inwestycją zarobkową, a raczej oszczędnościową - sposobem na częściowe/czasowe uniezależnienie się od sieci. Na tym polega główny zysk posiadaczy. Oczywiście każdy by chciał na tym dodatkowo zarabiać, ale bez przesady..

Powiązane: Fotowoltaika

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki