Prezydent Bronisław Komorowski uważa, że rekonstrukcje rządów na ogół mają na celu pokazanie nowego początku. "Ważne, by miał on wymiar nie tylko personalny, ale i programowy" - powiedział odnosząc się do zapowiadanej przez premiera rekonstrukcji gabinetu.
W środowej rozmowie w Polsat News prezydent zaliczył do najważniejszych zadań rządu wzmocnienie konkurencyjności polskiej gospodarki oraz działania na rzecz przełamania kryzysu demograficznego.
"Rząd powinien przedstawić program, który (...) świadczyłby o tym, że stare problemy rozwiązuje się z nowym impetem" - powiedział Komorowski.
Pytany o spadające notowania obecnego rządu Donalda Tuska, prezydent ocenił, że nie było jeszcze rządu, który nie traciłby poparcia ze względu na "długotrwałość sprawowania władzy".

Przekonywał, że rząd musi podejmować decyzje niepopularne, trudne, które - jeśli są dobrze umotywowane - nie muszą powodować "strat politycznych". Podał w tym kontekście za przykład reformę systemu emerytalnego. Ocenił jednocześnie, że system emerytalny wymaga dalszych reform.
Komorowski przyznał też, że perspektywa niskiej frekwencji wyborczej jest zawsze "sygnałem alarmowym". Odniósł się w ten sposób do badań prof. Janusza Czapińskiego z UW, z których wynika, że w nadchodzących wyborach parlamentarnych frekwencja może być niższa niż 40 proc. Prezydent zapowiedział, że będzie działał na rzecz wysokiej frekwencji w wyborach. (PAP)
laz/ mok/ jbr/





























































