

Przeciętny Szwed posiadający kredyt hipoteczny umrze, zanim w pełni spłaci swój dług – wynika z najnowszego raportu szwedzkiego banku centralnego. Skala zadłużenia oraz bańki nieruchomościowej u naszych sąsiadów zza morza budzi poważne obawy.
Jak wynika z opublikowanego wczoraj dokumentu, zadłużonych jest już 52% spośród 7,7 miliona dorosłych Szwedów. Liczby te odpowiadają 1,7 mln gospodarstwom domowym, które w sumie dłużne są instytucjom finansowym 2,257 biliona koron (1,04 bln zł).
Przytłaczająca większość tych długów – aż 95% - to kredyty hipoteczne, które zaciągnęło w sumie 3 miliony osób. Pozostałe 0,6% stanowi dług na kartach kredytowych, a 4,3% inne formy zadłużenia.
Jak wyliczyli analitycy Riksbanku, średnie zadłużenie Szwedów – czyli stosunek ich długu do dochodu rozporządzalnego – wynosi astronomiczne 296%. Jeszcze gorzej rzecz ma się wśród osób spłacających kredyt hipoteczny, gdzie wskaźnik ten wynosi 370%. W przypadku gospodarstw domowych wskaźniki te wynoszą odpowiednio 263% i 313%. Dodatkowo we wszystkich grupach dochodowych zadłużenie dwukrotnie przewyższa dochód rozporządzalny. W porównaniu do całości dochodów, zadłużenie Szwedów sięgnęło 174% wobec 90% w 1995 r.

źródło: Riksbank
"Sto lat, sto lat, niech płacą, płacą nam"
Według oficjalnych danych dług 25% szwedzkich gospodarstw domowych rośnie z każdym rokiem. W latach 2012-2013 swoje zadłużenie zredukowało zaledwie 60% kredytobiorców, a jeżeli w przyszłości utrzymane będzie dotychczasowe, bardzo niskie tempo tej redukcji to przeciętny zadłużony Szwed będzie wolny od długu dopiero za … blisko 100 lat.
Wysokie zadłużenie Szwedów wiąże się z utrzymywanymi przez bank centralny niskimi stopami procentowymi, które oznaczają relatywnie tani kredyt dla konsumentów. Zwiększony popyt na nieruchomości przełożył się na wzrost cen, które w ciągu ostatniej dekady wzrosły o 300%. Alarmującą sytuację na szwedzkim rynku nieruchomości dostrzegł nawet amerykański ekonomista Paul Krugman, który powszechnie znany jest z „sympatii” dla taniego kredytu.
Przed bańką na rynku nieruchomości kilkukrotnie ostrzegał Szwecję także Międzynarodowy Fundusz Walutowy. MFW przypominał, że szwedzki system bankowy po raz ostatni załamał się relatywnie niedawno – na początku lat 90. – a krach poprzedziło m.in. formowanie się poprzedniej bańki nieruchomościowej.
- Nagły i znaczący spadek cen szwedzkich nieruchomości może bardzo negatywnie wpłynąć na konsumpcję i bezrobocie oraz będzie miał poważne konsekwencje na system bankowy - ostrzegał we wrześniu ubiegłego roku MFW.





























































