REKLAMA

Pożyczka w kieszeni – mPay zaczyna nowy rozdział [Wywiad]

2020-12-22 09:06
publikacja
2020-12-22 09:06
Pożyczka w kieszeni – mPay zaczyna nowy rozdział [Wywiad]
Pożyczka w kieszeni – mPay zaczyna nowy rozdział [Wywiad]
/ mPay

Klienci mPay zyskali nowe możliwości. Z poziomu flagowej aplikacji pozyskają „od ręki” pożyczkę, a otrzymane środki będą mogli wykorzystać bez konieczności przesyłania ich na zewnętrzny rachunek bankowy. O nowym kierunku rozwoju firmy rozmawiamy z Andrzejem Basiakiem, Prezesem Zarządu mPay S.A. oraz Krzysztofem Hejdukiem, Wiceprezesem Zarządu mPay S.A.

Spółka mPay jest najstarszym graczem na polskim rynku płatności mobilnych. Ma za sobą 17 lat historii, odpowiadając zarówno za pierwsze wdrożenia transakcji obsługiwanych kodami USSD, jak i rozwój mobilnych płatności za parkowanie czy bilety komunikacji miejskiej.

Firma poinformowała właśnie o uruchomieniu platformy łączącej użytkowników z firmami pożyczkowymi, a w kolejnym kroku z bankami. O tym, jak będzie działać wnioskowanie o pożyczkę w aplikacji mobilnej oraz o zbliżających się nowościach w ofercie mPay rozmawiamy z Andrzejem Basiakiem, Prezesem Zarządu mPay S.A. oraz Krzysztofem Hejdukiem, Wiceprezesem Zarządu mPay S.A.

Michał Kisiel, Bankier.pl: mPay dotychczas kojarzył się zarówno klientom, jak i obserwatorom rynku, przede wszystkim z wielofunkcyjną platformą umożliwiającą płatności za różnego rodzaju produkty i usługi. Skąd wziął się pomysł na włączenie do oferty pożyczek?

Krzysztof Hejduk, Wiceprezes Zarządu mPay S.A.: Równolegle z dynamicznym rozwojem szeroko pojętych płatności dnia codziennego, staramy się maksymalnie wykorzystać nasze unikalne zasoby i know-how do tego, by w jednym miejscu tworzyć centrum zarządzania finansami osobistymi. Mamy zarówno odpowiednie kompetencje, jak i fundament prawny jako Krajowa Instytucja Płatnicza, nadzorowana przez KNF. Jakiś czas temu uzyskaliśmy również zgodę od NBP na prowadzenie własnego schematu płatniczego.

Zadaliśmy sobie pytanie „do czego ludziom służą banki?”. W ostatnim czasie, także w kontekście wdrożenia dyrektywy PSD2, okazało się bowiem, że wiele tzw. usług bankowych wcale nie musi być realizowanych przez instytucje, które w pierwszej kolejności są z nimi kojarzone. Zgodnie z obowiązującym prawem oraz przy zachowaniu najwyższych standardów, m.in. w zakresie bezpieczeństwa, mogą je świadczyć także inne podmioty finansowe, jak np. mPay. Podstawowe, najczęściej wykorzystywane usługi finansowe to wszelkiego rodzaju płatności (online, offline) oraz dostęp do dodatkowych środków.

Pierwszy obszar do tej pory był przez mPay dobrze zagospodarowany w ramach oferowanego przez nas pakietu usług. Teraz chcemy przejść do drugiego – dostarczenia finansowania dla kogoś, kto go potrzebuje „od ręki”. To, co należy podkreślić w przypadku naszej platformy w aplikacji, to gwarancja niezwłocznej odpowiedzi na potrzeby klientów. U nas bowiem oferta jest równoznaczna z przyznaniem pożyczki.

Firmy pożyczkowe działają online już od dłuższego czasu. Czym będzie się różniło wnioskowanie o pożyczkę na platformie, którą stworzyliście od tego, co w do tej pory było dostępne na rynku?

Krzysztof Hejduk, Wiceprezes Zarządu mPay S.A.: W mPay jest łatwiej, szybciej i wygodniej. Zwykle, gdy wnioskujemy o pieniądze, np. przez brokera czy konkretną firmę pożyczkową, spotykamy się z kilkoma etapami.

W pierwszym klient musi zostać zidentyfikowany, aby była pewność co do jego tożsamości. Sposobów jest kilka. Najczęściej spotykany to przelew weryfikacyjny, co oznacza, że pożyczkobiorca wychodzi z procesu wnioskowania do innej przestrzeni, np. aplikacji mobilnej banku. Nawet jeśli jest to przelew natychmiastowy, to proces zajmuje czas i zawsze jest to swego rodzaju zaburzenie i niepotrzebne wydłużenie procesu. U nas nowy klient może to zrobić przez tzw. selfie, w trakcie rejestracji konta. Przypomnę w tym miejscu, że byliśmy pierwszą niebankową aplikacją na rynku, która w bieżącym roku stworzyła takie udogodnienie. Nasi obecni użytkownicy, w procesie wnioskowania o pożyczkę, nie muszą robić już nic w tym zakresie.

Drugi etap to wypełnianie wniosku. Zwykle pojawia się tutaj konieczność weryfikacji uzyskiwanych dochodów. Ponownie mamy moment, który w innych dostępnych na rynku rozwiązaniach obciąża klienta, w łatwym – co udowadnia wdrożona przez nas innowacja – procesie. W mPay klienci nie muszą w żaden sposób potwierdzać swoich zarobków ani pozwalać na weryfikację dotychczasowych operacji na swoim koncie, jak ma to miejsce w przypadku innych podmiotów, które udzielają pożyczek.

Kolejny etap – mamy decyzję, zapoznaliśmy się z dokumentami, zawarliśmy umowę. Pojawia się kwestia dostępu do otrzymanych pieniędzy. U innych partnerów środki muszą trafić do kolejnego zewnętrznego uczestnika procesu, jakim jest np. bank pożyczkobiorcy. W naszej aplikacji mamy normalny rachunek rozliczeniowy, jaki kojarzymy z banku, więc nie ma potrzeby wychodzenia „na zewnątrz”.

I ostatni, czwarty etap – wykorzystanie środków, czyli co można zrobić z otrzymanymi pieniędzmi. U nas możemy te środki wykorzystać do opłacenia szeregu usług za pośrednictwem aplikacji, przelać na zewnętrzny rachunek, jak w banku, a także wypłacić gotówką w placówce Poczty Polskiej lub Banku Pocztowego.

Rzeczywiście, w procesie udzielania pożyczki u innych oferentów jest wiele okazji do „porzucenia koszyka”…

Krzysztof Hejduk, Wiceprezes Zarządu mPay S.A.: Każdy z wymienionych przeze mnie kamieni milowych w procesie zmodyfikowaliśmy tak, aby dla klienta było łatwiej, wygodniej i przede wszystkim szybciej. Zacznijmy od przelewu weryfikacyjnego – na platformie mPay nie ma tego elementu. Jako Krajowa Instytucja Płatnicza mamy obowiązek zweryfikowania tożsamości swoich użytkowników i dlatego możemy zagwarantować partnerom pożyczkowym, że Jan Kowalski to Jan Kowalski. Zdejmujemy z nich tę odpowiedzialność. Dla użytkownika to z kolei spore ułatwienie – nie ma dodatkowego kroku, wychodzenia z procesu, spowalniania go.

Idźmy dalej – złożenie wniosku. Od samego początku wiedzieliśmy, że jest to kluczowy etap. Każdy partner może mieć własne metody dochodzenia do decyzji kredytowej i co za tym idzie, będzie oczekiwać od klientów innych informacji. Rozmawiając z naszymi partnerami kładliśmy szczególny nacisk na to, by zestaw wymaganych rzez nich danych został ograniczony do niezbędnego minimum. Wiedzieliśmy, że rozbudowany wywiad byłby dla pożyczkobiorców demotywujący. Widzimy zresztą jak wygląda to w przypadku sprzedaży ubezpieczeń – z krótkiego zestawu kilku pytań w pierwszych krokach, robi się kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt. To raczej nie zachęca do kontynuowania procesu.

Na platformie pożyczkowej mPay listę tych pytań okroiliśmy do zaledwie kilku. Nie prosimy o dostarczanie dodatkowych dokumentów, nie przerywamy ciągu procesu. Nie „wchodzimy” również na rachunek bankowy, jak to dzieje się w przypadku wielu firm pożyczkowych.

Decyzja o przyznaniu finansowania jest podejmowana niezwłocznie. Oczywiście sprawdzane są zewnętrzne bazy danych, ale odbywa się to w tle, bez angażowania użytkownika.

Czy decyzja pożyczkowa otrzymana za waszym pośrednictwem jest ostateczna?

Andrzej Basiak, Prezes Zarządu mPay S.A.: Wielu pośredników, brokerów nie daje klientom gotowych, pewnych decyzji. Oni wskazują, że na podstawie danych od wnioskodawcy może on – ale gwarancji nie ma – otrzymać finansowanie w poszczególnych firmach, na wskazanych warunkach. W naszym przypadku oferta dla klienta jest równoznaczna z decyzją pożyczkową. To jest gotowy „produkt” dla konkretnego użytkownika. To też odróżnia nas od innych graczy na tym rynku. Klient ma pewność finansowania, nie musi obawiać się, że coś się jeszcze wydarzy po drodze, co opóźni pozyskanie przez niego środków.

Załóżmy zatem, że klient otrzymał pożyczkę. Jakie są dalsze kroki? Co użytkownikowi daje fakt, że akurat przez was starał się o finansowanie?

Krzysztof Hejduk, Wiceprezes Zarządu mPay S.A.: Pierwszą istotną kwestią jest sposób wnioskowania – pożyczkobiorca robi to w swoim telefonie, wygodnie, zdalnie. Można powiedzieć, że pożyczka jest tam, gdzie smartfon.

We wszystkich rozwiązaniach pochodzących od, nazwijmy te podmioty „brokerami pożyczek online”, pośrednik zawsze odgrywa drugoplanową rolę. Środki są wypłacane na rachunek w banku, który jest podmiotem zewnętrznym, oderwanym od procesu udzielania pożyczki. I na tym koniec.

My widzimy swoją rolę inaczej, nie kończy się ona w momencie uruchomienia finansowania. Chcemy być partnerem w trakcie całego procesu, bo tworzymy centrum zarządzania finansami. Pieniądze z pożyczki trafiają na rachunek rozliczeniowych w aplikacji. Klient decyduje, jak je wykorzysta. Oczywiście może je przeznaczyć na zakup produktów czy opłacenie usług dostępnych w aplikacji, chociaż nie będzie to zapewne główna forma wydatkowania pożyczonych środków. Za naszym pośrednictwem również zrobić przelew dla dowolnego odbiorcy – tak, jak z rachunku bankowego. Można też wypłacić pieniądze w formie gotówkowej w placówce Poczty Polskiej lub Banku Pocztowego.

Na dalszym etapie życia pożyczki pojawia się kolejna ważna przewaga naszego rozwiązania. Klient ma w aplikacji dostęp do obsługi swoich produktów. Może przeglądać umowy, sprawdzać saldo lub wykonane operacje, zawnioskować o przedterminową spłatę bądź wydłużenie okresu regulacji należności, czy też ustawić zlecenie regularnej spłaty. mPay jest zatem miejscem, w którym zarządza się finansami, a nie podmiotem, którego rola kończy się w momencie wypłaty pieniędzy.

Jakie będą kolejne kroki w rozwoju platformy mPay? Czego użytkownicy mogą spodziewać się w najbliższym czasie?

Andrzej Basiak, Prezes Zarządu mPay S.A.: W mPay stawiamy na maksymalizację korzyści po stronie użytkowników. Dotyczy to nie tylko konsekwentnej rozbudowy portfolio produktów, ale i usług, w tym również finansowych. Następnym krokiem będą wypłaty z bankomatów dostępne z poziomu aplikacji oraz karty płatnicze, także wirtualne.

Chcemy pełnić rolę finansowej platformy, na której użytkownicy będą mieli dostęp do różnych usług. Nie tylko pożyczkowych, ale być może również takich, które dziś utożsamiamy z przede wszystkim z bankami. Kilkaset tysięcy osób założyło u nas konta, 200 tys. klientów regularnie korzysta z usług. To spory potencjał.

Co więcej, już od dawna nie jesteśmy aplikacją służącą wyłącznie do zakupu biletów komunikacyjnych, regulacji należności za parking czy zakupu produktów cyfrowych. Dzięki tym m.in. tym funkcjonalnościom docieraliśmy do użytkowników. Teraz możemy zaproponować im kolejne udogodnienia, których nie oferuje nikt poza nami.

Branża pożyczek pozabankowych przeżywa obecnie trudne chwile, kurczy się również rynek bankowych kredytów konsumpcyjnych. Dlaczego zdecydowaliście się na debiut na tym rynku właśnie teraz?

Andrzej Basiak, Prezes Zarządu mPay S.A.: Stoimy na stanowisku, że w tradycyjnym procesie udzielania pożyczki jest wiele okazji do tego, by zniechęcić klienta. My wychodzimy naprzeciw jego potrzebom – maksymalnie upraszczamy wszystko, co się da, by finalnie dostarczyć rozwiązanie, którego nikt inny do tej pory nie wdrożył. W tym upatrujemy perspektyw rozwoju naszej działalności w ramach platformy pożyczkowej.

Docelowo maksymalna kwota finansowania będzie uzależniona od partnera, którego oferta będzie dostępna w naszej aplikacji. Aktualnie „od ręki” pożyczkobiorca może liczyć na 10 tys. zł. Chcemy, aby nasi użytkownicy zapoznali się z nowymi opcjami. Liczymy też na zainteresowanie m.in. funkcją opłacania rachunków poprzez skanowanie kodów kreskowych na fakturach. Nie celujemy obecnie w finansowanie „dużych” potrzeb, ale bardziej we wsparcie w zarządzaniu płynnością finansową.

Źródło:
Tematy
Konto Przekorzystne z premią do 300 zł

Konto Przekorzystne z premią do 300 zł

Advertisement

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki