REKLAMA
Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na giełdzie

    Powtórka z lipca 2001 czy tylko próbny alarm?

    Jacek Maliszewski2002-01-13 13:13
    publikacja
    2002-01-13 13:13

    Powtórka z lipca 2001 czy tylko próbny alarm?


    Tydzień stojący pod znakiem osłabienia złotego dobiegł końca. Jeszcze w poniedziałek rano kurs koszyka walut (złożonego po połowie z USD i EUR) wynosił poniżej 3,70 złotego. Od tej chwili aż do piątkowego poranka kurs złotego słabł osiągając w pewnym momencie (w piątek) poziom 3,90 złotego, co oznacza wzrost kursu o ponad 20 groszy (5,4%). To dość znaczny ruch. W drugiej połowie piątkowego handlu doszło do realizacji zysków przez najbardziej aktywnych uczestników rynku międzybankowego. Spowodowało to spadek kursu koszyka z 3,90 do 3,83 złotego.

    W ten sposób po raz pierwszy od przełomu sierpnia i września (wtedy to padł sygnał zamknięcia długich pozycji otwartych na początku lipca) pojawił się sygnał zajęcia długich pozycji na koszyku walut (jednoczesne otwarcie długich pozycji w eur/pln i usd/pln). Pamiętać jednak należy o ustawieniu linii obrony na poziomie 3,80 złotego. Gdyby bowiem doszło do odwrócenia ruchu na rynku międzybankowym (takie historię już wielokrotnie się zdarzały), to należy szybko zamknąć pozycje. Jeśli zaś osłabienie złotego będzie kontynuowane w kolejnych tygodniach, to warto będzie podwyższać linie obrony na wyższe poziomy. Będę je sukcesywnie zaznaczać na codziennych wykresach. Obecnie przebicie poziomu 3,88 złotego i utrzymanie się tam przez jeden cały dzień oznacza podwyższenie linii obrony na 3,83. Dalszy wzrost i przebicie w górę 3,95, to ustawienie linii obrony na 3,88, itd. itd.

    Nie twierdzę, że dalszy ruch w górę jest pewny. Jest tylko możliwy. Dlatego przestrzegam przed przywiązywaniem się do długich pozycji w walutach w sytuacji, gdy rynek zdecyduje się na powrót do trendu umacniania złotego. W takiej sytuacji właśnie zlecenia STOP uchronią nas przed wpadką. Pamiętam jak pod koniec sierpnia z żalem rozstawałem się ze swoimi zarobionymi kontraktami na waluty. Szlag mnie trafiał, gdy po zamknięciu pozycji kurs koszyka odbił znowu w górę i poszedł dalsze 10 groszy. No ale sygnał jest rzeczą świętą. Miesiąc później okazało się, że decyzja była jednak słuszna. Gdybym wtedy nie zamknął pozycji, to pewnie do dziś byłbym w posiadaniu tych kontraktów, a cały wypracowany zysk z lipca przepadłby bez śladu.

    Zobaczymy co będzie się działo dalej. Kurs koszyka wyszedł w górę nie z opadającego prostokąta (jak wcześniej zakładałem), lecz z opadającego klina. Klin ten co prawda był mało zbieżny na końcu, lecz można przyjąć, iż faktycznie był to klin. W takiej sytuacji teoria AT mówi o możliwym silnym dalszym ruchu- już po wyjściu w górę z klina. Czy tak będzie i tym razem? Zobaczymy.

    Moja sytuacja jest o tyle ciekawa, iż mając długoterminowy kredyt zaciągnięty w USD tracę, gdy kurs dolara rośnie (wyższa rata kredytu). Być może zarobię w zamian na kontraktach. Jeśli nie, jeśli nie uda mi się dobrze sterować swoimi pozycjami i podejmować decyzji w odpowiednich momentach, to będę stratny na rynku kasowym (wyższe raty kredytu) i nie zrekompensuję sobie tego na rynku terminowym. No cóż, takie to już życie. Raz na wozie, raz pod wozem. Mam nadzieję, że per saldo uda mi się częściej przebywać powyżej poziomu zawieszenia tego wozu ;-)

    Na prośbę przyjaciela wykonałem prognozę kursów euro i dolara względem złotego oraz euro względem dolara w horyzoncie 6 i 12 miesięcy. Oczywiście tego typu prognozy są jak wróżenie z fusów. No ale jakieś założenia trzeba poczynić. Jeśli w trakcie realizacji założonego scenariusza życie wykazuje błędność założeń, należy je jak najszybciej modyfikować. Na dzień dzisiejszy te założenia wyglądają w sposób następujący:

    Moja prognoza kursu EUR/PLN i USD/PLN jako średni kurs NBP
    Podaje przedział z poziomem ufności 0,95

    EUR/PLN

    6 miesięcy
    3,94-4,18 (wartość oczekiwana 4,06)
    12 miesięcy
    4,14-4,58 (wartość oczekiwana 4,36)

    USD/PLN
    6 miesięcy
    3,94-4,18 (wartość oczekiwana 4,06)
    12 miesięcy
    3,93-4,35 (wartość oczekiwana 4,14)

    I zgodnie z przeliczeniem krzyżowym wychodzi nam kurs EUR/USD:

    EUR/USD

    6 miesięcy
    0,97-1,03 (wartość oczekiwana 1,00)
    12 miesięcy
    1,00-1,10 (wartość oczekiwana 1,05)

    Prognozy wykonałem przy pomocy różnego rodzaju modeli ekonometrycznych (między innymi stosując analizę spektralną Fouriera - analiza cykli stochastycznych). Otrzymane wyniki z różnych modeli uśredniłem za pomocą metod statystycznych. Rzadko stawiam tego typu prognozy, gdyż z reguły nie sprawdzają się na naszym rynku. Dlatego sam jestem ciekawy, czy i tym razem się pomylę, czy może jednak uda mi się znaleźć gdzieś na skraju podanych przedziałów. Jak już kilkukrotnie wcześniej wspominałem trafność moich decyzji inwestycyjnych (zajęcie odpowiedniej pozycji - długiej lub krótkiej) waha się pomiędzy 2-3 na dziesięć prób. To oczywiście oznacza brak statystycznej istotności moich przewidywań. A to z kolei oznacza, iż lepiej na bieżąco modyfikować swoje założenia (zamykać szybko stratne pozycje, przedłużać pozycje dające zarobek) niż przywiązywać się do raz postawionych prognoz. Świętego Graala jak na razie nie udało mi się odnaleźć.

    Wróćmy może na chwilę do wykresów. Porównując wykres kursu usd/pln i eur/pln można zauważyć, iż zdecydowanie większą szansę na dalszy wzrost ma euro. Waluta europejska wyszła bowiem górą z opadającego klina, a dolar tylko z opadającego prostokąta. Na dodatek pod koniec piątkowych notowań dolar powrócił do tego prostokąta i tym samym nie potwierdził przebicia wieloletniego trendu wzrostowego (wcześniej na początku grudnia linia ta została przełamana w dół - gruba wznosząca się granatowa linia). Oczywiście i tak wszystko będzie zależało od ego, jak potoczą się losy na głównym rynku walutowym Świata, jakim jest rynek eur/usd. A tam sytuacja jest arcyciekawa. Trzech miesięcy trwa konsolidacja kursu pomiędzy 0,8750 - 0,9050. Na dodatek ostatnie notowania z ubiegłego tygodnia rysują symetryczny trójkąt. W piątek doszliśmy do samego wierzchołka tego trójkąta. Jeśli dojdzie do wybicia w górę z tych dwóch formacji (trójkąt oraz prostokąt), to zaczną się realizować moje wcześniejsze założenia mówiące o osłabieniu dolara względem euro. Jak zwykle czas pokaże. Dodam tylko, iż nadal podtrzymuję swoją prognozę mówiącą, iż koniunkcja kilku zdarzeń na rynkach pieniężnych i walutowych sprzyjać będzie w najbliższych miesiącach poprawie koniunktury na rynku akcji w Europie, a tym samym i u nas w Warszawie.

    Przejdźmy teraz do rynku pieniężnego. Na początek sprawa wysokości stóp procentowych w Polsce. Do posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej pozostały już tylko dwa tygodnie. Uczestnicy rynku międzybankowego wyraźnie zmienili swe oczekiwania i obecnie spodziewają się obniżenia krótkoterminowych stóp o 100-150 punktów bazowych w ciągu najbliższych 30 dni lub o 200 punktów bazowych w ciągu 60 dni - patrz wykres. Być może faktycznie RPP da znak, iż tak do końca nie jest nieczuła na wołania dochodzące ze strony Rządu. Tak więc faktycznie stopy krótkoterminowe mogą już niedługo spaść poniżej 10%. Inna sprawa jest w przypadku stóp długoterminowych. Tutaj o poziomie cen (stopa procentowa jest ceną pieniądza) decyduje już podaż i popyt. Stroną popytową są przedsiębiorstwa, gospodarstwa domowe oraz właśnie Rząd. Podaż to gospodarstwa domowe i częściowo firmy. Zwiększający się popyt na pieniądz ze strony Rządu powoduje, że przy stałej podaży cena może przestać spadać a nawet zacząć rosnąć. W ten sposób mogłoby nawet dojść do sytuacji, gdy stopa interwencyjna NBP spadłaby do kilku procent, podobnie jak stopa lombardowa (oczywiście o kilka procent powyżej stopy interwencyjnej), a cena kredytów dla firm i dla ludności nadal będzie się utrzymywać na wysokim poziomie. No ale o przyczynach takiego stanu rzeczy pisałem już wielokrotnie.

    Na razie jest jednak dobrze. Na ostatnim przetargu bonów skarbowych MF wykazało się poczuciem odpowiedzialności i zgodziło się pożyczyć od inwestorów pieniądze na niższy procent niż dotychczas. W ten sposób rentowność bonów 13-tygodniowych spadła do 10,336% a 52-tygodniowych do 9,676%. W tej sytuacji obronną ręką wychodzą ci, którzy wcześniej kupili bony lub obligacje o stałej stopie procentowej (a nawet ci, co kupili obligacje dziesięcioletni o zmiennej stopie procentowej). W chwili obecnej wysokość kuponów odsetkowych obligacji o zmiennym oprocentowaniu wygląda następująco - patrz tabela. Na początku stycznia poznaliśmy wysokość nowego rocznego kuponu odsetkowego (zaczynającego się 17 stycznia 2002 i kończącego się 17 stycznia 2003) dla obligacji o dziesięcioletnich z terminem wykupu w styczniu 2007...2010. Obecnie będzie to 12,48% (poprzednio - okres kończący się 17 stycznia 2002, czyli za parę dni miał kupon odsetkowy 19,40%). Moim zdaniem inwestycja w tego typu obligacje to dobry wybór.

    Głośno było w ostatnich dniach w mediach na temat nowego rodzaju obligacji detalicznych SP1206. To obligacje pięcioletnie o stałej stopie procentowej przeznaczone dla ludności. Okazało się, że ktoś wykupił całą niemal pulę tych obligacji a następnie sprzedał je z zyskiem funduszowi emerytalnemu Nationale Nederlanden. Takie administracyjne dzielenie rynku na część detaliczną i hurtową zawsze będzie rodzić pokusę do tego typu manewrów. Czyż nie lepiej by było, gdyby instytucje finansowe miały dostęp do wszystkich możliwych instrumentów? W ten sposób OFE Nationale Nederlanden samo kupiłoby wspomniane papiery bez pośrednika, który na pośrednictwie zarobił na czysto kilka milionów złotych.

    Przejdźmy teraz do stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych i w Unii Europejskiej. Prawdopodobnie trend obniżek krótkoterminowych stóp procentowych dobiegł końca na obydwu tych rynkach. Świadczyć o tym mogą oczekiwania uczestników rynku międzybankowego. W przypadku lokat nominowanych w dolarze oczekuje się stabilizacji ceny pieniądza 30 dniowego na obecnym poziomie 1,82% przez najbliższe 2-3 miesiące. Potem miałoby dojść do wzrostu ceny pieniądza. W przypadku lokat w euro cena pieniądza 30 dniowego również powinna utrzymać się na obecnym poziomie 3,30% przez najbliższe 5-6 miesięcy. Potem powinno dojść do wzrostu tej ceny.

    Jeśli policzymy różnicę w oprocentowaniu lokat dolarowych i w euro, to zauważymy dalszy powolny wzrost tej różnicy na korzyść euro. Różnica między indeksem LIBOR USD i EURIBOR dla lokat 3-miesięcznych wynosi już -1,5181% i nadal się powiększa. Jak pamiętacie w kilkunastoletniej historii zmiana trendu na rynkach akcji w USA dokonywała się dopiero po kilku miesiącach od zmiany trendu na wyżej wspomnianej krzywej. A ta jak na razie cały czas utrzymuje trend spadkowy.

    Bardziej skomplikowana sytuacja panuje na rynku długoterminowych stóp procentowych w USA. Spójrzmy na wykres rentowności obligacji 30-letniej w kilku perspektywach czasowych. Notowania dzienne wskazują na przełamanie trendu wzrostowego rentowności. Notowania tygodniowe pokazują przełamanie trendu spadkowego rentowności (obecnie trwa powrót do przełamanej linii trendu). Natomiast notowania kwartalne pokazują cały czas utrzymujący się trend spadkowy rentowności. No i bądź tu mądrym...

    Każdy odczyta te wykresy na swój sposób. Moim zdaniem doszliśmy do punktu równowagi. Cena pieniądza krótkoterminowego powinna pozostać na dotychczasowych poziomie przez najbliższe pół roku. Cena pieniądza długoterminowego będzie także utrzymywać się na obecnym poziomie około 5,0-5,5%.

    Na zakończenie garść informacji z Argentyny. Pewnie każdy na bieżąco obserwuje to, co się tam dzieje. Nie będę więc przynudzać. Przekształcenie rachunków a'vista na lokaty terminowe o stałej stopie procentowej bez możliwości dostęou do tych pieniędzy przez 12 miesięcy, to oczywiście kradzież w biały dzień. W ten sposób spodziewany nawrót hiperinflacji doprowadzi do równowagi... W ciągu roku obywatele mający pieniądze w bankach utracą połowę a może nawet 80% ich wartości. Gdy już otrzymają swoje pieniądze dolar będzie kosztować kilka pesso, a zamiast samochodu będzie można za to kupić parę spodni. Tak było u nas na przełomie 1989 i 1990 roku. Pewnie większość z nas już o tym zapomniała. Argentyna w latach 80-tych miała jeszcze większą inflację niż my. Tam ceny w sklepach zmieniały się co kilka minut w kulminacyjnym momencie hiperinflacji. Zwycięzcami będą więc ci, którzy mają długi zaciągnięte w lokalnej walucie. Mam znajomego, którego rodzice na początku lat 80-tych zaciągnęli duży kredyt na budowę domku jednorodzinnego. Przez 10 lat spłacili 15% kapitału tego kredytu. Wreszcie na początku lat 90-tych z jednej pensji nauczyciela W-F w szkole średniej spłacili resztę (85%) kapitału i tym samym stali się zwycięzcami. Ktoś, kto w tym czasie miał jakieś pieniądze ulokowane w bankach (książeczki mieszkaniowe, polisy ubezpieczeniowe PZU) znaleźli się po tej drugiej stronie.

    Kończąc życzę wszystkim, aby częściej byli po właściwej stronie.

    Jacek Maliszewski

    Źródło:
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (0)

    dodaj komentarz

    Powiązane:

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki