Szara strefa w branży tytoniowej rośnie jak na drożdżach. Sytuacja robi się coraz bardziej niebezpieczna dla budżetu państwa. Z powodu niespójnych zasad opodatkowania wyrobów tytoniowych korzysta głównie świat przestępczy. W grę wchodzi minimum 3 mld zł strat.


Konsumpcja legalnych papierosów systematycznie maleje. W 2013 roku było to 47 mld sztuk, czyli 5 mld mniej niż w 2012 roku i 25 mld mniej niż w 2006 roku. Sprzedaż spada m.in. z powodu wzrostu akcyzy, która w tym momencie jest wyższa niż wynosi minimum narzucone przez Unię Europejską. Z badań CBOS wynika, że papierosy pali 29% dorosłych Polaków. Od 2007 roku odsetek ten zmalał tylko o 2%. Nawet przyjmując, że palący mocno ograniczyli palenie to niestety wzrost cen na papierosy spowodował wręcz skokowy wzrost szarej strefy.
Odnotowano blisko 60% wzrost produkcji papierosów z nielegalnego tytoniu do palenia – z 4,7 mld sztuk w 2011 roku do prawie 8 mld sztuk w 2013 roku. Wbrew pozorom, coraz mniejszą rolę odgrywa tytoń i papierosy pochodzące z przemytu – coraz bardziej opłaca się produkcja w Polsce.

Polacy to sprytny naród i część palaczy szuka tańszych substytutów. Część producentów wykorzystuje luki prawne i niespójność w opodatkowaniu podatkiem akcyzowym innych wyrobów tytoniowych. W 2007 roku sprzedawano w Polsce ok. 9 mln cygar i cygaretek. W 2013 roku było ich już 17 mln. Z prognoz wynika, że ich sprzedaż wzrośnie do 25 mln sztuk w 2017 roku. Miliony to nie miliardy, ale nie oszukujmy się – Polacy nie wzbogacili się tak mocno, by nagle masowo przerzucać się na w teorii bardziej luksusowe towary, jakimi są cygara i cygaretki.
Akcyza w papierosie – 40 groszy. Akcyza w cygarze – 28 groszy
Diabeł tkwi w szczegółach i w tym wypadku takim szczegółem jest bardzo niska akcyza właśnie na cygara i cygaretki. Przeciętna cena paczki papierosów w 2013 roku wynosiła 11,8 zł. Z tego 9,7 zł stanowiły koszty podatkowe. Wartość akcyzy na jedną sztukę papierosa zawierającego ok. 1 g tytoniu to ponad 40 groszy.

Akcyza na jedno cygaro wynosi 28 groszy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby na rynku nie pojawiły się specjalne „cygara imprezowe” zawierające ok. 80 g tytoniu, które kosztują średnio 17 zł za sztukę. Naturalnie w żaden sposób nie nadają się one do palenia. Ich przeznaczenie to maszynka do mielenia. Po rozdrobnieniu można z nich zrobić przynajmniej 70 sztuk papierosów, czyli ponad 3 paczki. Koszt produkcji to nieco ponad 3 zł. Z jednego normalnego cygara zawierającego ok. 10 g tytoniu można zrobić 9-10 papierosów. Koszt takiego cygara to ok. 2 zł.
Ministerstwo finansów proponuje rozwiązanie, którego celem jest objęcie podatkiem akcyzowym podmioty wytwarzające papierosy przy użyciu specjalnych maszyn do nabijania gilz, czyli gotowych ruloników z filtrem przeznaczone do napełnienia tytoniem. W ostatnich latach na rynku pojawiły się specjalne maszyny do produkcji papierosów. Stawia się je w sklepach (ich koszt to ok. 70 tys. zł). Sprzedawca sprzedaje klientowi np. cygaro imprezowe oraz podpisuje z nim umowę krótkiej dzierżawy maszyny stojącej w sklepie. Klient podchodzi do maszyny, w teorii wrzuca do niej cygaro, a po chwili maszyna oddaje mu nabite papierosy.
Procedura jest prosta i w zasadzie jej celem jest jedynie omijanie przepisów. W teorii objęcie podatkiem akcyzowym procesu produkcji papierosów ma rozwiązać problem. Założenie to jednak jest sprzeczne z naturą ludzką i praktyką, bo w większości przypadków klient może zakupić tanie cygaro, zanieść je do domu, wrzucić do maszynki do mielenia mięsa i samemu nabić sobie 70 papierosów przy użyciu prostego urządzenia za 30 zł. Po wprowadzeniu rozwiązań proponowanych przez resort finansów znikną maszyny stacjonarne ustawiane w sklepach, ale nie zniknie kłopot z „cygarami imprezowymi”.
Można być przeciwnikiem wzrostu akcyzy na papierosy, ale nie można nie dostrzegać faktu, że niespójność w wysokości akcyzy na poszczególne towary kreuje absurdy.
"Gdy ludzie zaczynają zachowywać się w sposób absurdalny, pierwszym podejrzanym jest zawsze system podatkowy" - Benjamin Franklin. Wsadzanie cygara do maszynki do mielenia mięsa jest tego najlepszym przykładem.
To oczywiste, że przeciętny palacz woli palić normalne papierosy zakupione w sklepie niż godzinami wypełniać gilzy, których sprzedaż w ostatnich latach wzrosła dwukrotnie przy jednoczesnym porównywalnym spadku sprzedaży legalnego tytoniu do palenia. Czyżby Polacy zaczęli kolekcjonować puste gilzy?
Tracą wszyscy prócz przestępców
Ogólnie podnoszenie podatków jest szkodliwe dla gospodarki. Zwiększenie akcyzy na papierosy dobija legalną branżę tytoniową, a brak spójności i harmonizacji przepisów odnośnie do poszczególnych wyrobów kreuje zachowania niepożądane i uciążliwe zarówno dla konsumenta oraz dla organów kontrolnych, które nie mają prawnych możliwości ich eliminacji. Koszty ponoszą trzy strony: konsumenci marnujący czas na produkcję własnych papierosów; legalni producenci, którym spada sprzedaż; finanse publiczne, które ponoszą straty z tytułu zmniejszenia wpływów podatkowych oraz zwiększenia kosztów przeciwdziałania szarej strefie. Korzystają tylko nielegalni producenci.
W pierwszej kolejności resort finansów powinien przemyśleć kwestie podniesienia akcyzy na cygara. Być może nie powinna być ona ustalana na sztuki, ale na wagę. Eliminacja maszyn do produkcji papierosów z tytoniu byłaby skuteczna, gdyby samo ich postawienie wymagało specjalnego pozwolenia (vide przepisy dotyczące składów podatkowych lub pośredniczących podmiotów tytoniowych).
W następnym kroku warto rozważyć ogólne obniżenie zawartości podatku akcyzowego w papierosach, bo na razie jego zwiększanie powoduje tylko wzrost szarej strefy. Może gdyby cena papierosów była dostosowana do możliwości finansowych Polaków to problem nie miałby aż tak wielkiej skali.
Z drugiej strony nie można bagatelizować kwestii ochrony zdrowia – niemniej nie da się skutecznie ograniczać konsumpcji tytoniu, prowadząc niespójną politykę podatkową, która powoduje zmianę preferencji klientów jedną stronę – z produktów o lepszej jakości do produktów „drugiej klasy”. Produkcją nielegalnego tytoniu tylko w minimalnym zakresie zajmują się "drobni rzemieślnicy". Rynek przejmuje przestępczość zorganizowana, która im ma więcej pieniędzy tym trudniej ją zwalczać.
Łukasz Piechowiak




























































