REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Polacy bezsilni w meczu z Brazylią

2010-10-01 08:37
publikacja
2010-10-01 08:37

Biało-czerwoni nieudanie rozpoczęli rywalizację w drugiej fazie mistrzostw świata we Włoszech. Podopieczni Daniela Castellaniego nie zdołali nawet nawiązać wyrównanej walki z Brazylią, przegrywając gładko 0:3 Kolejnym przeciwnikiem polskiego teamu będzie Bułgaria.
Spotkanie od mocnego uderzenia rozpoczęli Brazylijczycy - dwa dobre ataki Visotto oraz znakomity serwis Murilo pozwolił wyjść Canarinhos na trzypunktową przewagę. Kolejne błędy Polaków rozzłościły szkoleniowca biało-czerwonych, który poprosił o czas (1:5). Po nieudanym ataku Piotra Nowakowskiego i Bartosza Kurka Canarinhos prowadzili już sześcioma punktami! Czarną serię Polaków skutecznym atakiem przerwał Piotr Gruszka (2:7). Tuż po pierwszej przerwie technicznej Brazylijczycy "poczęstowali" atakującego reprezentacji Polski blokiem. W poczynaniach biało-czerwonych trudno było doszukiwać się pozytywów - podopieczni Daniela Castellaniego mieli trudności ze skończeniem pierwszych akcji, zaś rywale prezentowali znakomitą formę w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Przy stanie 12:3 dla Brazylii o drugi czas poprosił trener Polaków.

Biało-czerwoni mozolnie zaczęli odrabiać straty - ciężar gry wziął na siebie Piotr Gruszka. Gdy przewaga Canarinhos stopniała do pięciu oczek o czas poprosił Bernardo Rezende (8:13). As serwisowy Murilo dał Brazylijczykom szesnasty punkt (9:16). Biało-czerwoni wciąż jednak dzielnie walczyli - dwie arcytrudne akcje rozstrzygnięte na ich korzyść wyraźnie polepszyły morale polskiego teamu (12:17). Przy stanie 13:19 dla Canarinhos na boisku pojawili się Mariusz Wlazły i Grzegorz Łomacz. Szybko jednak na parkiet powrócili podstawowi gracze. Ostatecznie biało-czerwoni nie znaleźli swojego optymalnego rytmu gry i przegrali 16:25.

Początek drugiego seta to kontynuacja dobrej gry Brazylijczyków w polu serwisowym (0:3). Na boisku zamiast Bartosza Kurka pojawił się Michał Ruciak. Po autowym ataku Brazylijczyków na tablicy wyników wyświetlił się remis (6:6). Gdy Piotr Gruszka skończył kontrę na pierwsze prowadzenie w meczu wyszli podopieczni Castellaniego (6:7). Po pierwszej przerwie technicznej na boisku trwała zacięta wymiana punkt za punkt. Dopiero po bloku na Piotrze Gruszce Canarinhos zdołali odskoczyć Polakom. Przy stanie 10:14 o czas poprosił szkoleniowiec wciąż aktualnych wicemistrzów świata.

Po drugim regulaminowym czasie, na którym 12:16 przegrywali Polacy, próżno było doszukiwać się pozytywnych symptomów w grze polskiego teamu. Castellanni zdecydował się desygnować ponownie do gry Kurka, widząc jeszcze nadzieję na zwycięstwo w tym secie (14:18). As serwisowy Marcina Możdżonka pozwolił zbliżyć się Polakom do rywala na jedno oczko. Błyskawicznie jednak Canarinhos ponownie zaczęli przejmować inicjatywę - gdy na tablicy wyświetlił się wynik 19:16 na korzyść Brazylii o czas poprosił Castellani. W szeregach Canarinhos precyzyjnością raz po raz popisywał się Murilo. W głównej mierze dzięki niemu podopieczni Rezende triumfowali w drugiej partii 25:20.

W trzeciej partii po raz pierwszy na boisku pojawił się Patryk Czarnowski. Analogicznie do setów poprzednich rozpoczął się kolejny - na parkiecie dominowali od początku Brazylijczycy (1:3). Siatkarze Rezende imponowali skutecznością w ataku, jak i także znakomitą dyspozycją w bloku i zasłużenie trzema oczkami prowadzili na pierwszej przerwie technicznej. W tymże momencie na boisku pojawił się Zbigniew Bartman. Szybko jednak został "poczęstowany" szczelnym blokiem (7:12). O czas bezzwłocznie musiał poprosić Daniel Castellani. Trudno było myśleć o zwycięstwie w trzeciej partii - biało-czerwoni nie dość, że nie kończyli ataków, to często posyłali zagrywki w aut. Castellani próbował mobilizować swoich podopiecznych, jednak bezskutecznie. Sytuacja w polskim teamie nie ulegała poprawie, nawet po kilku zmianach w wyjściowej składzie (12:19). Biało-czerwoni ostatecznie przegrali 20:25 i w piątkowym meczu przeciwko Bułgarii będą walczyć o być albo nie być w dalszej części rywalizacji.

Polska - Brazylia 0:3 (16:25, 20:25, 20:25)

Polska: Zagumny, Gruszka, Kurek, Winiarski, Nowakowski, Możdżonek, Ignaczak (libero) oraz Łomacz, Wlazły, Ruciak, Czarnowski, Bartman

Brazylia: Rezende, Visotto, Lucas, Rodrigao, Dante, Mario (libero)

autor: Paulina Reczkowska

Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (2)

dodaj komentarz
~krakus
tak sie musialo stac,sen o zlotym medaluprysnal jak mydlana banka
~ernest
Szkoda,ze tak sie chlopaki nameczyli,ale trzeba wiedziec,ze brazylia to nie kanada,nie bez powodu sa mistrzami swiata i liderem w lidze swiatowej.Miejmy nadzieje,ze nie oddadza seta w meczu z bulgarami i ze brazylijczycy sklepia ich dokladnie. Trzymajcie sie chlopaki,nie ma co plakac,nalezy sie skoncentrowac nad nastepnym meczem Szkoda,ze tak sie chlopaki nameczyli,ale trzeba wiedziec,ze brazylia to nie kanada,nie bez powodu sa mistrzami swiata i liderem w lidze swiatowej.Miejmy nadzieje,ze nie oddadza seta w meczu z bulgarami i ze brazylijczycy sklepia ich dokladnie. Trzymajcie sie chlopaki,nie ma co plakac,nalezy sie skoncentrowac nad nastepnym meczem i nie dac nawet pierdnac bulgarom,oraz,oczywiscie,liczyc na to,ze brazylia nie odda seta,bo bedzie wtedy niecikekawie z malymi punktami...

Powiązane: Brazylia

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki