Gigantyczna nadpłynność w bankach, widmo wysysania kapitału za granicę i unijni decydenci, którzy wprost sugerują, że w Europie “jest za dużo giełd i depozytów”. Czy projekt Saving and Investment Union (SIU) to szansa na rozwój, czy bezpośrednie zagrożenie dla polskiego rynku kapitałowego? Nad tym pytaniem zastanawiali się paneliści debaty, która odbyła się podczas konferencji KRK’26.


W ramach 26. Konferencji Rynku Kapitałowego w Bukowinie Tatrzańskiej odbyła się ważna debata na temat przyszłości polskiej giełdy i jej miejscu w Unii Europejskiej. Paneliści zostali skonfrontowani z ideą unijnej koncepcji Saving and Investment Union (SIU). Wnioski z dyskusji są jednoznaczne - czas ucieka, a unifikacja europejskich rynków to proces, w którym polski sektor musi aktywnie walczyć, by przetrwać i uniknąć marginalizacji. W panelu udział wzięli:
- dr Tadeusz Białek - Prezes Zarządu Związku Banków Polskich, pełniący rolę moderatora dyskusji
- Maciej Trybuchowski - prezes zarządu Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych S.A. (KDPW) i KDPW_CCP S.A.
- Adam Szejnfeld - senator RP
- dr Marcin Mikołajczyk - zastępca przewodniczącego KNF
- Jarosław Niezgoda - zastępca dyrektora Departamentu Rozwoju Rynku Finansowego w Ministerstwie Finansów
- Katarzyna Kurkowska-Szczechowicz - wiceprezes zarządu PKO Banku Hipotecznego
- Brunon Bartkiewicz - doradca zarządu ING Banku Śląskiego
- Piotr Dmuchowski - prezes zarządu PFR Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych
Szanse, ryzyka i nieodwracalne zmiany
Debatę przebiegającą pod hasłem “Quo vadis Europo - nowa unijna strategia SIU i jej skutki dla polskiego rynku finansowego” otworzył senator Adama Szejnfeld. Polityk wskazał, że europejska integracja rynków kapitałowych to wielka szansa na pobudzenie inwestycji, ale też ogromne ryzyko dla wciąż płytkiego polskiego rynku w starciu z globalną konkurencją. Zdaniem senatora Polska powinna wypracować silną pozycję negocjacyjną i postawić na aktywne działania rządu oraz przedstawicieli biznesu.
Z perspektywy Komisji Nadzoru Finansowego głos zabrał dr Marcin Mikołajczyk. Zastępca Przewodniczącego KNF zauważył, że na poziomie europejskich urzędów nadzoru finansowego proces konwergencji nadzorczej i scalania standardów postępuje nieuchronnie. Dr Mikołajczyk podkreślił, że na poziomie unijnym pojawia się kluczowy dylemat: czy dążyć do stworzenia “scentralizowanej europejskiej maszyny finansowej”, czy też zostawić przestrzeń na tzw. "local content", uwzględniający specyfikę rynków narodowych.
O konieczności aktywnej walki o ten “okalny interes” mówił z kolei Jarosław Niezgoda z Ministerstwa Finansów. Reprezentant rządu wskazał, że polski rynek znajduje się w trudnym położeniu: jest za mały względem największych europejskich graczy, a zarazem duży na tle mniejszych państw regionu. Zaakcentował, że większość prawa tworzona jest obecnie w Brukseli, a kluczem do sukcesu dla Polski jest lobbing na najwcześniejszym etapie powstawania regulacji oraz budowanie międzynarodowych sojuszy.

Do tych słów odniósł się moderator, dr Tadeusz Białek, przypominając, że sektor bankowy odrobił tę lekcję celująco. Jak wskazał, Związek Banków Polskich jest jedyną federacją z Europy Środkowo-Wschodniej, która posiada własne przedstawicielstwo w Brukseli, co pozwala na skuteczne oddziaływanie na procesy legislacyjne w interesie polskiego rynku.
KDPW bije na alarm. Ostrzeżenie przed marginalizacją
W tym momencie dyskusji głos przejął Maciej Trybuchowski, Prezes Zarządu Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych (KDPW). Perspektywa izb rozliczeniowych stanowiła ważny punkt w odniesieniu do tego, co może czekać polską architekturę finansową. Prezes Trybuchowski wyjaśnił, że proponowane mechanizmy SIU kładą ogromny nacisk na konsolidację usług posttransakcyjnych i ujednolicenie nadzoru. Zgodnie z unijnymi założeniami, rynek ma zostać podzielony na centralne depozyty (CSD) istotne, podlegające nadzorowi centralnemu, oraz depozyty nieistotne, nadzorowane lokalnie. Wymuszona interoperacyjność rynków może rodzić potężną konkurencję.
Łagodnie rzecz ujmując dla sfery posttransakcyjnej Saving and Investment Union jest, powiedziałbym, wyzwaniem, żeby nie użyć słowa “zagrożeniem”, dlatego że są tam przynajmniej dwa rozwiązania chociażby te dotyczące wskazywania przez uczestnika platformy obrotu depozytu, w którym chce, żeby był prowadzony rozrachunek - zauważył prezes KDPW.
Trybuchowski bardzo precyzyjnie objaśnił mechanizm tego zagrożenia. Zwrócił uwagę, że aż 70% obrotu na warszawskiej giełdzie generują inwestorzy zagraniczni. Jeżeli nowe unijne prawo pozwoli im na rozrachunek transakcji w zachodnich depozytach zamiast w KDPW, skutkiem będzie marginalizacja znaczenia polskiej infrastruktury finansowej.
To jest kwestia procesu możliwego odpływu aktywów z rynku polskiego docelowo na rynki zagraniczne. (...) Musimy znaleźć dla siebie miejsce w SIU również przy współudziale instytucji infrastrukturalnych z regionu. Jakąś pozycję, w której będziemy mogli funkcjonować - tłumaczył Trybuchowski.
Na wywołany przez dr. Białka wątek ubiegłorocznych rozmów z unijną komisarz, prezes KDPW przytoczył anegdotę, która może dobrze obrazować myślenie unijnej biurokracji:
To było znamienne spotkanie, bo tam padło kilka bardzo istotnych kwestii powiązanych z tym, jak pani komisarz rozumie Unię Oszczędności i Inwestycji. Padły słowa, że “jest za dużo depozytów, jest za dużo giełd”. (...) - wskazał Maciej Trybuchowski.
Sektor bankowy apeluje. Diagnoza, która budzi w nocy
Po przedstawieniu perspektywy KDPW, dyskusja przeszła na grunt produktów finansowych i makroekonomii. Katarzyna Kurkowska-Szczechowicz, wiceprezes zarządu PKO Banku Hipotecznego, wskazała na ogromną dysproporcję między Polską a resztą Europy w kwestii finansowania kredytów hipotecznych listami zastawnymi. W naszym kraju wynosi ono poniżej 4%, podczas gdy średnia unijna to ponad 26%. Wiceprezes argumentowała, że chcąc wyciągnąć pieniądze Polaków z bankowych lokat, musimy najpierw zaoferować im bezpieczne instrumenty inwestycyjne o niskim profilu ryzyka.
Ostro sytuację polskiego rynku finansowego zdiagnozował Brunon Bartkiewicz (ING Bank Śląski). Skrytykował unijne pomysły (np. standaryzację sekurytyzacji) jako całkowicie niedopasowane do polskich problemów: “Nakładamy gips, a mamy próchnicę zębów” - podsumował. Bartkiewicz zwrócił też uwagę na strukturalną bolączkę systemu, jaką jest gigantyczna nadpłynność. - Różnica między depozytami a kredytami to już ponad 800 miliardów złotych. Sektorowy wskaźnik kredytów do depozytów wynosi zaledwie 65-70%, podczas gdy na Zachodzie zbliża się do 100% - punktował doradca zarządu ING.
Co zatem zrobić z tymi gigantycznymi pieniędzmi, by wreszcie zaczęły pracować dla gospodarki? Według Bartkiewicza należy zastanowić się nad uwolnieniem części tych środków i pozwoleniem bankom na wchodzenie w fundusze strukturalne, zdejmując z nich duże obciążenia kapitałowe, a nawet dając możliwość inwestowania w instrumenty udziałowe (equity) lub pochodne. Zauważył, że bierność sektora w tym zakresie wynika wprost z barier i strachu przed regulacjami.
Zaczyna przebijać to, co mnie również budzi w nocy, mianowicie: my już nie mamy czasu. (...) Marnowanie czasu się skończyło. Teraz trzeba zastosować nowe rozwiązania do nowych czasów - zaapelował Bartkiewicz.
Jak napoić inwestora i nie dać mu się zachłysnąć?
Wątek klienta indywidualnego i regulacji MiFID rozwinął Piotr Dmuchowski, Prezes PFR TFI. Wyjaśnił on, że to właśnie rygorystyczne podejście nadzorcze powoduje, iż odcina się Polaków od szansy na wysokie zyski.
Można przeprowadzić konia do wodopoju, ale nie można go zmusić, żeby zaczął pić. Dodatkowo, w kontekście inwestora indywidualnego, być może jeszcze go przestrzegamy, żeby może nie pił za szybko, bo się zachłyśnie - spuentował Dmuchowski.
Prezes PFR TFI przytoczył też twarde dane: inwestorzy chronieni ankietami lądują najczęściej w bezpiecznych funduszach obligacji, które od 2020 roku wypracowały średnio 23% zysku. W tym samym czasie obligacyjno-akcyjne fundusze PPK (np. z datą docelową 2030) wypracowały ponad 50% zysku, a te z większym komponentem akcyjnym nawet około 100%.
Debatę podsumował senator Szejnfeld, który odniósł się do tempa narzucanego przez Komisję Europejską, stwierdzając, że “pociąg ruszył, a my jesteśmy jeszcze na peronie”. Polityk zaapelował do rynku o ofensywę lobbingową, gdyż jak to określił, “bierność skończy się ucieczką płynności do silniejszych rynków”. Z tą tezą zgodził się dr Mikołajczyk, który ostrzegł, że nasza specyfika nie może być wymówką. Zastępca Przewodniczącego KNF podkreślił, że choć nasz rynek jest niewielki, a “małe jest piękne”, to by przetrwać, musimy się rozwijać i rozpychać łokciami w unijnych strukturach. Konkluzję wygłosił dr Białek: polski rynek musi zbudować masę krytyczną, by wykorzystać siłę Unii, a nie paść jej ofiarą.
KDPW należał do partnerów studia Bankier.TV podczas 26. Konferencji Rynku Kapitałowego w Bukowinie Tatrzańskiej



























































