REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

PiS za kształceniem lekarzy na uczelniach zawodowych

2021-10-01 16:44
publikacja
2021-10-01 16:44
Dodaj Bankier.pl w Google

Kształcenie medyków na uczelniach zawodowych nie spowoduje obniżenia poziomu ich kształcenia – przekonywał w piątek w Sejmie wiceszef MZ Sławomir Gadomski. Zgodził się z nim klub PiS. Przeciwnego zdania była opozycja, która wskazywała, że zamiast lekarzy kształceni będą felczerzy.

PiS za kształceniem lekarzy na uczelniach zawodowych
PiS za kształceniem lekarzy na uczelniach zawodowych
fot. Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska / / FORUM

W piątek w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce oraz niektórych innych ustaw, przygotowanego przez Ministerstwo Zdrowia i Ministerstwo Edukacji i Nauki. Proponowane przepisy mają m.in. umożliwić kształcenie lekarzy na uczelniach zawodowych. Wprowadzają też zmiany w kredytach studenckich.

KO, Lewica, Koalicja Polska, Polska 2050 i Porozumienie zdecydowanie sprzeciwiły się poszerzeniu możliwości kształcenia lekarzy o uczelnie zawodowe, jednak pomysł dotyczących rozwiązań związanych z kredytami część z nich oceniła pozytywnie. Tylko klub PiS uznał cały projekt za godny poparcia.

Wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski, prezentując projekt, powiedział, że proponowane rozwiązania są odpowiedzią na niedobór lekarzy w Polsce.

"Zdecydowaliśmy się w tej sytuacji pewnych braków kadrowych wśród lekarzy na podjęcie działań, które z jednej strony zapewnią dalsze możliwości zwiększania limitów przyjęć na studia, z drugiej strony wprowadzą pewne rozwiązania lojalnościowe, które systemowo zwiążą absolwentów kierunków studiów medycznych z późniejszą działalnością zawodową w Polsce" – tłumaczył Gadomski.

Wakacje na giełdzie

Z kolei wiceminister edukacji i nauki Wojciech Murdzek przekonywał, że proponowane przepisy nie spowodują "jakiejkolwiek liberalizacji jeśli chodzi o standardy kształcenia na kierunkach lekarskich". "I oczywiście nad tymi procesami czuwa Polska Komisja Akredytacyjna" – zapewnił.

Krzysztof Szulowski (PiS) powiedział, że jego klub popiera zaproponowane rozwiązania, bo więcej uczelni będzie mogło prowadzić studia na kierunkach medycznych, a co za tym idzie – zwiększy się liczba absolwentów takich kierunków.

"Priorytetem będzie oczywiście zapewnienie kształcenia na odpowiednio wysokim poziomie z zachowaniem warunków i jakości kształcenia, co deklarował pan minister" – podkreślił Szulowski.

Klub PiS pozytywnie ocenił też propozycje kredytowe dla studentów.

Jerzy Hardie-Douglas (KO) w imieniu swojego klubu przekazał, że opieki zdrowotna powinna być absolutnym priorytetem w wydatkach budżetu państwa.

"Tak się nie dzieje" – ocenił. Dodał, że polskim lekarzom w części krajów europejskich oferuje się preferencyjne warunki, dlatego opuszczają kraj. Powiedział, że zaproponowane rozwiązanie dotyczące kredytu na studia medyczne będzie szansą na bycie lekarzem przez osoby, które "nieźle zdały maturę, ale nie dostały się na studia na kierunek lekarski w trybie stacjonarnym". "Taki kredyt na studia medyczne może rzeczywiście spowodować zdecydowanie zwiększenie liczby studiujących w trybie niestacjonarnym" – mówił.

Dodał, że KO jest gotowa ten pomysł poprzeć, mimo pewnych zastrzeżeń. Jednak zdecydowanie negatywnie KO oceniło pomysł poszerzenia liczny uczelni mogących kształcić na kierunku lekarskim i lekarsko-dentystycznym o uczelnie zawodowe.

"Ustawa doprowadzi do tworzenia produktu lekarzopodobnego" – ocenił. Swoje obawy w tej kwestii przedstawiła też Magdalena Środa (Porozumienie). Wyraziła zdziwienie, że zmiany mają być wprowadzone bez konsultacji ze środowiskiem.

"Po prostu to się należy, by takie konsultacje w tak ważnym temacie prowadzić w sposób bardzo szeroki" – mówiła.

Anna Kucharska-Dziedzic (Lewica) powiedziała, że projekt nie przynosi odpowiedzi na problem odpływu młodych polskich lekarzy do innych krajów. Dodała, że wysokim ryzykiem obniżenia jakości studiów jest obarczone dopuszczenie uczelni zawodowych do kształcenia medyków. Jako dobre rozwiązanie oceniła ułatwień kredytowych i zróżnicowanie okresu przysługiwania świadczeń dla studentów w zależności od czasu trwania studiów i umarzania kredytów pod warunkiem świadczenia pracy w polskiej ochronie zdrowia.

Dariusz Klimczak (Koalicja Polska) ocenił projekt jako "klasyczny przykład indolencji PiS-u w sprawie naprawy systemu ochrony zdrowia". "Jeżeli diagnoza jest słuszna, to leczenie fatalne" – dodał. "Już teraz uczelnie niemedyczne mogą kształcić lekarzy. Wymogi są zminimalizowane. Pytanie, czy dalsze ich łagodzenie jest pożądane i czy idziemy w dobrym kierunku. Konsekwencje obniżania standardów kształcenia lekarzy poniosą przecież pacjenci" – zauważył.

Klimczak negatywnie ocenił też przepisy dotyczące kredytów. "Powiem szczerze, że dawno już nie widziałem takiego potworka legislacyjnego. Obwarowania w celu uzyskania kredytu z możliwością jego umorzenia są zbyt skomplikowane i jest ich zbyt wiele" – wskazywał.

Z kolei Robert Winnicki (Konfederacja) powiedział, że problem z kształceniem lekarzy jest szerszy – systemowy i dotyczy struktury opieki zdrowotnej.

"Bez likwidacji systemu NFZ-owskiego, bez likwidacji tego niewydolnego, rachitycznego systemu, który wprowadziła lewica 20 lat temu, po prostu nie uzdrowimy systemu ochrony zdrowia, w tym nie zachęcimy lekarzy, do tego, żeby oni w Polsce pozostawali" – podkreślił.

W ocenie Wojciecha Maksymowicza (Polska 2050) w czasie prac nad projektem "pogwałcono zasady legislacji", bo nie konsultowano go z ciałami do tego uprawnionymi. "Nawet Rządowe Centrum Legislacji nie miało szansy się wypowiedzieć w tej sprawie" – mówił.

Ostro skrytykował pomysł kształcenia medyków na uczelniach zawodowych. "Ja to nazywam fatalnym błędem, a to przecież wielkie osiągniecie. Po 50 latach wracamy do kształcenia felczerów w Polsce" – sarkał.

"Pominięto opiniowanie środowiska akademickiego w tej części dotyczącej organizacji kształcenia medycznego. Uważam, że w dniu inauguracji roku akademickiego dokonano czegoś niebywałego – zamiast szacunku dla środowiska obrażono polskich profesorów medycyny" – mówił.

Wiceminister Zdrowia Sławomir Gadomski uspokajał, że jakość kształcenia nie jest zagrożona, ale należy zastanawiać się nad pewnym uelastycznieniem form nauczania.

"Dzisiaj stanowisko ministra zdrowia jest jednoznaczne – i standard kształcenia, i standard umożliwiający w ogóle rozpoczęcie kształcenia lekarzy pozostanie niezmienny" – zapewnił. Dodał, że wymogi, które dzisiaj są stawiane uczelniom mają być dokładnie takie same jak w przypadku uczelni, które do tego aspirują.

W projekcie przewidziano możliwość uzyskanie pozwolenia na prowadzenie studiów na kierunku lekarskim i lekarsko-dentystycznym dla tych uczelni, które – według stanu na dzień złożenia wniosku o pozwolenie na utworzenie tych studiów – prowadzą studia na co najmniej jednym kierunku przygotowującym do wykonywania zawodu, tj. lekarza, lekarza dentysty, farmaceuty, pielęgniarki, położnej, diagnosty laboratoryjnego, fizjoterapeuty lub ratownika medycznego, oraz mają kategorię naukową w dyscyplinie nauki medyczne lub w dyscyplinie nauki o zdrowiu.

W projekcie zaproponowano "sformułowanie wymogu, zgodnie z którym uczelnia wnioskująca ma już doświadczenie w prowadzeniu kształcenia przygotowującego do wykonywania zawodu medycznego".

Drugim koniecznym warunkiem jest prowadzenie przez uczelnie badań naukowych w dyscyplinie nauki medyczne lub dyscyplinie nauki o zdrowiu. Aby zapewnić stabilność prowadzenia badań, przewidziano, że muszą one być prowadzone przez nauczycieli akademickich zatrudnionych w uczelni jako podstawowym miejscu pracy.

Projekt ustawy określa także zasady wsparcia dla osób odbywających odpłatne studia w języku polskim na kierunku lekarskim z obowiązkiem ich późniejszego odpracowania w publicznej służbie zdrowia. Projekt zakłada również umorzenie kredytu w całości. Będzie to możliwe pod warunkiem spełnienia odpowiednich warunków. Teraz projekt trafi do sejmowych komisji Zdrowia i Edukacji, Nauki i Młodzieży.(PAP)

Autor: Szymon Zdziebłowski

szz/ joz/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (41)

dodaj komentarz
lorelie
brawo. bardzo dobry pomysł
3xx
polski lad wypchnie jeszcze wiecej lekarzy na zachod, bo podatki beda teraz jak na zachodzie a emerytura 4 razy wieksza tam
kenn
Teoretycznie. W praktyce: zanim dożyją (jeśli w ogóle, patrząc po szopkach, które się dzieją), ta funkcjonująca już na mega-kroplówce dodrukowej gospodarka zachodnia padnie - i ci ludzie na górze dobrze o tym wiedzą. Dlatego robią wszystkie te szopki z wprowadzaniem komunizmu pod byle pretekstem - 1 przypadek wirusa w Australii, Teoretycznie. W praktyce: zanim dożyją (jeśli w ogóle, patrząc po szopkach, które się dzieją), ta funkcjonująca już na mega-kroplówce dodrukowej gospodarka zachodnia padnie - i ci ludzie na górze dobrze o tym wiedzą. Dlatego robią wszystkie te szopki z wprowadzaniem komunizmu pod byle pretekstem - 1 przypadek wirusa w Australii, i cała gospodarka poblokowana. Bez jaj - kto to jeszcze kupi? :P
lorelie
wyjadą z Polski dokładnie tak samo jak Holland Janda czy Tokarczuk... oraz dziesiątki tysięcy pielęgniarek :)
grzegorzkubik
Straty amerykańskich restauracji. Zachciało się segregacji sanitarnej to mają.
https://www.theepochtimes.com/nyc-restauranteurs-business-down-40-to-60-percent-due-to-vaccine-mandate_4025794.html?utm_source=partner&utm_campaign=gp
kenn
Zgodnie z planem. Reszta polegnie przy kolejnych regulacjach i bezprawnych przymusach.
kochan
Cały problem w tym, że studia są za darmo. Wszystkie kierunki powinny być na takim kredycie.
Jak chcesz wyjechać to proszę bardzo, ale spłacaj a jak zostajesz to umorzymy.
pstrzezek
Nie ma potrzeby. Dobry specjalista wyjedzie na zachód o ile już tego nie zrobił. Na jego miejsce przyjedzie Ukraina która już teraz pcha się w każdą dziedzinę gospodarki. Tego się nie uniknie. A robienie prikazu i zawodówek dla lekarzy.. cóż pomysł jak każdy inny w wykonaniu PiS
betelgeza2020
Nie wierzę, że to piszę, ale tu taj akurat PiS ma niezły pomysł. Mamy najmniejszą liczbę lekarzy na 1000 mieszkańców wśród krajów OECD (2.4). Czasem w Polsce łatwiej zobaczyć jednorożca niż lekarza.Co prawda w ostatnich latach otwarto kolejne wydziały w takich silnych uniwersyteckich ośrodkach :-) jak Kielce, Radom czy Opole. Nikomu Nie wierzę, że to piszę, ale tu taj akurat PiS ma niezły pomysł. Mamy najmniejszą liczbę lekarzy na 1000 mieszkańców wśród krajów OECD (2.4). Czasem w Polsce łatwiej zobaczyć jednorożca niż lekarza.Co prawda w ostatnich latach otwarto kolejne wydziały w takich silnych uniwersyteckich ośrodkach :-) jak Kielce, Radom czy Opole. Nikomu jak dotąd nie przeszkadzały też Wydziały Lekarskie na uczelniach niepublicznych (z których żadna nie jest uniwersytetem w tym na przykład w Wyższej Szkole Technicznej w Katowicach czy Uczelnia Medyczna w Wa-wie). Więc jaki problem kontynuować otwieranie wydziałów lekarskich w wyższych szkołach zawodowych? Chyba tylko taki, że części środowiska lekarskiego może nie podobać się, że za kilkanaście lat konkurencja wzrośnie. Bo trzeba też pamietać, że wykształcenie lekarza specjalisty to kwestia ok. 11-12 lat (studia, staż, specjalizacja).

Powiązane: Edukacja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki