Nawet w otoczeniu przyspieszającej inflacji Polacy nie są skłonni zamrażać kapitału w chroniących oszczędności przed wzrostem cen, lecz długoterminowych obligacjach skarbowych. Liczą natomiast na uśmiech losu i zwycięstwo w loterii organizowanej przez Ministerstwo Finansów.


W czerwcu Skarb Państwa pozyskał rekordowe 1,57 mld zł ze sprzedaży obligacji oszczędnościowych. Strzałem w dziesiątkę okazała się promocyjna oferta przygotowana przez Ministerstwo Finansów. Klienci mieli możliwość inwestycji w 10-miesięczne obligacje premiowe, które obok oprocentowania podobnego jak w przypadku papierów 3-miesięcznych (1,5 proc. brutto w skali roku) dają szansę na wygranie kwoty 10 zł, 100 zł, 1000 zł lub 10 000 zł. Na ich zakup przeznaczono aż 569,7 mln zł, co stanowiło 36 proc. sprzedaży w ubiegłym miesiącu. Ponad 62 tys. premii o łącznej wartości 2,24 mln zł zostanie rozlosowanych 19 marca przyszłego roku.
Dużą popularnością cieszyły się również obligacje 3-miesięczne (314,1 mln zł, 20 proc. sprzedaży), a niewiele mniejszą (261 mln zł, 17 proc.) - "dwulatki". Podobnie jak obligacje premiowe są to papiery o krótkim terminie zapadalności, o stałej, z góry znanej stopie zwrotu. W czerwcu oszczędzający ulokowali w nich 1,145 mld zł, co stanowiło przeszło 72 proc. wartości zakupionych przez klientów indywidualnych obligacji. Chroniące przed inflacją "czterolatki" (307,8 mln zł, 20 proc.) osiągnęły wynik zbliżony do papierów 3-miesięcznych, a 100 mln zł przekroczono również na "dziesięciolatkach (104,9 mln zł, 7 proc.). marginalnym zainteresowaniem cieszyły się jak zwykle obligacje trzyletnie (11,6 mln zł) oraz te skierowane do beneficjentów programu "Rodzina 500+" (3 mln zł).
W pierwszym półroczu 2019 r. obligacje oszczędnościowe sprzedawały się wyraźnie (o ponad 20 proc.) lepiej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Mimo że dynamika wzrostu sprzedaży cztero- i dziesięciolatek, przekraczająca 30 proc., była wyższa niż papierów o stałym oprocentowaniu, to wyższa pozostała popularność papierów trzymiesięcznych oraz specjalnej oferty 10-miesięcznej.
Zobacz także
Wygląda więc na to, że oszczędzający szukają inwestycji bezpiecznych, krótkoterminowych i pozwalających tracić jak najmniej. Jeśli inflacja drastycznie nie zwolni, obligacje 3- i 10-miesięczne przyniosą inwestorom stratę. Stopa zwrotu z tych papierów (po odliczeniu podatku Belki) jest wyraźnie niższa niż obecny poziom inflacji konsumenckiej (2,6 proc. rdr w czerwcu). Realnego zysku nie gwarantują również, w świetle obecnych danych i projekcji NBP, "dwulatki" oprocentowane na 2,1 proc. brutto w skali roku.
Z ponad 7 mld zł zainwestowanych przez Polaków w detaliczne obligacje skarbowe w tym roku, aż 75,3 proc. wyłożyły osoby powyżej 50. roku życia. Za 20,3 proc. odpowiadali inwestorzy w wieku 35-50. Młodsi lokują ledwie 4,4 proc.
Najpopularniejszym kanałem sprzedaży pozostają Punkty Sprzedaży Obligacji (placówki PKO BP), gdzie sprzedaje się aż 77,1 proc. obligacji. Drugi jest internet (22,9 proc.), a marginalny wycinek stanowi kanał telefoniczny (0,02 proc.). Udział internetu stopniowo rośnie i w tym roku jest już o 4,5 p.proc. wyższy niż przed rokiem.
Obligacje detaliczne pozostają stosunkowo "ekskluzywną" formą oszczędzania w Polsce. Na koniec ubiegłego roku posiadało je 112 tys. osób - podało Ministerstwo Finansów. To o ok. 18 tys. więcej niż na koniec 2017 r. Mogą być atrakcyjną alternatywą dla lokat bankowych dla tych, którzy albo dysponują na tyle dużymi środkami, że nie obejmują ich bankowe promocje, albo nie chcą tracić czasu i sił na poszukiwanie kolejnych promocji i ciągle przerzucać oszczędności z banku do banku, by utrzymać początkowo wysokie oprocentowanie. Więcej na temat lokowania oszczędności w obligacje skarbowe pisał Michał Kisiel w artykule "Obligacje skarbowe zamiast lokaty – czy warto spróbować?".
Maciej Kalwasiński






























































