REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

POS i plac - zakupy na karty

2001-10-15 23:29
publikacja
2001-10-15 23:29
Dodaj Bankier.pl w Google

POS i plac

Wartość zakupów na karty wyniosła w I półroczu br. ok. 6 mld złotych. Wydawcy kart zarobili na tym około 100 – 110 mln, podobna była kwota przychodów dla agentów rozliczeniowych.
W Polsce działają cztery firmy wstawiające tzw. POSy do sklepów i punktów usługowych. Czterej tzw. “akłajerzy” to PolCard, CKC Pekao SA, CK WBK oraz E-Service (PKO BP). Główni dostawcy urządzeń to VeriFone, Dassault, Hypercom, są także terminale Bull obsługujące transmisję danych w sieciach GSM.
Kilka tysięcy złotych za każdy EPOS (czyli elektroniczny Point of Sale) to wydatek ponoszony przez agentów rozliczeniowych. Sklepy natomiast płacą za dzierżawę terminali. Jeśli duże sklepy decydują się na wstawienie kilkudziesięciu kas fiskalnych zintegrowanych z czytnikiem kart, to wówczas ponoszą oczywiście wydatek na takie kasy oraz niezbędny sprzęt i oprogramowanie pozwalające na łączność z agentem rozliczeniowym. Do wydatków i zarazem do listy beneficjentów wykorzystywania POSów należy oczywiście doliczyć operatorów telefonicznych, jako że łączenie terminali z agentem rozliczeniowym odbywa się za ich pośrednictwem. W Polsce można jeszcze spotkać tak zwane “żelazka”, odbijające dane z karty (wyłącznie wypukłej), zamiast czytania danych z paska. Również w tych przypadkach niezbędna jest autoryzacja transakcji. Zadaniem agentów rozliczeniowych jest bowiem także wyłapywanie oszukańczych płatności.
Wartość wstawionego do sklepu POSu polega jednak przede wszystkim na tym, że może zwiększyć się obrót w placówce handlowej, jako że klient nie jest ograniczony kwotą gotówki w portfelu. Część supermarketów kwestionuje znaczenie płatności kartą dla zwiększania sumy zakupów. Z drugiej jednak strony coraz częściej w supermarketach spotkać się można z własnymi kartami kredytowymi, wydawanymi np. wspólnie z organizacjami sprzedaży ratalnej. Nie są to oczywiście karty bankowe.
Kwestia akceptacji kart jest zresztą kluczowa dla całego biznesu karcianego. Sklep może bowiem zarabiać na sprzedanym towarze, ale w cenie płaconej przez klienta mieści się kilka innych opłat. Na każdej transakcji zarabia wydawca karty, pobierając tzw. interchange fee od organizacji rozliczającej transakcję. Ta prowizja, która w Polsce wynosi 1,7 – 1,8 proc. wartości transakcji doliczana jest do kolejnej prowizji pobieranej przez organizację rozliczającą transakcję. Ta zaś kolejna prowizja nie jest stała, waha się od 0,5 proc. do 3 – 4 proc. Jej wysokość zależy od wielkości obrotów w danej placówce handlowej – im większe obroty, tym niższa prowizja. Warto dodać, że w przypadku zakupów na karty typu obciążeniowego, na transakcjach zarabia dodatkowo bank (prowizja), a na kartach kredytowych – instytucja udzielająca kredytu, o ile klient nie spłaca całości zadłużenia. Wartość obrotów na karty wyniosła w pierwszym półroczu br. ok. 6 mld złotych, przy średniej wartości transakcji wynoszącej 150-160 złotych. Na tych sześciu miliardach złotych transakcji wydawcy kart zarobili więc około 100 – 110 mln złotych. Zapewne podobna jest kwota przychodów dla agentów rozliczeniowych. Podkreślić przy tym należy, że w Polsce tylko 2 proc. zakupów opłaca się kartami. W Wielkiej Brytanii – 20 proc. (dane ZBP). Można więc prognozować, że w miarę rozwoju rynku zarobki dostawców terminali, oprogramowania, kas fiskalnych, wydawców i agentów rozliczeniowych będą rosły. Prawdopodobnie kolejnym większym wydatkiem w najbliższych latach będzie koszt związany z tzw. migracją na karty chipowe oraz wprowadzaniem PIN-padów niezbędnych do autoryzacji PINowej. Samo dołączanie PIN-padów nie zależy od wymiany kart na “plastiki” z mikroprocesorem. Natomiast wymiana lub dostosowanie terminali do akceptacji kart z chipem zależy od decyzji banków. Na razie odpowiednie programy (bardziej lub mniej pilotażowe) prowadzą Kredyt Bank oraz PKO BP. W Polsce mamy około dziesięciu milionów kart, z czego znacząca większość to karty płaskie. Najprawdopodobniej one właśnie będą w pierwszej kolejności wymieniane na karty a chipem. Najtańsze karty z mikroprocesorem kosztują ok. 3 dolarów za sztukę. Odpowiednie dostosowanie POSów – znacznie więcej.
Rynek płatności elektronicznych to wciąż duży rynek. Ciekawe, kto na nim najwięcej zarobi.

Anna Lach
Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki