W czwartek na GPW wzrosty WIG20 zostały zahamowane przez spadający kurs PKN Orlen, największej spółki w indeksie. W tle pojawiły się spekulacje nt. postępowania UOKiK, na które nerwowo zareagowali inwestorzy.


Kurs PKN Orlen od dwóch miesięcy konsolidował się pod poziomem 65 zł. Najwięcej od czasu połączenia z PGNiG i zakończenia paliwowej fuzji z największymi spółkami na rynku za akcje płockiego koncernu trzeba było płacić 1 grudnia 2022 r. Wtedy kurs wyniósł 68,24 zł, a kapitalizacja przekraczała 79,2 mld zł.
Na fali dobrego sentymentu obserwowanego na giełdzie w Warszawie w ostatnim czasie, kurs po korekcie zaczął zmierzać w kierunku grudniowego szczytu. W środę, 4 stycznia, trzeba było już płacić nawet ponad 66 zł za akcję Orlenu.
Notowaniom nie przeszkadzały kontrowersje związane z polityką ustalania cen przez spółkę, które są medialnym tematem numer jeden od początku roku, a przez część obserwatorów i polityków opozycji nazywane „aferą paliwową”, którą miałby się zająć NIK.
Zwrot w notowaniach cen akcji przyszedł jednak w czwartek, 5 stycznia. Kurs załamał się ok. godz. 11.00, a na zakończenie spadł o 5,02 proc. przy ponad 320 mln zł obrotu - najwięszych na GPW. Kurs spółki wyraźnie ciążył notowaniom WIG20, które rosły o ponad 1,2 proc. przed obsunięciem kursu Orlenu. Na koniec handlu w czwartek, WIG20 przesunął się do góry tylko o 0,05 proc.

Mniej więcej w tym samym czasie pojawiły się informacje, że UOKiK wszczął postępowanie wyjaśniające w sprawie kształtowania się cen na rynku paliwowym, a o wyjaśnienia wystąpiono także do PKN Orlen. Wskazano, że proces może trwać wiele tygodni, ale ryzyko regulacyjne zaczęło wyraźnie ciążyć inwestorom, którzy nerwowo zareagowali, wyprzedając akcje spółki.
„Dzisiejsza konferencja UOKiK pokazuje, że ryzyko regulacyjnie nie jest pomijalne. Oczywiście dopiero zaczęło się postępowanie wyjaśniające, natomiast samo jego rozpoczęcie generuje ryzyko. Również atmosfera polityczna nie służy kursowi spółki, bowiem trzeba się zastanowić, czy nie rośnie ryzyko nałożenia nowego podatku, chociaż wydawało się już, że ten pomysł upadł” – powiedział Kamil Kliszcz z BM mBanku.





























































