Projekt zakłada obniżenie wielkości składki przekazywanej do OFE o niemal 70 proc. (z 7,3 do 2,3 proc. wartości wynagrodzenia). Według rządu da to w przyszłości większe emerytury, bo zabrane OFE składki pozostaną w II filarze i będą indeksowane na rachunkach w ZUS o większą z dwóch stóp: stopę wzrostu nominalnego PKB lub stopę zwrotu z OFE. Jednocześnie manipulacja ta pozytywnie wpłynie na stosunek deficytu budżetowego oraz długu publicznego w relacji do PKB.
Diabeł tkwi w szczegółach
W przypadku długu i deficytu nie ma wątpliwości, że jest to zabieg niemal czysto księgowy, nie zmniejszający realnego obciążenia budżetu państwa. Jeżeli zaś chodzi o argumentację wskazującą na wyższe emerytury, to na pierwszy rzut oka rzeczywiście wszystko wydaje się wyglądać dobrze z matematycznego punktu widzenia. Indeksacja na ZUS-owskich rachunkach będzie co najmniej równa stopie zwrotu z OFE, nie będzie natomiast obciążona opłatami, jakie instytucje te pobierają.
| Jeśli nie ZUS, to co? Raport specjalny Bankier.pl Skąd wziąć na emeryturę? Nie licz na wypłatę z ZUS. Sprawdź, jak sam możesz zabezpieczyć swoją przyszłość. | ![]() |
Zmiana polega jednak na tym, że zapisy na rachunkach w ZUS nie będą miały pokrycia w realnych aktywach (tak jak jest to w OFE), ponieważ składki będą od razu szły na wypłatę świadczeń dla obecnych emerytów. Jak wiadomo, bardzo łatwo zwiększać wartość wirtualnych pieniędzy – świadczą o tym choćby liczne przykłady piramid finansowych. Co się jednak dzieje, gdy przychodzi do wypłaty obiecanych świadczeń?
Pojawią się zagrożenia
Prognozy demograficzne najwyraźniej wskazują, jak wielkie zagrożenie czyha na przyszłą stabilność emerytalnego systemu opartego już niemal wyłącznie na solidarności międzypokoleniowej. Według danych Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju w 2000 r. na każdego Polaka w wieku powyżej 65 lat przypadało pięć osób w wieku produkcyjnym, które mogły finansować jego emeryturę. W 2050 r. na jednego emeryta będą przypadać już tylko mniej niż dwie osoby zdolne do pracy.
Przy założeniu utrzymania do tego czasu realnego wzrostu płac na poziomie obserwowanym w minionej dekadzie rzeczywiście jest pewna szansa na to, że dzisiejsi 25-latkowie będą mogli otrzymać emerytury o sile nabywczej odpowiadającej mniej więcej dzisiejszym, więcej niż skromnym, emeryturom. Jeżeli jednak średni wzrost gospodarki, a co za tym idzie i płac, w kolejnych 40 latach będzie niższy, to system ten może nie sprostać potrzebom wzrastającej rzeszy emerytów. Niestety, jak na razie, reformy finansów publicznych, takie jak wzrost podatków, ograniczenie inwestycji infrastrukturalnych czy właśnie zmniejszenie składek do OFE, są zdecydowanie antywzrostowe. Dodatkowo konsekwencje wciąż trwającego kryzysu finansowego mogą być odczuwalne w światowej gospodarce jeszcze przez lata.
Nieefektywność OFE
To, że OFE nie działały zbyt efektywnie, jest faktem. Winę jednak ponoszą za to przede wszystkim źle skonstruowane przepisy regulujące ich aktywność. Właśnie w tym obszarze należało już dawno przeprowadzić reformy. Swoją drogą największym fenomenem jest to, jak łatwo rządzącym udało się przekonać społeczeństwo, że to istnienie OFE jest główną przyczyną deficytów budżetowych, a nie np. dotowanie nierentownych przedsiębiorstw czy też przywileje emerytalne pewnych grup społecznych, które nie pozwoliły na zbilansowanie przeprowadzonej ponad dziesięć lat temu reformy. Niestety, wiele wskazuje na to, że prawdziwe reformy finansów publicznych Polska przeprowadzi dopiero wtedy, gdy będzie zmuszona do skorzystania z pomocy MFW.
Negatywny wpływ na giełdę
Projektowana reforma emerytalna może negatywnie odbić się na koniunkturze panującej na warszawskiej giełdzie. Wartość przekazywanych do OFE składek spadnie przecież o niemal 70 proc. Jednocześnie mała jest szansa na to, aby podniesione zostały limity na inwestycje w papiery udziałowe. To zmniejszy popyt na akcje pochodzący z tych instytucji. W obliczu wzrastającej aktywności na rynku pierwotnym może się okazać, że OFE zaczną w najbliższych miesiącach być nawet źródłem podaży papierów niektórych spółek. Pytanie tylko, czy negatywne zjawiska będą miały miejsce już od początku roku, czy też od 1 kwietnia – proponowanej, całkiem adekwatnej, daty rozpoczęcia działalności zreformowanego systemu.Rafał Lerski
Autor jest analitykiem Expander
Zobacz też:
» Prezydent nie pomoże pracującym emerytom
» Jakie będą skutki strzyżenia OFE?
» Prof. Góra: Jestem rozczarowany poziomem argumentów w dyskusji o emeryturach
» Prezydent nie pomoże pracującym emerytom
» Jakie będą skutki strzyżenia OFE?
» Prof. Góra: Jestem rozczarowany poziomem argumentów w dyskusji o emeryturach


























































