Nowa ustawa antylichwiarska skrytykowana w konsultacjach

analityk Bankier.pl

Przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości projekt ustawy mającej uderzyć w zjawisko lichwy spotkał się z nadzwyczajnym zainteresowaniem. W ramach konsultacji publicznych swoje uwagi zgłosiło aż 27 podmiotów. Dominuje krytyka proponowanych rozwiązań, a na nieścisłości i wynikające z nich ryzyka dla rynku wskazują także opinie Narodowego Banku Polskiego i 6 innych instytucji opiniujących projekt.

Na początku grudnia 2016 r. Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło projekt zmian w Kodeksie karnym, cywilnym, prawie bankowym i kilku innych ustawach. Celem było „zlikwidowanie patologii udzielania pożyczek o charakterze lichwiarskim”, a główna idea aktu opierała się na odejściu od dotychczasowej definicji lichwy na rzecz obciążenia karą „żądania od konsumenta nadmiernego świadczenia”.

Nowa ustawa antylichwiarska mogłaby wprowadzić chaos na rynku. Na zdj. minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro
Nowa ustawa antylichwiarska mogłaby wprowadzić chaos na rynku. Na zdj. minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro (fot. Adam Chełstowski / FORUM)

Na łamach Bankier.pl zaprezentowaliśmy główne założenia projektu, wskazując, że przewidywał on m.in. limitowanie wysokości wszystkich kosztów udzielenia świadczenia pieniężnego, sumy zabezpieczenia zobowiązania i wprowadzenie dodatkowych obowiązków informacyjnych. Dodatkowo zaproponowano korektę zapisów ustawy o kredycie konsumenckim poprzez obniżenie wskaźników używanych do wyznaczenia maksymalnej wysokości pozaodsetkowych kosztów obciążających kredytobiorcę. Ten fragment spotkał się ze szczególnie ostrą reakcją firm pożyczkowych, dla których obniżenie limitów mogłoby oznaczać konieczność zaprzestania działalności.

Ustawa wypunktowana w konsultacjach

W serwisie internetowym Rządowego Centrum Legislacji opublikowano właśnie 27 stanowisk, które napłynęły w trakcie konsultacji publicznych oraz 7 opinii do proponowanej przez resort ministra Ziobry ustawy. Liczba głosów dobitnie świadczy o tym, że sprawa wzbudziła poruszenie.

Znamienne jest, że w kwestii wprowadzenia nowych limitów maksymalnych kosztów pozaodsetkowych w kredytach konsumenckich stanowiska komentujących projekt są do siebie bardzo zbliżone. Rzadko zdarza się, że Narodowy Bank Polski, Związek Banków Polskich, organizacje skupiające pośredników finansowych, chroniące konsumentów, firmy pożyczkowe, a nawet związki zawodowe działające u pożyczkodawców prezentują zbieżny pogląd na jakąś kwestię dotyczącą rynku finansowego.

Powtarzające się w opiniach uwagi dotyczą:

  • Wątpliwej zasadności wprowadzania nowych ograniczeń po niecałym roku od wejścia w życie poprzedniej regulacji.
  • Braku analizy skutków poprzedniej ustawy (obowiązującej od marca 2016 r.).
  • Ustalenia limitów kosztów pozaodsetkowych bez poparcia propozycji jakimikolwiek analizami, w tym oceną progu opłacalności prowadzenia legalnej działalności pożyczkowej.
  • Pominięcia w ocenie skutków regulacji konsekwencji prawdopodobnego ograniczenia dostępu do finansowania dla konsumentów, w tym: skurczenia się rynku finansowania konsumpcji, spadku zatrudnienia w sektorze pożyczek pozabankowych, obniżenia wpływów do budżetu z tytułu podatku bankowego.
  • Pominięcia w projekcie ustawy działalności lombardów i podobnych instytucji wykorzystujących model działania, w którym stosowanie się do wymogów ustawy o kredycie konsumenckim nie jest konieczne.
  • Prawdopodobnego rozszerzenia się zakresu „szarej strefy pożyczkowej”, niekontrolowanej przez państwo, w wyniku ograniczenia dostępu do kredytów i pożyczek.

Po kilku miesiącach funkcjonowania poprzednich regulacji widać dopiero pierwsze symptomy zmian na rynku. Tymczasem resort sprawiedliwości śpieszy się, by ograniczyć, już mocno limitowaną, możliwość manipulowania ceną pożyczanego pieniądza. Nie dziwi fakt, że firmy pożyczkowe są temu przeciwne, ale gdy zaniepokojenie wykazuje bank centralny czy Rzecznik Finansowy, to stoi za tym coś więcej niż tylko chęć ochrony swoich interesów. W wielu głosach powtarza się ostrzeżenie przed „wylaniem dziecka z kąpielą” – legalnie działający pożyczkodawcy podlegający kontroli mogą zostać zastąpieni przez szarą strefę, która jest, zgodnie ze stanowiskiem Rzecznika Finansowego, „jak wskazuje praktyka, trudna do wyeliminowania”.

Zamieszanie w pojęciach i skutki uboczne

W kilku opiniach do projektu pojawiają się mniej lub bardziej zawoalowane aluzje, że Ministerstwo Sprawiedliwości weszło na teren, którego nie zna. Wskazuje się np. na kolizje pomiędzy proponowanymi regulacjami a znajdującą się na finiszu prac legislacyjnych ustawy o kredycie hipotecznym. Szczególną uwagę instytucji opiniujących projekt przyciągnęła kwestia limitowania wartości zabezpieczenia. Resort sprawiedliwości nie wyłączył ze swojego planu na walkę z lichwą kredytów hipotecznych. Gdyby ograniczenia w zaplanowanej formie weszły w życie, kolidowałyby z szeregiem regulacji dotyczących banków – łącznie z zaleceniami nadzoru dotyczącymi wymaganych wskaźników LTV.

Wątpliwości budzi także wprowadzenie niejednolitych limitów kosztów obciążających konsumenta do kilku ustaw. Inaczej wygląda ograniczenie narzucane w Kodeksie cywilnym, nieco inaczej – w prawie bankowym, a odmienny charakter mają granice przewidziane dla sytuacji podlegających pod ustawę o kredycie konsumenckim. Zróżnicowanie może być niezgodne z konstytucyjnymi zasadami. Ostrzega o tym w swojej opinii Urząd Komisji Nadzoru Finansowego. Nieścisłości w stosowanej terminologii, a co za tym idzie wprowadzenie niepewności co do sposobu interpretacji zapisów, zarzucają projektowi m.in. Związek Banków Polskich i Narodowy Bank Polski.

Ustawa przygotowana przez Ministerstwo Sprawiedliwości wymaga poważnych korekt, a lista zastrzeżeń jest długa. Być może grzechem pierworodnym projektu jest chęć zbyt szerokiej ingerencji w rynek finansowy, na którym działają regulowane instytucje, zamiast skupienia się na ulżeniu doli dłużników padających ofiarą indywidualnych lichwiarzy. Inna możliwość jest znacznie bardziej niepokojąca – projektodawca działa bez odpowiedniej wiedzy i zastanowienia. „Uzasadnienie projektu wydaje się być niespójne z projektem” – tak brzmi ostatnie zdanie opinii NBP. Trzeba przyznać, że nie napawa optymizmem.

Michał Kisiel

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 3 ~Thru

Takie pożyczki powinny zostać zakazane.Krzywda społeczna wymieżona w najbiedniejszych. Prymitywne bogacenie się na skrajnej biedzie. Nikt mi nie wmówi, że to jest dobre. Dziwię się, że w państwie prawa dopiero Ziobro zabrał się za to we właściwy sposób.

! Odpowiedz
7 2 ~nina

I co w końcu z tą nową wersją ustawy, naprawdę zamierzają to przepchnąć? To oburzające jak bardzo nie myślą o konsekwencjach które dotkną gospodarki, firm i zwykłych ludzi.

! Odpowiedz
5 2 ~enek

cały sektor legalnie działających firm zniknie przez ustawę, strach pomyśleć za jaką kolejną branżę wezmą się rządzący

! Odpowiedz
4 1 ~mkatarzyna

Jakoś nie mogę sobie wyobrazić, że ta ustawa wejdzie w życie... Bez sensu pomysł...

! Odpowiedz
1 4 ~oleksandra

Mafia już się cieszy i ostrzy pazury na nowy biznes... "Potrzebujących" zapewne im przybędzie, jesli chwilkówki znikną...

! Odpowiedz
2 1 ~bogdanpzn

i komu zalezy na tej ustawie, kto na niej zyska? przecież nawet nie sprawdzili jakie mogą być skutki nagłego zamknięica setek firm pożyczkowych, widocznie ktoś tu ma interes i znów poszkodowany będzie szary czlowiek

! Odpowiedz
2 4 ~moona

A chwilowki to nie mafia ??? Mafia dzialajaca legalnie !!! Co za roznica kto oskubie ludzi do golasa !!! Oni tez zastraszaja , licza kosmiczne odsetki - poprostu pralnie brudnych pieniedzy - w ten sposob wpuszczane w obieg !!! Zmienic system , dac ludziom zarobki na godne zycie , nie beda potrzebowac lichwiarzy !!! ZLIKWIDOWAC LICHWE !!!

! Odpowiedz
2 3 ~moona odpowiada ~bogdanpzn

Szarzy ludzie juz sa poszkodowani - sprawdz na forach co pisza zamotani i zastraszani ludzie . NIE BRON LICHWIARZY !!!! Oni zarabiaja na ludzkiej biedzie i potrzebie !!!!

! Odpowiedz
0 2 ~cztery

I tu własnie tkwi problem, którym należałoby się zająć. Dlaczego ludzie korzystają z chwilówek? Bo nie mają umowy o pracę, pracują na śmieciówkach i mogą zapomnieć o umowie o pożyczce w banku.

! Odpowiedz
2 2 ~wójcik

Nie wiem skąd nasz zacny rząd bierze te pomysł, ale nikt tu chyba nie zastanawia sie nad konsekwencjami. A moze pomyslicie o osobach, które nie dostana kredytu w banku jak ja? Umowa zlecenie i rodzina na głowie. Cyrk robicie.

! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl