Wczorajsza sesja giełdy NYMEX przyniosła spadek notowań lutowego kontraktu na dostawę ropy o 0,28 USD do 58,28 USD za baryłkę. Dziś w obrocie elektronicznym baryłka potaniała o dalsze 13 centów do 58,15 USD.
Najwyższy w historii poziom notowania ropy osiągnęły 30 sierpnia, gdy huragan Katrina zaatakował południowe wybrzeże USA - za baryłkę trzeba było wtedy zapłacić rekordowe 70,85 USD. Od tego czasu czarny kruszec staniał o ponad 12 USD, ciągle jednak jest o około 33% droższy niż przed rokiem.
Uspokojenie sytuacji na rynku paliw przyniósł wczorajszy raport o stanie amerykańskich zapasów gazu ziemnego - jak się okazało, zmniejszyły się one w zeszłym tygodniu o 162 miliardy stóp sześciennych, a nie, jak się spodziewano, o 169 miliardów. Gaz ziemny jest po oleju opałowym najpopularniejszym paliwem używanym w USA do ogrzewania pomieszczeń.
Raport ten uspokoił inwestorów, których zaniepokoiły środowe dane na temat tygodniowej zmiany zapasów paliw płynnych w USA. Zapasy destylatów, w tym kluczowego obecnie oleju opałowego, mogły według analityków spaść o 500 tysięcy baryłek, w rzeczywistości natomiast skurczyły się aż o 2,8 miliona. Poziom rezerw benzyny z kolei spadł o 301 tysięcy baryłek zamiast, jak się spodziewano, zwyżkować o prawie milion.
W ciągu najbliższych tygodni największy wpływ na kształtowanie się notowań ropy naftowej powinny mieć warunki pogodowe w będących największym rynkiem oleju opałowego na świecie północno-wschodnich stanach USA. Spodziewane ocieplenie w regionie powinno wywołać znaczący spadek tamtejszego zapotrzebowania na paliwa, co może przełożyć się na obniżki notowań ropy.
BaP





























































