REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Tu 600 zł, tam zero, a dziecko i tak na kolanach. Nierówne opłaty w biurach podróży

Malwina Wrotniak2023-07-13 06:00redaktor naczelna Bankier.pl
publikacja
2023-07-13 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Brak opłat za najmniejsze dzieci na zagranicznych wczasach to - poza wyjątkami - mit. Popularne biura podróży pobierają stałe opłaty, a różnice pomiędzy nimi w tym sezonie sięgają kilkuset złotych. W żadnym z tych przypadków mały turysta i tak nie dostanie osobnego miejsca w samolocie.

Tu 600 zł, tam zero, a dziecko i tak na kolanach. Nierówne opłaty w biurach podróży
Tu 600 zł, tam zero, a dziecko i tak na kolanach. Nierówne opłaty w biurach podróży
fot. NadyaEugene / / Shutterstock

Niedawno pisaliśmy, że latanie z niemowlakiem “za darmo” to mit, a opłata za bilet dla dziecka do 2. roku życia często przewyższa ceny tanich biletów dla dorosłych. Legendą miejską wśród turystów stało się też hasło “za wakacje z dzieckiem do 2. roku życia w biurze podróży nie płacisz”. Ta zasada sprawdzi się tylko w nielicznych przypadkach, poza tym - rodzice będą musieli za niemowlaka dopłacić. Niejednolite są zarówno ceny, jak i warunki dotyczące, chociażby bagażu.

Różne są też standardy informowania o dodatkowych opłatach. "To zależy", "nie umiem odpowiedzieć pani na to pytanie", "musi pani najpierw podać wszystkie szczegóły, na koniec wyświetli się opłata" to faktyczne głosy konsultantów infolinii kilku znanych, ogólnopolskich biur podróży.

Taniej, ale rzadko za darmo

W rozumieniu branży, najmłodsza grupa turystów to dzieci w wieku do 2. roku życia, określane często mianem niemowlaka lub - z angielskiego - jako infant. Co ważne, podróż z dzieckiem do 2. roku życia w praktyce oznacza, że drugie urodziny przypadają dopiero po powrocie z imprezy turystycznej. Jeśli dziecko wkroczy w ten wiek w trakcie zorganizowanego pobytu, będzie traktowane jako kolejna grupa wiekowa, obarczona już innymi, zwykle wyższymi kosztami pobytu. Wysokość opłaty będzie uzależniona od kilku zmiennych - m.in. biura podróży, wybranego kierunku, ale przede wszystkim hotelu.

W polskich biurach podróży, w sezonie “Lato 2023”, za turystę do 2. roku życia płaci się mniej, ale rzadko kiedy nie płaci się nic (o szczegółach w dalszej części artykułu).

Wakacje na giełdzie

Niższy wymiar opłaty niż w przypadku starszaka albo dorosłego nie bierze się zniknąd. Dziecko w tym wieku nie będzie miało osobnego miejsca w samolocie, podróż spędzi na kolanach rodzica, przypięte do niego specjalnymi pasami bezpieczeństwa. W cenie za niemowlaka mieści się zwykle również możliwość zabrania w podróż składanego wózka spacerowego (często oddawanego do luku tuż przed wejściem na pokład, na płycie lotniska). Różnie za to bywa z bagażem.

Co do zasady, niemowlakowi nie przysługuje osobny bagaż rejestrowany jak dla pełnoprawnego pasażera, którym w kontekście opłat przecież nie jest. Od biura podróży, od przewoźnika obsługującego daną trasę, a w gruncie rzeczy od warunków kontraktu biura podróży z przewoźnikiem będzie zależało, czy rodzice będą mogli zabrać na pokład dodatkowy, podręczny bagaż z najpotrzebniejszymi akcesoriami dla malucha (najczęściej o wadze do 5 kg). Warunki proponowane przez biura są tak różne, że na przykładzie dwóch lotów dwoma samolotami marki Enter Air do Grecji, w przypadku jednego biura rodzic będzie mógł wziąć dla niemowlaka dodatkowy bagaż, a w innym już nie.

Szczegółowe warunki przewozu najlepiej potwierdzić na infolinii biura podróży, niektórzy touroperatorzy na swoich stronach internetowych zamieścili sekcję typu “Linie lotnicze”, gdzie klienci mogą zweryfikować szczegółowe wymogi dot. wagi i wymiarów bagaży dla konkretnych przewoźników. Z jej odpowiednika na stronie biura podróży Rainbow rodzice dowiedzą się na przykład, że w podróży na pokładzie Dreamlinerów LOT-u dozwolony jest także bagaż rejestrowany o wadze do 10 kg dla dziecka do 2. roku życia.

Warunki różne, opłaty też

Wśród blisko dziesięciu popularnych, ogólnokrajowych biur podróży zaledwie jedno - Rainbow - nie pobiera opłaty za podróż dziecka do 2. roku życia.

Około połowa podmiotów posługuje się stałymi stawkami dla zdecydowanej większości lub dużych grup kierunków (np. podobna opłata dla kierunków europejskich, a inna dla tzw. egzotyki) - zwykle w okolicach 200-300 zł. Najniższa stawka - zwykle 150 zł - obowiązuje w Sun&Fun, tu z kolei rzadko kiedy pojawi się opcja dodatkowego bagażu podręcznego dla niemowlaka. w tym samym biurze nieco wyższą kwotę - ok. 200 zł - trzeba będzie zapłacić w przypadku podróży do Egiptu.

249 zł za niemowlaka na każdym kierunku pobiera Itaka i jest to jeden z najbardziej transparentnych przykładów polityki cenowej w zakresie “infantów”, ułatwiający porównywanie dodatkowych kosztów pomiędzy biurami.

Stałą stawką - na poziomie 329 zł - posługuje się też Grecos. W zależności od kierunku podróży, inny może być przewoźnik, a więc i warunki bagażu. Z porównania udostępnionego klientom na stronie internetowej łatwo wyczytać, że Smartwings, Wizz i SkyEkspress nie pozwolą zabrać dodatkowego bagażu podręcznego dla niemowlaka. LOT zezwala klientom Grecosa na “bezpłatny przewóz pokarmu i składanego wózka dla dzieci lub spacerówki” z myślą o grupie wiekowej 0-2. Z kolei na pokład EnterAir i Buzz można wziąć dodatkowe 5 kg, w Aegonie jest to maksymalnie 6 kg.

Na popularnych kierunkach wakacyjnych dwie pozycje cennikowe ma też polskie TUI. W zależności od kierunku, turyści zapłacą dzieci do 2. roku życia 599 lub 799 zł. Co ciekawe, szczegółowe wyszukiwania na stronie biura podróży zwracają inne stawki dla dziecka mniejszego niż dwulatek, dla przykładu przy podróży do Grecji - 629 zł. Z TUI uzyskaliśmy informację, że taka stawka to wypadkowa zasadniczej opłaty i obowiązkowych składek, jakie biura podróży wpłacają na rzecz Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego i Turystycznego Funduszu Pomocowego (2x 15 zł).

Rodzice jak we mgle

Poza wskazanymi, są też biura jak Ecco Holiday, Coral Travel, Best Reisen czy Exim Tours, gdzie nawet konsultanci infolinii nie są w stanie wskazać potencjalnemu klientowi, ile dopłaci do wakacji, podróżując z niemowlakiem. Najczęściej są to opłaty w wysokości kilkuset, do 500 zł.

Także tutaj warto sprawdzać szczegóły. Z dzieckiem w tym samym wieku, w bardzo podobnym okresie za wakacje z Exim Tours w Albanii zapłacimy 199 zł, ale na Majorce już 460 zł, z kolei na Mauritiusie - ponad 730 zł.

Jeśli przyjąć, że rozstrzygająca dla wyboru tej czy innej oferty jest łączna kwota za wakacje dla całej rodziny, stawki za niemowlaka jako takie schodzą na drugi plan.

Głównym wyzwaniem dla rodziców jako konsumentów jest poruszanie się po rynku, który w części pozostaje nietransparentny. Tam, gdzie turysta o dodatkowym koszcie przy małym dziecku dowiaduje się na ostatnim etapie wyszukiwania (po tym, jak musi określić kierunek podróży, operatora, a nawet hotel), nie ma przestrzeni na świadome wybory. Łatwo sobie wyobrazić, że wybory mogłyby być inne, gdyby z góry wiedzieć, czy dane biuro lub miejsce pobytu powiększy wydatki o kilkaset złotych, czy pozwoli tego uniknąć. Za każdym razem proponując podobny komfort podróży.

***

"RodzicoNOMIA" to projekt Bankier.pl o finansach rodziców i ich dzieci. Piszemy, a w podcaście rozmawiamy o edukacji, analizujemy produkty finansowe, przyglądamy się wspierającym mamy i tatów rozwiązaniom z rynku pracy, podpowiadamy rodzicom jako konsumentom. Zapisz się na nowy newsletter, żeby nie przegapić żadnego z odcinków tej serii.

Źródło:
Tematy

Komentarze (17)

dodaj komentarz
gornadomka
ja już tyle nerw sie najadłam przez te biura podróży że stwierdziliśmy że jedziemy samochodem na własną rękę i od razu połowe mniej ukrytych opłat jest, kupiliśmy kokon z sensillo i tym sposobem unikniemy opłaty w hostelu za łóżeczko a kokon i tak się przyda, jeśli się chce to można podróżować tanio
arturnow
To oczywiste, że nie dostanie osobnego miejsca. Tak samo jest jak się kupuje bilet dla malucha, jednak może dostać kołyskę zawieszaną i rodzice dostaną lepsze miejsca za darmo
maxykaz
Ciężko zrozumieć po co biorą tak małe dzieci na wakacje? Czy moze nie pomyślą że ciągle płaczące dziecko jest problemem dla osoby ktora chce wypocząć? Za małe dziecko powinna być extra dopłata tak z 5x zwykłej ceny.
po_co
Latam samolotami od lat na różnych trasach i tych kontynentalnych i tych między kontynentalnych.
Niemal każdy lot to jakiś mniejszy czy większy incydent z czego tych dotyczących dzieci jest znacznie mniej.

Codziennością na trasach turystycznych jest pijany pasażer, mniej lub bardziej ale jednak pijany, wbrew pozorom w okresie
Latam samolotami od lat na różnych trasach i tych kontynentalnych i tych między kontynentalnych.
Niemal każdy lot to jakiś mniejszy czy większy incydent z czego tych dotyczących dzieci jest znacznie mniej.

Codziennością na trasach turystycznych jest pijany pasażer, mniej lub bardziej ale jednak pijany, wbrew pozorom w okresie wakacyjnym nie jest to przysłowiowy Janusz ale najczęściej jest to Grażyna, 60-cio letnia emerytowana nauczyciela lecąca na podbój egzotycznych panów.

To raczej ludzie pełnoletni, w szczególności Ci którzy mają tendencję do wytykania wad innym, powinni częściej zaglądać w lustro bo to nie jest żaden wstyd kiedy małe dziecko zapłacze przy starcie czy lądowaniu ale gdy dorosły człowiek nie potrafi po sobie posprzątać, drze ryja w samolocie albo zachowuje się jak pan i władca to jest zdecydowanie wstyd.
prawdziwynierobot odpowiada po_co
zaciekawiłeś mnie: co te 60letnie Grażyny odwalają w samolotach?
bo o pijanych pasażerach słyszałem - sam się nie spotkałem i zastanawiam się, czy ten problem nie jest rozdmuchany.
ciekawie też przeszedłeś od małych dzieci w samolotach do pijanych Januszy
po_co odpowiada prawdziwynierobot
Nic w tym ciekawego, ludzie dopatrują się problemów w krzyczących dzieciach ale fakty są takie, że to dorośli stanowią podstawowy problem w samolotach.
Dzieci reagują różnie, czasem bywa że na pokładzie jest sporo maluchów i żaden nie jest głośny, a czasem jedno dziecko potrafi wydzierać się godzinami - co więcej nie zawsze na
Nic w tym ciekawego, ludzie dopatrują się problemów w krzyczących dzieciach ale fakty są takie, że to dorośli stanowią podstawowy problem w samolotach.
Dzieci reagują różnie, czasem bywa że na pokładzie jest sporo maluchów i żaden nie jest głośny, a czasem jedno dziecko potrafi wydzierać się godzinami - co więcej nie zawsze na trasach stricte turystycznych.

Natomiast zachowanie dorosłych niemal w każdym locie stawia dużo do życzenia, w zeszłym roku leciałem z Hindusem który zajmował dosłownie 1,5 siedzenia (i uratowało mnie to że miałem swoje miejsce przy oknie), a dodatkowo zaplanował zjeść możliwie wszystkie posiłki bo stale prosił o dokładki.
Nie wspomnę, że siedzenie przez 10 godzin obok wielkiego, grubego i średnio dbającego o swoją higienę człowieka nie było przyjemnym uczuciem, w dodatku stale zaczepiał wszystkich dookoła bo mu się nudziło.

Co do babeczek, to w zeszłym roku leciałem do Afryki i 60 letnia emerytowana nauczycielka leciała tam na łowy, zanim dolecieliśmy nad terytorium Włoch już była pijana jak szewc ale w jej przypadku skończyło się po prostu snem, natomiast facet przede mną stwierdził że reszty po swoim posiłku wywali pod siedzenie, co w konsekwencji sprawiło że owe resztki były wszędzie bo w czasie lotu trochę rzucało.

Generalnie poruszając się środkami transportu widziałem i słyszałem już wszystko. Skoro można wytrzymać zachowanie dorosłych to i płacz dziecka też da się wytrzymać chociaż przyznam, że to nie jest komfortowa sytuacja - jak jedna z wielu gdy mówimy o społeczeństwie po prostu.
lbajon
Może zacznijmy od sensu latanie gdziekolwiek z niemowlakiem.
Chyba można się na te 2-3 lata wstrzymać z dalekimi podróżami i nie męczyć siebie w wszystkich dookoła.
A już jak czytam o lotach międzykontynentalnych to naprawdę myślę że ludzie nie mają za grosz wyobraźni...
po_co
Nie trzeba mieć wyobraźni, może po prostu musisz mieć dziecko w tym wieku wtedy nie będziesz zadawał śmiesznych pytań.
adam.1983
A na podwórko można wyjść z dzieckiem czy też nie ? Najlepiej to zamknąć dziecko w kojcu wraz z rodzicem na kilka lat żeby Ci nie mącił spokoju. Świat ci się zawali jak przez kilka godzin w podróży będziesz słyszał płacz dziecka?
po_co odpowiada adam.1983
W okresie wakacyjnym od lat Polacy ruszali nad morze biorąc ze sobą dzieci. W czasach PRL ale i na długo po zmianie ustroju, podstawowym środkiem transportu był pociąg.
Pociąg w którym jadąc ze Śląska spędzało się bite 11 godzin.

Jeszcze 30 lat temu te pociągi przypominały imprezę rodzinną. Ludzie kładli walizki między
W okresie wakacyjnym od lat Polacy ruszali nad morze biorąc ze sobą dzieci. W czasach PRL ale i na długo po zmianie ustroju, podstawowym środkiem transportu był pociąg.
Pociąg w którym jadąc ze Śląska spędzało się bite 11 godzin.

Jeszcze 30 lat temu te pociągi przypominały imprezę rodzinną. Ludzie kładli walizki między fotelami żeby wygodniej się spało, wyciągali napoje i zagryzki i nie przypominam sobie aby kiedykolwiek był podłączony WARS na tych wakacyjnych trasach ale nikt głodny nie był.
Oczywiście pociąg był napakowany dziećmi w każdym wieku i nikomu to nie przeszkadzało, ludzie cieszyli się, że jadą wypocząć.

Szlag by to trafił... 11 godzin.

Dzisiaj jak w pociągu nie ma Internetu, krzesło jest krzywe, a WARS nie wyrabia to ludzie narzekają. Porównajmy to teraz do 2,5 godzinnego lotu z Polski do Grecji.

W czym taka wycieczka jest inna od jazdy pociągiem? Samolot to dla dziecka dużo wygodniejszy środek transportu, pierwsza podróż bywa problematyczna ale rodzice szybko się uczą, rozumieją kiedy mają wejść aby w minimalny sposób przeszkadzać inny, uczą się kiedy zająć dziecko żeby nie zwracało uwagi na start i lądowanie itd.

Natomiast społeczeństwo robi się coraz bardziej nadwrażliwe, na mnie ludzie dziwnie patrzyli jak poprosiłem rodziców 6-7 letniej dziewczynki aby przesadzili ją obok moich synów bo dzięki temu usiadła i mogła bawić się z nimi kolorowankami i konsolą do gier.
Cisza, spokój, pełna kulturka, a i tak było słychać marudy które przez cały lot szeptały to samo "ciekawe kiedy się rozpłaczą, jak ja nie lubię dzieci, wiecznie wyją" i tak cały lot - tym razem do Egiptu (4,5h).
W samolocie było ze 30 dzieci, w tym moja piątka, żadne nie marudziło natomiast tych kilku dorosłych wystarczająco podniosło nam ciśnienie.

W dodatku jeden z tej grupy, notorycznie się spijał, do tego stopnia że nawet miejscowi mieli już go dosyć - ale to dzieci są rzekomo problemem ¯\_(ツ)_/¯

Powiązane: Rodziconomia

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki