Brak opłat za najmniejsze dzieci na zagranicznych wczasach to - poza wyjątkami - mit. Popularne biura podróży pobierają stałe opłaty, a różnice pomiędzy nimi w tym sezonie sięgają kilkuset złotych. W żadnym z tych przypadków mały turysta i tak nie dostanie osobnego miejsca w samolocie.


Niedawno pisaliśmy, że latanie z niemowlakiem “za darmo” to mit, a opłata za bilet dla dziecka do 2. roku życia często przewyższa ceny tanich biletów dla dorosłych. Legendą miejską wśród turystów stało się też hasło “za wakacje z dzieckiem do 2. roku życia w biurze podróży nie płacisz”. Ta zasada sprawdzi się tylko w nielicznych przypadkach, poza tym - rodzice będą musieli za niemowlaka dopłacić. Niejednolite są zarówno ceny, jak i warunki dotyczące, chociażby bagażu.
Różne są też standardy informowania o dodatkowych opłatach. "To zależy", "nie umiem odpowiedzieć pani na to pytanie", "musi pani najpierw podać wszystkie szczegóły, na koniec wyświetli się opłata" to faktyczne głosy konsultantów infolinii kilku znanych, ogólnopolskich biur podróży.
Taniej, ale rzadko za darmo
W rozumieniu branży, najmłodsza grupa turystów to dzieci w wieku do 2. roku życia, określane często mianem niemowlaka lub - z angielskiego - jako infant. Co ważne, podróż z dzieckiem do 2. roku życia w praktyce oznacza, że drugie urodziny przypadają dopiero po powrocie z imprezy turystycznej. Jeśli dziecko wkroczy w ten wiek w trakcie zorganizowanego pobytu, będzie traktowane jako kolejna grupa wiekowa, obarczona już innymi, zwykle wyższymi kosztami pobytu. Wysokość opłaty będzie uzależniona od kilku zmiennych - m.in. biura podróży, wybranego kierunku, ale przede wszystkim hotelu.
W polskich biurach podróży, w sezonie “Lato 2023”, za turystę do 2. roku życia płaci się mniej, ale rzadko kiedy nie płaci się nic (o szczegółach w dalszej części artykułu).

Niższy wymiar opłaty niż w przypadku starszaka albo dorosłego nie bierze się zniknąd. Dziecko w tym wieku nie będzie miało osobnego miejsca w samolocie, podróż spędzi na kolanach rodzica, przypięte do niego specjalnymi pasami bezpieczeństwa. W cenie za niemowlaka mieści się zwykle również możliwość zabrania w podróż składanego wózka spacerowego (często oddawanego do luku tuż przed wejściem na pokład, na płycie lotniska). Różnie za to bywa z bagażem.
Co do zasady, niemowlakowi nie przysługuje osobny bagaż rejestrowany jak dla pełnoprawnego pasażera, którym w kontekście opłat przecież nie jest. Od biura podróży, od przewoźnika obsługującego daną trasę, a w gruncie rzeczy od warunków kontraktu biura podróży z przewoźnikiem będzie zależało, czy rodzice będą mogli zabrać na pokład dodatkowy, podręczny bagaż z najpotrzebniejszymi akcesoriami dla malucha (najczęściej o wadze do 5 kg). Warunki proponowane przez biura są tak różne, że na przykładzie dwóch lotów dwoma samolotami marki Enter Air do Grecji, w przypadku jednego biura rodzic będzie mógł wziąć dla niemowlaka dodatkowy bagaż, a w innym już nie.
Szczegółowe warunki przewozu najlepiej potwierdzić na infolinii biura podróży, niektórzy touroperatorzy na swoich stronach internetowych zamieścili sekcję typu “Linie lotnicze”, gdzie klienci mogą zweryfikować szczegółowe wymogi dot. wagi i wymiarów bagaży dla konkretnych przewoźników. Z jej odpowiednika na stronie biura podróży Rainbow rodzice dowiedzą się na przykład, że w podróży na pokładzie Dreamlinerów LOT-u dozwolony jest także bagaż rejestrowany o wadze do 10 kg dla dziecka do 2. roku życia.
Warunki różne, opłaty też
Wśród blisko dziesięciu popularnych, ogólnokrajowych biur podróży zaledwie jedno - Rainbow - nie pobiera opłaty za podróż dziecka do 2. roku życia.
Około połowa podmiotów posługuje się stałymi stawkami dla zdecydowanej większości lub dużych grup kierunków (np. podobna opłata dla kierunków europejskich, a inna dla tzw. egzotyki) - zwykle w okolicach 200-300 zł. Najniższa stawka - zwykle 150 zł - obowiązuje w Sun&Fun, tu z kolei rzadko kiedy pojawi się opcja dodatkowego bagażu podręcznego dla niemowlaka. w tym samym biurze nieco wyższą kwotę - ok. 200 zł - trzeba będzie zapłacić w przypadku podróży do Egiptu.
249 zł za niemowlaka na każdym kierunku pobiera Itaka i jest to jeden z najbardziej transparentnych przykładów polityki cenowej w zakresie “infantów”, ułatwiający porównywanie dodatkowych kosztów pomiędzy biurami.
Stałą stawką - na poziomie 329 zł - posługuje się też Grecos. W zależności od kierunku podróży, inny może być przewoźnik, a więc i warunki bagażu. Z porównania udostępnionego klientom na stronie internetowej łatwo wyczytać, że Smartwings, Wizz i SkyEkspress nie pozwolą zabrać dodatkowego bagażu podręcznego dla niemowlaka. LOT zezwala klientom Grecosa na “bezpłatny przewóz pokarmu i składanego wózka dla dzieci lub spacerówki” z myślą o grupie wiekowej 0-2. Z kolei na pokład EnterAir i Buzz można wziąć dodatkowe 5 kg, w Aegonie jest to maksymalnie 6 kg.
Na popularnych kierunkach wakacyjnych dwie pozycje cennikowe ma też polskie TUI. W zależności od kierunku, turyści zapłacą dzieci do 2. roku życia 599 lub 799 zł. Co ciekawe, szczegółowe wyszukiwania na stronie biura podróży zwracają inne stawki dla dziecka mniejszego niż dwulatek, dla przykładu przy podróży do Grecji - 629 zł. Z TUI uzyskaliśmy informację, że taka stawka to wypadkowa zasadniczej opłaty i obowiązkowych składek, jakie biura podróży wpłacają na rzecz Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego i Turystycznego Funduszu Pomocowego (2x 15 zł).
Rodzice jak we mgle
Poza wskazanymi, są też biura jak Ecco Holiday, Coral Travel, Best Reisen czy Exim Tours, gdzie nawet konsultanci infolinii nie są w stanie wskazać potencjalnemu klientowi, ile dopłaci do wakacji, podróżując z niemowlakiem. Najczęściej są to opłaty w wysokości kilkuset, do 500 zł.
Także tutaj warto sprawdzać szczegóły. Z dzieckiem w tym samym wieku, w bardzo podobnym okresie za wakacje z Exim Tours w Albanii zapłacimy 199 zł, ale na Majorce już 460 zł, z kolei na Mauritiusie - ponad 730 zł.
Jeśli przyjąć, że rozstrzygająca dla wyboru tej czy innej oferty jest łączna kwota za wakacje dla całej rodziny, stawki za niemowlaka jako takie schodzą na drugi plan.
Głównym wyzwaniem dla rodziców jako konsumentów jest poruszanie się po rynku, który w części pozostaje nietransparentny. Tam, gdzie turysta o dodatkowym koszcie przy małym dziecku dowiaduje się na ostatnim etapie wyszukiwania (po tym, jak musi określić kierunek podróży, operatora, a nawet hotel), nie ma przestrzeni na świadome wybory. Łatwo sobie wyobrazić, że wybory mogłyby być inne, gdyby z góry wiedzieć, czy dane biuro lub miejsce pobytu powiększy wydatki o kilkaset złotych, czy pozwoli tego uniknąć. Za każdym razem proponując podobny komfort podróży.
***
"RodzicoNOMIA" to projekt Bankier.pl o finansach rodziców i ich dzieci. Piszemy, a w podcaście rozmawiamy o edukacji, analizujemy produkty finansowe, przyglądamy się wspierającym mamy i tatów rozwiązaniom z rynku pracy, podpowiadamy rodzicom jako konsumentom. Zapisz się na nowy newsletter, żeby nie przegapić żadnego z odcinków tej serii.



























































