REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Niepewność będzie królować na rynkach europejskich

Piotr Kuczyński2002-09-23 08:09główny analityk Domu Inwestycyjnego Xelion
publikacja
2002-09-23 08:09
Dodaj Bankier.pl w Google

Niepewność będzie królować na rynkach europejskich

    Sesja na rynkach amerykańskich w piątek nie pokazała kierunku na dzisiaj. Z pozoru wydawałoby się, że to był tylko nic nie znaczący „ząbek”, po którym powrócą spadki, ale naprawdę duży wolumen sugeruje, że nie musi tak właśnie się stać. Tak, wiem, że w piątek był dzień wygasania opcji i kontraktów, ale nawet na taki dzień wolumen był za duży w porównaniu do sesji w ostatnich 6 tygodniach. Oznacza to, że do gry weszły większe kapitały. Dużo nie osiągnęły, to fakt, ale szykuje się jakiś przełom. Albo będzie to zdecydowane przełamanie lipcowych minimów (co wydaje się w tej chwili bardziej prawdopodobne), albo wręcz przeciwnie to jest przygotowanie do większego odbicia.

    Weekend upłynął relatywnie spokojnie, jeśli nie liczyć wyborów w Niemczech (ale to nie powinno mieć wielkiego wpływu na giełdy, chociaż nikłe zwycięstwo rządzącej koalicji nie pomoże inwestorom niemnieckim) i oblężenia kwatery Arafata przez Izrael. Ta druga sprawa może wpłynąć na rynki, ale tylko wtedy, jeśli Arafat zginie. Świat przywykła do tego, co dzieje się na Bliskim Wschodzie i szybko przechodzi do porządku dziennego nad takimi wydarzeniami.

    Jest jeden minus – AFP podała, że Irak nie zaakceptuje nowej rezolucji ONZ, jeśli będzie zawierała nowe żądania odnośnie rozbrojenia (a będzie, bo USA się o to postarają). Wszyscy wiedzą, że wojna i tak będzie, ale takie stanowisko Iraku oznacza, że będzie szybciej niż później. Najważniejsze jest to, że ceny ropy na skutek tej informacji wzrosły w okolice 30,5 $ za baryłkę uprawdopadniając możliwość zrealizowania formacji odwróconej RGR (zakres minimum 42 $). To powinno chłodzić inwestorów w Eurolandzie.

    Jeśli chodzi o spółki w USA to New York Times opublikował krytyczny artykuł o możliwościach ekspansji Home Depot. Peregrine Systems złożył wniosek o upadłość (ale takie prawdopodobieństwo istniało od dawna) i Qwest Communications oświadczył, że ponownie poda dane dotyczące przychodów na sumę 1 mld $ (ale postępowanie przeciwko Qwest toczy się od dawna, więc nie oczekuję skutków dla rynku).

    AHI zakończyło handel posesyjny bez zmian, a kontrakty są, w wyniku powyższych informacji, na minusach, ale nie przesądza to czy sesja w USA zakończy się spadkiem czy wzrostem. Dopiero o 16.00 rynek otrzyma dane makro z USA, które mogą przechylić szalę. Oczywiście, jeśli do tego czasu nie dotrą jakieś informacje ze spółek. Dowiemy się wtedy, jak zmienił się indeks wyprzedzających wskaźników (LEI) w sierpniu. Prognoza mówi o spadku o 0,1%.

    Trzeba pamiętać o tym, że jutro Fed zadecyduje o poziomie stóp procentowych (a pojutrze RPP). Owszem, większość inwestorów nie wierzy w obniżkę stóp w USA, ale nawet ta mniejszość wystarczyłaby do wywołania wzrostów, gdyby LEI były tylko zgodne z prognozami i nie było ostrzeżeń ze spółek. Dużo „gdyby” to fakt. Co w tej sytuacji będą robiły rynki Eurolandu? Inwestorzy będą bardzo niepewni i notowania będą się zmieniały dość gwałtownie. To jedno jest raczej pewne. Piątkowa sesja w USA i wiadomości z geopolityki nie będzie oddziaływała pozytywnie, lekkie nadzieje na posunięcie Fed i wyprzedanie rynku będą pomagały bykom.

    Nasz rynek zachowuje się inaczej niż inne rynki światowe, ale w sposób oczywisty dobra atmosfera na rynkach Eurolandu pomaga bykom, a zła szkodzi – choćby nawet w niewielkim stopniu. Mamy więc dylemat. Skoro nie można w tej chwili określić jak będą się zachowywały rynki Eurolandu, to trudno przewidzieć czy WIG -20 pokona 1090 pkt., z którym to oporem miał duże problemy w piątek. Istotne spółki, liderzy rynku (Agora, KGHM, BZ WBK) są tuż przy oporach. Poza tym cena miedzi znowu spada. Jest jednak wiele innych spółek, które spokojnie mogą rosnąć nie naruszając istotnych oporów.

    Poza tym, jeśli założy się, że mam rację i trwa akumulacja to na prawdziwe wybicie jest stanowczo za wcześnie. Akumulacja polega na tym, że indeks (przy okazji przypominam o zmianie: wypada Netia, Elektrim i GRO, wchodzi Amica, PGF i Optimus) „chodzi” od dołu do góry. Na dole i od dołu jest kupno, potem u góry zrzucenie rynku niezbyt wielką ilością akcji (z wykorzystaniem oporu technicznego) i znowu ruch do góry. Pytanie więc jest takie: jaki jest „naturalny” zakres tych ruchów? Wchodzą w grę 3 możliwości: 1030 do 1090 pkt., 1030 do 1118 pkt. i 1030 do 1170 pkt. Pierwszy odrzucam. Wydaje się za wąski, a opór 1090 za słaby. Pozostaje 1118 i 1170. Obstawiałbym ten ostatni przedział (1030 do 1170), ale to na wyczucie, bo 1118 też jest prawdopodobny, a wielu inwestorów powie, że nawet bardziej, bo był 2 razy testowany.

    Wnioski? Nawet niewielki, ale stały optymizm w Eurolandzie pozwoli na pokonanie na WIG-20 1090 pkt. i atak na 1118 pkt. (nieudany). Jeśli tego optymizmu nie będzie, a indeksy w Eurolandzie będą spadały to znowu ruszymy ku 1065 pkt., który jest dzisiaj bezpieczny.
Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki