Za kilka dni może się okazać, że całą ulgę w akcyzie diabli wzięli, a za benzynę będziemy płacić tyle samo, co miesiąc temu. Wszystko przez mocne wahania na światowych giełdach i manewry z cennikami naszych rafinerii. Kiedy minister finansów Mirosław Gronicki ogłosił cięcie akcyzy o 25 groszy na litrze, spodziewano się, że ceny spadną o 30 groszy, bo mniejszy będzie też podatek VAT. Tymczasem Orlen i Lotos opuściły jedynie o 20 groszy, zasłaniając się podwyżkami na giełdach. Skutek jest taki, że na wrocławskich stacjach płaciliśmy 4,26-4,49 zł, a teraz – 4,16-4,39 zł. Po podwyżkach cen hurtowych w detalu benzyna skoczy za parę dni o 5-10 groszy. I może być jeszcze gorzej. – Na giełdach jest bardzo nerwowo, mimo że ropy wcale nie brakuje – mówi Urszula Cieślak z firmy Reflex, analizującej rynek paliw. Wygląda na to, że wielcy spekulanci wykorzystują zbliżające się jesienne chłody do podbijania cen oleju opałowego, a pośrednio także ropy i innych gotowych paliw.
Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
(JM)




























































