REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

"Nie" dla tirów na miejskich drogach. Kolejne miasto wypowiada im wojnę

2012-03-20 06:25
publikacja
2012-03-20 06:25
Dodaj Bankier.pl w Google

Od 10 kwietnia Gliwice zakażą wjazdu do miasta ciężarówkom, których waga przekracza 12 ton. To, jak egzekwowane jest prawo będą sprawdzać dodatkowe patrole policji. Wprowadzenie podobnego rozwiązania testują też władze Płocka. Nie wszyscy jednak wierzą w jego skuteczność.

Z problemem tirów rozjeżdżających lokalne drogi chce walczyć coraz więcej samorządów. Dotyczy to głównie miast, które "otoczone" są przez płatne drogi. Kierowcy w poszukiwaniu bezpłatnych dróg wybierają często przejazd przez centrum miasta.

Próba wprowadzenia zakazu wjazdu w określonych godzinach, jak w przypadku Gliwic, to tylko jeden z pomysłów na walkę z tranzytem pojazdów ciężkich przez miasto.

- Miasta mogą wystawić lotne patrole policji albo straży miejskiej, które będą wychwytywały pojazdy łamiące ten zakaz. Po drugie, mogą stworzyć własny system automatycznego wykrywania wykroczenia drogowego, czyli łamania prawa polegającego na złamaniu zakazu ruchu pojazdów ciężkich. Po trzecie, mogą skorzystać z istniejącego systemu e-myta i na podstawie umowy z GDDKiA i operatorem systemu viaTOLL korzystać z danych, które ten system generuje na temat ruchu pojazdów - wymienia Eryk Kłossowski, ekspert Instytutu Jagiellońskiego.

Jego zdaniem wprowadzenie pierwszego rozwiązania na szerszą skalę oznacza dużo większe obciążenie, głównie kadrowe, dla policji i straży miejskiej.

 - Trudno jest sobie wyobrazić, by policja była w stanie wystawiać dodatkowe patrole, jeśli oprócz Gliwic inne duże miasta powiatowe zdecydują się na wprowadzenie ograniczeń w ruchu pojazdów ciężkich. Byłoby to duże obciążenie dla niewystarczających kadr policji. Podobnie straż miejska w żadnym z dużych miast prawdopodobnie nie jest przygotowana do realizacji kolejnego zadania. To by mogło oznaczać wzrost liczby etatów, czy to w lokalnych jednostkach policji, czy w straży miejskiej - uważa Eryk Kłossowski.

Jak podkreśla ekspert, Ministerstwo Infrastruktury jeszcze przed wprowadzeniem systemu opłat elektronicznych zapowiadało zatrudnienie ok. 300 osób w Inspekcji Transportu Drogowego, które uczestniczyłyby w patrolach na drogach płatnych.

- To nie nastąpiło. Władze centralne widocznie liczą na to, że ciężar zatrudnienia wezmą na siebie poszczególne miasta - mówi Eryk Kłossowski.

Miasta mogłyby również skorzystać z możliwości, które już obecnie daje system viaTOLL. Automatyczne rozpoznawanie numerów rejestracyjnych i pobieranie danych z państwowej bazy mogłyby pomóc władzom lokalnym w skutecznym egzekwowaniu przepisów. W systemie znajdują się informacje m.in. o dopuszczalnej masie całkowitej każdego z zarejestrowanych pojazdów czy emisji spalin.

Jeszcze żadne miasto nie zdecydowało się na zintegrowanie swojego systemu monitoringu z istniejącym systemem e-myta, chociaż, zdaniem Kłossowskiego, takie rozwiązanie powinno być tańsze i skuteczniejsze niż dodatkowe patrole służb miejskich czy budowa od podstaw systemu nadzoru.

- Oczywiście potrzebne są dodatkowe nakłady dla takiego połączenia systemów miejskiego monitoringu oraz viaTOLL, ale są one niepomiernie mniejsze niż nakłady wymagane dla zbudowania nowego systemu od podstaw - mówi ekspert Instytutu Jagiellońskiego.

I dodaje, że o takich opcjach w systemie viaTOLL GDDKiA powinna rozmawiać z samorządowcami jeszcze przed jego wdrożeniem. Wcześniejsze, wspólnie przygotowane, symulacje zachowań kierowców pozwoliłyby uniknąć konieczności wdrażania zakazów wjazdu czy systemów monitorujacych ruch tirów w miastach.

Wakacje na giełdzie

/ newseria.pl
Źródło:
Tematy

Komentarze (2)

dodaj komentarz
~S.O.
P.T. ,,Europejczyk'' ma rację ,a ja widywałem w Trójmieście cysterny z paliwem i chemikaliami w środku miasta,gdzie nie ma jakichkolwiek zakładów przemysłowych,czy też stacji paliwowych ! I nikogo to nie obchodziło ! Podobnie po torach przechodzacych przez środek miasta jeżdżą cysterny z paliwem z rafinerii gdańskiej do P.T. ,,Europejczyk'' ma rację ,a ja widywałem w Trójmieście cysterny z paliwem i chemikaliami w środku miasta,gdzie nie ma jakichkolwiek zakładów przemysłowych,czy też stacji paliwowych ! I nikogo to nie obchodziło ! Podobnie po torach przechodzacych przez środek miasta jeżdżą cysterny z paliwem z rafinerii gdańskiej do Gdyni ! Raz się nie zbyt dawno wykoleił pociąg z węglem i wagony spadły z wiaduktu na ulicę (w Gd. Wrzeszczu). Strach pomyśleć co by było,gdyby pociąg wiózł paliwo ciekłe lub LPG, lub chemikalia . A jest trasa okrążająca miasto,którą coś takiego powinno jeździć ! SKANDAL !
~Europejczyk
Na terenie całej Polski powinien obowiązywać zakaz poruszania się pojazdów powyżej ładowności 12 ton. Cięższe pojazdy tylko na autostradach i drogach ekspresowych. Powinny powstać centra przeładunkowe zlokalizowane na obrzeżach miast lub węzłów kolejowych. To nie przypadek że duże centra handlowe budowane są w sąsiedztwie linii kolejowych.Na terenie całej Polski powinien obowiązywać zakaz poruszania się pojazdów powyżej ładowności 12 ton. Cięższe pojazdy tylko na autostradach i drogach ekspresowych. Powinny powstać centra przeładunkowe zlokalizowane na obrzeżach miast lub węzłów kolejowych. To nie przypadek że duże centra handlowe budowane są w sąsiedztwie linii kolejowych. Bez zakazu dla tirów nie powstanie alternatywny przewóz ciężarówek koleją.

Powiązane: Samorządy i regiony

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki