REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Nie było "efektu stycznia" na GPW. Najlepiej poradziła sobie JSW

Michał Kubicki2022-02-01 09:55redaktor Bankier.pl
publikacja
2022-02-01 09:55
Dodaj Bankier.pl w Google

Historyczne stopy zwrotu w pierwszym miesiącu nowego roku wykreowały mit "efektu stycznia", który tym razem nie dał inwestorom grającym na wzrosty zarobić.

Nie było "efektu stycznia" na GPW. Najlepiej poradziła sobie JSW
Nie było "efektu stycznia" na GPW. Najlepiej poradziła sobie JSW
fot. thetaXstock / / thetaXstock

"Efekt stycznia" to jedna z kalendarzowych anomalii, którą inwestorzy zaobserwowali na przestrzeni dziesiątek lat, badając efektywność rynków finansowych. Ma on miejsce wtedy, gdy średnia stopa zwrotu w styczniu różni się od średniej stopy zwrotu w pozostałych miesiącach roku i różnica ta jest na tyle istotna, że widać ją w statystykach oraz ma tendencję do powtarzania się. Zauważył ją po raz pierwszy w 1942 r. bankier inwestycyjny Sidney Wachtel. Ze swoich obserwacji wyprowadził wniosek, że małe spółki w USA mają większe wzrosty cen niż duże dokładnie na początku roku. I to właśnie na małych spółkach jest on najczęściej widoczny.

Wytłumaczeniem tego w obecnych czasach może być zachowanie inwestorów instytucjonalnych. Przed prezentacją sprawozdania rocznego wraz z aktualną listą spółek w portfelu pozbywają się „źle wyglądających” i najbardziej ryzykownych walorów (przeważnie małe spółki z dużym potencjałem wzrostu). Po nowym roku natomiast odkupują je z powrotem – i w ten sposób pojawiają się wzrosty m.in. sWIG-u.

Kolejnym czynnikiem wpływającym na styczniowe wzrosty na giełdzie jest przeprowadzenie tzw. optymalizacji podatkowej, aby obniżyć kwotę podatku od zysków kapitałowych, która wiąże się z zamykaniem stratnych pozycji. W ten sposób obniża się wykazywane zyski (i płacone podatki). Jest to jednak procedura wyłącznie o charakterze technicznym i tuż po niej (często właśnie już w styczniu), akcje sprzedanych spółek są ponownie odkupywane, powodując ich wzrosty.

Zaobserwowany "efekt stycznia", który w tym roku pozostał tylko „inwestorską legendą”, miał jednak szansę na realizacje i tym razem. Do połowy miesiąca WIG20 zyskiwał ponad 6 proc. i to w oderwaniu od giełd w USA, jego druga połowa przyniosła jednak wyraźne spadki. Dotyczyło to zarówno GPW, jak i najważniejszych rynków światowych. O fatalnym początku roku w wykonaniu giełdy w USA nie trzeba nikomu przypominać. Niżej były też kluczowe indeksy giełd europejskich, chociaż spadki były mniejsze niż za oceanem, gdzie Nasdaq spadł o 8,98 proc. DAX spadł o 2,6 proc., CAC40 o 2,15 proc., a FTSE250 o 6,62 proc.

Wakacje na giełdzie
Bankier.pl

Na tym tle widać w tym roku bardzo dużą korelację naszej GPW z rynkami bazowymi, widoczny też jest wspólny kierunek najważniejszych polskich indeksów. O ile w przeszłości, gdy dobry sentyment na rynku akcji pchał go do góry w myśl zasady, że „przypływ podnosi wszystkie statyki”, o tyle spadki dotyczące czterech najważniejszych benchmarków są już większą rzadkością. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce 2016 r., a w jeszcze większym stopniu w latach 2008-2009, kiedy to indeksy potrafiły spadać nawet o ponad 10 proc. Był to jednak środek największego kryzysu ostatnich lat, na pewno długofalowego, bo trudno było znaleźć jakikolwiek miesiąc, który przynosił wtedy zyski.

Bankier.pl

Co ciekawe - wtedy, kiedy styczeń nie wypadał zbyt dobrze dla giełdowych byków, często mogli się oni cieszyć z dodatniego wyniku w całym roku. W 2016 r. WIG zakończył ze 11,38 proc. stopą zwrotu, WIG20 był 4,77 proc. wyżej, a mWIG40 pozwolił zarobić aż 18,18 proc. Przywołane kryzysowe lata, zwłaszcza w odniesieniu do 2009 r., dały zarobić 46,85 proc. na WIG, a na WIG20 33,47 proc.

2022 r. to już trzeci rok z rzędu, kiedy indeks największych spółek notuje stratę w pierwszym miesiącu roku. Taka seria nie miała dotąd miejsca. Dwa razy z rzędu na minusie po styczniu WIG20 był w latach 2013-2014 i 2008-2009. W tym roku tylko 6 spółek z indeksu potrafiło wyjść na plus po styczniu, z tym że najlepszej z nich - JSW - udało się zwyżkować o 13,42 proc., kiedy najgorsze w zestawieniu CCC spadło aż o 27,20 proc.

Bankier.pl

Ja wykazał prof. Krzysztof Borowski w swoich badaniach nad występowaniem "efektu stycznia" („Występowanie efektu stycznia i grudnia na przykładzie spółek notowanych na GPW w Warszawie”), jest on na GPW silniejszy niż "efekt grudnia". W dodatku wskazał, że można wyciągnąć wniosek, że natężenie występowania "efektu stycznia" jest silniejsze w latach nieparzystych. Tyle statystyka starająca się zbadać anomalię efektywności rynków finansowych. W tym roku "efekt stycznia" nie wystąpił, a jak bardzo rynki finansowe są ze sobą połączone, tworząc właściwie jeden organizm, pokazała szerokość spadków, które objęły większość znaczących giełd światowych.

Źródło:
Michał Kubicki
Michał Kubicki
redaktor Bankier.pl

Redaktor działu Rynki Bankier.pl. Absolwent finansów i rachunkowości na UMCS w Lublinie. W czasie studiów zainteresował się giełdą i rynkami finansowymi, które to zainteresowania rozwinął na SGH w Warszawie na kierunku Bankowość Inwestycyjna. Na co dzień obserwuje notowania warszawskiej giełdy, by przekazać czytelnikom portalu najważniejsze informacje z parkietu oraz przybliżyć istotne wiadomości ze spółek. Telefon 728 927 242

Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki