Brak jasności w sprawie rozejmu w Zatoce Perskiej w czwartek rano zepsuł nastroje na rynkach finansowych. Mimo to notowania polskiego złotego pozostały względnie stabilne. Kurs euro wzrósł tylko nieznacznie i utrzymał się w strefie „deeskalacyjnej”.


O 9:45 kurs euro kształtował się na poziomie 4,2635 zł, rosnąc o niespełna pół grosza względem środowego kursu odniesienia. Dzień wcześniej wspólnotowa waluta potaniała o ok. 1,5 grosza w reakcji na doniesienia o 14-dniowym rozejmem pomiędzy USA a Iranem.
Pod względem technicznym sytuacja na parze euro-złoty pozostaje jednak bez większych zmian. Kurs EUR/PLN od początku wojny na Bliskim Wschodzie porusza się w przedziale 4,2250-4,3070 zł i jak na razie nie doszło do naruszenia tak górnego jak i dolnego ograniczenia tego kanału. Zatem dopiero zejście poniżej 4,2250 zł dawałoby szanse na istotniejsze umocnienie polskiej waluty.
Ale dziś się na to nie zanosi. A to za sprawą Izraela, który nie zrezygnował z najeżdżania Libanu i walki ze sponsorowanym przez Teheran Hezbollahem. W odpowiedzi władze Iranu ponownie zawiesiły ruch przez Cieśninę Ormuz, co komplikuje sytuację przed rozpoczynającymi się negocjacjami pokojowymi, które mają mieć miejsce w sobotę w pakistańskim Islamabadzie.
- Po silnym środowym ruchu potencjał do dalszego umocnienia złotego w krótkim terminie oceniamy jako ograniczony – uznali analitycy PKO BP. - Wyraźne przesunięcia na głównych parach ze złotym doprowadziły do silnego ruchu w pobliże dolnego ograniczenia krótkoterminowego trendu bocznego na EURPLN oraz do naruszenia strefy średnioterminowych wsparć rozciągających się pomiędzy 3,61 a 3,6450 na USDPLN – dodano.

Teraz uwaga uczestników rynku złotego zapewne przesunie się na Narodowy Bank Polski. W czwartek po południu poznamy komunikat Rady Polityki Pieniężnej, która niemal na pewno nie zmieni poziomu stóp procentowych. Natomiast na 15:00 zaplanowana jest konferencja prasowa prezesa NBP Adama Glapińskiego. Warto pamiętać, że rynki terminowe wciąż wyceniają przynajmniej jedną podwyżkę stóp procentowych w Polsce. Aczkolwiek to wyraźnie mniej niż +75 pb wyceniane parę dni temu.
O pół grosza w górę szły notowania dolara amerykańskiego, w czwartek rano wycenianego na 3,6548 zł. Wczoraj dolar kosztował już nawet 3,63 zł i był najtańszy od pierwszych dni marca. Patrząc w dłuższym horyzoncie czasowym to w najbliższych dniach może się potwierdzić, że w lutym i marcu zobaczyliśmy odwrócenie długoterminowego trendu spadkowego na parze dolar-złoty.
Frank szwajcarski notowany był po 4,6220 zł i był o przeszło grosz droższy niż w środę wieczorem. W przypadku kursu CHF/PLN od miesiąca obowiązuje lokalny trend spadkowy, a wczoraj helwecka waluta była wyceniana najniżej od lutego. Niewiele dzieje się też na rynku funta brytyjskiego, za którego płacono 4,8971 zł – czyli podobnie jak dzień wcześniej.
KK




























































