REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Najlepsze okazje inwestycyjne w maju 2011

2011-06-03 13:00
publikacja
2011-06-03 13:00
„Sell in May and go away” - to znane wśród inwestorów powiedzenie dotyczące rynków finansowych. Maj 2011 idealnie odzwierciedla powyższe przesłanie. Większość giełd akcyjnych zakończyła poprzedni miesiąc na minusie, traciły najpopularniejsze towary, a do łask powróciły waluty uważane powszechnie za bezpieczne.

Eskalacja problemów państw grupy PIIGS przyczyniła się do wyraźnych spadków na rynkach kapitałowych. Najsilniej na przestrzeni ostatniego miesiąca zniżkował hiszpański IBEX 35 (-3,7%). Spadały także giełdy we Frankfurcie (2,9%), Paryżu (-2,4%) oraz Tokio (-1,6%). Bessa nie ominęła również rynku amerykańskiego. Dow Jones Industrial Average zakończył miesiąc na blisko 1,9% minusie. Niewiele lepiej radził sobie S&P500 (-1,4%) oraz Nasdaq100 (-1,3%). Polski indeks największych spółek WIG20 spadł o 0,3%.

Przecena nie ominęła rynku surowcowego. Najwięcej można było zarobić na spadkach cen srebra (-19,7%), kawy (-11,8%) oraz kakao (-10%). Silnie zniżkowała również ropa naftowa, i to zarówno typu WTI (-9,9%), jak i BRENT (-7,5%). Jako ciekawostkę warto wspomnieć, iż pomimo słabych nastrojów, można było w ubiegłym miesiącu zarobić również na otwieraniu długich pozycji. W tym przypadku mowa o kontraktach na sok pomarańczowy (+7,8%) oraz cukier (+4,8%).

Na rynku walutowym zyskiwał przede wszystkim szwajcarski frank. Helwecka waluta zanotowała największy wzrost względem złotego (5,2%), euro (4,2%) oraz korony norweskiej (4,1%). Silnej aprecjacji uległ również amerykański dolar, szczególnie względem walut z rynków wschodzących, tj. czeskiej korony (4,6%), rumuńskiego leja (4,5%) oraz węgierskiego forinta (4,2%).

INDEKSY




Kliknij, aby powiększyć


W maju najsilniej spadała giełda w Madrycie (-3,7%). Powodów okołorynkowych takiego stanu rzeczy jest przynajmniej kilka. Po pierwsze znów wrócił temat Grecji, a dokładniej restrukturyzacji tamtejszego długu (Grecja jest zaliczana do państw PIIGS, podobnie jak Hiszpania). Po drugie – w samej Hiszpanii nie rozpieszczają dane makro. Wzrost gospodarczy jest niewielki, a produkcja przemysłowa oraz sprzedaż detaliczna ponownie znalazły się w odwrocie (nie wspominając o rozczarowaniu względem i tak pesymistycznych prognoz). Problem numer jeden w tej chwili w Hiszpanii to bezrobocie, które przekracza 21%, a wśród młodych ludzi zmierza w stronę 50%. Nie dziwi fakt, że w dniu wyborów samorządowych na ulice hiszpańskich miast wyległy dziesiątki tysięcy młodych ludzi, protestujących przeciwko politykom w ogóle, a nie tylko rządzącym. Wspomniane wybory wygrała prawica (37%) przed obecnie sprawującymi władzę socjalistami (28%). Sporo głosów zdobyły partie regionalne (np. w Kraju Basków czy Katalonii). To wszystko pokazuje ogromne niezadowolenie Hiszpanów z obecnego kształtu sceny politycznej w największym kraju Półwyspu Iberyjskiego. Rynki obawiają się też faktu, iż po dojściu do władzy prawicy, może się okazać, iż dotychczas podawane zadłużenie samorządów, w rzeczywistości jest zdecydowanie większe.

Myślisz o własnym mieszkaniu? » Sprawdź ofertę kredytów


Z technicznego punktu widzenia zbliżamy się niechybnie do kluczowych rozstrzygnięć na hiszpańskim indeksie. Majowa korekta zeszła do długoterminowej linii trendu wzrostowego poprowadzonej przez minima z marca 2009, czerwca oraz grudnia 2010 oraz stycznia 2011. Razem z linią poprowadzoną przez najważniejsze maksima począwszy od stycznia 2010 roku, na wykresie IBEX 35 możemy oglądać formację trójkąta. O dalszym kierunku ruchu zadecydować powinny najbliższe sesje. Górne ograniczenie stanowią w tej chwili opory rozciągające się pomiędzy 10 900 a 11 050 pkt., tymczasem od strony południowej kluczowym wsparciem jest poziom 10 000 pkt. Przebicie któregoś z wymienionych poziomów otwiera perspektywę zarówno wzrostów, jak i spadków na poziomie 1500 pkt. Patrząc szerzej na wykres, więcej szans dawałbym stronie podażowej. Decyzje powinny zapaść w najbliższym tygodniu.

TOWARY




Kliknij, aby powiększyć


Wzrost wymagań depozytowych (CME) w handlu kontraktami na srebro to niejedyny powód deprecjacji cen tego szlachetnego metalu. Drugim ważnym czynnikiem był „czynnik rosyjski”. W przeprowadzonych w ubiegłym miesiącu stress-testach rosyjskich banków okazało się, iż 1/3 legitymuje się zbyt niskim kapitałem, aby sprostać ewentualnej kolejnej fazie kryzysu. Strach przed wycofaniem znacznej części rosyjskiego kapitału z rynku surowcowego sprawił, iż większość inwestorów zaczęła także wycofywać środki z tego rynku. Czynnikiem decydującym o dalszych losach tego surowca mogą być wybory w Peru, które odbędą się 5 czerwca. Jeśli do władzy dojdzie szef Peruwiańskiej Partii Nacjonalistycznej, to rynek srebra mogą czekać poważne zawirowania, biorąc pod uwagę fakt, iż Peru jest największym producentem srebra na świecie (17%).

Chcesz inwestować? » Wybierz fundusz inwestycyjny, który spełni twoje oczekiwania


Analizując notowania srebra nie sposób nie uwzględnić czynnika technicznego. Zgodnie z oczekiwaniami przedstawionymi w poprzednim raporcie miesięcznym, ceny srebra zeszły dużo niżej, niż spodziewała się tego większość analityków. Poziomem docelowym było górne ograniczenie średnioterminowego kanału wzrostowego, z którego kurs srebra wybił się górą w lutym bieżącego roku. Dodatkowo w okolicach 34-35 dolarów za uncję wypadały istotne zgęszczenia DiNapolego. I to właśnie na tych poziomach przez dłuższy czas ustabilizowały się ceny srebra, po czym nastąpiło dynamiczne odbicie. Póki co ograniczenie od strony północnej stanowi 38% zniesienie wzrostów zapoczątkowanych pod koniec stycznia 2011 (39,04 USD/oz), ale kluczowych rozstrzygnięć na tym rynku spodziewałbym się dopiero w drugim tygodniu czerwca, po wspomnianych wcześniej wyborach w Peru. Najbliższym ważnym wsparciem pozostają minima w okolicach 32,3 USD/oz.

FOREX




Kliknij, aby powiększyć


Najsilniej w maju rosła para CHF/PLN. Źródeł takiego obrotu sprawy ciężko upatrywać w danych makro, które przynajmniej na przestrzeni poprzedniego miesiąca były raczej niekorzystne dla helweckiej waluty, a pozytywne dla złotego. Znów o sytuacji decydował globalny sentyment. Problemy finansowe peryferyjnych państw Eurolandu odbiły się na notowaniach walut wschodzących, w tym również złotego. Jako, że zwykle w takich sytuacjach ma miejsce przesunięcie w aktywa uważane za bezpieczne, toteż nie może dziwić fakt, że największy wzrost w poprzednim miesiącu oglądaliśmy właśnie na parze CHF/PLN.

Kurs tej pary porusza się nadal w ramach wzrostowego kanału i to już od początku 2010 roku. Ponownie znajdujemy się w okolicach historycznych maksimów z lutego 2009. Patrząc jednak na wykres tej pary od strony tylko technicznej, to w najbliższym czasie należałoby się spodziewać raczej silnych spadków, niż dalszej aprecjacji franka względem złotego. Rynek jest już mocno wykupiony (dane dzienne + negatywne dywergencje na danych miesięcznych), a tym samym uważam, iż na nowe historyczne maksima przyjdzie nam jeszcze poczekać. Celem dla wariantu prospadkowego jest dolne ograniczenie wspomnianego wcześniej kanału, które na poziomie 3,03 zbiega się z 38% zniesieniem sekwencji wzrostowej zapoczątkowanej jeszcze w marcu 2010 roku. Tylko wyjątkowo niekorzystna sytuacja na światowych parkietach mogłaby sprawić, iż popytowi uda się wywindować kurs powyżej 3,33.

Dawid Jacek
EFIX POLSKA
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki