Na początku listopada mógłby się odbyć okrągły stół ws. hejtu w internecie - powiedział w czwartek rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. W spotkaniu udział mieliby wziąć m.in. przedstawiciele organów państwowych, organizacji pozarządowych oraz portali internetowych.
"W piątek chciałbym spotkać się z ministrem sprawiedliwości Borysem Budką, aby usiąść z nim do stołu i zastanowić się nad tym tematem" - powiedział w czwartek dziennikarzom Bodnar. "Uważam, że to powinno być spotkanie wszystkich przedstawicieli organów władzy publicznej i instytucji kontrolnych" - dodał.
RPO wymienił przedstawicieli resortów: administracji i cyfryzacji, spraw wewnętrznych, edukacji narodowej oraz sprawiedliwości, Prokuraturę Generalną i policję. "Do tego rzecznik praw dziecka, rzecznik praw obywatelskich. Moim zdaniem to minimum. Do tego właściciele portali internetowych, osoby, które są wpływowe publicznie i mają pewne przemyślenia na temat hejtu w internecie" - wskazał.
Bodnar mówił, że przy okrągłym stole powinni zasiąść również przedstawiciele głównych organizacji pozarządowych zajmujących się zwalczaniem hejtu czyli np. aktywne w tym zakresie: Projekt Polska, Fundacja Helsińska czy Fundacja Batorego.

"Funkcją tego stołu powinna być poważna wielogodzinna dyskusja, być może rozpisana później na inne działania; zastanowienie się, jak możemy na to zareagować" - mówił. "Z jednej strony jaka ma być rola organów państwowych do zwalczania tego zjawiska, z drugiej - jaka ma być rola społeczeństwa obywatelskiego, ale także tych podmiotów, które najbardziej się stykają z hejtem, czyli głównie portali internetowych" - dodał.
W ocenie Bodnara okrągły stół mógłby się odbyć w ciągu kilku tygodni. "Jeżeli się uda, to myślę mógłby się on odbyć w pierwszym tygodniu listopada. W mojej ocenie jest to na tyle poważny problem, że nie można z tym czekać w nieskończoność" - podkreślił RPO.
Wiceprezeska zarządu Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego Karolina Kędziora skomentowała, że "takie spotkanie nie powinno być ogólną rozmową na temat tego, co należy zrobić". Według niej "potrzeba konkretnych decyzji i akcji świadomościowej, która dotarłaby do jak najszerszej grupy społeczeństwa", ponieważ często jego postawy "wynikają z lęku i niedostatecznej wiedzy na temat grup mniejszościowych", a także z "braku potrzeby poszanowania różnorodności".
"Podstawą dla takiej akcji mogłaby być szczegółowa, pogłębiona analiza przeprowadzona w ramach współpracy biura Rzecznika Praw Obywatelskich z wyspecjalizowanymi organizacjami. Taka analiza mogłaby dotyczyć zaleceń dla poszczególnych ministerstw, jakie działania należy podjąć. Konkretne resorty powinny dostać konkretne polecenia, wskazówki, co mają robić" - powiedziała.
Kędziora przestrzegła również przed zbyt opieszałym wykonywaniem działań przeciw mowie nienawiści. "Reakcje okazane zbyt późno dają dużo mniejszy efekt. Praca świadomościowa trwa długo. Nie da się niczego zmienić w trakcie jednej kampanii społecznej" - zwróciła uwagę i dodała, że według niej eskalacja wyrażania hejtu w internecie przeciwko uchodźcom, którzy mają przybyć do Polski już się rozpoczęła. Trzeba natychmiast reagować i przeciwdziałać, zanim będzie za późno. Inaczej możemy mieć do czynienia z przestępstwami powodowanymi nienawiścią rasową, etniczną itd. podkreśliła.
"Przede wszystkim trzeba pamiętać, że działania na rzecz równości nie będą bezkosztowe, tak, jak się tego oczekuje. Przeciwdziałanie mowie nienawiści zawsze będzie wiązało się z nakładami finansowymi, jeśli ma być efektywne" - zastrzegła.
Na rolę organów ścigania w zapobieganiu hejtom zwróciła uwagę dyrektorka Amnesty International Polska Draginja Nadażdin. "To bardzo ważny krok" - powiedziała. "Oznacza wyraźny sprzeciw RPO przeciwko mowie nienawiści, która może być groźna" - dodała.
"Służby powinny częściej reagować, np. podczas manifestacji przeciwko uchodźcom. Tam często można usłyszeć rzeczy, które przekraczają granicę wolności słowa i są czystym nawoływaniem do nienawiści. To samo dzieje się w internecie, gdzie wypowiadają się anonimowi użytkownicy. Hejt powoduje przemoc nie tylko słowną, ale i fizyczną, która może prowadzić do przestępstw z nienawiści" - mówiła. "Służby powinny powstrzymywać bezkarność" - podkreśliła.
Według Nadażdin ważny jest też język, którym posługują się dziennikarze oraz to, jakich gości zapraszają do swoich programów. Jej zdaniem dziennikarze, politycy oraz osoby publiczne w znaczący sposób kształtują dyskurs publiczny. Dużo może zdziałać podejście osób wypowiadających się, dla których "język nienawiści nie jest ich językiem". To zależy także od edukacji - według dyrektorki AI trzeba "więcej mówić i uczyć o antydyskryminacji", a to zadanie Ministerstwa Edukacji Narodowej i nauczycieli.(PAP)
rbk/ oma/ pz/




























































