Szaleństwo przedświątecznych zakupów przenosi się na Wall Street. Inwestorzy zachęceni rekordowymi wynikami sprzedaży w amerykańskich supermarketach wyczuli szansę na odreagowanie ostatnich spadkowych sesji. Do Ameryki docierają też szampańskie nastroje ze Starego Kontynentu - Włochów może uratować MFW.
Tegoroczny czarny piątek okazał się jeszcze lepszy niż rok temu. Amerykańscy detaliści już zacierają ręce. Porównując do roku poprzedniego, "czarnopiątkowa" sprzedaż wzrosła o 6,6 proc. Patrząc na długie kolejki i zapełnione elektroniką po brzegi wózki sklepowe, trudno dostrzec oznaki jakiegokolwiek kryzysu.

Tymczasem w Europie nastapiło gwałtowne poprawienie nastrojów. W niedzielę włoski dziennik La Stampa zakomunikował, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy przygotowuje pożyczkę dla Włoch, aby te mogły przeprowadzić konieczne reformy strukturalne. Według La Stampy MFW przygotowuje pożyczkę dla Włoch w wysokości 600 miliardów euro. Taka kwota dałaby Mario Montiemu 12-18 miesięcy na wprowadzenie potrzebnych reform w kraju, bez konieczności restrukturyzacji długu.
Europejczycy przystąpili do radosnych zakupów akcji - co ważniejsze pomimo zdementowania doniesień La Stampy przez rzecznika MFW. Najwyraźniej nie było to już istotne. Zazwyczaj na rynkach "nie ma dymu bez ognia", a pogłoski o pożyczce MFW dla Włoch pokazują, że są też inne drogi rozwiązania kłopotów Strefy Euro.
Potencjalnym zagrożeniem poniedziałkowej euforii był strach przed wynikami aukcji belgijskich obligacji. Jednak te okazały się lepsze od rynkowych oczekiwań. Pesymistyczne prognozy wynikały z piątkowego obniżenia wiarygodności kredytowej Belgii przez agencję S&P z AA+ do AA. Sprzedano 4 serie obligacji o łącznej wartości 2,05 mld EUR. W przypadku obligacji zapadających w 2021 roku, średnie rentowności wyniosły 5,65 proc. (poprzednio 4,37 proc.) przy rentowności na rynku wtórnym 5,76 proc.
Źródło: Bankier.pl, Indeks S&P500 na przestrzeni miesiąca
Już dawno parkiety w Europie tak mocno nie "zieleniały". Tuż przed godziną 14:00 brytyjski FTSE100 zyskiwał 2,16 proc., niemiecki DAX 3,41 proc., a francuski CAC40 3,81 proc. Giełdy w Madrycie i Mediolanie rosły o ponad 3,5 proc. Warszawski WIG20 zyskiwał wówczas niewiele ponad 2 proc. - głównie dzięki bankom: BRE (+6,26 proc.), PEKAO (+4,38 proc.) i PKO BP (+3,67 proc.).
Dla amerykańskich indeksów to wymarzona szansa na przełamanie czerwonej passy. Indeks S&P500 stracił w piątek po raz siódmy z rzędu. Wszystko wskazuje na to, że wraz z nowym tygodniem na rynkach pojawi się więcej zielonego koloru. Kontrakty terminowe na główne amerykańskie indeksy zyskiwały przed 14:00: S&P500 (+2,69 proc.), Dow Jones (+2,14 proc.) oraz NASDAQ (+2,34 proc.).
K.G.






























































