Nikt nie prosił, każdy potrzebował. Elon Musk i Michael O'Leary stanęli do pojedynku słownego, wymieniając się ciosami na X. Miliarder tak się zacietrzewił, że rozważa nawet przejęcie Ryanair Holding. Zaczęło się niewinnie - od pomysłu zamontowania Starlinków w samolotach taniego przewoźnika.


Na propozycję zainstalowania internetu oferowanego przez firmę Muska, Ryanair zareagował w sposób dość przewidywalny - "nie ma takiej opcji".
Zdaniem Michaela O'Leary'ego Starlink spowodowałby tylko wzrost kosztów (dla całej floty byłaby to kwota około 200-250 mln dolarów rocznie, co przekłada się na wzrost ceny każdego biletu o co najmniej jednego dolara), a jego klienci na krótkich trasach i tak by z niego nie chcieli skorzystać za proponowaną opłatą. "Jeśli jest za darmo, to oczywiście, że podróżni, by z niego skorzystali, ale nie zapłacą dodatkowego 1 dolara czy 1 euro za niego" - dodawał. Do tego jednak CEO Ryanaira postawił kropkę nad i.
Szczerze, to nie zwracam uwagi na to, co pisze Elon Musk na tym szambie zwanym X. [...] To idiota, bogaty, ale idiota.
Oczywiście na odpowiedź Muska nie trzeba było długo czekać. Nazwał szefa linii lotniczych "skończonym idiotą".
Ryanair CEO is an utter idiot. Fire him.
— Elon Musk (@elonmusk) January 16, 2026
Miliarder zaczął przekonywać na X, że internet w samolotach staje się powoli wymogiem dla linii lotniczych, a nie luksusem. Co prowadzi do prostego wniosku - Ryanair ryzykuje utratę klientów. Ten post szybko zyskał rzesze zwolenników, przekonujących CEO Tesli do zakupu przewoźnika i przechrzszczenia go np. Musk Air.
Czy powinienem kupić Ryanaira i posadzić tam kogoś, kto naprawdę ma na imię Ryan? – napisał miliarder.
Should I buy Ryan Air and put someone whose actual name is Ryan in charge?
— Elon Musk (@elonmusk) January 16, 2026
Przekonywał także, że zatrudni tam kogoś, kto rzeczywiście ma na imię "Ryan".
opr. aw



























































