Biznes rafineryjny Orlenu doświadcza konsekwentnej erozji modelowej marży rafineryjnej. Według styczniowych danych jej poziom był najniższy od marca 2025 r. i oznaczał, że w dwa miesiące spadła ona o blisko 60 proc. Póki co, to koniec nadzwyczajny wyników rafinerii i powrót do marż z 2024 r.


Według najnowszych danych Grupy Orlen modelowa marża rafineryjna koncernu wyniosła w styczniu 2026 r. 8,8 dolara na baryłce i była niższa o 30,2 proc. proc. od tej zaraportowanej w grudniu. Problem w tym, że w grudniu marża nagle spadła o 41,9 proc. względem w listopada, sugerując, że w biznesie rafineryjnym mogło dojść do przesilenia.
Przypomnijmy, że pod koniec roku informowaliśmy o ponad 100-proc., wzroście modelowej rentowności rafinerii Orlenu, która była jednym z czynników napędzających kurs akcji spółki w 2025 r.
Szczyt trendu dotyczącego modelowej marży wypadł w listopadzie,
kiedy koncern zaraportował 21,70 dolarów na baryłce – najwięcej od września 2023
r. i porównywalnie z poziomami z 2022 r., kiedy trwał szok surowcowy związany z
wybuchem pełnoskalowej wojny na Ukrainie. Od listopadowego szczytu, spadek
marży to już 12,9 dolarów na baryłce, co oznacza, że w ciągu zaledwie dwóch
miesięcy rentowność rafineryjna spadła o około 60 proc.
Według najnowszego raportu Międzynarodowej Agencji Energii (IEA) była to sytuacja powszechna w europejskich rafineriach. "Marże rafineryjne spadły w grudniu, głównie za sprawą niższej rentowności w Europie, gdzie craking średnich destylatów spadł o połowę w porównaniu z listopadowymi maksimami" - informowała IEA.

Dynamiczny wzrost marż w drugiej połowie 2025 r.
Warto jednak wyjaśnić, że wpływ na dynamiczny wzrost marż w drugiej połowie zeszłego roku mogły mieć efekty przyjęcia 18. pakietu sankcji UE względem Rosji w lipcu 2025 r. W krótkim terminie gwałtowny wzrost cen paliw, wywołany obawami o podaż, podbijał marże rafinerii w Europie. Zaobserwowano istotne rozszerzenie się spreadu między kontraktami na poszczególne miesiące i typowe dla rynku ropy naftowej, szczególnie w okresach niedoborów podaży backwardation, kiedy ceny spot były (i są nadal) wyższe od przyszłych.
Taka sytuacja sprzyjała generowaniu wysokich marż przez rafinerie, które były w stanie dostarczyć produkt na rynek, nie korzystając z rosyjskiej ropy. Mogły one liczyć więc na wzrost marż dzięki wysokim cenom paliw w Europie i niedoborom podaży.
Przypomnijmy, że już w kwietniu 2023 r. 100 proc. surowca przerabianego w rafineriach Orlenu w Polsce i na Litwie pochodziło z alternatywnych kierunków. Został kontrakt w czeskiej spółce zależnej Unipetrol, ale ten zakończył się w czerwcu 2025 r.
Dochodziły inne czynniki z otoczenia makroekonomicznego i operacyjnego. Zamknięcie kilku rafinerii w Europie ograniczyło podaż w regionie, ataki ukraińskich dronów na rosyjskie rafinerie wpływały na globalną podaż. Pamiętamy poprawę cracków na oleju napędowym i paliwie lotniczym, czy decyzje grupy OPEC+ o szybszym wzroście produkcji, która zaniżyła ceny ropy, a niższe ceny surowca zazwyczaj poprawiają marże rafineryjne. Nie bez znaczenia było obserwowane kilkumiesięczne zatrzymanie osłabienia kursu USD/PLN, co pozytywnie wpływało na marżę, o czym wiecej w artykule "Modelowa marża Orlenu w rafinerii wzrosła o 100 proc. i rośnie nadal".
Presja na niższe marże
Teraz wygląda na to, że mamy do czynienia z normalizacją warunków rynkowych przy sezonowym mniejszym popycie na paliwa. Styczeń przyniósł wzrosty cen gazu zarówno w Europie jak i USA. Powrócił trend deprecjacji dolara, co widać na kursie USD/PLN, którego spadek negatywnie odbija się na marżach. Odbiły ceny surowca. Koncern poinformował, że w styczniu średnia cena baryłki ropy Brent wyniosła 66,8 dolarów wobec 62,7 wobec w grudniu 2025 roku.
Biorąc pod uwagę relację ceny produktu do ceny ropy, zapewne negatywnie odbiło się na marżach rafineryjnych. Różnice cenowe między ceną produktu, a ceną ropy naftowej, czyli tzw. „cracki” spadły w styczniu na dieslu o 10 proc. mdm do 158 USD za tonę, a cracki na benzynie spadły o 25 proc. mdm do 143 USD za tonę. Koncern tłumaczy spadki zwiększeniem zapasów w USA i w regionie ARA (diesel) i większą podażą na rynku europejskim i słabym popytem z Afryki Zachodniej (benzyna).
Zgodnie z lipcowym pakietem sankcji przeciwko Rosji, od 21 stycznia 2026 r. obowiązuje zakaz importu produktów wytwarzanych z rosyjskiej ropy naftowej. Nowe regulacje eliminują z rynku europejskiego około 250 tys. baryłek dziennie oleju napędowego pochodzącego z Indii i Turcji.
Dzięki temu UE ostatecznie podjęła działania mające na celu zamknięcie luki prawnej dotyczącej rosyjskiej ropy naftowej, która pozwalała na import paliw przetworzonych z rosyjskiej ropy. Te kilka miesięcy od przyjęcia sankcji do ich wprowadzenia zostało jednak spożytkowane na przygotowanie się rafinerii do nowych okoliczności i dywersyfikacji dostaw z Azji i USA.
Jak podaje IEA obecne ceny referencyjne ropy naftowej pozostają o 16 USD/bbl niższe niż rok temu, odzwierciedlając dużą globalną nadwyżkę podaży, która narastała w ciągu ostatnich 12 miesięcy i będzie naratałya dalej. "Prognozuje się obecnie, że światowa podaż ropy wzrośnie w tym roku o 2,5 mb/d do 108,7 mb/d, po wzroście o 3 mb/d w 2025 roku. Kraje spoza OPEC+ odpowiadają za 1,8 mb/d wzrostu w 2025 roku i 1,3 mb/d w 2026 roku" - informuje IEA.
Czym jest modelowa marża rafineryjna?
Modelowa marża w uproszczony sposób pokazuje, ile na jednej baryłce ropy jest w stanie zarobić rafineria w sytuacji, gdy sprzedaje paliwa w portach ARA (Antwerpia, Rotterdam i Amsterdam), bez innych kosztów produkcji czy kosztów transportu.
W Orlenie bierze się pod uwagę sprzedaż oleju napędowego (48 proc. przychodów), sprzedaż benzyny (33 proc.), dalej 13 proc. wpływów z ciężkiego oleju opałowego i 6 proc. z pozostałych produktów. Odejmujemy koszt zakupu ropy, stanowiące 98 proc. dla gatunku Brent i koszt gazu ziemnego. Wszystko według stawek spot, a nie faktycznych kontraktów, które są tajemnicą przedsiębiorstwa.
Każda spółka przerabiająca ropę ma swój własny wzór na modelową marżę w zależności od tego, w jakich proporcjach produkuje benzynę, diesla czy inne pochodne ropy, wobec czego różnie wypadają ich modelowe marże, które nie są wskaźnikiem bezpośredniego zysku firmy, ale pełnią funkcję informacyjną i analityczną dla określonego modelu struktury produkcji rafinerii. Marża zależy też od wydajność rafinerii. Im jest wyższa, tym niższy jest koszt jednostkowy i wyższa marża.
































































