REKLAMA
WAŻNE

Minister, który nienawidzi przedsiębiorców

2014-10-12 05:36
publikacja
2014-10-12 05:36
FORUM

"Może zatem warto, Panie Ministrze, skorzystać czasem z ludowej mądrości, że jak ci kilka osób mówi, że masz ogon, to się chociaż obejrzyj" - kpił kilka tygodni temu w liście do wiceministra finansów Jacka Kapicy Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Źródło: FORUMJacek Kapica

44-letni Kapica (jako szef służby celnej został awansowany na nadinspektora, czyli jednogwiazdkowego generała) to jeden z najbardziej wpływowych urzędników w Polsce. Oprócz poboru akcyzy nadzoruje bowiem urzędy skarbowe. Kapica i podlegli mu urzędnicy toczą kilka regularnych wojen z kolejnymi grupami przedsiębiorców.

Zaczęło się od branży hazardowej w 2009 r. Kapica otwarcie ogłosił krucjatę zmierzającą do wyeliminowania (skądinąd legalnej i koncesjonowanej działalności) z rynku firm z automatami do gier. Niedługo potem podlegli mu urzędnicy zabrali się za firmy produkujące karetki dla szpitali, którym naliczono, rzekomo zaległą, akcyzę kilka lat wstecz. Związkowi Producentów i Dystrybutorów Pojazdów Sanitarnych, reprezentowanemu przez Wincentego Zeszutę, jako jedynej firmie w branży celnicy nakazali zapłatę 2 mln zł w trzy dni. Latem wybuchła kolejna afera.

Podwładni Kapicy zabrali się za firmy zajmujące się wytwarzaniem skażonego spirytusu. I znów zastosowano trick z nową interpretacją prawa. - Jest on osobą, która darzy przedsiębiorców wyjątkową nienawiścią - ocenił Kapicę Cezary Kaźmierczak. 12 lat temu Kapica stracił pracę jako urzędnik i próbował swoich sił jako przedsiębiorca. Bez sukcesu. - Może dlatego ma jakiś kompleks - zastanawiał się Kaźmierczak.

Czytaj dalej: Dziecko Unii Wolności i baronów hazardowych

Kapica trafił do rządu w 2008 r. Jeżeli wierzyć nagraniom ujawnionym przez "Wprost", to jego protektorem był sam Sławomir Nowak (mówił o tym w rozmowie z byłym wiceministrem finansów Andrzejem Parafianowiczem).

Źródło: FORUMJacek Kapica

W polityce obecny był jednak już od początku lat 90. Zaczynał jako młody działacz Unii Demokratycznej, a następnie Unii Wolności. Wybił się w 1999 r., gdy Zbigniew Bujak otrzymał z rąk Jerzego Buzka nominację na prezesa Głównego Urzędu Ceł. Niespełna 30-letni Kapica został szefem jego gabinetu. Po upadku rządu AWS-UW Kapica stracił pracę jako urzędnik i próbował bez sukcesów swoich sił jako przedsiębiorca w branży cateringowej. "Wszyscy się ślizgają z płatnościami. Żeby osiągnąć cel biznesowy, trzeba to zaakceptować. To nie dla mnie" - tłumaczył Kapica w jednym z wywiadów. Własne próby w biznesie nie wywołały u niego empatii wobec przedsiębiorców.

Gdy w 2004 r. Marek Belka został premierem i zaczął realizować integrację środowiska SLD (związanego z ówczesnym prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim) z Unią Wolności (co skończyło się nieudanym projektem Lewica i Demokraci), Kapica wrócił na urzędniczy etat. W 2006 r., za rządów PiS, został szefem Izby Celnej w Szczecinie, a tam dwa lata później podczas skutecznego tłumienia strajków celników zauważył go Sławomir Nowak i ściągnął do Warszawy. W 2011 r. Kapica otrzymał stopień nadinspektora (odpowiednik jednogwiazdkowego generała).

Przełomem w jego karierze była tzw. afera hazardowa. Dzięki temu, że w ujawnionych zapisach rozmów krytykowali go hazardowi baronowie Ryszard Sobiesiak i Jan Kosek, zyskał on opinię "jedynego sprawiedliwego". Zrobiono medialne show i przyznano mu nawet ochronę BOR-u, choć nie pojawił się żaden sygnał o zagrożeniu dla szefa celników.

Kapica wziął na siebie ciężar przygotowania nowej ustawy hazardowej, której celem miała być likwidacja branży automatów do gier. Miało to się dziać stopniowo. Istniejące pozwolenia miały wygasać, a nowe miały nie być wydawane.

Jednak wszystko wskazuje na to, że Kapica nie chciał jednak czekać na powolny zgon branży. Podległa mu Służba Celna rozpoczęła masową akcję konfiskowania automatów o niskich wygranych. Zajęto blisko 10 tys. maszyn, a ich właścicielom stawiano zarzuty karnoskarbowe. Według celników, automaty miały - niezgodnie z ustawą - dopuszczać jednorazowe wygrane powyżej 50 zł.

Akcja podległych Jackowi Kapicy funkcjonariuszy trwa w najlepsze, ale już można stwierdzić, że zakończyła się gigantyczną klęską. Zgodnie z prawem europejskim wszystkie projekty zmian w prawie dotyczące norm technicznych muszą być zgłaszane do Komisji Europejskiej, aby zainteresowane firmy z różnych krajów mogły się z nimi zapoznać.

W lipcu 2012 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził, że polski resort finansów "zawalił" sprawę i odpowiednie przepisy ustawy hazardowej nie zostały prawidłowo notyfikowane, a przez to nie mają mocy obowiązującej. Sam Kapica długo twierdził, że europejski wyrok nie ma dla niego znaczenia. "Nic nie zmienia" - oświadczył tuż po ogłoszeniu orzeczenia. Tymczasem polskie sądy wciąż uniewinniają właścicieli automatów i nakazują zwrot maszyn i zapłatę odszkodowań. Straty branży (i wysokość odszkodowań, jakie Skarb Państwa będzie musiał zapłacić) szacuje się już na ponad 8 mld zł. Ostatni szef Związku Zawodowego Celnicy PL, Sławomir Siwy, napisał do Kapicy list. "Działania w tym kierunku (zajmowania automatów - przyp. red.) trzeba więc bardzo szczegółowo wyważyć, gdyż Sądy licznie nakazują zwrot automatów, co naraża Skarb Państwa na wypłatę odszkodowań. Należy zastanowić się, czy zajmowanie automatów tam, gdzie Sądy w większości nakazują ich zwrot, jest zasadne?" - czytamy w nim. "Mimo pierwotnych zapowiedzi, przepisy które miały zlikwidować hazard, nie działają. Skarb Państwa traci na podatkach, a hazard jest wszędzie, wystarczy rozejrzeć się dookoła. Czy po wielu latach funkcjonowania ustawy hazardowej chodzi tylko o sprawienie pozornego wrażenia, że jednak zlikwidowaliśmy hazard?" - pyta retorycznie Sławomir Siwy. Według niego, doszło do tak absurdalnych sytuacji, że do lokali wstawiane są obecnie byle jak montowane automaty tylko po to, aby skonfiskowała je Służba Celna, a w konsekwencji sąd przyznał później odszkodowanie.

Czytaj dalej: Kto zarobi na hazardowej wojnie?

Kapica w tej wojnie dużo ryzykuje. W 2013 r. branża hazardowa doniosła na jego działania do prokuratury. Ta umorzyła śledztwo, ale sąd nakazał ponowne wszczęcie tej sprawy, która cały czas się toczy.

Źródło: FORUMJacek Kapica

Analiza działań Jacka Kapicy w sprawie nowego prawa hazardowego pokazuje, że znalazły się firmy, dla których były ono korzystne. Przykładem mogłaby być amerykańska firma GTECH, dostarczająca oprogramowanie dla Totalizatora Sportowego. Totalizator Sportowy zabiegał bardzo o wprowadzenie w Polsce wideoloterii. Rzecz w tym, że aby skutecznie je wprowadzić, trzeba byłoby ograniczyć liczbę automatów do gry. Gdyby jednak się udało, zyski Totalizatora (a pośrednio i GTECH-u) byłyby olbrzymie. Smaczku całej sprawie dodaje wypłacenie przez firmę GTECH prof. Józefowi Blassowi rekordowo wysokiego honorarium, podobno wynoszącego 20 mln USD (sic!), m.in. za monitorowanie polskiego rządu, co wyszło na jaw w czasie śledztwa prowadzonego w 2006 r. w USA. W sprawie tego ogromnego honorarium oraz związków z polskimi umowami GTECH, śledztwo prowadziła m.in. ABW. Przestępstwa nie stwierdzono, ale dla wielu osób wątpliwości pozostały. Zwłaszcza, że pełnomocnikiem prof. Blassa był Grzegorz Bielowicki, który z kolei miał znać Jacka Kapicę. Sam Kapica twierdzi, że nie kontaktował się z Bielowickim od 2007 r., a więc że kontakty między oboma panami ustały zanim doszło do "walki z jednorękimi bandytami".

Komu przeszkadzają karetki i spirytus

O ile hazardową krucjatę Kapicy łatwo bronić w mediach (kto by się przejmował właścicielami jednorękich bandytów i ich problemami), o tyle jego działania w sprawie nakładania akcyzy na karetki sprzedawane szpitalom i dotyczące firm handlujących skażonym spirytusem, trudno racjonalnie wytłumaczyć.

Produkcją karetek zajmowało się od początku lat 90. kilka wyspecjalizowanych polskich firm. W niedługim czasie całkowicie opanowały rynek. Ich produkty były nie tylko lepsze od masowo wytwarzanych zachodnich odpowiedników, lecz także znacznie tańsze. To dlatego, że wytwarzane w kraju karetki - jako pojazdy specjalistyczne - nie były obłożone podatkiem akcyzowym.

1 marca 2009 r. podlegli Kapicy urzędnicy zmienili zdanie. Uznali, że akcyza się jak najbardziej należy i rozpoczęli postępowania o zapłatę rzekomo zaległego (od 2007 r.) podatku. Pretekstem było wejście w życie unijnej Nomenklatury Scalonej, która zastąpiła PKWiU jako system klasyfikacji towarów i usług. Celnicy twórczo uznali, że karetki powinny być klasyfikowane nie jako samochody specjalne (pozycja CN 8705), lecz jako samochody osobowe (pozycja CN 8703). Różnica jest zasadnicza - "osobówki" w przeciwieństwie do pojazdów specjalnych podlegają obowiązkowi akcyzowemu. Co więcej, nie tylko uznali, że ta klasyfikacja działa wstecz - czyli przed 1 marca 2009 r., lecz także, że podatek powinno się obliczać również od wartości medycznego wyposażenia pojazdów.

W sumie od producentów karetek urzędy celne zażądały natychmiastowej zapłaty 15 mln zł. Producentom groziło bankructwo, tym bardziej, że decyzje podatkowe są zawsze obciążone klauzulą natychmiastowej wykonalności.

Zupełnie nieistotne z punktu widzenia dochodów budżetu państwa działania ministra Jacka Kapicy mogły doprowadzić do zniszczenia polskich firm i przejęcia rynku przez zagranicznych producentów. Dalszemu rozwojowi sytuacji w tym kierunku zapobiegło medialne nagłośnienie sprawy w ciągu kilku ostatnich miesięcy. Tę osobliwą, żeby nie powiedzieć wprost - szkodliwą działalność wiceministra finansów zauważyli nawet posłowie PO. W Sejmie jest już procedowany projekt ustawy, który wyjmuje karetki spod obowiązku płacenia akcyzy. Najprawdopodobniej wejdzie on w życie w pierwszej połowie 2015 r.

W lipcu Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) złożył do prokuratury zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Jacka Kapicę ws. skażania alkoholu na cele przemysłowe. Znów, jak w przypadku karetek, celnicy zmienili interpretację prawa, której konsekwentne wdrożenie doprowadziło do utraty pracy przez ponad 1 000 osób i strat przekraczających 50 mln zł. Według zawiadomienia ZPP, przestępstwo polega na "podejmowaniu przez funkcjonariuszy publicznych szeregu złożonych działań związanych z tworzeniem i stosowaniem przepisów prawa, skutkujących nieuprawnionym ograniczeniem możliwości prowadzenia działalności gospodarczej przez polskie podmioty gospodarcze, zajmujące się produkcją i obrotem skażonym alkoholem etylowym, co odbywa się z jednoczesnym nieuprawnionym faworyzowaniem podmiotów importujących skażony alkohol etylowy, które to działania stanowią przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych oraz prowadzą do wyrządzenia szkody w zakresie interesu publicznego i prywatnego". Zdaniem ZPP, działania ministra Kapicy spowodowały, że firmy skażające alkohol dla celów przemysłowych będą nagle musiały zapłacić podatek akcyzowy, mimo że przepisy się w tym zakresie nie zmieniły. Działający na polecenie wiceministra finansów celnicy zaczęli bowiem nagle twierdzić, że dotychczasowe procedury stosowano niewłaściwie i przemysłowy spirytus powinien być opodatkowany. - To się samo nie zrobiło. Ktoś dał sygnał i ktoś koordynował działania, żeby zniszczyć polski przemysł skażania alkoholu i otworzyć drogę dla importu skażonego alkoholu z zagranicy. To była i jest zorganizowana akcja. Celem naszego zawiadomienia jest, żeby prokuratura wyjaśniła wszelkie okoliczności z tym związane i ustaliła sprawców tych działań. stwierdził na specjalnie zwołanej konferencji prasowej Marcin Nowacki, wiceprezes ZPP.

Czytaj dalej: Alkohol i tytoń, czyli grochem o ścianę

Modelowym przykładem fiaska polityki Kapicy jest sprawa wysokości akcyzy na alkohol i tytoń. W 2012 r. przez media przetoczyła się ogromna dyskusja na temat poziomu akcyzy.


Źródło: SXC

Producenci papierosów (polska jest jednym z liderów branży tytoniowej w Europie) podkreślali, że dalsze windowanie akcyzy doprowadzi do spadku sprzedaży ich wyrobów w Polsce i wzrostu już i tak ogromnego przemytu. Branża tytoniowa zapewnia w Polsce 60 tys. miejsc pracy. Pośrednio zapewnia utrzymanie kolejnych 500 tys. - rolników i drobnych sklepikarzy. Zapewnia prawie 10 proc. wpływów podatkowych naszego budżetu. Podnosząc akcyzę na wyroby tytoniowe od 1 stycznia 2013 r. Kapica szacował, że budżet zarobi na tym dodatkowe kilkaset milionów. Tymczasem według szacunków Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową - zebrał około 800 mln zł mniej. Podobna sytuacja ma miejsce w wypadku alkoholu, gdzie wpływy w pierwszym półroczu tego roku były o około 100 mln zł niższe niż w 2013 r. Mimo to, w Ministerstwie Finansów nie ma planów, aby obniżyć akcyzę.

Konsekwentne tkwienie w błędzie to jeden ze znaków rozpoznawczych ministra Kapicy. Na to, że kontrowersyjny wiceminister w końcu odwróci się i obejrzy własny ogon, nie ma raczej co liczyć. Pytanie, czy ktoś inny z rządu ten "ogon" w końcu dostrzeże.

"Gdy w 2007 r. przejmowaliście władzę, wielu przedsiębiorców wierzyło, że doprowadzicie do uproszczenia prawa podatkowego, co zresztą wielokrotnie obiecywaliście. Nie jest to nasza fobia, ani niechęć do Was - Bank Światowy czy Heritage Foundation plasują nasz "system podatkowy" pomiędzy 120. a 140. miejscem na świecie pod względem wrogości dla przedsiębiorców. Oni też mają fobie?" - napisał do Kapicy Cezary Kaźmierczak.

Jan Piński
Autor jest publicystą, dziennikarzem, redaktorem naczelnym "Uważam Rze"

Źródło:
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (57)

dodaj komentarz
~Tomasz
Dlaczego taki człowiek jak Jacek Kapica jeszcze działa w rządzie? Cholera, organicznie nie cierpię PiSu, ale im dokładniej przyglądam się rządom PO, tym bardziej dociera do mnie, że gorzej niż PO nikt Polską rządzić nie może... Z drugiej strony PiS wydaje się taką samą sitwą. Marzę o tym, że kiedyś będę mógł Dlaczego taki człowiek jak Jacek Kapica jeszcze działa w rządzie? Cholera, organicznie nie cierpię PiSu, ale im dokładniej przyglądam się rządom PO, tym bardziej dociera do mnie, że gorzej niż PO nikt Polską rządzić nie może... Z drugiej strony PiS wydaje się taką samą sitwą. Marzę o tym, że kiedyś będę mógł ze spokojnym sumieniem oddać głos w wyborach na ludzi, o których wiem, że pracują dla Polski, dla nas.
~Myśl
Minister w jakim rządzie? Jaki premier kierował jego pracą? Kto wybrał tego premiera? A kto wybrał tego prezydenta? Wyborco jesteś podatny na manipulację. A kto za to zapłaci?
~123
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~dracov6664
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~grendonidas
Frustrat, nieudacznik i pasożyt. Mam nadzieję, że wraz ze zmianą tego chorego patologicznego systemu tacy jak On nie dość, że wylecą jako pierwsi to również powinni odpowiadać za zdradę!!!
~asda
Może by się wziął za spółkę Pro Civili i szczurów z WSI, och wait...
~niszczaPOLSKĘ
jeszcze by mu się koło odkręciło... doskonale sie orientuje, kogo słuchać i dlaczego BND
~kapidari
z patrzałek widac że z innej nacji
~Kolejarz
W cywilizowanym kraju już dawno budowałby, skuty kajdanami, tory szersze na carski...

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki