Samorządy wolą fundusz gratyfikacyjny jako sposób rekompensaty za wiatraki postawione w pobliżu domów - poinformowała w piśmie do sekretarza Komitetu Stałego Rady Ministrów wiceminister klimatu i środowiska Urszula Zielińska.


Minister energii w opinii do nowej wersji projektu noweli ustawy o OZE zarekomendował zastąpienie obowiązku oferowania 10 proc. mocy zainstalowanej elektrowni wiatrowej społecznościom lokalnym funduszem partycypacyjnym dla właścicieli budynków mieszkalnych w pobliżu wiatraków.
Zapis o takim funduszu pojawił się wcześniej w tzw. ustawie wiatrakowej.
"28 stycznia 2026 r. projekt uzyskał pozytywną opinię Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Dodatkowo, Komisja przedyskutowała zaprezentowane jej mechanizmy gratyfikacji społecznej dla społeczności lokalnych w gminach, w których lokalizowane są elektrownie wiatrowe (zawarty obecnie w projekcie mechanizm uzyskiwania statusu prosumenta wirtualnego oraz zaproponowany w uwadze Ministra Energii mechanizm funduszu partycypacyjnego) i w ocenie Komisji rozwiązaniem prostszym i bardziej zrozumiałym dla lokalnych społeczności byłby mechanizm funduszu partycypacyjnego" - napisała Zielińska.
Zgodnie z propozycją resortu energii wytwórca energii elektrycznej w elektrowni wiatrowej byłby zobowiązany do utworzenia funduszu partycypacyjnego, który będzie funkcjonować do dnia rozbiórki tej elektrowni.
Fundusz byłby zasilany przez wytwórcę kwotą proporcjonalną do zainstalowanej mocy elektrycznej wiatraków - 20.000 zł za każdy megawat. Środki byłyby przeznaczane na wypłaty dla właścicieli budynków mieszkalnych, budynków o funkcji mieszanej i lokali mieszkalnych, zlokalizowanych - przynajmniej w części - w odległości do 1000 metrów od elektrowni wiatrowej, którzy zgłosiliby się do przystąpienia do funduszu.

Na początku stycznia na RCL ukazał się projekt nowelizacji ustawy MKiŚ o odnawialnych źródłach energii oraz niektórych innych ustaw wdrażający aukcyjny system wsparcia dla instalacji wytwarzających biometan o mocy powyżej 1 MW oraz zawierający usprawnienia procesu inwestycyjnego dla lądowych farm wiatrowych, tym razem bez zapisów o minimalnej odległości od zabudowań. Zapis o 500 metrach był postrzegany jako główna przyczyna prezydenckiego weta. (PAP Biznes)
map/ gor/



























































