REKLAMA

Mieszkańcy terenów przygranicznych w końcu pójdą do pracy?

2020-04-29 17:55
publikacja
2020-04-29 17:55
Dodaj Bankier.pl w Google

W przyszłym tygodniu zostaną przedstawione propozycje dotyczące wznowienia ruchu granicznego dla pracowników przygranicznych – zapowiedziała w środę w Sejmie minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marlena Maląg.

fot. Jakub Morkowski / / FORUM

"W przyszłym tygodniu w ramach odmrażania gospodarki (…) zostaną przedstawione konkretne propozycje dotyczące odmrażania granic" - powiedziała szefowa MRPiPS. Wyjaśniła, że decyzje dotyczące liberalizacji ograniczeń w ruchu granicznym zależeć będą od sytuacji epidemiologicznej w Polsce oraz krajach sąsiednich.

Maląg przedstawiła w środę w Sejmie informację rządu na temat działań podejmowanych w celu umożliwienia wykonywania pracy Polakom mieszkającym w obszarach przygranicznych i pracującym poza granicami Polski.

Minister poinformowała, że rocznie ponad 115 tys. mieszkańców terenów przygranicznych pracuje za granicą, głównie w Niemczech (ok. 73 tys. osób) i Czechach (ok. 39 tys.). Wskazała, że chodzi o osoby pracujące w odległości ok. 100 km od granicy.

Wakacje na giełdzie

Przyznała, że obowiązek 14-dniowej kwarantanny po przekroczeniu granicy - także przez pracowników przygranicznych – z jednej strony ogranicza rozprzestrzenianie się koronawirusa, jednak z drugiej strony, powoduje ograniczenie w wykonywaniu pracy zawodowej.

Teresa Wargocka (PiS), rozpoczynając oświadczenia w imieniu klubów i kół, wskazała, że rozwiązania dotyczące pracowników przygranicznych muszą zostać wypracowane w porozumieniu z różnymi agendami unijnymi.

"Jeżeli spojrzymy na to, co się dzieje, to stwierdzimy, że w większości wypadków Polacy zostali pozostawieni sami sobie i zamiast konkretnej pomocy dostają coraz dłuższe konferencje prasowe (…)" – oceniła Małgorzata Kidawa-Błońska (KO).

Natomiast Katarzyna Kotula (Lewica) zaapelowała o "konkretne rozwiązania dotyczące pracowników przygranicznych". Zwróciła uwagę, że ci, którzy pracowali za granicą nie mogą zarabiać na chleb, a ci, którzy pozostali w swoich zagranicznych miejscach pracy nie mogą się widzieć ze swoimi rodzinami.

Jolanta Fedak (PSL-Kukiz 15), która występowała zdalnie, wskazała, że nie chodzi tylko o pracowników przygranicznych, ale również o młodzież, która się uczy za granicą, oraz o osoby, które się tam leczą. Dodała, że szkoły za granicą są już otwierane. "Nie można tych ludzi pozostawić samych i nie robić nic" - oznajmiła.

Także Krzysztof Tuduj (Konfederacja) zaapelował do rządu o otwarcie granic dla pracowników transgranicznych. Według jego oceny "to grupa społeczna, którą rząd pominął".

Teresa Wargocka w imieniu klubu Prawa i Sprawiedliwości wnioskowała o przyjęcie informacji rządu. Natomiast przedstawiciele klubów i kół poselskich opozycji zapowiadali odrzucenie informacji rządowej. (PAP)

wnk/ jann/

Źródło:PAP
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Mirbud sprzedał akcje Torpolu. Wiemy, kto kupił
Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
leoto
Dopóki jest epidemia po obu stronach to granica powinna być zamknięta a jak ktoś chce przekraczać granice to 2 tyg kwarantanny. Inaczej tego nie opanujemy i znowu ktoś z zagranicy w imię swojego partykularnego interesu przywiezie nam zarazę a ktoś przez przypadek wywiezie ja w głąb kraju. My się poświęcamy a oni będą sobie podróżować.Dopóki jest epidemia po obu stronach to granica powinna być zamknięta a jak ktoś chce przekraczać granice to 2 tyg kwarantanny. Inaczej tego nie opanujemy i znowu ktoś z zagranicy w imię swojego partykularnego interesu przywiezie nam zarazę a ktoś przez przypadek wywiezie ja w głąb kraju. My się poświęcamy a oni będą sobie podróżować. Polska czy Czechy powinny skupić się na zwalczeniu wirusa i zejść do poziomu aktywnych zachorowań równy zeru a potem otwierać granice tworząc strefę państw Sars-cov-2 free. Mamy duże szanse to zrobić bo nie mamy az tak dużej liczby zakażeń. Musimy teraz to przecierpieć aby potem cieszyć się swobodą.
lipsk
I tu należy zadać pytanie czy dla słusznych postulatów tych niewielu można narażać zdrowie bardzo wielu. Bo jak chcą tam pracować to rozumiem że tam opłacają ichniejszy zus i tam będą leczeni. Ale wydaje mi się ze jak klopoty to do domu czyli na nasz rachunek i w naszych szpitalach. A to nie jest OK.

Ważne linki