„Formalnie w przypadku każdej spółki notowanej na giełdzie, zwłaszcza jeżeli w tzw. wolnym obrocie jest 60 - 70 proc. akcji, groźba wrogiego przejęcia zawsze istnieje. Z drugiej jednak strony wydaje się mało prawdopodobne, by któraś z rosyjskich firm - bo to praktycznie tylko one mogłyby próbować przejąć Orlen - zdecydowała się na taki krok” – napisała „Rzeczpospolita”.
„W Lotosie Skarb Państwa jest (wraz z Naftą Polską) najważniejszym akcjonariuszem - kontroluje prawie 58 proc. akcji. W przypadku Orlenu (poprzez Naftę Polską i PZU) - około 33 proc. Obecnie ta druga spółka jest warta (według notowań giełdowych akcji) około 22 mld zł, natomiast Lotos - około 4,9 mld zł. Zatem nawet gdyby doszło do fuzji obu tych firm i wymiany akcji, to Skarb Państwa będzie mieć w nowej spółce pakiet poniżej 40 proc” – dalej w „Rzeczpospolitej”.
„Prezes Lotosu Paweł Olechnowicz uważa, że na połączenie jest jeszcze za wcześnie, a każda z firm powinna najpierw uporządkować swoje sprawy i dokończyć inwestycje. [...] Igor Chalupec twierdzi jednak, że efekty z połączenia firm będą bardzo duże, choć przyznaje, iż istnieje pewne ryzyko menedżerskie i polityczne związane z transakcją. [...] Właśnie przyjaźń prezesa Orlenu z Lechem Kaczyńskim może być jednym z istotnych elementów, które przyspieszą decyzję polityczną o połączeniu dwóch największych polskich firm paliwowych. Na taką fuzję musi się zgodzić rząd” – czytamy w „Rzeczpospolitej”.
„We wtorek minister Jasiński stwierdził jednak, że dla każdego prywatnego właściciela posiadanie dwóch konkurencyjnych spółek byłoby niedopuszczalne. To oznacza, że już nie tylko bezpieczeństwo energetyczne, które jest priorytetem dla rządu, będzie najważniejszym argumentem za fuzją Lotosu o Orlenu. Drugi to zapobieganie wzajemnej konkurencji. Nie wiadomo tylko, czy opinię właściciela podzieli Unia Europejska” – informuje „Rzeczpospolita”.
Polski Koncern Naftowy Orlen S.A. jest jednym z największych europejskich dystrybutorów paliw, posiadające 1900 stacji w Polsce (1300 z nich z logo Orlen i ponad 100 stacji ekonomicznych z logo Bliska). W jego skład wchodzą rafinerie w Płocku, Trzebini, Jedliczu, trzy w Czechach oraz rafineria w Możejkach na Litwie. Łączne moce przerobowe zakładów w trzech państwach wynoszą 31,7 milionów ton ropy naftowej rocznie. Grupa Lotos z kolei skupia w kilkanaście spółek produkcyjnych, handlowych oraz usługowych z branży przetwórstwa ropy naftowej i dystrybucji produktów ropopochodnych (paliw, olejów, asfaltu, smarów itp.). Najważniejszą jej częścią jest rafineria ropy naftowej zlokalizowana w Gdańsku Rudnikach, nad Martwą Wisłą.
Więcej w dzisiejszym wydaniu „Rzeczpospolitej” w artykule autorstwa Agnieszki Łakomy pt. „Skarb Państwa myśli o paliwowej fuzji”.
A.W.




























































